Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Redakcja

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Redakcyjne podsumowanie sezonu

  • Dział: Pozostałe

Rok temu o tej porze czekaliśmy na mecz numer siedem Finałów NBA, który, jak się okazało, przyniósł pierwsze w historii trofeum  Larry'ego O'Briena dla Cleveland Cavaliers. Kolejna kampania nie przyniosła już takiego happy endu, gdyż Cavs ulegli Golden State Warriors 1-4 w najważniejszej serii sezonu NBA. Nadszedł czas podsumowań, a więc zapraszamy do zapoznania się z przemyśleniami naszej redakcji!

Wypowiedzieliśmy się w następujących kwestiach:

 

1. Ocena całego sezonu w wykonaniu Cavs.

2. Pozytywne i negatywne zaskoczenie.

3. Jakie ruchy powinni podjąć Cavaliers w lato?

4. Co czeka nas w kolejnych rozgrywkach?

5. Osobowość sezonu.

 

Mateusz Jakubiak

1. Wydaje mi się, że ocenę sezonu należy podzielić na trzy części.

Pierwsza – sezon regularny, a więc Cavs nieprzemęczający się, którzy dążą do tego, aby jak najszybciej dotrzeć do najważniejszej fazy kampanii. Te 82 spotkania wydawały się być takim „okresem przejściowym”, który trzeba spokojnie przeczekać, aby w końcu rozpoczęło się prawdziwe granie.

Druga – Playoffs, czyli idący jak burza Kawalerzyści, którzy potknęli się tylko w jednym meczu. Widać było, że ekipa z Cleveland czekała na te spotkania. Postawa Wine & Gold w tej fazie sezonu była naprawdę niezła, ale w głowie ciągle mieliśmy część ostatnią.

Trzecia – ostatni, lecz najistotniejszy punkt rozgrywek – Finały. Cavaliers po raz trzeci z rzędu zagrali w nich z Golden State Warriors i po raz drugi musieli uznać wyższość rywali z Konferencji Zachodniej. Ta porażka nie boli jednak tak bardzo, gdy uświadomimy sobie ogrom wzmocnień składu, które wykonali „Wojownicy”, aby odebrać tytuł LeBronowi i spółce. Gdy przypomnimy sobie również pecha CC w meczach numer dwa i trzy, to wydaje się, że mistrzostwo wcale nie było tak daleko.

Ogólna ocena sezonu: 7/10.

2. Trudno jednoznacznie wskazać najbardziej pozytywne i negatywne momenty minionego sezonu. Nie da się ukryć, że minusem mogą być przegrane Finały z GSW, ale tym największym negatywem nazwałbym postawę kilku zawodników. Długo w Finałach nie mogliśmy się doczekać J.R. Smitha oraz Tristana Thompsona. Wielkim zawodem był Deron Williams, który chyba zapomniał, że niedawno był czołowym rozgrywającym tej ligi. Jestem bardzo ciekawy jego gry w kolejnych rozgrywkach, jeżeli pozostanie w Ohio. Na plus zaliczę postawę trzech gwiazd Cavs – LeBrona Jamesa, Kyriego Irvinga i Kevina Love. Ten ostatni miewał słabsze chwile, lecz rozegrał naprawdę dobry sezon. Irving jest niesamowity i powoli wyrasta na najlepszego playmakera ligi oraz zawodnika, który musi mieć piłkę w rękach w kluczowych momentach spotkań. A LeBron jest cały czas LeBronem.

3. Jeśli Cavaliers chcą walczyć z Warriors, to na pewno potrzebują ulepszeń składu. Być może do Cleveland trafi Paul George, który na pewno podniósłby poziom zespołu, lecz mógłby odejść już po roku. Czy jest sens ryzykować? Trudno powiedzieć. Inną kwestią są rezerwowi, którzy nie wnieśli zbyt dużo w Finałach i wydaje się, że „świeża krew” na ławce byłaby bardzo pomocna. GM David Griffin jest geniuszem i myślę, że zrobi wszystko, aby jego drużyna odzyskała trofeum w kolejnym sezonie.

4. Kolejny awans do Finałów. Na Wschodzie Cavs cały czas mogą nie mieć godnego przeciwnika, ale trudno przewidzieć sytuację w Konferencji Zachodniej. Wiele drużyn będzie się zbroić z nadzieją, że uda im się zdetronizować Golden State Warriors.

5. Jeżeli chodzi o całokształt, to na pewno LeBron James – koszykarz, GM, trener i kibic w jednym. LBJ to człowiek-instytucja, który zawsze będzie się kojarzyć z Cleveland Cavaliers. Wśród osobowości wymieniłbym także… Richarda Jeffersona, który robi niesamowitą atmosferę w drużynie (warto dodać go na Snapchacie – rjeff24). Mam nadzieję, że zobaczymy go w trykocie Cavs także w kolejnym sezonie.

 

Rafał Jurasiński

1. Sezon sinusoidalny, ale dziś należy ocenić go dobrze. Niemrawa gra w końcówce sezonu zasadniczego była szykowaniem formy na PO i faktycznie trafiliśmy z nią dobrze. Wiadomo było, że naszym głównym rywalem będzie mistrz Zachodu i od listopada wszystko było podporządkowane tej rywalizacji. Generalnie o zasadniczym możemy zapomnieć, bo jakie to ma znaczenie. Przez playoffs przeszliśmy jak burza, a to świadczy o naszej sile. Celem był finał, a tam faworytem nie byliśmy. Myślę, że osiągnęliśmy plan minimum. Niedosyt oczywiście jednak jest.

2. Trudno spojrzeć przez pryzmat całego sezonu, bo w głowie kotłują się mecze finałowe, ale spróbujmy. Pozytywy to przede wszystkim brak kontuzji w najważniejszym momencie sezonu (brawo sztab lekarski i Cleveland Clinic). Dobra postawa Kevina Love'a, który rozegrał najlepszy sezon dla Cavs. Pewna gra duetu James - Irving. Negatywy to brak wsparcia dla Big3. Tu właściwie trzeba by napisać dłuższy esej, ale nikt z rezerwowych nie zaskoczył in plus. Pretensji nie mam do Frye'a i Jeffersona, ale reszta mogła dać więcej. Najwięcej zarzutów mam jednak do trenera, który nie pomagał swoimi decyzjami, szczególnie podczas finałów. Małe wykorzystanie Shumpa, najlepszego obrońcy Cavs. Zbyt długie granie Korverem w czwartych kwartach. O Deronie nie wspominam, bo jego postawa była szokiem pewnie dla wszystkich. Zawiódł Tristan, którego będzie ciężko wymienić. Pozostaje J.R. Smith, którego jeszcze wczoraj bym tu beształ, ale "jesteś dobry jak twój ostatni mecz" "mężczyzn poznaje się po tym jak kończą". Niech te komentarze posłużą za ocenę ekscentrycznego gracza.

3. W przyszłym sezonie gramy tylko z GSW, reszta się nie liczy. Budujemy skład na nich. Przydałaby się nam gwiazda pokroju Cousinsa lub George'a i to nie tracąc Love'a. Niemożliwe? Myślę, że możliwe. Aby zyskać gracza takiego lub podobnego pokroju musimy pożegnać się z graczami 4-7 w hierarchii czyli Tristanem, Shumpem, Smithem i Korverem. Na niskich kontraktach mogą pozostać Deron (musi grać lepiej) Jefferson, Frye, Derrick Williams, Felder. Odejdą Jones i Jones. Zostaje nam 8 graczy, dorzucamy jedną gwiazdę, szukamy swojego Iguodali (Sefolosha?) i Livingstona i uzupełniamy kadrę FA, rookies lub graczami z Europy (Cedi Osman?). Musimy doświadczenie mieszać z młodzieńczą fantazją, musimy podążać drogą nakreśloną przez Warriors i uważać na zbrojących się Celtów. Najważniejszy ruch jaki powinni zrobić Cavs i to jak najszybciej to zmiana trenera. Tyronn Lue dalej nas nie popchnie.

4. Mam nadzieję, że powtórka finału po raz kolejny. Ciekaw jestem co zrobią Celtics mając sporo narzędzi do zbudowania silnego składu. Z pewnością wybuchną jakieś bomby transferowe. Na Zachodzie Spurs zrobią wiele, aby postawić się GSW, ciekaw też jestem ruchów Rockets.

5. Osobowość wśród rodziny Cleveland trudno wybrać, ale stawiam na Davida Griffina, który mam nadzieję, przedłuży kontrakt… Udowodnił, że jest w stanie dokonywać cudów transferowych i daje nadzieje na kolejny ważny podpis. Ogólnie wygląda na fajnego chłopa. Druga osobowość to właściciel Dan Gilbert, który płaci za naszą przyjemność niebotyczne pieniądze.

 

Wojciech Markowski

1. Mam problem, żeby jednoznacznie ocenić ten sezon Cavaliers. W fazie zasadniczej graliśmy bardzo nierówno i oglądanie Cavs mocno mnie irytowało. Płynący atak nie zawsze był w stanie wynagrodzić mi fatalną defensywę i niejednokrotnie przed laptopem dostawałem białej gorączki. Finalnie odbiło się to na naszym zespole, bo Warriors obnażyli przede wszystkim braki w obronie i błędy w komunikacji między naszymi graczami. Z drugiej strony po raz trzeci z rzędu graliśmy w finale i urwaliśmy jeden mecz najlepszej drużynie w historii koszykówki. Mimo to, wszyscy wiemy, że póki LeBron jest w takiej formie, to cel zawsze jest tylko jeden i jest nim tytuł. W szkolnej skali ocen daje Cleveland 4.

2. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, to że LeBron mimo 32 lat nadal jest najlepszym graczem na świecie, a reszta nie jest nawet blisko. Grał ogromne minuty, zaliczał kapitalne cyferki i niesamowite występy. Jest cały czas w znakomitej formie i wygląda na to, że z roku na rok jest coraz lepszy. Poprawił rzut za trzy i nie da się chyba grać lepiej w koszykówkę niż robił to w playoffach Król. Drugi pozytyw to bardzo dobra postawa Kevina Love, który w swoim trzecim sezonie w Cleveland pokazał się ze swojej najlepszej strony.

Negatywnie oceniam to, co wydawało mi się, że będzie naszą siłą w finałach, czyli ławkę rezerwowych. Miałem wrażenie, że skład jest szeroki, a nasza ławka ma szansę ograć Warriors tam, gdzie im będzie brakować ludzi. Tymczasem to starterzy grali jak równi z równym, a role players strasznie zawiedli. Każde zejście z boiska Jamesa powodowało atak serca i ten nie mógł odpoczywać dłużej niż minutę czy dwie, bo groziło to runem +10 dla przeciwnika.

3. Nie wiem. Nie mam pojęcia. Mówi się o ewentualnym pozyskaniu Paula George’a z Indiany za Kevina Love i jest to zmiana, która na pewno zwiększyłaby szansę Cavs w starciu z GSW. George jest top10 graczem ligi może kreować, ale powinien też dobrze odnaleźć się jako shooter w dominacji na piłce Jamesa i Irvinga. Do tego jest świetnym obrońcą, a tego przede wszystkim nam brakuje. To jest najlepszy ruch, jaki Cavs mogą zrobić. Ale czy po dobrym sezonie Kevina, chcemy go wymieniać? Do tego paru naszym zmiennikom kończą się kontrakty i warto albo tanio ich podpisać albo szukać zastępców, co nie będzie takie proste. Ciężko będzie sprawić, że Cleveland stanie się lepszym zespołem niż było w tym sezonie i to jest główny problem…

4. W kolejnym sezonie czeka nas powtórka z rozrywki, czyli mało istotna faza regularna, oby trochę ciekawsze playoffy i po raz czwarty ten sam skład finału. Jedynie kontuzje mogą coś zmienić. Mało prawdopodobna wydaje się też zmiana mistrza.

