Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Podsumowanie

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Redakcyjne podsumowanie sezonu

  • Dział: Pozostałe

Rok temu o tej porze czekaliśmy na mecz numer siedem Finałów NBA, który, jak się okazało, przyniósł pierwsze w historii trofeum  Larry'ego O'Briena dla Cleveland Cavaliers. Kolejna kampania nie przyniosła już takiego happy endu, gdyż Cavs ulegli Golden State Warriors 1-4 w najważniejszej serii sezonu NBA. Nadszedł czas podsumowań, a więc zapraszamy do zapoznania się z przemyśleniami naszej redakcji!

Wypowiedzieliśmy się w następujących kwestiach:

 

1. Ocena całego sezonu w wykonaniu Cavs.

2. Pozytywne i negatywne zaskoczenie.

3. Jakie ruchy powinni podjąć Cavaliers w lato?

4. Co czeka nas w kolejnych rozgrywkach?

5. Osobowość sezonu.

 

Mateusz Jakubiak

1. Wydaje mi się, że ocenę sezonu należy podzielić na trzy części.

Pierwsza – sezon regularny, a więc Cavs nieprzemęczający się, którzy dążą do tego, aby jak najszybciej dotrzeć do najważniejszej fazy kampanii. Te 82 spotkania wydawały się być takim „okresem przejściowym”, który trzeba spokojnie przeczekać, aby w końcu rozpoczęło się prawdziwe granie.

Druga – Playoffs, czyli idący jak burza Kawalerzyści, którzy potknęli się tylko w jednym meczu. Widać było, że ekipa z Cleveland czekała na te spotkania. Postawa Wine & Gold w tej fazie sezonu była naprawdę niezła, ale w głowie ciągle mieliśmy część ostatnią.

Trzecia – ostatni, lecz najistotniejszy punkt rozgrywek – Finały. Cavaliers po raz trzeci z rzędu zagrali w nich z Golden State Warriors i po raz drugi musieli uznać wyższość rywali z Konferencji Zachodniej. Ta porażka nie boli jednak tak bardzo, gdy uświadomimy sobie ogrom wzmocnień składu, które wykonali „Wojownicy”, aby odebrać tytuł LeBronowi i spółce. Gdy przypomnimy sobie również pecha CC w meczach numer dwa i trzy, to wydaje się, że mistrzostwo wcale nie było tak daleko.

Ogólna ocena sezonu: 7/10.

2. Trudno jednoznacznie wskazać najbardziej pozytywne i negatywne momenty minionego sezonu. Nie da się ukryć, że minusem mogą być przegrane Finały z GSW, ale tym największym negatywem nazwałbym postawę kilku zawodników. Długo w Finałach nie mogliśmy się doczekać J.R. Smitha oraz Tristana Thompsona. Wielkim zawodem był Deron Williams, który chyba zapomniał, że niedawno był czołowym rozgrywającym tej ligi. Jestem bardzo ciekawy jego gry w kolejnych rozgrywkach, jeżeli pozostanie w Ohio. Na plus zaliczę postawę trzech gwiazd Cavs – LeBrona Jamesa, Kyriego Irvinga i Kevina Love. Ten ostatni miewał słabsze chwile, lecz rozegrał naprawdę dobry sezon. Irving jest niesamowity i powoli wyrasta na najlepszego playmakera ligi oraz zawodnika, który musi mieć piłkę w rękach w kluczowych momentach spotkań. A LeBron jest cały czas LeBronem.

3. Jeśli Cavaliers chcą walczyć z Warriors, to na pewno potrzebują ulepszeń składu. Być może do Cleveland trafi Paul George, który na pewno podniósłby poziom zespołu, lecz mógłby odejść już po roku. Czy jest sens ryzykować? Trudno powiedzieć. Inną kwestią są rezerwowi, którzy nie wnieśli zbyt dużo w Finałach i wydaje się, że „świeża krew” na ławce byłaby bardzo pomocna. GM David Griffin jest geniuszem i myślę, że zrobi wszystko, aby jego drużyna odzyskała trofeum w kolejnym sezonie.

4. Kolejny awans do Finałów. Na Wschodzie Cavs cały czas mogą nie mieć godnego przeciwnika, ale trudno przewidzieć sytuację w Konferencji Zachodniej. Wiele drużyn będzie się zbroić z nadzieją, że uda im się zdetronizować Golden State Warriors.

5. Jeżeli chodzi o całokształt, to na pewno LeBron James – koszykarz, GM, trener i kibic w jednym. LBJ to człowiek-instytucja, który zawsze będzie się kojarzyć z Cleveland Cavaliers. Wśród osobowości wymieniłbym także… Richarda Jeffersona, który robi niesamowitą atmosferę w drużynie (warto dodać go na Snapchacie – rjeff24). Mam nadzieję, że zobaczymy go w trykocie Cavs także w kolejnym sezonie.

 

Rafał Jurasiński

1. Sezon sinusoidalny, ale dziś należy ocenić go dobrze. Niemrawa gra w końcówce sezonu zasadniczego była szykowaniem formy na PO i faktycznie trafiliśmy z nią dobrze. Wiadomo było, że naszym głównym rywalem będzie mistrz Zachodu i od listopada wszystko było podporządkowane tej rywalizacji. Generalnie o zasadniczym możemy zapomnieć, bo jakie to ma znaczenie. Przez playoffs przeszliśmy jak burza, a to świadczy o naszej sile. Celem był finał, a tam faworytem nie byliśmy. Myślę, że osiągnęliśmy plan minimum. Niedosyt oczywiście jednak jest.

2. Trudno spojrzeć przez pryzmat całego sezonu, bo w głowie kotłują się mecze finałowe, ale spróbujmy. Pozytywy to przede wszystkim brak kontuzji w najważniejszym momencie sezonu (brawo sztab lekarski i Cleveland Clinic). Dobra postawa Kevina Love'a, który rozegrał najlepszy sezon dla Cavs. Pewna gra duetu James - Irving. Negatywy to brak wsparcia dla Big3. Tu właściwie trzeba by napisać dłuższy esej, ale nikt z rezerwowych nie zaskoczył in plus. Pretensji nie mam do Frye'a i Jeffersona, ale reszta mogła dać więcej. Najwięcej zarzutów mam jednak do trenera, który nie pomagał swoimi decyzjami, szczególnie podczas finałów. Małe wykorzystanie Shumpa, najlepszego obrońcy Cavs. Zbyt długie granie Korverem w czwartych kwartach. O Deronie nie wspominam, bo jego postawa była szokiem pewnie dla wszystkich. Zawiódł Tristan, którego będzie ciężko wymienić. Pozostaje J.R. Smith, którego jeszcze wczoraj bym tu beształ, ale "jesteś dobry jak twój ostatni mecz" "mężczyzn poznaje się po tym jak kończą". Niech te komentarze posłużą za ocenę ekscentrycznego gracza.

3. W przyszłym sezonie gramy tylko z GSW, reszta się nie liczy. Budujemy skład na nich. Przydałaby się nam gwiazda pokroju Cousinsa lub George'a i to nie tracąc Love'a. Niemożliwe? Myślę, że możliwe. Aby zyskać gracza takiego lub podobnego pokroju musimy pożegnać się z graczami 4-7 w hierarchii czyli Tristanem, Shumpem, Smithem i Korverem. Na niskich kontraktach mogą pozostać Deron (musi grać lepiej) Jefferson, Frye, Derrick Williams, Felder. Odejdą Jones i Jones. Zostaje nam 8 graczy, dorzucamy jedną gwiazdę, szukamy swojego Iguodali (Sefolosha?) i Livingstona i uzupełniamy kadrę FA, rookies lub graczami z Europy (Cedi Osman?). Musimy doświadczenie mieszać z młodzieńczą fantazją, musimy podążać drogą nakreśloną przez Warriors i uważać na zbrojących się Celtów. Najważniejszy ruch jaki powinni zrobić Cavs i to jak najszybciej to zmiana trenera. Tyronn Lue dalej nas nie popchnie.

4. Mam nadzieję, że powtórka finału po raz kolejny. Ciekaw jestem co zrobią Celtics mając sporo narzędzi do zbudowania silnego składu. Z pewnością wybuchną jakieś bomby transferowe. Na Zachodzie Spurs zrobią wiele, aby postawić się GSW, ciekaw też jestem ruchów Rockets.

5. Osobowość wśród rodziny Cleveland trudno wybrać, ale stawiam na Davida Griffina, który mam nadzieję, przedłuży kontrakt… Udowodnił, że jest w stanie dokonywać cudów transferowych i daje nadzieje na kolejny ważny podpis. Ogólnie wygląda na fajnego chłopa. Druga osobowość to właściciel Dan Gilbert, który płaci za naszą przyjemność niebotyczne pieniądze.