5. LeBron. Cavaliers to James. Jak długo on jest w tym zespole, tak długo to on jest osobowością sezonu i nic tego nie zmieni. Gdyby nie on, wszyscy wiemy, gdzie byśmy byli… Jest fenomenalny co sezon, teraz statystycznie były to jego najlepsze rozgrywki, do tego średnie triple double w finale, a żeby go pokonać drużyna 73-9 musiała dodać jeszcze top3 gracza na świecie. Jest top2 w historii tej gry i ma głęboko w poważaniu, co o tym myślisz.

 

Piotr Procki

1. Trudne pytanie, bez jednoznacznej odpowiedzi. Generalnie był sezonem dosyć nierównym od bardzo dobrych i zaciętych spotkań, do totalnych porażek. Były mecze w którym graliśmy dobrze po obu stronach boiska, były i takie w których gracze jednostkowo osiągali na prawdę dobre pułapy a były i takie w których nie szło nic, albo nie szły pojedyncze elementy, problemy w obronie i na deskach, nierówna skuteczność te elementy są do poprawy, bez wątpienia. To wszystko wyszło na końcówce sezonu, dlatego byliśmy rozstawieni z numerem 2 za Boston Celtics.

2. Zaczynając od negatywów na pewno "nowi Kawalerzyści" pomijając temat byłego zawodnika Warriors Andrew Boguta który jako kawalerzysta zagrał poniżej minuty przez kontuzję. Zawodził też Kyle Korver, był luką w obronie, przeciwnicy grali akcje przez niego co kończyło się zazwyczaj punktami no i na koniec Deron Williams o którym ciężko powiedzieć coś złego jak i coś dobrego, miał bardzo dobre mecze i mecze słabe. Zawodził na deskach też TT który w finałach zagrał wręcz bardzo słabo. Pozytywne aspekty na pewno LeBron, nasz lider jak wino, nie gra już może takiej siłowej koszykówki jak w Miami i są głosy, że jest słabszy niż 5-6 lat temu, ale czy wtedy miał w finałach potrójną zdobycz w statystykach?

3. Być może zmiana na ławce albo jakiś transfer z udziałem Kevina Lova, za duże nazwisko, poszukać można też tanich zawodników którzy zostawią serce na boisku, weteranów za minimum, załatać lukę w obronie, poszukać zawodnika który będzie grał siłowe akcje z pozycji 4/5 takiego troszkę Davida Westa to wszystko będzie zależało od włodarzy Cavs. Czy do ekipy z Ohio dołączy jakieś duże nazwisko? Zobaczymy...

4. Myślę, że sezon będzie podobny. Jeśli lato zostanie dobrze rozegrane przez włodarzy Cleveland, to będzie wojna zbrojeń na finały. Zobaczymy jak Golden State, im odpadnie kilku zawodników, czas pokaże. Niemniej dalej myślę, że NBA będzie skoncentrowana na dwóch siłach, chociaż coraz bardziej należy się bać siły Celtów, jeśli chodzi o naszą konferencję. Przypomnijmy: nr 1 po sezonie zasadniczym z bardzo wysokim numerem w tegorocznym drafcie. Trzeba popatrzeć też szerzej na inne drużyny. Mam cichą nadzieję na duży transfer do San Antonio, którzy, jak nam Bostończycy, mogą realnie zagrozić ekipie Steve'a Kerra.

5. Osobowość sezonu, krótko i na temat: LeBron James, lider z krwi i kości, potrafił brać ciężar gry na siebie, wychodził na przeciw braku pomysłów Tyronne’a Lue, myślę, że to On był dyrygentem i jeśli będzie miał dobre i instrumenty to nadejdzie czas zapłaty za ten trud.

Czytaj dalej...

Ostatnie typowanie w Playoffs, czyli... FINALS!

Za nami prawie rok, a wydaje się, że to było kilka tygodni temu… Do dziś praktycznie każdy kibic uśmiecha się, gdy myśli o pewnym dniu w czerwcu. Dniu historycznym, ponieważ właśnie wtedy trofeum mistrzów NBA po raz pierwszy w dziejach ligi zawędrowało do Cleveland. Czas napisać kolejny rozdział tej wspaniałej historii, a na drodze Cavs trzeci raz z rzędu staną Golden State Warriors. Co nas czeka w tej serii? Jak się ona zakończy? Zachęcamy do zapoznania się z naszymi typami!

1. Najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry GSW.

2. Kluczowy pojedynek serii.

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały NBA?

Mateusz Jakubiak

1. Golden State Warriors wydają się być drużyną perfekcyjną, ponieważ prawie całą piątkę tworzą gracze na poziomie „All-Star”. Rzuty za trzy, niesamowite indywidualności i cały wachlarz rozegrania akcji – to prawdziwa broń „Wojowników”. Nie zapominajmy o silnej ławce, która potrafiła skarcić Cavs w zeszłorocznych Finałach. GSW mają identyczne atuty, które mieli w 2015 i 2016 roku. No i dołączyli do składu Kevina Duranta…

Zawodnikiem „All-Star” mógł być oczywiście też Zaza Pachulia, ale jedynie dzięki szalonym fanom, którzy chcieli go widzieć w Meczu Gwiazd. Na szczęście to się nie udało, a Zaza jest jednym z teoretycznie najsłabszych ogniw Warriors i właśnie pod koszami Kawaleria może upatrywać pola do zdobywania większej ilości punktów. Nie zapominajmy również o problemie GSW, który nazwałbym „pychą”. W przeszłości oglądaliśmy ją w ich wykonaniu już kilka razy, ale wydaje mi się, że cały czas team z Oakland nie wyciągnął wniosków.

2. Tutaj zaskoczenia nie będzie. Najciekawsze i najlepsze pojedynki czekają nas na pozycjach jeden i trzy. W poprzednich Finałach to Kyrie Irving przyćmił Stephen Curry’ego i mocno liczę, że i tym razem będzie podobnie. Walka LeBrona Jamesa z Durantem elektryzuje kibiców NBA od wielu lat i nie ma sensu po raz kolejny przekonywać o klasie obydwu koszykarzy.

Ciekawie może być również w pozostałych „parach”. Wydaje mi się, że oddelegowany do Draymonda Greena zostanie Tristan Thompson, zaś Kevin Love zajmie się gruzińskim centrem GSW. Ostatni pojedynek stworzą J.R. Smith oraz Klay Thompson, którzy potrafią być wielką siłą swoich ekip, ale również hamulcowymi. Od ich postawy może naprawdę sporo zależeć w zbliżających się spotkaniach.

3. Po raz kolejny Cavs nie są faworytem Finałów NBA, więc w takim przyypadku pozostaje mi tylko jedno – typ 4:2 dla LeBrona i spółki. Wygrać wszystko w domu i jeden mecz w Oakland – chyba da się zrobić?

Konrad Jaśkiewicz

1. All-Star Team jako pierwsza piątka. To chyba zdecydowanie największa przewaga Golden State Warriors. W historii NBA nie było drugiej drużyny, która posiada taki talent w swoich szeregach. Czterech z nich wystąpiło w tym roku w lutym w Nowym Orleanie, a i Andre Iguodala ma na swoim koncie występ w ASG (2012). Grając normalną, "niesmall-ballową" piątką mają przewagę na 3 pozycjach, a na jednej z "przegranych" gra Kevin Durant... To będzie chyba największe wyzwanie LBJa w karierze i ewentualna wygrana chyba pozwoli mu dogonić "ducha z Chicago".

Co do najsłabszego aspektu gry Warriors chciałem dać "brak typowego big-mana" oprócz Zazy Pachulii, ale po co komu podkoszowy, grając "small-ballem" taką zabójczą koszykówkę? Ostatecznie postawię na pozycję trenera. Problemy zdrowotne Steve'a Kerra uniemożliwiają mu prowadzenie drużyny w czasie meczu, dlatego tymczasowym head-coachem został dobrze znany kibicom Cavs Mike Brown. To on nie potrafił nic ugrać mając LeBrona w składzie, to z nim na ławce "Król" po raz ostatni nie wygrał Konferencji Wschodniej (smutny dla nas rok 2010). Liczę, że tym razem Mike powtórzy swój "wyczyn" i okaże się "tajną bronią LeBrona" przeciwko Warriors.

2. James/Irving - Durant/Curry. Będzie dużo gry po zmianach krycia i zarówno LeBron jak i Kevin będą chcieli wykorzystać grę na niższym przeciwniku, a w przypadku Kyriego, niestety dla nas, również na gorszym obrońcy. Spośród wymienionej czwórki tylko "Wujek Drew" nie posiada w swojej kolekcji statuetki MVP (ma za to całą gamę pozostałych), zaś reszta ma ich w sumie aż 7! Takie towarzystwo równie dobrze mogłoby rozegrać ten finał 2 na 2 i emocje byłby takie same.   

3. Rozum mówi inaczej, ale serce każe wierzyć w Cavs. Stawiam na powtórkę sprzed roku i 4-3 dla Cleveland. Przewaga talentu, parkietu i całej reszty jest po stronie graczy z Kalifornii, poza jednym aspektem. W koszulce Cavaliers gra LeBron.

Wojciech Markowski

1. Talent. Po prostu. To jest najbardziej utalentowana drużyna w historii tej gry. Trzech zawodników było w tym sezonie w all nba teams. Rok temu był jeszcze tam Klay Thompson, więc można powiedzieć dosyć obiektywnie, że w Warriors jest czterech graczy z top15 ligi. Do tego dwóch z nich w moim prywatnym rankingu jest w top3 (KD i Curry za LeBronem).  To jest przerażające. Do tego po przyjściu Duranta nie stracili wiele ze swojej zespołowej gry i w ofensywie miażdżą rywali. Jeśli chodzi o drugą stronę parkietu, to ekipa z Oakland nie ma sobie równych i gdy tylko podkręci tempo, to jest najlepsza obrona NBA. W tej drużynie nie ma jednej najgroźniejszej broni, tu jest cała artyleria i mogą wygrywać spotkania w każdy możliwy sposób.

Nie jest łatwo znaleźć słabsze aspekty gry Warriors, ale wydaje mi się, że są miejsca, gdzie Cavaliers mogą poszukać swoich szans. Po pierwsze, psychika. W bezpośrednich starciach Durant dostaje straszne lekcje od LeBrona, a Kyrie wypada lepiej od Curry’ego. To są zawodnicy ze ścisłego topu, ale wydaje się, że mogą walczyć z demonami przeszłości i wiele rozstrzygnie się w ich głowach. Druga rzecz to brak centra z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście jest Pachulia czy McGee, ale to nie ta półka. Cavs mogą chcieć wykorzystywać swoje przewagi na desce i próbować ograniczać niskie lineupy GSW poprzez grę z TT i Lovem, aby na boisku musiał być jak najdłużej jeden z dwóch niepewnych wysokich Warriors. Trzecia rzecz to problemy zdrowotne Steve’a Kerra. Mike Brown na ławce to szansa dla Cleveland, bo Tyronn Lue pokazał już, że potrafi prowadzić drużyny w playoffach, tymczasem Brown to zdecydowanie gorszy coach niż Kerr i może zawieść w kluczowych momentach spotkań. Życzę trenerowi rywali powrotu do zdrowia, ale jego absencja daje większe szanse Cavs. Ostatnia słabość w ekipie Golden State to problemy z penetracjami pod kosz. Rok temu Cavs ograniczyli punkty z pomalowanego przeciwników i Ci mieli fazy spotkań, gdzie rzucali tylko z dystansu, a piłka nie chciała znaleźć drogi do kosza. Jeśli już dojdzie do tego (a pewnie dojdzie), że Cleveland będzie switchować wszystko w obronie, to ktoś musi wykreować sobie pozycję i rzucić, a najlepiej wjechać pod kosz. Wbrew pozorom może być z tym problem.