 

Wojciech Markowski

1. Mam problem, żeby jednoznacznie ocenić ten sezon Cavaliers. W fazie zasadniczej graliśmy bardzo nierówno i oglądanie Cavs mocno mnie irytowało. Płynący atak nie zawsze był w stanie wynagrodzić mi fatalną defensywę i niejednokrotnie przed laptopem dostawałem białej gorączki. Finalnie odbiło się to na naszym zespole, bo Warriors obnażyli przede wszystkim braki w obronie i błędy w komunikacji między naszymi graczami. Z drugiej strony po raz trzeci z rzędu graliśmy w finale i urwaliśmy jeden mecz najlepszej drużynie w historii koszykówki. Mimo to, wszyscy wiemy, że póki LeBron jest w takiej formie, to cel zawsze jest tylko jeden i jest nim tytuł. W szkolnej skali ocen daje Cleveland 4.

2. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, to że LeBron mimo 32 lat nadal jest najlepszym graczem na świecie, a reszta nie jest nawet blisko. Grał ogromne minuty, zaliczał kapitalne cyferki i niesamowite występy. Jest cały czas w znakomitej formie i wygląda na to, że z roku na rok jest coraz lepszy. Poprawił rzut za trzy i nie da się chyba grać lepiej w koszykówkę niż robił to w playoffach Król. Drugi pozytyw to bardzo dobra postawa Kevina Love, który w swoim trzecim sezonie w Cleveland pokazał się ze swojej najlepszej strony.

Negatywnie oceniam to, co wydawało mi się, że będzie naszą siłą w finałach, czyli ławkę rezerwowych. Miałem wrażenie, że skład jest szeroki, a nasza ławka ma szansę ograć Warriors tam, gdzie im będzie brakować ludzi. Tymczasem to starterzy grali jak równi z równym, a role players strasznie zawiedli. Każde zejście z boiska Jamesa powodowało atak serca i ten nie mógł odpoczywać dłużej niż minutę czy dwie, bo groziło to runem +10 dla przeciwnika.

3. Nie wiem. Nie mam pojęcia. Mówi się o ewentualnym pozyskaniu Paula George’a z Indiany za Kevina Love i jest to zmiana, która na pewno zwiększyłaby szansę Cavs w starciu z GSW. George jest top10 graczem ligi może kreować, ale powinien też dobrze odnaleźć się jako shooter w dominacji na piłce Jamesa i Irvinga. Do tego jest świetnym obrońcą, a tego przede wszystkim nam brakuje. To jest najlepszy ruch, jaki Cavs mogą zrobić. Ale czy po dobrym sezonie Kevina, chcemy go wymieniać? Do tego paru naszym zmiennikom kończą się kontrakty i warto albo tanio ich podpisać albo szukać zastępców, co nie będzie takie proste. Ciężko będzie sprawić, że Cleveland stanie się lepszym zespołem niż było w tym sezonie i to jest główny problem…

4. W kolejnym sezonie czeka nas powtórka z rozrywki, czyli mało istotna faza regularna, oby trochę ciekawsze playoffy i po raz czwarty ten sam skład finału. Jedynie kontuzje mogą coś zmienić. Mało prawdopodobna wydaje się też zmiana mistrza.

5. LeBron. Cavaliers to James. Jak długo on jest w tym zespole, tak długo to on jest osobowością sezonu i nic tego nie zmieni. Gdyby nie on, wszyscy wiemy, gdzie byśmy byli… Jest fenomenalny co sezon, teraz statystycznie były to jego najlepsze rozgrywki, do tego średnie triple double w finale, a żeby go pokonać drużyna 73-9 musiała dodać jeszcze top3 gracza na świecie. Jest top2 w historii tej gry i ma głęboko w poważaniu, co o tym myślisz.

 

Piotr Procki

1. Trudne pytanie, bez jednoznacznej odpowiedzi. Generalnie był sezonem dosyć nierównym od bardzo dobrych i zaciętych spotkań, do totalnych porażek. Były mecze w którym graliśmy dobrze po obu stronach boiska, były i takie w których gracze jednostkowo osiągali na prawdę dobre pułapy a były i takie w których nie szło nic, albo nie szły pojedyncze elementy, problemy w obronie i na deskach, nierówna skuteczność te elementy są do poprawy, bez wątpienia. To wszystko wyszło na końcówce sezonu, dlatego byliśmy rozstawieni z numerem 2 za Boston Celtics.