2. Na pewno nie jeden, ale niech będzie: LeBron – Durant. Najlepszy zawodnik świata, kontra wiecznie drugi, niemiłosiernie lany przez tatusia KD. Tata LeBron pokazał Kevinowi tyle razy miejsce w szeregu, że już dawno sprowadził na ziemię tych, którzy myśleli, że to Durant strąci z tronu Króla. Teraz KD dołączył do zespołu 73-9, żeby wreszcie pokonać Jamesa i musi zrobić wszystko, aby tego dokonać. James ściga duchy MJ’a i goni za tytułami, więc ma sporo do stracenia, ale to Durant nie ma jeszcze żadnego pierścienia i nawet jego koledzy z drużyny są pod tym względem przed nim. Chciałbym zobaczyć ich pojedynki 1na1 przez całe mecze, ale to na pewno się nie zdarzy, bo na obydwóch będą wysyłani różni obrońcy, jednak jest to mimo wszystko najbardziej elektryzujący matchup. Durant będzie chciał się zrewanżować za wszystkie porażki, a przede wszystkim tę w finałach przeciwko Heat. Gdyby KD miał już mistrzostwo na koncie, zapewne nie odszedłby z Oklahomy, a tak wybrał tanią biżuterię i jeśli nie zdobędzie nawet jej, to stanie się symbolem porażki GSW.

3. Cavaliers, podobnie jak przed rokiem znowu są underdogiem i to jeszcze większym niż rok temu. Do drużyny 73-9 dołączył jeden z trzech najlepszych koszykarzy na świecie i na papierze Warriors są zdecydowanym faworytem. Cavs mają szerszy skład, ale rezerwowi nie zawsze stają na wysokości zadania w tych playoffach i to głównie Bron, Love i Kyrie brylowali w poprzednich spotkaniach. Jeśli drużyna z Ohio ma zdobyć tytuł, to każdy z naszej trójki liderów musi wznieść się na wyżyny, role players muszą dać duże wsparcie, LeBron musi grać po 45/46 minut swojej najlepszej koszykówki w karierze, a Tyronn Lue musi pokonać swojego przeciwnika na ławce trenerskiej. Cavaliers muszą zagrać znakomicie w defensywie i… to wszystko to może być i tak za mało. Nie wierzę w to, że znowu będzie siedem meczów i że podobnie jak rok temu uda się odwrócić w tak niesamowity sposób losy finałów. Trzeba przyjść i grać fantastycznie tu i teraz. Rozum mówi co innego, ale stawiam 4:2 dla Cavs. Bogowie koszykówki nie mogą pozwolić tym Warriors na zdobycie tytułu. LeBron niech pokaże, że to on jest GOAT. Kyrie niech pokaże, że jest idealnym „Robinem”.  Niech się dzieje!

Czytaj dalej...

Nasze przewidywania na mecze z Celtics!

Już dziś w nocy początek Finałów Wschodu, czyli batalii o najważniejszą serię sezonu z najlepszą ekipą Konferencji Zachodniej. Ostatnio stało się u nas tradycją, że redakcyjnie typujemy zbliżające się potyczki i staramy się nakreślić ewentualny scenariusz rywalizacji. Tak jest i tym razem, a więc zapraszamy do lektury!

 

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry „Celtów”?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały Wschodu?

 

Sebastian Cieśliński

1. Najsilniejszą bronią jest zespołowość i głębia składu Celtów. Mają naprawdę solidną ławkę i każdy zawodnik wprowadza coś do gry, często nawet udaje się zmianą przenieść drużynę na wyższy poziom (Olynyk game 7 vs Wizards, lub bardzo często Marcus Smart w swoich dobrych dniach). Ich słabością jest na pewno tylko jeden zawodnik który tak naprawdę jest momentami nie do powstrzymania. Brakuje w tej drużynie przynajmniej jeszcze jednej gwiazdy od bycia na poziomie GSW, Cavs czy Spurs. Choć wcale nie znaczy to, że Bostonu nie stać na niespodziankę.

2. Thomas - Cavs. Tak ten match-up bedzie wysiłkiem całej drużyny. Ten mały szkut wszedł na tak wysoki poziom, że nie da się go przez cały mecz (a na pewno nie przez całą serię) kryć w pojedynkę. Irving, JR, Shump, Deron Williams mają okazje się teraz naprawdę wykazać. Tak samo TT musi znów znaleźć tą szybkość na nogach bo switche na wysokim są czesto wykorzystywane przez Boston. Gortat był bity na tych przekazaniach niemiłosiernie. Jak chcemy to wygrać nie możemy dawać się ogrywać przy każdej okazji.

3. Mam szacunek dla Celtów. Mają przewagę parkietu, a u siebie tacy zawodnicy jak wcześniej wspomniany Olynyk czy Joe Crowder grają koszykówkę na innym poziomie, gdy mają fanów za swoimi plecami. Cavaliers nie mogą do tej podejść do serii na luzie. Boston w przeciwieństwie do Raptors ma jaja i pokazał to w serii w Wizzards jak i z Bulls. Oni chcą wygrywać. Mimo to Cavs jest już drużyną na poziomie do którego Boston jeszcze ciągle dąży. Seria będzie w końcu wymagająca ale według mnie skończy się wynikiem 4-2 Cavs.

Mateusz Jakubiak

1. Celtics grają bardzo zespołowo, a na dodatek mają na ławce młodego, ale już świetnego trenera Stevensa – te dwa aspekty przekładają się na mieszankę wybuchową, która zaowocowała pierwszym miejscem przed Playoffs na Wschodzie NBA. Do tego jeszcze kapitalny Isaiah Thomas i zawodnicy, którzy zmieniają się w roli drugiej gwiazdy zespołu. U „Celtów” jest tak, że w jednym meczu bohaterem może być Avery Bradley, a w kolejnym już Kelly Olynyk. To jest ich siła, ale też trochę słabość, ponieważ wielu graczom z Bostonu brakuje doświadczenia w meczach o takiej stawce. I w tym właśnie upatruję największą bolączkę ekipy z TD Garden.

2. Najlepszy jakościowo wydaje się być pojedynek na pozycji numer jeden. W Cavs mamy czołowego rozgrywającego ligi Kyriego Irvinga, a w Celtics jest równie świetny Isaiah Thomas. Obaj panowie potrafią przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego teamu, ale nie wygrają meczów w pojedynkę. Dużo emocji może przynieść rywalizacja na linii Kevin Love – Kelly Olynyk. Pamiętamy wydarzenia sprzed dwóch lat, a to może sprawić, że gwiazda Cavs wyjdzie podwójnie zmotywowana na starcia z Kanadyjczykiem.

3. Jest to seria, której bardzo chciałem i cieszę się, że dojdzie do tego właśnie starcia. Zdecydowanie wolę rywalizację z Celtics, którzy zaleźli Cavs za skórę podczas pierwszej pobytu LeBrona Jamesa w Cleveland. Liczę na srogi rewanż i pokazanie, że drugie miejsce po sezonie zasadniczym było w Cavaliers jedynie dziełem przypadku lub przygotowań do najważniejszej fazy sezonu. Mój scenariusz? Wygrywamy Game 1 lub 2, później dwa zwycięstwa w „Q” Arena i kończymy serię sukcesem na parkiecie w Bostonie – 4:1.

Konrad Jaśkiewicz

1. Własny parkiet. To, że Celtics zaczynają serię z Cavs u siebie, może dać im nadzieję na ugranie czegoś w tej rundzie (czyt. 1-2 spotkania). Jeśli im się nie uda, LeBron może skończyć swoją Konferencję 12-0. Boston jak i cały Wschód musi się pogodzić z rolą sparingpartnera przed Warriors jeszcze przez kilka lat.

Za najsłabszy aspekt w grze naszego rywala, co pokazał RS, uważam zbiórki na własnej tablicy. W sezonie regularnym duet TT-Love zbierał ponad 30% piłek z atakowanej tablicy, a przecież to właśnie frontcourt C's powinien funkcjonować lepiej na tle Cavs i dawać im nadzieję na wydłużenie tej serii, bo przewaga talentu na pierwszej linii jest już przytłaczająca.

2. Kyrie - Isaiah. Rozgrywający Celtics to najlepszy gracz biegający w zielonej koszulce, tegoroczny All-Star. Nie będzie jednak on zaletą nad Cavs, bo jak wspomniałem w akapicie wyżej, przewaga Cleveland na backcourcie jest przytłaczająca. Kyrie jest wyższy, lepszy ofensywnie, a w razie problemów w obronie nie będzie dla Cavaliers kłopotem zrobić mismatcha na lepszego defensora, a zmiana krycia na LeBrona może być dla Thomasa opłakana w skutkach.

3. Cavaliers w 5. Poprzednie dwie rundy obstawiałem na taki sam wynik i się pomyliłem. Może teraz będzie tak samo? Jak już wspomniałem, jedyna nadzieja Bostonu to 2 pierwsze mecze u siebie, a zwłaszcza ten otwierający serię, w którym Celtics pewnie liczą na lekką "rdzę" na graczach Cavs po 9-dniowym odpoczynku. Choć podobnie miało być z Toronto, a jak się to skończyło, to wszyscy dobrze pamiętamy.

Rafał Jurasiński

1. Najgroźniejsza broń Celtów to koszykówka zespołowa. Zespół jest świetnie ustawiony przez coacha Stevensa. Dobiera on taktykę do umiejętności graczy, którymi dysponuje, a nie odwrotnie. To nie przypadek, że Isaiah Thomas wszedł na tak wysoki poziom właśnie w Bostonie. Jest sztuką, żeby tak małemu graczowi stworzyć tyle pozycji strzeleckich. Zespołowość, trener i niezła obrona (Crowder, Amir, Smart, Bradley to solidni obrońcy) oraz gwiazda ligi w składzie to 4 główne atuty Celtics. Najsłabszy element to tablica, Celts zbierają niewiele piłek, nie mają też seryjnych strzelców za 3. Jeśli nie wyjdą do rzutu po zagrywce to raczej próżno szukać kogoś, kto sprzeda trójkę twarzą w twarz. Zbiórka i trójka to niestety dla nich decydujące elementy koszykówki.

2. Thomas - Irving. PG Celtów korzysta z całego systemu zasłon, a wiadomo, że nasz PG często zostaje na nich i nie zdąża za swoim graczem. Myślę, że będziemy stosować na Thomasie obronę zespołową, coś w stylu bronienia Stephana w minionych finałach. Mamy mobilny skład i każdy powinien nadążyć za małym PG. Z drugiej strony przewaga wzrostu Irvinga powinna prowadzić do wielu izolacji dla niego, choć Thomas mimo braku centymetrów dobrze sobie radzi z wyższymi graczami. Irving w ataku to jednak ścisła czołówka światowa.

3. Do osiągnięcia sukcesu absolutnego jakim jest bez wątpienia finał NBA Bostonowi brakuje kropki nad i. Jeszcze jednego wielkiego gracza, którego prawdopodobnie pozyskają w tym off season. Kogoś pokroju Raya Allena lub Paula Pierce'a. Cavs to mistrzowie ligi z najlepszym koszykarzem świata w składzie, jednym z najlepszych PG na świecie, bardzo dobrym PF oraz długą, solidną i doświadczoną ławką rezerwowych. Do tego mamy co najmniej pięciu wyborowych strzelców zza łuku. Boston skazany jest na pożarcie. Szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu przez frajerstwo. Stawiałbym wtedy na sweep, a tak wyraźnie mocniejszy u siebie Boston może sprawić nam problemy w pierwszych dwóch meczach, których się boję. Mimo wszystko 4-1 dla Cavs.