2. Zaczynając od negatywów na pewno "nowi Kawalerzyści" pomijając temat byłego zawodnika Warriors Andrew Boguta który jako kawalerzysta zagrał poniżej minuty przez kontuzję. Zawodził też Kyle Korver, był luką w obronie, przeciwnicy grali akcje przez niego co kończyło się zazwyczaj punktami no i na koniec Deron Williams o którym ciężko powiedzieć coś złego jak i coś dobrego, miał bardzo dobre mecze i mecze słabe. Zawodził na deskach też TT który w finałach zagrał wręcz bardzo słabo. Pozytywne aspekty na pewno LeBron, nasz lider jak wino, nie gra już może takiej siłowej koszykówki jak w Miami i są głosy, że jest słabszy niż 5-6 lat temu, ale czy wtedy miał w finałach potrójną zdobycz w statystykach?

3. Być może zmiana na ławce albo jakiś transfer z udziałem Kevina Lova, za duże nazwisko, poszukać można też tanich zawodników którzy zostawią serce na boisku, weteranów za minimum, załatać lukę w obronie, poszukać zawodnika który będzie grał siłowe akcje z pozycji 4/5 takiego troszkę Davida Westa to wszystko będzie zależało od włodarzy Cavs. Czy do ekipy z Ohio dołączy jakieś duże nazwisko? Zobaczymy...

4. Myślę, że sezon będzie podobny. Jeśli lato zostanie dobrze rozegrane przez włodarzy Cleveland, to będzie wojna zbrojeń na finały. Zobaczymy jak Golden State, im odpadnie kilku zawodników, czas pokaże. Niemniej dalej myślę, że NBA będzie skoncentrowana na dwóch siłach, chociaż coraz bardziej należy się bać siły Celtów, jeśli chodzi o naszą konferencję. Przypomnijmy: nr 1 po sezonie zasadniczym z bardzo wysokim numerem w tegorocznym drafcie. Trzeba popatrzeć też szerzej na inne drużyny. Mam cichą nadzieję na duży transfer do San Antonio, którzy, jak nam Bostończycy, mogą realnie zagrozić ekipie Steve'a Kerra.

5. Osobowość sezonu, krótko i na temat: LeBron James, lider z krwi i kości, potrafił brać ciężar gry na siebie, wychodził na przeciw braku pomysłów Tyronne’a Lue, myślę, że to On był dyrygentem i jeśli będzie miał dobre i instrumenty to nadejdzie czas zapłaty za ten trud.

Czytaj dalej...

Alfabet sezonu 2015/2016

Prawie równo rok temu prezentowałem na naszej stronie Alfabet sezonu 2014/2015. Od tamtej pory, jeśli chodzi o Cavs, sporo zdążyło się zmienić, ale oczywiście najważniejszym wydarzeniem było zdobycie przez ekipę Wine & Gold tytułu mistrzów NBA. Zapraszam zatem do zapoznania się z alfabetycznym podsumowaniem minionego sezonu, który zakończył się dla fanów Kawalerii w tak spektakularny sposób!

A – ALLin216 – Hasło Cleveland Cavaliers na Playoffs 2016. Liczba „216” miała nie tylko kojarzyć się z bieżącym rokiem. To również numer kierunkowy do miasta Cleveland w stanie Ohio. Szesnaście jest też liczbą meczów, którą należy wygrać w Playoffs, aby sięgnąć po tytuł mistrzowski.

B – Blok – Większość kibiców NBA miałoby w tym momencie przed oczami ten jeden, z końcówki Game 7 tegorocznych Finałów. Zagranie LeBrona Jamesa nie potrzebuje zbyt wielu słów. Należy je po prostu podziwiać.

Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że LBJ zatrzymał tutaj Andre Iguodalę, MVP Finałów sprzed roku, który tak dobrze stopował wtedy gwiazdora Cavs.

C – Cleveland – To miasto zasługiwało na mistrzostwo. To miasto czekało 52 lata na swój kolejny tytuł (Cleveland Browns wygrali ligę NFL w 1964 roku). Tytuł dla Cavaliers sprawił, że każdy kibic tej drużyny, gdziekolwiek by nie mieszkał, poczuł się pełnoprawnym obywatelem Cleveland. Kto z nas tego poranka (w Polsce) nie chciał wybiec na ulicę i krzyczeć: „CAVS MISTRZEM!”?

D – Drużyna – Każdy z zawodników zasługuje na uwagę. Nie chodzi tu tylko o tych, którzy odegrali role pierwszoplanowe, ale po prostu o wszystkich, którzy zagrali choć minutę dla Cavaliers w minionym sezonie. Przypomnijmy sobie te nazwiska (kolejność, oczywiście, alfabetyczna): Jared Cunningham, Matthew Dellavedova, Channing Frye, Joe Harris, Kyrie Irving, LeBron James, Richard Jefferson, Dahntay Jones, James Jones, Sasha Kaun, Kevin Love, Jordan McRae, Timofey Mozgov, Iman Shumpert, J.R. Smith, Tristan Thompson, Anderson Varejao, Mo Williams.

E – Eastern Conference – Zawsze w cieniu swojej siostry z Zachodu, jednak w sezonie regularnym 2015/2016 Wschód w końcu zaczął się odgryzać. Ostatecznie na koniec rozgrywek zasadniczych o czternaście zwycięstw lepsza była Western Conference, ale widzimy kolosalną różnicę, jeśli porównamy sobie poprzednie lata (76 wygranych więcej po stronie Zachodu w sezonie 2014/2015, 118 w sezonie 2013/2014, 74 w sezonie 2012/2013).

F – Frye, Channing – Świetny strzelec, który w lutym w trójstronnej wymianie trafił do ekipy z Cleveland z Orlando Magic. W składzie zastąpił Andersona Varejao (oddany w tej wymianie do Portland Trail Blazers), który pożegnał się z Quicken Loans Arena po wielu latach występów dla Cavs. Frye nie tylko wzmocnił siłę ognia Kawalerzystów, ale również wniósł do szatni doświadczenie i pozytywną energię, którą widać było w dalszej fazie sezonu.

G – Golden State Warriors – Równo z końcówą syreną meczu numer cztery Finałów NBA 2016 mogło się wydawać, że „Wojownicy” na długo będą koszmarem Kawalerii. Przecież mieli przed sobą mecz na własnym parkiecie i byli zaledwie jedno zwycięstwo od obrony tytułu mistrzowskiego, a rok wcześniej w Finałach pokonali właśnie Cavs. W międzyczasie zdążyli dwukrotnie pokonać LeBrona Jamesa i spółkę w sezonie zasadniczym 2015/2016, a szczególnie bolesna była porażka w „Q” Arena (zwycięstwo GSW 132-98) w styczniu. Cavaliers wygrali jednak z „demonami” i w tegorocznych Finałach wyszli zwycięsko z rywalizacji z ekipą Steve’a Kerra. Za to należy się Wine & Gold ogromny szacunek.

H – Historia – Miniony sezon napisał wiele nowych rozdziałów w historii NBA, a część z nich należy do Cavs. O rekordzie rzutów za trzy wspomniałem pod literą „R”, ponieważ tutaj chciałbym się skupić na innym historycznym wyczynie – przed tegorocznymi Finałami żadna drużyna nie była w stanie sięgnąć po trofeum Larry’ego O’Briena, jeśli przegrywała 1-3. Ta statystyka jest już oczywiście nieaktualna, a wszystko dzięki Kawalerii!

I – Irving, Kyrie – Zdecydowanie jeden z największych wygranych mistrzowskiego sezonu Cavaliers. Potrafił wziąć na siebie ciężar gry w chwilach, gdy LeBron James notował gorszy występ, był zmęczony albo pauzował. Ukoronowaniem fantastycznej postawy Irvinga była jego „trójka" na nieco ponad pięćdziesiąt sekund przed końcem czwartej kwarty ostatniego meczu Finałów 2016. Warriors nie byli w stanie podnieść się po tym ciosie.

J – James, LeBron – O tym facecie można by napisać bardzo dużo i jeszcze więcej. W całej minionej kampanii był prawdziwym liderem Cavs, który wreszcie zdobył upragniony przez Cleveland tytuł mistrzów NBA. Kiedyś będziemy opowiadać dzieciom, że to za „naszych czasów” występował w NBA chłopak z Akron – LeBron James.

K – Kanada – Z tego kraju pochodzi cichy bohater sezonu – Tristan Thompson. Zawodnik niezniszczalny, który momentami był niezastąpiony po obydwu stronach parkietu, a na szczególną uwagę zasługuje jego postawa na atakowanej tablicy. W minionym sezonie Thompson pobił klubowy rekord, jeśli chodzi o serię kolejnych meczów, w których wystąpił. Poprzednim rekordzistą był Jim Chones z liczbą 361 takich spotkań. Licznik Thompsona ciągle bije, a warto dodać, że obecnie w całej NBA żaden aktywny gracz nie ma dłuższej serii kolejnych występów.