Wojciech Markowski

1. Najsilniejszą bronią Celtics jest ich trener Brad Stevens i nie mam co do tego wątpliwości. W gruncie rzeczy drużyna z Bostonu to dobrze zbilansowana grupa role players i Isaiah Thomas. Nie chcę nic ujmować takim graczom jak Al Horford, Avery Bradly czy Jae Crowder, ale nie są to zawodnicy, którzy robią ogromną różnicę, a po prostu bardzo dobrze funkcjonują w zbudowanym systemie. Oczywiście Thomas jest all starem, liderem drużyny i największym zagrożeniem ze strony Celtics, ale to coach Bostonu sprawia, że ta drużyna jest tak wysoko. Usprawnienia Brada Stevensa to największa wartość naszych przeciwników. Jeśli chodzi o ich słabą stronę, zgubić może ich właśnie to, że są kolektywem, ale jeśli uda nam się wyciszyć Isaiah Thomasa, to może nie wyłonić się ktoś, kto pociągnie drużynę. Playoffy to czas gwiazd, a tych w Bostonie brakuje.

2. Nie ma moim zdaniem w tej serii jednego matchupu, który rozstrzygnie tę rywalizację. Kyrie Irving i Thomas są kiepskimi obrońcami i nie będę się nawet kryć, bo jednym „zaopiekuje się” Avery Bradley, a drugim któryś z naszych SG. LeBrona i tak nikt nie powstrzyma, więc to też odpada. Wydaje mi się, że decydujący może być pojedynek stretch czwórek – Kevina Love i Ala Horforda. Tyronn Lue już zapowiedział, że planuje zwiększyć rolę w ataku Kevina i to tutaj możemy zyskać lub stracić najwięcej. Jeśli Love będzie grał lepiej niż do tej pory i pokona w bezpośrednim pojedynku drugiego (?) najlepszego gracza Celtics, to może okazać się, że w tej serii 3 z 4 najlepszych graczy na parkiecie biega w trykotach Cavaliers, a piąty nie jest nawet blisko.

3. Typuję 4:1 dla Cleveland, ale tylko dlatego, że wahałem się między sweepem, a 4:2. Boston nie ma szans, żeby wygrać tę serię, ale ma możliwości, żeby urwać nawet dwa mecze. Szeroka rotacja, mocny zespół, świetny trener, solidna defensywa to atuty, które pozwalają myśleć o wygranej z ciągle przeciętnie broniącymi (i ziewającymi) Cavaliers. Dodatkowo Celtics są w rytmie meczowym, bo dopiero co skończyli rywalizację z Wizards, a nasi zawodnicy mogą być troszkę „zardzewiali”. Mają przewagę parkietu i mogą urwać pierwszy mecz w Bostonie. Mogą urwać jeszcze jeden mecz w serii, bo Cavaliers przeszli dwie poprzednie rundy głównie za sprawą fe-no-me-na-lnej gry LeBrona Jamesa. Irving i Love póki co grają słabo (szczególnie Kyrie, który ma fatalną skuteczność w tych playoffach) i jeśli nie wejdą na wyższy poziom, to Celtics poczują krew. Z drugiej strony Cavs są drużyną przynajmniej o klasę lepszą niż rywale, a LBJ ma świadomość tego, że im mniej spotkań rozegra przed rywalizacją z Warriors tym lepiej i będzie chciał skończyć serię szybko. Bezpieczne 4:1, ale nie zdziwi mnie ani 4:0, ani (choć trochę bardziej) 4:2.

Czytaj dalej...

Rywal Cavs w Finale Wschodu – typowanie

Najpóźniej za tydzień powinniśmy być świadkami pierwszego spotkania na szczycie Konferencji Wschodniej, zaś wszystko zależy od długości serii Boston Celtics – Washington Wizards. Cleveland Cavaliers spokojnie czekają na swojego rywala, a nasza redakcja po raz kolejny pokusiła się o wytypowanie wymarzonego przeciwnika mistrzów NBA. Zapraszamy do lektury!

Krzysztof Dziadek

Washington Wizards. Rywalizacja Czarodziejów z Celtami stoi na wysokim poziomie i jest naprawdę zacięta. Jak dotąd obie ekipy wygrały przed własną publicznością dwukrotnie, więc to Boston wciąż zachowuje przewagę własnego parkietu. Triumfy Wizards były w mojej opinii bardziej efektowne niż te w wykonaniu Celtics. Można powiedzieć, że gdyby Marcin Gortat i spółka zagrali w hali TD Garden na swoim poziomie i byli skupieni przez całe spotkanie, wywieźliby z Massachusetts zwycięstwo i prawdopodobnie prowadziliby już 3:1. Nie zmienia to jednak faktu, że w ECF wolałbym trafić na zespół ze stolicy. Uzasadnię swój wybór dwoma prostymi argumentami. Pierwszy - Marcin Gortat. Najzwyczajniej w świecie życzę naszemu rodakowi jak najlepiej i chciałbym zobaczyć go w następnej rundzie. Drugi - sezon zasadniczy, a raczej potyczki Cavaliers z Wizards, w których obie ekipy pokazały, że potrafią wygrywać na wyjazdach. Utwierdza to tylko w przekonaniu, jak ważna jest przewaga własnej hali, którą w przypadku rywalizacji z Washingtonem Cavs zachowają i która w kluczowych sytuacjach może decydować o wyniku. Poza tym, mimo słabszych występów wciąż uważam Celtów za drużynę naprawdę groźną, która może wygrać z każdym. Na papierze są solidnym zespołem (Thomas, Bradley, Horford). Dodatkowo ewentualne Game 5 i 7 w Bostonie przyprawia mnie o dreszcze.

Mateusz Jakubiak

Boston Celtics. Nie jest dla mnie jakąś szczególną atrakcją gra z Washinton Wizards i Marcinem Gortatem w składzie, dlatego stawiam na „Celtów”. Przede wszystkim dlatego, że mamy z nimi pewne rachunki do wyrównania – to właśnie oni stawali nam na drodze podczas pierwszej „ery” LeBrona Jamesa w Cleveland, a teraz nadszedł czas rewanżu. Pamiętam doskonale, że wygraliśmy z nimi dwa lata temu w pierwszej rundzie, ale wyeliminowanie ich na poziomie Finału Konferencji Wschodniej byłoby bardzo fajną sprawą. Swoje osobiste porachunki w Playoffs przeciwko Celtics może mieć także Kevin Love – wszyscy pamiętamy wydarzenia z Game 4 w 2015 roku.

Konrad Jaśkiewicz

Wizards. Uważam, że stołeczni będą lepszą rozgrzewką przed (najprawdopodobniej) Warriors. Ich mecze z Cavs były zdecydowanie (przynajmniej dla mnie) lepsze dla oka, niż te z Bostonem. Poza tym, nie lubię drużyny z Massachusetts, nie kojarzą mi się oni z niczym dobrym. To przez nich odpadliśmy w 2008 roku, to po serii z Celtics LeBron opuścił Ohio w 2010, to ich gracz swoim "brudnym zagraniem wykluczył z udziału (bo to był dopiero 1. runda) w Play-Offs i Finale NBA w 2015 Kevina Love'a. No i w Waszyngtonie gra nasz rodak - Marcin Gortat.

Rafał Jurasiński

Wybór jest dość trudny. Sportowo łatwiejszy do przejścia wydaje się Boston, ale szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu. Z drugiej strony skoro mamy zagrać 4 mecze to na cholerę nam przewaga parkietu. 2 razy u nich i 2 razy u nas i grzejemy silniki na wylot do Oakland, którzy też pewnie 4 razy wybiegną na parkiet w finałach zachodu. Washington wygląda bardzo korzystnie w tych playoffs i śmiem twierdzić, że pokonanie ich zajmie nam trochę więcej czasu. Mimo wszystko sportowy duch podpowiada, że fajnie będzie pooglądać zacięte mecze z Czarodziejami oraz Polaka w finałach konferencji. Na wypadek katastrofy zawsze ostanie się nam Gortat walczący z the Dubs. Reasumująć Waszyngton zdobędzie bostoński ogród w kolejnym meczu i przypieczętuje finał Wschodu u siebie. Potem urwie nam dwie gry, ale to my zagramy w finale z GSW.

Wojciech Markowski

Boston Celtics. Bez przekonania. Przed serią typowałem 4:3 dla Celtów i to głównie ze względu na przewagę parkietu w siódmym meczu.  Pojedynek Bostonu z Waszyngtonem wygląda na bardzo wyrównany i do tej pory sprawdza się to, o czym myślałem, że własna hala i publika dają zwycięstwa. Na tę chwilę wydaje mi się jednak, że to Wizards mają szansę wyrwać zwycięstwo w piątym meczu i awansować do finałów konferencji LeBrona Jamesa.  Ekipa ze stolicy ma lepszą pierwszą piątkę i zdecydowanie pokonuje wyjściowy lineup Celtics. Kiedy na parkiecie pojawiają się jednak rezerwowi to bardzo łatwo zrobić przeciwko nim run i uzyskać przewagę punktową. Jestem ciekawy czy Scott Brooks znalazłby jakąkolwiek odpowiedź na lineupy na przełomie kwart 1/2  i 3/4 , kiedy gramy w ustawieniu 5-0 z LeBronem i rezerwowymi. Celtics mają bardziej zbilansowany zespół, ale James i tak jadł ich w tych minutach, o czym szczegółowo pisałem tutaj i tutaj. Brad Stevens jest zdecydowanie lepszym trenem niż szkoleniowiec Wizards, ale finalnie wybieram Boston, bo to grupa dobrych do bardzo dobrych (Horford, Bradley, Crowder) role players i jedna gwiazda – Isaiah Thomas. Łatwiej ograniczyć dokonania jednego ponad przeciętego gracza niż dwóch (Wall i Beal). To na pewno nie byłaby łatwa seria, ale myślę, że możemy zneutralizować atuty Celtics. Usprawnienia znakomitego Brada Stevensa mogą sprawić nam trochę kłopotów, ale finalnie my mamy drugiego trenera na boisku, czyli LeBrona, który znakomicie czyta grę i podejmuje właściwe decyzje. Obstawiam, że zarówno z Bostonem, jak i z Waszyngtonem możemy przegrać jeden mecz, ale skoro muszę zdecydować, to wybieram Celtics.

Piotr Procki

Washington Wizards. Długo myślałem nad tą odpowiedzią gdyż pytanie uważam za bardzo trudne. Rywalizacja Washington – Boston jest bardzo wyrównana, z jednej strony duet Bradley Beal & John Wall z drugiej Isaiah Thomas z kolegami. Ostatnie starcie z Celtami w Playoff sprawiło nam wiele problemów zwłaszcza z nieczystą grą Kelly’ego Olynyka, który wyeliminował wtedy Kevina Love’a (kontuzja barku) i tych samych brudnych zagrań próbował w tegorocznej pierwszej rundzie przeciwko Bulls na Robinie Lopezie. Osobiście uważam, że przewaga parkietu będzie miała znaczenie na rywalizację w finale konferencji. Pierwsze dwa mecze u siebie i w razie potrzeby również Game 7? To jest duży argument, na pewno nie będzie łatwo bez względu na którą drużynę trafimy ale liczę, że będzie to jednak team ze stolicy.

Czytaj dalej...

Typujemy serię z Raptors!

  • Dział: Pozostałe

Dziś minie równo tydzień od meczu, który zakończył rywalizację w pierwszej rundzie Playoffs na Wschodzie NBA. Przypomnijmy, że Cleveland Cavaliers pokonali 4-0 Indiana Pacers, lecz nie był to spacerek i w każdym ze spotkań mistrzowie ligi musieli się sporo napocić. Taki wynik pozwolił jednak Kawalerii na dłuższy odpoczynek, który zakończy się w nocy z poniedziałku na wtorek. Właśnie wtedy czeka nas pierwszy mecz Cavs przeciwko Toronto Raptors.

Jak będzie wyglądała ta seria? Nasze przewidywania znajdziecie poniżej. Zapraszamy do lektury!

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry Raptors?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończy się rywalizacja?

Mateusz Jakubiak

1. Bardzo możliwe, że najsilniejszą bronią, ale też słabością Raptors będzie dwójka największych gwiazdorów ekipy z Kanady, czyli Kyle Lowry oraz DeMar DeRozan. Nie jest tajemnicą, że kiedy ten duet gra słabo, to i całej drużynie „Dinozaurów” nie idzie zbyt dobrze. Potrafią oni jednak roznieść każdą defensywę w tej lidze, dlatego na nich powinna być zwrócona szczególna uwaga Kawalerii w defensywie. Team z Toronto ma też swoim składzie m.in. Jonasa Valančiūnasa, Serge’a Ibakę oraz P. J. Tuckera. Każdy z nich może być kluczowym zawodnikiem dla Raptors i efektywnie wspomagać swoich liderów w rywalizacji z Cavs.

2. Kluczowym pojedynkiem w tej serii być może będzie postawa podkoszowych obydwu zespołów. Lowry i DeRozan nie poprowadzą Raptors do sukcesu sami i będą potrzebować pomocy Valančiūnasa, Ibaki, a także np. Normana Powella. Stawić im czoła będą musieli m.in. Tristan Thompson, Kevin Love i LeBron James. Tutaj przewaga wydaje się być po stronie Wine & Gold, ale walki w pomalowanym z pewnością nie zabraknie.

3. 4-1 dla Cavs. Wydaje mi się, że nie będzie to seria na kształt zeszłorocznych Finałów Konferencji Wschodniej. Personalnie Raptors wyglądają na silniejszą ekipę, ale na parkiecie wyglądają jednak słabiej. Jeżeli Cavaliers wygrają oba mecze u siebie, a później mecz numer trzy, to rywalizacja może się zakończyć w czterech meczach. Pamiętajmy o tym, że to są oczywiście Playoffs i wiele przewidywań może się nie sprawdzić. Cavs jednak wygrają tą serię – nie mam najmniejszych wątpliwości.

Rafał Jurasiński

1. W składzie Raptors znajduje się trzech dobrych defensorów Ibaka - Carroll - Valančiūnas oraz dwóch all - starów DeRozan i Lowry. Brzmi naprawdę groźnie, ale paradoksalnie to słaba obrona może być przyczynkiem do porażki Raps. Przy szybkiej grze Cavs mniej zwrotni gracze Torontczyków nie nadążą do krycia trójki i mamy szansę ich rozstrzelać. Drugi słaby punkt rywala to głębia składu. nasze rezerwy prezentują się lepiej, przynajmniej na papierze. Można dodać także doświadczenie, które jest ewidentnie po naszej stronie. Silna strona to duet obrońców. Gdy im "idzie" są w stanie wygrać z każdym. Mocni są także obydwaj centrzy, ale przecież w 2011 roku sami zdecydowaliśmy, że Tristan jest lepszy od Jonasa wybierając go w drafcie, a pomijając Litwina. Niech udowodni swoją wyższość.

2. Na każdej pozycji spora przewaga Cavs oprócz 2 i 5. Na DeMara więcej minut powinien otrzymać Shump (ogólnie uważam, że powinien grać w s5). LeBron pewnie znów ośmieszy Carrolla, a Love nie ma konkurenta pośród PF Raps. O centrach wspominałem, ale oni nie odegrają znaczącej roli w tej rywalizacji. Jako główny pojedynek wysuwa się starcie playmakerów. Lowry przez wielu uznawany za lepszego od Irvinga powinien się przekonać, że tak nie jest. To mogą być mecze naszego PG. Podobnie rezerwowi rozgrywający to specjaliści w tej dziedzinie.

3. 4-2 - Zakładam, że Toronto 3-4 razy wzniosą się na wyżyny możliwości z czego raz lub dwa przegrają po game winnerach. Moje asekuranctwo spowodowane jest wciąż nie najwyższą formą Cavs.

Wojciech Markowski

1. Jeśli chodzi o największe zagrożenie ze strony Toronto, to oczywistą odpowiedzią wydaje się być backcourt drużyny z Kanady. Po sezonie regularnym bez cienia wątpliwości powiedziałbym, że to Lowry i DeRozan sprawią nam najwięcej kłopotów, ale po serii z Bucks i kolejnym słabym występie na początek playoffów mam wątpliwości. Kyle Lowry ewidentnie nie jest zdrowy i nadal zmaga się z urazem pleców. Jeśli uda mu się poprawić swoją formę, to on powinien dominować i objeżdżać Irvinga w pick&rollach. Na tę chwilę jednak SG gości wydaje się być większym kłopotem. DeMar DeRozan fatalnie zaczął poprzednią serię, ale zakończył ją grając bardzo dobrze i to on będzie ciągnął ofensywę gości. Tym bardziej, jeśli to J.R. Smith będzie wychodził w pierwszej piątce Cleveland, a nie Iman Shumpert. Smith nie jest dobrym obrońcą i będzie miał na pewno kłopoty z guardem Raptors. Mocną stroną Toronto może być także defensywa, ale to tak naprawdę zależy od ich nastawienia. Tutaj płynnie przejdę do słabości naszych rywali, czyli psychiki. Kolejny rok z rzędu ekipa z Kanady zawodzi w playoffach. Męczyli się z ciekawą, ale jeszcze przeciętną drużyną Milwaukee, a teraz staną w szranki z mistrzami NBA, którzy rok temu złoili im skórę. Owszem Raptors urwali dwa mecze, ale Cavs nie traktowali ich poważnie i mecze nr 5 i 6 zakończyły się blowoutami. Na papierze Toronto ma argumenty, aby toczyć bój z Cleveland. Pytanie, czy ma je również w głowie?

2. Tutaj mam trzy pomysły. Po pierwsze pojedynki pod koszem, czyli starcia Thompsona z.... No właśnie, z kim? Prawdopodobnie Dwane Casey z powrotem wstawi do pierwszej piątki Valančiūnasa. Wtedy ciekawy będzie pojedynek na deskach z TT. Z drugiej strony bardzo łatwo Cavs mogą wyrzucić z tej serii Litwina, jeśli szybko będą przechodzić do ustawień 5-0 z Frye'em/Lovem/LeBronem na centrze. Wtedy ważną rolę będzie pełnił Ibaka lub Patterson. Zobaczymy jak będą wyglądać rotacje na pozycjach PF i C, ale mogą one rozstrzygać o losach spotkań. Po drugie pojedynek James - rezerwowi Raptors. Kluczem dla drużyny z Kanady jest nie przegrać tych minut, gdy LBJ zostaje na parkiecie z rezerwowymi. Napisałbym, że to DeMarre Carroll musi się postawić Jamesowi, ale poprzednie spotkania pokazały, że nie jest on w stanie tego zrobić. Alternatywą jest tutaj P.J. Tucker. Toronto, jeśli chce wygrać serię, musi znaleźć sposób na lineup rezerwowi + LeBron. Po trzecie Irving - Lowry. Jeśli rozgrywający gospodarzy nadal będzie miał problemy z plecami, to nie powinno być tutaj źle. Jeśli jednak uda mu się wrócić do lepszej dyspozycji, wtedy Kyrie będzie miał problem. Irving jest niestety dziurą w obronie. Może warto byłoby go schować wtedy na Carrollu, Shumperta przesunąć na Lowry'ego, a Brona na DeRozana. Wątpię jednak, żeby Tyronn Lue zdecydował się na taki krok.

3. 4:1 dla Cavaliers. Wszystko moim zdaniem zależy od psychiki. Jeśli Cavs podejdą do tych spotkań skoncentrowani i poprawią defensywę, wtedy powinno pójść gładko. Gorzej, jeśli znów spojrzą na Toronto z góry. Wtedy może być różnie. Raptors mogą wyjść na Cleveland agresywnie i z wiarą, mogą wykorzystać słabą obronę mistrzów NBA, mogą urwać mecz na wyjeździe. Mogą też znów nie wytrzymać presji, zaciąć się w ataku i zostać zjedzonymi przez atak Cavaliers. Typuję, że przegramy jedno spotkanie, ale LeBron nie dopuści do długiej serii i zakończymy marzenia "Dinozaurów" po pięciu meczach. Wiele jest znaków zapytania, ale Cleveland to po prostu lepsza drużyna. Jeśli zaczniemy bronić (na razie nie bronimy, nie ma poprawy w stosunku do sezonu regularnego) będzie krótka seria.

Piotr Procki

1.Next step, Toronto Raptors… Przyznaję, że nie byłem zadowolony, że to właśnie oni, a nie Bucks zmierzą się z Cleveland w następnej rundzie. To jest solidna drużyna, mająca duże nazwiska w pierwszej piątce, jak i na ławce, solidni obrońcy DeMarre Carroll, nowy nabytek Serge Ibaka czy Jonas Valančiūnas oraz dwóch all - starów DeRozan i Lowry. Myślę że ich największą bronią jest obrona bardzo solidna niemniej to częsta nieskuteczność w ataku powoduje, osłabienie defensywy a to z kolei przeplatanie meczów słabych, przeciętnych z tymi wybitnymi. Mam nadzieje że DD10 nie wjedzie w tą serie najlepiej, jak w poprzedniej z Bucks, bo to on może w każdej chwili przechylić szalę na korzyść drużyny z Kanady.

2.Kluczowych pojedynków w tej serii będzie bardzo dużo, obwód i pole pomalowane, TT na pewno będzie miał co robić. Uważam, że takim najważniejszym pojedynkiem będzie Kyle Lowry - Kyrie Irving a drugoplanowo oczywiście LeBron James – DeMar DeRozan. Bardzo ważna myślę a może nawet najważniejsza będzie batalia ławek, to rezerwowi mogą zdecydować kto wejdzie do finału konferencji.

3.Moim zdaniem będzie maksymalnie 4-2 a optymalnie 4-1 dla drużyny z Ohio. Wierzę, że Cavs grają lepszą koszykówkę niż Raptors. Grają spokojniej nie podpalają się aż tak jak drużyna z Kanady która często właśnie przez gorące głowy i decyzje podjęte w afekcie przegrywali swoje spotkania zarówno w serii z Milwaukee jak i sezonie zasadniczym. Zdecydowanie Cavs muszą wygrywać u siebie, bo w Toronto na pewno łatwo nie będzie, i właśnie tam myślę że Cleveland Cavaliers mogą przegrać jedno lub dwa spotkania.

Czytaj dalej...

Kto w kolejnej rundzie?

  • Dział: Pozostałe

To nie była łatwa i przyjemna seria, ale Cavs szybko rozprawili się z Pacers i czekają na swojego kolejnego rywala w tegorocznych Playoffs. A będzie to ktoś z dwójki Toronto RaptorsMilwaukee Bucks. Część naszej redakcji, w tym debiutujący Wojtek Markowski, prezentuje swoje życzenie w kwestii następnego przeciwnika mistrzów NBA. Zapraszamy do lektury – tym razem jesteśmy wyjątkowo zgodni! A po lewej stronie naszego panelu znajdziecie ankietę na ten sam temat!