L – Lue, Tyronn – Historia tego gościa jest naprawdę niesamowita. Przed sezonem 2014/2015 stał się najdrożej opłacanym asystentem trenera w NBA. W tamtych rozgrywkach nieraz mogło się wydawać, że to on prowadzi drużynę zamiast Davida Blatta. Styczeń bieżącego roku przyniósł zwolnienie Blatta, którego zastąpił właśnie Tyronn Lue. Chwilę później debiutował on już jako trener Wschodu podczas All-Star Game, a w czerwcu zdobył trofeum mistrzowskie. Jego reakcja mówiła wszystko:

M – MVP – Jednogłośnie wybrany MVP sezonu regularnego, czyli Stephen Curry? Nie. Mowa o kimś zupełnie innym. LeBron James został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem Finałów po raz trzeci, ale tym razem jest to dla niego nagroda szczególnie wyjątkowa, ponieważ LBJ spełnił swoją wielką obietnicę – dał tytuł Cavs.

N – Nowy sezon – Jeszcze nie ochłonęliśmy po emocjach, których doświadczyliśmy w Finałach, a tu już trudno doczekać się kolejnej kampanii. Warriors, wielcy przegrani sezonu 2015/2016, zbroją się na potęgę (ściągnęli do siebie m.in. Kevina Duranta) i będą chcieli zdetronizować Cavs. Ekipa z Cleveland na pewno łatwo mistrzostwa nie odda i to sprawia, iż nadchodzące rozgrywki będą niesamowicie interesujące.

O – Oracle Arena/Oakland – W sezonie regularnym i Playoffs wygrywali tam naprawdę nieliczni. Hala Warriors wydawała się być twierdzą praktycznie nie do zdobycia. Cleveland Cavaliers byli w stanie jednak zwyciężyć tam w dwóch kluczowych spotkaniach Finałów. Sukces w Game 5 przywrócił nadzieję na walkę o tytuł i przeniósł rywalizację z powrotem do Ohio. Wygrana w meczu numer siedem przyniosła Kawalerii upragniony tytuł. Cavs dokonali w Oakland naprawdę wielkich rzeczy.

P – Parada – Wielkie święto w Cleveland, które pokazało, że miasto i cały stan Ohio naprawdę czekały na sukces Cavs. Najlepiej pokazuje to pewna statystyka. Samo miasto Cleveland ma nieco mniej niż 400 000 mieszkańców. Szacuje się, że na paradzie zjawiło się 1 300 000 osób!!! A tak to wyglądało w rzeczywistości:

R – Rzuty za trzy punkty – W tej dziedzinie są dwie drużyny specjalistów – byli już mistrzowie NBA, czyli Golden State Warriors oraz nowi czempioni, czyli Cleveland Cavaliers. Oba zespoły potrafiły w minionym sezonie niesamowicie skutecznie trafiać za trzy punkty, ale ostatecznie to Cavs pobili rekord wszechczasów (dotyczy obu faz rozgrywek – sezonu zasadniczego oraz Playoffs) NBA w celnych „trójkach”. Aż 25 takich rzutów trafili Kawalerzyści w Game 2 serii przeciwko Atlanta Hawks.

S – Sędziowie – W minionej kampanii zdecydowanie zbyt często wychodzili na pierwszy plan. Masa gwizdków z tzw. kosmosu”, wiele niezauważonych mocniejszych przewinień (Hej Draymond, to głównie o Tobie!) i dziwne decyzje, które frustrowały zawodników, trenerów i kibiców. W sezonie 2015/2016 było tego zdecydowanie zbyt dużo i liga powinna coś z tym zrobić. Czy tak będzie? Raczej nie.

T – Tytuł mistrzowski – Trofeum Larry’ego O’Briena do niedawna było tylko marzeniem organizacji ze stanu Ohio i jej fanów. Heroiczny bój w Finałach sprawił, że w końcu zawitało ono do Cleveland. Trzeba przyznać, że w żadnym innym mieście nie wyglądał ten puchar piękniej…

U – Underestimate – Większość kibiców NBA z pewnością pamięta słynne słowa, które wypowiedział trener Rudy Tomjanovich: „Nigdy nie lekceważ serca mistrza” (ang. „Don't ever underestimate the heart of a champion!”). I tak było w tegorocznych Finałach z LeBronem, który przystąpił do nich już z dwoma pierścieniami mistrzowskimi. Golden State Warriors byli już blisko obrony tytułu i wiele osób zaczęło spisywać na straty kolejny sezon Jamesa oraz wytykać mu ponowną porażkę w najważniejszej serii sezonu. LBJ potrafił jednak poprowadzić drużynę do historycznego zwycięstwa i pokazał, że podane wyżej hasło cały czas ma zastosowanie.

V – Varejao, Anderson – W zeszłym roku również znalazł się w tym zestawieniu, ale wtedy określiłem go mianem „największego pechowca w składzie Cavaliers”. Teraz też można go tak scharakteryzować, ponieważ odszedł z organizacji, gdzie grał wiele lat, a Cavaliers od razu zdobyli upragniony tytuł mistrzowski. Postanowiłem wspomnieć też o Brazylijczyku ze względu na jego zachowanie w Finałach NBA względem byłych kolegów. Na pewno wielu kibiców zauważyło jego nieczystą grę i znak firmowy – flopowanie. W barwach Cavs grał oczywiście podobnie, jednak teraz mogliśmy chłodnym okiem zobaczyć sposób gry Varejao i trudno powiedzieć coś pozytywnego o koszykówce w wydaniu byłego środkowego CC.

W – Właściciel – Dan Gilbert po raz kolejny pokazał, że sukces Cleveland Cavaliers jest dla niego najważniejszy. Przed sezonem 2015/2016 podpisał za wielkie pieniądze Kevina Love oraz Tristana Thompsona i nie przejmował się koniecznością zapłacenia podatku od luksusu. Opłaciło się, ponieważ tytuł mistrza NBA jest wart każdych pieniędzy.

Z – Zwycięstwo – Hasło to może się wydawać zbyt patetyczne, ale nie można go tu nie umieścić. Ta najważniejsza wygrana minionego sezonu została odniesiona przez Cleveland Cavaliers 19 czerwca 2016 roku – w Game 7 Finałów NBA. Ciągle trudno w to uwierzyć…

Czytaj dalej...

Redakcyjne podsumowanie 2015 roku!

Już ponad trzy tygodnie 2016 roku za nami, a na naszej stronie próżno znaleźć jakieś podsumowanie minionych dwunastu miesięcy. Dlatego postanowiliśmy się zrehabilitować i w gronie redakcyjnym rozważyliśmy kilka spraw, które dotyczyły 2015 roku - czasu wzlotów i upadków Cleveland Cavaliers, który jednak dla całej organizacji był rokiem historycznym.

Skupiliśmy się na następujących kwestiach:

 

1. Najlepszy zawodnik Cleveland Cavaliers w 2015 roku.

2. Najsłabsze ogniwo Cavs w 2015.

3. Najlepszy mecz Cleveland Cavaliers w 2015 roku.

4. Najgorsze spotkanie Cavs w 2015 rok.

5. Czego życzysz Kawalerii w 2016 roku?

Rafał Jurasiński

 

1. Najlepszy gracz świata był najlepszym graczem Cavs. Drużyna złapała formę wraz z nadejściem 2015 roku, a wraz z nią LeBron James. W finałach przechodził samego siebie, w pojedynkę wygrał 2 mecze. Dobrze zaczął także obecny sezon. na drugim miejscu Kyrie Irving. Potwierdza klasę rozgrywającego nr 3 może 4 na świecie. Szkoda kontuzji z playoffs, gdyby całe finały grał tak jak mecz pierwszy ich wynik mógłby być inny. Rozegrał 2 nieprawdopodobne mecze +50. Gracz wielkiego formatu, gdyby tylko nie te kontuzje...

2. Najbardziej zawiódł chyba Mike Miller, zaraz za nim Shawn Marion. Sporym zawodem była także postawa J.R. Smitha w finałach. Minus także dla coacha Blatta za zbytnie forsowanie Irvinga.

3. Wygrana ze Spurs w regularnym po fenomenalnej grze KI oraz 3 pierwsze mecze finałach przeciw GSW.

4. Była taka potyczka przeciw 76ers kiedy to graliśmy bez Jamesa i Irvinga (absencji było więcej, ale nie pamiętam kto jeszcze nie grał.) Przegraliśmy z najsłabszym zespołem ligi. Nie dało się na to patrzyć.

5. Wiadomo, mistrzostwa NBA oraz udanych wymian!

 

Igor Dawidowicz

 

1. Zdecydowanie LeBron James, który swoją postawą w finałach absolutnie w mojej opinii udowodnił, że jest najlepszy na świecie. Gdyby nie świetna forma Andre Igoudali to kto wie czy to nie my nie bylibyśmy mistrzami 2015.

2. Zdecydowanie dwójka naszych weteranów czyli Mike Miller i Shawn Marion. Wydaje mi się że to jednak kumpel LeBrona z Miami był kimś absolutnie bezużytecznym. Nie wnosił żadnej jakości do gry i nawet słabo wywiązywał się ze swojego głównego zadania czyli rzutów 3 pkt.

3. Sporo tego było ale zdecydowanie najbardziej podobał mi się mecz nr 4 w fazie playoff przeciwko Chicago Bulls. Punkt za punkt no i ten rzut LBJ za 2 for the win. Mmmm majstersztyk.