Krzysztof Dziadek

Milwaukee Bucks. Zespół z Wisconsin ma co prawda do dyspozycji jednego z najlepiej zapowiadających się młodych zawodników w lidze - Giannisa Antetokounmpo, który nie jednej drużynie uprzykrzył już życie. W sezonie zasadniczym 22-latek notował fenomenalne liczny. Był liderem swojego zespołu pod każdym względem (punkty, asysty, zbiórki, bloki, przechwyty). Jestem fanem stylu gry Greka i z całego serca chciałbym, by zaszedł jak najdalej. Niektóre mecze Bucks pokazały jednak, że jeśli Giannis nie zagra na swoim poziomie, to jego koledzy niekoniecznie mogą być w stanie pociągnąć zespół do zwycięstwa (co prawda w tegorocznych Play-Offs na wysokości zadania stają m.in. Greg Monroe, Khris Middleton, czy Tony Snell). Z kolei Raptors na pierwszy rzut oka mają bardzo silny skład, który najlepiej byłoby omijać szerokim łukiem. DeMar DeRozan, Kyle Lowry czy Serge Ibaka, te nazwiska robią wrażenie. Obserwując jednak rywalizację Bucks z "Dinozaurami" odniosłem wrażenie, że to "Jelenie" są zespołem silniejszym i mogą stworzyć większe zagrożenie. Nie wiemy jednak, czy Kanadyjczycy pod wpływem dodatkowej motywacji nie wrzucą wyższego biegu na ewentualną rywalizację z Cavs i nie sprawią niespodzianki. Poza tym jestem zdania, że jeśli mamy dojść do finałów, to powinniśmy poradzić sobie z każdym, lecz wolałbym zobaczyć rywalizację LeBrona z Antetokounmpo.

Mateusz Jakubiak

Milwaukee Bucks. Oba zespoły powinny być jedynie przystankiem dla Kawalerii w drodze do kolejnego Finału Wschodu. Raptors i Bucks są bardzo zbliżonymi do siebie zespołami, ale ja życzyłbym sobie rywalizować z Giannisem Antetokounmpo i spółką. Drużyna z Milwaukee prezentuje dużo ciekawszą od Raptors koszykówkę i walka z nią byłaby dla Cavs dużo trudniejszym, ale i korzystniejszym rozwiązaniem. W drodze do Finałów nie może być zbyt łatwo, ponieważ trudności kształtują charakter zespołu i procentują w dalszych etapach Playoffs. Wśród graczy Bucks znajdziemy też dobrego znajomego, czyli Matthew Dellavedovę, który zostałby ponownie gorąco przyjęty w Ohio. No i największy smaczek – pojedynki LeBrona Jamesa ze wspomnianym Giannisem. Taka rekomendacja powinna wystarczeć.

Konrad Jaśkiewicz

Milwaukee Bucks. Raczej ani "Jelenie" ani Raptors nie powinni stanowić zagrożenia dla Cavs w drodze do finału, jednak to co prezentują w tym postseason gracze z Kanady, nie jest godne tej fazy rozgrywek. Nudne mecze mogą sobie być w sezonie regularnym, a to są play-offy i chciałbym trochę emocji i satysfakcji z zarwanej nocy. To w mojej ocenie może zapewnić pojedynek z Milwaukee. Miałem okazję obejrzeć kilka ich meczów i to młody zespół na czele z niesamowitym Giannisem Andetokunmbo, Malcolmem Brogdonem i Thonem Makerem, który za kilka lat może sporo namieszać nie tylko na wschodzie NBA. No i w końcu w Wisconsin gra nasz dobry znajomy Matthew Dellavedova, a jak tu nie kibicować sympatycznemu Australijczykowi?

Wojciech Markowski

Milwaukee Bucks. Raptors dodali do składu Ibakę i Tuckera, ale nie zdążyli ich dobrze wprowadzić do zespołu przez kontuzję Kyle'a Lowry'ego. Wydają się jednak mocni na papierze i mimo tego, że jak zwykle w pierwszej rundzie playoffów grają mizernie, to mogą się rozkręcić. Bucks mają lepszego trenera niż Raptors (Kidd bardzo dobrze prowadzi swoją drużynę w tej serii), są młodym teamem z dużym potencjałem, ale na ten moment to nie ta klasa, co Cavaliers. Z Toronto seria może wyglądać tak samo, jak rok temu w finale konferencji. Nawet jeśli urwą mecz lub dwa, to Cleveland wyraźnie pokaże im miejsce w szeregu. Milwaukee na pewno się postawi, ale większej krzywdy niż drużyna z Kanady nam nie zrobi, a zagwarantuje na pewno ciekawszą serię. Chcę oglądać pojedynki LeBrona z Giannisem. Chcę pokazu siły, atletyczności i starcia młodości z doświadczeniem. To byłaby lepsza seria do oglądania, a oprócz wygranych jak najmniejszym nakładem sił, chcemy przede wszystkim ciekawych spotkań. Poza tym, Antetokounmpo jest w moim top5 ulubionych graczy i chcę go oglądać jak najdłużej.

Czytaj dalej...

Typujemy serię z Pacers!

  • Dział: Pozostałe

O godzinie 21:00 czasu polskiego w sobotę Cleveland Cavaliers rozpoczną marsz po obronę tytułu mistrzów NBA. Pierwszą przeszkodą jest silna ekipa Indiana Pacers, która zajęła siódme miejsce na koniec sezonu regularnego w Konferencji Wschodniej. Poniżej prezentujemy typy naszej redakcji na zbliżającą się serię. Zapraszamy do lektury!

Sebastian Cieśliński

Indiana będzie trudnym przeciwnikiem - potrafią bronić, mają gwiazdę w zespole oraz ciekawych zadaniowców. Mimo to myślę, że Cavs zakończą tą serię szybko okrągłym 4 do 0. Nasze duo LBJ - Kyrie wypoczęło, rezerwa się ograła można zacząć w końcu grać na poważnie. Liczę, że w końcu zobaczę defensywę i zaangażowanie, jeśli tak będzie ta seria nie będzie trwać długo. Boje się trochę pojedynku TT - Turner, ten młody chłopak jest naprawdę dobry. Mobilny center z rzutem i rękami do kostek. Cały sezon nie mogę się nadziwić czemu tak dużo mówiło się o Embiidzie, gdy Turner po cichaczu zostawał powoli drugą opcją w drużynie, która weszła do Playoffs. Gość ma taki sam potencjał co wspomniany center 76ers. Ciekawy jestem, czy Lue w trudniejszych chwilach by sobie z młodym wielkoludem poradzić będzie obniżać skład czy może da pograć nowemu nabytkowi - Walterowi Tavaresowi. Tak jak wspomniałem - mój typ to 4-0 dla Cavs.

Mateusz Jakubiak

To będzie ciężka przeprawa dla Cleveland Cavaliers, ale również zwycięska. Indiana Pacers to jedna z najlepszych drużyn, które czekały na Cavs w pierwszej rundzie. Wydaje się, że Miami Heat i Chicago Bulls są słabszymi ekipami od ekipy z Indianapolis. Miałem nadzieję trafić na „Byki”, ponieważ coś mi podpowiadało srogi rewanż za cztery porażki podczas sezonu regularnego. Seria z Heat również byłaby bardzo ciekawa ze względu na powrót LeBrona Jamesa na Florydę. Trafiliśmy jednak na rywala, który nie wywołuje aż takich emocji, ale jest niezwykle silny. Pojedynki LBJ-a z Paulem Georgem oraz Kyriego Irvinga z Jeffem Teaguem zapowiadają się naprawdę imponująco. Typuję dwa zwycięstwa Cavs w „Q” na początek, później jedno zwycięsto w hali Pacers i kończymy serię u siebie, czyli 4-1 dla mistrzów NBA! #DefendTheLand

Konrad Jaśkiewicz

Z trójki potencjalnych rywali w 1. rundzie PO Pacers, Bulls i Heat, to właśnie graczom z Indiany "kibicowałem", aby zmierzyli się z Cavs jako pierwsi. Jednak nie będzie to chyba taki "spacerek" jak miało to miejsce w dwóch poprzednich sezonach. Przede wszystkim w bardzo dobrej formie jest lider Pacers - Paul George, który w kwietniu był drugim strzelcem w NBA z średnią 33 punktów na mecz, a gracze z Indianapolis skończyli sezon regularny serią 5 wygranych. Do tego należy dodać "dołek" Cavs, których końcówka leżała po przeciwnym biegunie. Mam nadzieję jednak, że to tylko zasłona dymna, że Cavaliers odpoczywali w taki sposób, by jednak nie wypaść z rytmu meczowego, grając nieco "na raty". Wschód to wciąż Konferencja LeBrona Jamesa i nie ma innej możliwości, niż wygrana graczy ze stanu Ohio w tej serii. Typ: 4-1 dla Cavaliers.

Rafał Jurasiński

Uważam Pacers za najtrudniejszego rywala dla nas na Wschodzie. W sezonie zasadniczym nieco zawiedli i do końca musieli bić się o playoffs. Mają w zespole wielką gwiazdę i kilku solidnych strzelców, jak i młodych, utalentowanych graczy. Ostatni nasz mecz pokazał, że to drużyny godne siebie. Nie wiem co myśleć o słabej końcówce sezonu w naszym wykonaniu, ale po prostu czekam na play-off. Oczekuję zaciętych meczów i mam nadzieję, że seria nie zakończy się niespodzianką. W drugiej rundzie jak i w finale konferencji może być łatwiej. Typ? 4-2 dla Cavs.

Piotr Procki

Po ostatniej serii porażek, niestety z drugiego miejsca. Niemniej każdy kij ma dwa końce, niby z drugiego miejsca kosztem Celtów, jednak przeciw Pacers. Moim zdaniem Pacers są "lepszym" przeciwnikiem dla Cavs niż Bulls czy Heat, którzy są mniej wygodnymi dla nas rywalami. W sezonie regularnym najlepszy bilans drużyna LeBrona Jamesa miała przeciw Indianie. Myślę że skończy się wynikiem 4-1, PG będzie dawał się we znaki, lecz to drużyna z Ohio będzie góra. Myślę że Pacers urwą Game 3 lub 4.

Czytaj dalej...

Nabór do CavsPL!

  • Dział: Pozostałe

Drodzy Czytelnicy!

W ostatnim czasie nasza strona internetowa niestety praktycznie wcale nie funkcjonuje. Dzieje się tak m.in. dlatego, że większość z nas ma dużo więcej obowiązków w swoim życiu i nie może poświęcić odpowiedniej ilości czasu dla CavsPL. Nie chcemy, aby witryna kompletnie upadła, dlatego szukamy nowych ludzi do naszej ekipy. A kogo konkretnie?

- newsmenów – krótkie informacje o Cavs (transfery, kontuzje, wydarzenia pozaboiskowe), zapowiedzi/relacje spotkań, tłumaczenia dłuższych tekstów, własna publicystyka;

- osoby od grafiki i spraw informatycznych – umiejętność pracy nad layoutem strony, znajomość Joomli, wsparcie dla reszty redakcji.

Nie wymagamy wiele! Kandydat do teamu CavsPL powinien jedynie znać język angielski na poziomie pozwalającym na tłumaczenie tekstów na polski oraz interesować się koszykówką (szczególnie w wydaniu NBA). Miłość do ekipy z Cleveland również nie zawadzi J

Czekamy na Wasze zgłoszenia do poniedziałku (09.01.2017) do godziny 10:00. Wtedy też odpowiemy na wszystkie wiadomości. Swoją gotowość do współpracy z nami można zgłaszać poprzez naszego FB (https://www.facebook.com/cavspl/) oraz e-maila ().

GO CAVS! 

Czytaj dalej...

Redakcyjne typy na nowy sezon!