4. Bez wątpienia przegrany mecz z 76'ers. Nie ma żadnego usprawiedliwienia na to, że brakowało Irvinga i Jamesa. Nie można przegrywać z najgorzej grającą drużyną NBA, po prostu nie można.

5. Żeby Love zaczął grać na poziomie jaki prezentował w Minesocie i oczywiście mistrzostwa roku 2016.

 

Kacper Duda

 

1. Czy ktokolwiek ma do tego jakieś wątpliwości ? Znajdzie się tutaj ktoś taki ? Ktoś na tyle odważny (głupi?) by uważać inaczej ? Mógłby chyba to być tylko ten kto nie oglądał żadnego meczu Cavs lub w ogóle nie interesuje się NBA. LeBron James w roku 2015 zdecydowanie był najjaśniejszym i najpewniejszym punktem wśród miejscami niestabilnej formy całej drużyny. Na potwierdzenie moich słów przychodzą statystyki. Najwięcej zdobytych punktów dla drużyny, najwięcej asyst oraz przechwytów mówią same za siebie. Do tego wszystkiego dochodzi dobra praca w obronią i mamy zwycięzcę ! Słowa uznania również dla Matthew’a Dellavedovy za jego stałą, wysoką formę od początku sezonu. Kocham go, za jego serce i zaangażowanie jakie włada w tę grę, po prostu gość ma wielkie cojones i za to należy mu się szacunek i uznanie.

2. W moim odczuciu tym zawodnikiem jest Timofey Mozgov. Rosjanin ewidentnie się pogubił w tych rozgrywkach co zaowocowało wstawieniem Tristana Thompsona do 1 piątki. Grał coraz mniej a gdy już grał to był albo niewidoczny albo widoczny poprzez swoje błędy. Może to wynik kilku kontuzji jakie go trapiły bądź powodów osobistych? To może wiedzieć tylko on sam. Liczę, że rok 2016 będzie dla niego lepszym rokiem, gdyż jego osoba, będzie niezwykle istotna w play-offs.

3. Gracze Davida Blatta rozegrali kilka takich meczy. Jednak najlepszy ich mecz pod względem skuteczności miał miejsce 11 grudnia przeciwko Orlando Magic. Wpadało dosłownie wszystko. 56.9% z pola w tym 52.4% za trzy to NIEZŁY wynik prawda ? Dla porównania, Magic mieli 38.9% i 27.3% za trzy. Lepsi byli tylko w rzutach wolnych 66.7% - 70%, co nie na wiele się zdało. Mecz, jak się można domyślać, zakończył się blowoutem 111-76.

4. Zdecydowanie najgorszy mecz w sezonie Cavaliers rozegrali 26 grudnia przeciwko Portland Trail Blazers. Zakończył się on wynikiem 76-105. Taki rezultat, był związany z tym, że mecz odbywał się bezpośrednio po bardzo wyczerpującym spotkaniu w Oakland i zawodnicy na pewno odczuwali ogromne zmęczenie nie tylko meczem, ale i podróżą.

5. Mam tylko jedno życzenie na ten rok i jeśli ono zostanie spełnione, droga do lepszego bilansu niż w zeszłym sezonie oraz mistrzostwa NBA jest otwarta. Tym życzeniem jest zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie. Na pewno wiele osób w samym Ohio i na cały świecie, myśli podobnie.

 

Mateusz Jakubiak

 

1. Nawet chcąc być kontrowersyjnym, to i tak nie da się nijak wytłumaczyć innego wyboru niż LeBrona Jamesa. Z każdym kolejnym miesiącem Bron-Bron coraz lepiej prowadził drużynę Kawalerzystów, a jego mecze w Finałach NBA z Golden State Warriors, mimo tego że ostatecznie przegranych, przejdą do historii ligi. Po tak wspaniałej walce LBJ zasłużył na trzeci pierścień, ale co się odwlecze… Finały 2015 wskazały również nowego bohatera Cleveland - Matthew Dellavedovę, przy którym trudno było grać Derrickowi Rose’owi czy Stephenowi Curry’emu. I to właśnie Delly był dla mnie drugim najlepszym zawodnikiem Cavs w 2015 roku.

2. Zgadzam się z Rafał i Igorem, że zawiódł Mike Miller. Miał być ważnym elementem teamu Davida Blatta, a grał katastrofalnie (poza pojedynczymi przebłyskami). Dość nieoczekiwanie to James Jones był dużo ważniejszym ogniwem Cavaliers i często swoim