Nowy sezon NBA rusza lada chwila! Będzie to wyjątkowy czas, ponieważ po raz pierwszy w historii to Cleveland Cavaliers będą bronić mistrzowskiego tytułu. Jak będą wyglądały te rozgrywki? Zapraszamy do zapoznania się z przewidywaniami naszej redakcji! Wypowiedzieliśmy się w następujących kwestiach:

1. Cavs na początku zeszłego i nadchodzącego sezonu. Który skład wydaje się być silniejszym i dlaczego?

2. Jak oceniasz zamieszanie wokół J.R. Smitha?

3. Kay Felder – „nowy” Matthew Dellavedova?

4. Możesz dokonać jednej wymiany. Kogo z zespołu oddajesz? Kogo ściągasz do Cavs?

5. Typ na zbliżający się sezon – jak go zakończą Cavaliers?

Rafał Jurasiński

1. Z istotnych graczy nie ma Varejao, Mozgova, Dellavedovy oraz trenera Blatta, za to mamy Frye'a, Birdmana, Dunleavy'ego i coacha Lue. Co prawda trójka, która odeszła prezentuje się na papierze solidniej, ale teraz mamy bardziej dopasowany skład. Do tego spore minuty powinien zbierać Kay Felder i być może jeszcze jeden PG. Największą różnicą jest jednak doświadczenie zdobyte przez Irvinga, Tristana, Shumpa czy Kevina oraz zgranie składu. Teraz każdy zna swoją rolę w zespole i ją akceptuje. Jesteśmy silniejsi niż rok temu.

2. Kto bogatemu zabroni szastać pieniędzmi??? To nie nasz problem, ile zarabiają poszczególni gracze. Generalnie zamieszania nie było, bo problem został rozwiązany odpowiednio wcześnie. J.R. Smith kocha kasę jak mało kto i teraz czuje się spełniony. Kompleks biedniejszego, który uzewnętrzniał się kilkukrotnie przestał istnieć. Smith to na tyle doświadczony gracz, że nie boję się o jego głowę. Przez 3 lata zarobi na siebie i nie będzie musiał martwić się o nic tylko grać. Jest dobrze!

3. Felder to naprawdę fajny PG. Z pewnością stanie się nowym idolem naszym. Inny typ niż Delly. Na pewno lepszy koszykarsko. Lepiej kozłujący i efektowniejszy. Zobaczymy czy będzie zostawiał serducho na parkiecie tak jak Australijczyk. Jeśli tak, to szybko o Delly'm zapomnimy

4. Nie czuję potrzeby zmian, ale jeśli już nadarza się okazja to walczę o Noela z Phily, a w zamian poświęciłbym Shumpa z "Czajnikiem". Tracimy tym samym najlepszego stopera i wysokiego rzucającego, więc walczyłbym jeszcze o Geralda Hendersona w tej wymianie oddając wyjątki transferowe, gotówkę i picki 2017 i 2018. Gdyby nie udało się sięgnąć po Geralda za cel postawiłbym Thabo Sefoloshę lub w opcji bardzo kosmicznej kogoś z Bostonu (Crowder, Smart, Bradley).

5. Trzeci finał z rzędu to aksjomat jeśli kontuzje nie przeszkodzą. Drugi mistrz to opcja najbardziej prawdopodobna. Myślę, że w finale wcale nie zagramy z GSW.

Konrad Jaśkiewicz

1. Tegoroczny, z jednego prostego powodu - zamiast Davida Blatta jest Tyronn Lue. David jest dobrym trenerem, ale jeszcze nie "NBA ready", nie na head-coacha, lata spędzone na parkietach dają obecnemu trenerowi bardzo dużą przewagę i przede wszystkim "cojones", których Blattowi zabrakło. Poza tym zdrowi są Irving i Love, coś więcej trzeba dodawać?

Dalej - jest Frye, Dunleavy, Anderson co wg mnie jest nadwyżką w naszym systemie w porównaniu do graczy, którzy rozpoczynali sezon rok temu, z których myślę, że brakować będzie tylko Dellavedovy, co będzie próbował naprawić Kay Felder i mam nadzieję, że wkrótce Mario Chalmers, bo potrzebujemy rezerwy na Kyrie'go.

2. Cavs przecież wiedzą, że jak LeBron czegoś chce, to LeBron to ma, a chciał z powrotem Smith'a.

J.R. to wykorzystał do granic możliwości, swoje pieniądze dostał, które, patrząc po tym, co działo się na rynku przez wzrost salary, należały mu się. Co nie zmienia faktu, że to wszystko było niepotrzebne, dało się to przecież zrobić szybciej, żeby w normalnej atmosferze i pełnym składem przygotowywać się do sezonu. Chyba, że jest to swego rodzaju rytuał, jak rok temu z TT, który znów ma przynieść mistrzostwo? ;)

3. Chciałbym, aczkolwiek Kay ma lepsze warunki fizyczne od Matthew, co pewnie (i obym się mylił) nie będzie owocowało tak wielkim zaangażowaniem jak w przypadku Dellavedovy, który tym musiał swoje braki nadrabiać. No i pewnie Kay nie będzie rywalom dosłownie "łamał kostek" ;) Tak więc moja odpowiedź na to pytanie, na tę chwilę brzmi "nie".

4. Jak mówi stare porzekadło "zwycięskiego składu się nie zmienia". Jeśli jednak muszę taką wymianę zrobić, to nie będę tak bardzo puszczał wodzy fantazji, z bardziej "przyziemnych" możliwości marzy mi się DeMarcus Cousins. To ktoś, na kogo Warriors ciężko byłoby znaleźć odpowiedź, a pod ich kątem należy wymiany robić, bo po dodaniu do składu Duranta nie mają już zbyt dużego pola manewru, a i zawodnika, który byłby w stanie przeciwstawić się DMC w ich składzie brak (mowa oczywiście o opcji, gdyby grał już u nas). W zamian niestety poszedłby zapewne K-Love. Pod warunkiem , że nie sprawdzą się przedsezonowe zapowiedzi jego powrotu do formy. Jeśli Kevin wróci do dyspozycji z czasów gry dla Timberwolves, to nic poważnego bym nie zmieniał.

5. Finał NBA na takim Wschodzie jest obowiązkiem i tylko kontuzje mogą to popsuć. Czy obronimy tytuł zależy tylko od tego, jak będą spisywać się GSW. Jeśli Ci się nie dogadają, to kwestia mistrzostwa według mnie jest rozstrzygnięta, bo tylko oni mogą nam zagrozić w tej chwili. Nie stoimy jednak na straconej pozycji, jeśli w Oakland wszystko będzie się dobrze układać. Bądź co bądź, mój typ to obrona tytułu.

Sebastian Cieśliński

1. Oczywiście, że skład na sezon 2016/2017, tylko, że jego siła nie wynika ze zmian personalnych, a z doświadczenia i z chemii jaka w drużynie się wytworzyła po zwycięskiej kampanii w Playoffs. Pewność siebie jest mega istotna w sporcie, a dużo jej z tym sukcesem do drużyny przyjdzie. Oczywiście brak Dellyego boli (bo reszta która odeszła, nie robiła większej różnicy), ale nie ma ludzi nie zastąpionych.

2. Sytuacja podobna, jaką mieliśmy w tamtym roku z TT, tyle, że bardziej jednak teraz rozumiem i jestem za stroną zawodnika niż sezon temu. To jest prawdopodobnie ostatni długi kontrakt na jaki Swish może liczyć, nie dziwie się mu, że po tak świetnym sezonie jaki miał, domaga się odpowiednich pieniędzy za swoje talenty. NBA mimo wszystko to jest business, dla JRa to jest praca. Preseason jest nieistotny, dobrze, że zadbał o swoją przyszłość. Cavs na pewno na to stać.

3. Chłopak jest naprawdę niesamowity, super steal dla naszego zespołu. Na pewno będzie starał się wejść w role Dellyego ale swoją grą zupełnie go nie przypomina. Jest niski, szybki, atletyczny, skoczny, czyli całkowite przeciwieństwo Dellavedowy. Mimo to, jest ciągle od niego gorszy i myślę, że przynajmniej na ten sezon powinniśmy się rozglądnąć za doświadczonym back upem Kyriego. Felder ma przyszłość, warto dawać mu te 8-10min ale jednak myśląc o zwycięstwie nad Warriors potrzebujemy jakiegoś wyższego i bardziej fizycznego PG (wyobraźcie sobie pojedynek Livingston vs. Felder, tam jest chyba z pół metra różnicy). Czas Kaya jeszcze nadejdzie, teraz niech trenuje i ogrywa się u boku LBJ.

4. Oczywiście na wylocie jest Shump. Mimo, że go bardzo lubie i jego charakterystykę gry też, ale ma bardzo fajny do wymiany kontrakt, a do tego każda drużyna zawsze znajdzie użytek ze stopera na obwodzie. Mamy dużo fajnych graczy którzy mogli by go zastąpić, więc Cavs nie powinno się wahać jeśli na horyzoncie pojawi się dobry deal. Po cichu liczę, że Cavs korzystając z swoich wyjątków, picków oraz z schodzących kontraktów wyciągną z 76ers, Noela, który by świetnie pasował na zapasowego centra do mierzenia się z GSW. Jeśli ten plan nie ma szans wypalić, powinniśmy się rozglądać za drugim rozgrywającym z doświadczeniem – Hinrich może Vasquez. (ostatnio został zwolniony Jarett Jack z powodu dochodzenia do zdrowia po kontuzji. Spokojnie Cavs mogło by go podpisać i dać mu wyzdrowieć, a potem świetnie go użyć w Playoffs)

5. Liczę, że znów, po raz trzeci z rzędu spotkamy GSW w finale NBA i pokażemy Durantowi, że droga na skróty w sporcie nie istnieje – Cavs 4:2 GSW.

Mateusz Jakubiak

1. Siła składów wydaje się być bardzo podobna. Dużym wzmocnieniem z ławki może się okazać Mike Dunleavy Jr., który nieraz dziurawił kosz Cavs w barwach Chicago Bulls. Do tego weteran Chris „Birdman” Anderson (którego osobiście bardzo lubię) i Kay Felder – wygląda to nieźle, a to przecież może nie być koniec zmian w drużynie. Bardzo szkoda, że swoją przygodę z Cavs zakończył Matthew Dellavedova, który zawsze zostawiał serce na boisku i fani Kawalerzystów zawsze mogli liczyć, że „Delly” w jakiś sposób pomoże zespołowi na parkiecie.

2. To była jeszcze bardziej nieprzewidywalna telenowela niż z Tristanem Thompsonem rok temu. Oczywiście ponownie mogło się wydawać, że Cavs w końcu ściągną z powrotem swojego podstawowego rzucającego obrońcę, ale sezon zbliżał się coraz większym krokami, a porozumienia jak nie było, tak nie ma. Smith ostatecznie podpisał kontrakt i będzie kontynuował karierę w barwach Cavaliers. Mam wrażenie, że większość zawodników była pewna, że J.R. wróci do Cleveland i nie zaprzątała sobie głowy sprawą jego kontraktu. Teraz czas, aby Smith pokazał, że zasłużył na tak wielkie pieniądze.

3. Kay Felder może być prawidziwym „stealem” Draftu 2016. Wiele osób dziwiło się, że został wybrany tak nisko, biorąc pod uwagę jego statystyki z zeszłego sezonu w barwach drużyny Oakland Golden Grizzlies z uniwersytetu Oakland. Niski wzrost na pewno nie przeszkodzi mu w szybkim dopasowaniu się do stylu gry w NBA. Matthew Dellavedova był ulubieńcem kibiców w Cleveland, ale Felder ma umiejętności, które powinny pomóc fanom Wine & Gold szybko zapomnieć o Australijczyku.

4. Niczego w trzonie zespołu bym nie zmieniał. W drużynie jest zbyt dobra chemia, żeby coś tu kombinować. Wydaje się, że pierwszym do oddania mógłby być Iman Shumpert, ale głupią sprawą byłoby pozbycie się świetnego defensora. Chyba że przyszedłby równie dobrze broniący gracz, mogący dodatkowo wznieść drużynę na wyższy poziom. Pojawiają się plotki, że „Shump” mógłby opuścić Cleveland już niedługo. Pamiętam też o informacjach na temat ewentualnej wymiany Kevin Love – DeMarcus Cousins. Ten drugi jest kapitalnym koszykarzem, który marnuje się w Sacramento, ale nie wiadomo czy jego krnąbrny charakter nie zepsułby atmosfery w szatni Cavaliers. I Kevin Love wydaje się być bardziej uśmiechniętym i gotowym do gry.

5. Trzecie Finały NBA z rzędu i drugie mistrzostwo. Na Wschodzie Cavs wydają się nie mieć rywala, więc wygranie Konferencji nie powinno stanowić większego problemu. Śmieszą mnie komentarze, które mówią o zakładaniu pierścieni za sezon 2016/2017 na palce koszykarzy Golden State Warriors. Kevin Durant jest ogromnym wzmocnieniem tego zespołu, ale czy to wszystko zadziała? Tego nie wiemy. Przecież i poprzednie rozgrywki „Wojownicy” mieli wygrać, a wszyscy wiemy kto stracił prowadzenie 3-1 w Finałach…

Czytaj dalej...

Redakcja typuje Finały NBA!

Wszyscy pamiętamy jak wyglądały Finały NBA w zeszłym roku. Osłabieni kontuzjami Cleveland Cavaliers stoczyli heroiczny bój z Golden State Warriors, który ostatecznie zakończył się wygraną tej drugiej drużyny w sześciu meczach. Jak będzie tym razem? Czy zdrowi Cavs są w stanie przeciwstawić się maszynie z Oakland? Między innymi na te pytania odpowiada Redakcja CavsPL!

 

1. Analiza składów i sztabów szkoleniowych obydwu zespołów.

2. Klucz do wygrania pierwszego w historii mistrzostwa przez Cavs.

3. Wynik Finałów i krótkie wyjaśnienie swojego typu.

 

Rafał Jurasiński

1. W porównaniu do pierwszych finałów GSW stracili Davida Lee, który był bardzo ważnym czynnikiem trzech ostatnich, wygranych przez Wojowników gier, a zyskali od nas Andersona Varejao, który jednak nie odgrywa tam większej roli. Pozostałe zmiany to czysta kosmetyka, więc generalnie personalnie zespół został osłabiony. U nas zdrowi są Love, Irving, Shumpert, a do tego mamy Jeffersona, Frye,a, Mo Willa i całą paczkę grającą w finałach rok temu plus jeszcze nowy trener. Tu widać ewidentnie naszą przewagę. Co do poszczególnych pozycji, to Warriors są silniejsi na pozycjach 1 i 2. Splash Bros sami potrafią wygrywać mecze i moim zdaniem są jedyną nadzieją GSW. W tych finałach muszą zdobywać 60+ w każdym meczu, żeby utrzymać tytuł w Oakland. Pozycje 3 i 4 to przewaga Cavs. W średniej formie jest Draymond Green i Harrison Barnes. W s5 może zagrać MVP sprzed roku Andy Iguodala, który też jakby spuścił z tonu. Nasi forwards muszą to wykorzystać. Na pozycji C daje remis. Obaj centrzy to przeciętniacy na swoich pozycjach, ale chyba większy potencjał do odegrania ważnej roli ma nasz Tristan. W pierwszych piątkach remis, ale rezerwa minimalnie na naszą korzyść. Shump, Jefferson, Frye, Dellavedova to czwórka, która będzie regularnie grać. Jakieś minuty może zebrać Mozgov, który świetnie sobie radził rok temu.Jonesy i Williams wejdą na parkiet tylko w razie rozstrzygniętego meczu. Po stronie GSW minuty dostaną Barnes (Iguodala?), Livingston, Ezeli, Speights i być może Varejao z Barbosą. Myślę, że nasze rezerwy mają większy wpływ na zespół. Osoba trenera na korzyść Golden. Kerr drugi rok prowadzi dopiero zespół, ale doświadczenie w lidze ma duże i broni mistrza sprzed roku. Wiadomo jaka sytuacja jest z Lue. Rok temu siedział na ławce i aktywnie uczestniczył w finałach, a więc dużej straty do Kerra nie ma. Wszystko to wygląda dość równo, ale decydującym czynnikiem może być słabość skrzydłowych GSW. James i Love mają nad nimi większą przewagę niż Splash Bros na Irvingiem i Smithem. Poza tym nie zdziwię się jeśli to właśnie Irving będzie głównym strzelcem tej serii, który gra lepiej wraz z narastającą presją.

2. Tu nie mam wątpliwości. Kluczem do zwycięstwa będzie odcięcie rzutu za 3. Musimy też sprawiać, aby akcje GSW kończyli ich skrzydłowi.

3. 4-2 Cavs. Seria będzie zapewne równa i każdy mecz będzie zacięty. Szalenie ważny będzie pierwszy mecz.

 

Sebastian Cieśliński

1. Jeśli chodzi o talent, w obu zespołach go nie brakuje. O przewadze jednej drużyny nad drugą będą decydować szczegóły i wykorzystanie minimalnych przewag na danych pozycjach. Bo różnice naprawdę nie są duże. Wiadomo, że Warriors mają mocniejszy obwód ale nie jest to miażdżąca przewaga. Irving i Smith potrafią złapać cuk równie mocno co Curry i Thompson i zdobywać seryjnie punkty, trafiając niemożliwe rzuty. Różnicą jest tu częstość takich zdarzeń, która mimo wszystko jest większa u zawodników GSW. Na stronie skrzydłowych tu my wychodzimy z przewagą ale też wcale nie tak wielką. Ok, mamy LeBrona, ale wiemy jak świetnie radził sobie z nim rok temu Igudala, zmuszając go do wielkich starań o każdy punkt. Popularny Iggy również nie zawodził w ataku i mimo dużo mniejszych liczb niż LBJ był podobnie wartościowy dla swojej drużyny. K Love w porównaniu do Draymonda Greena wypada bardzo podobnie i wszystko zależy od tego jak wejdzie w mecz. Jeśli wejdzie dobrze, myślę, że może spokojnie Greena zdominować, jeśli źle będzie do zmiany i ze skrzydłowym Warriors będą się męczyć nasi zmiennicy. I coach Lue nie powinien się tutaj długo zastanawiać. Jeśli Kevinowi nie idzie trzeba od razu reagować, bo potrafi naprawdę wtedy psuć gre. Na pozycji centra lekka przewaga na stronę Boguta z powodu większej uniwersalności. Choć tu uważam, że mimo siły i zdolności centra GSW, nie zagra on wielu minut – powinniśmy się spodziewać dużych minut niskiej 5 Warriors. Porównując Ławkę też jest bardzo podobnie, nasi zmiennicy zrobili duży progres, grając bardzo stabilnie i wykonując co do nich należy. GSW cały sezon mogą liczyć na solidną grę swoich zmienników i tak samo jest w playoffs. Która ławka będzie lepsza będzie decydować forma dnia, ale mimo wszystko malutką przewagę przekazałbym na stronę Warriors.


Mocną stroną Cavs jest oczywiście LeBron James. Od niego ta cała seria zależy. Jeśli zagra na swoim najwyższym poziomie myślę, że mamy szanse zdetronizować Warriors.


Słabą stroną Cavs jest nie równa forma Kevina Love. W tych finałach musi on grać na swoim optymalnym poziomie. Nie mówię tu o tym, że ma wygrywać nam mecze. Wystarczy, że będzie trafiać trójki z czystych pozycji oraz wykorzystywać chociaż w 50% izolacje w grze tyłem do kosza.


Mocną stroną GSW jest nieziemska forma Thompsona. Jeśli dalej będzie trafiać tak trudne rzuty przez ręce rywali mecz za meczem będzie bardzo ciężko tą serie wygrać. To, że Curry będzie nam zdobywać po około 30 pkt w meczu możemy być pewni, ale jeśli te same liczby dołoży Klay, nie wiem czy będziemy wstanie nawiązać tu większą walkę.


Słabą stroną GSW jest Draymond Green, który gra nierówno i jest jeden faul niesportowy od zawieszenia. Mam nadzieje, że jeden po drodze otrzyma i w końcu za swoją, brudną i nieprzepisową grę, dostanie karę w postaci zawieszenia na jedno lub więcej spotkań. Zdecydowanie na to zasługuje.


2. Kluczem będzie tu utrzymanie skuteczności za trzy. Może GSW jest lepszą drużyną, jeśli chodzi o rzut za trzy, ale Cavs trafiając tak dużo, jak to robili w seriach wcześniejszych, otwierają sobie mnóstw zagrań ofensywnych, tak, że są niemal nie do zatrzymania. Można to było zobaczyć w serii z Toronto, gdzie mimo to, że obrona przeciwnika była na najwyższym poziomie, jeśli wykorzystywaliśmy czyste pozycje, Rapotrs byli totalnie bezradni i mogliśmy zdobywać punkty z każdego miejsca na boisku.


3. Optymistycznie 4-2 dla Cavs. Liczę, że wyrwiemy jeden z mecz z dwóch pierwszych na wyjeździe no i potem będziemy skutecznie bronić The Q.

 

Mateusz Jakubiak

1. Ocenić która drużyna ma silniejszy skład jest bardzo trudno. Oczywiście Golden State Warriors mają niesamowitego Stephena Curry’ego, który jest w stanie trafić do właściwego kosza nawet będąc pod prysznicem w szatni. Do tego dołóżmy Klaya Thompsona, potrafiącego zagrać mecz, który za chwilę przechodzi do historii oraz nieprzewidywalnego Draymonda Greena, który jednak w obecnych Playoffs bardziej znany jest z chamstwa na parkiecie. Z takim tercetem mało kto mógłby się równać w NBA. Ale Cavs jak najbardziej mogą! LeBron James, Kyrie Irving i Kevin Love razem na pewno nie są słabsi od gwiazd GSW i w potyczkach z Detroit Pistons, Atlanta Hawks i Toronto Raptors to pokazywali. W zeszłym roku przez większość Finałów mieliśmy tylko jednego z nich. Teraz jest cała trójka i oby to doprowadziło do wymarzonego przez nas celu.

Warriors i Cavaliers to jednak nie tylko gwiazdy, które wymieniłem powyżej. Jeżeli spojrzymy na pozostałych graczy podstawowych piątek oraz ławki rezerwowych, to nadal bardzo trudno wskazać czyjąś przewagę. To samo tyczy się coachów obydwu zespołów. Nie zapominajmy, że Tyronn Lue był asystentem Davida Blatta rok temu i doskonale wie jak smakują Finały NBA w trenerskiej roli. Zapowiada się naprawdę wyrównana seria!

2. Najłatwiej byłoby napisać - zatrzymanie Splash Brothers. Jest jednak niesamowicie trudne, ale to nie oznacza, że niewykonalne. Kluczem do wygrania tytułu zdecydowanie będzie obrona, ponieważ oba teamy prezentują ogromny wachlarz zagrywek ofensywnych. Innym ważnym czynnikiem może być sprowokowanie Draymonda Greena do jakiegoś nieczystego zagrania, ponieważ gracz ten jest już o krok od zawieszenia. Być może nawet prowokacje nie będą potrzebne, bo silny skrzydłowy „Wojowników” bardzo często sam z siebie postanawia chwilowo przerzucić się na uprawianie innego sportu. Ekipa z Oakland mogłaby bardzo odczuć brak jednego ze swoich filarów w jednym lub dwóch spotkaniach.

3. Cleveland Cavaliers - Golden State Warriors 4:2. Obie drużyny potrafią wygrywać u siebie i na wyjazdach, ale to Cavs są niepokonani na własnym parkiecie w Playoffs 2016. Jeśli podtrzymają passę, to do mistrzostwa potrzebować będą jednego zwycięstwa w Oracle Arena. W zeszłym roku Wine & Gold pokazali, że jest to możliwe.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip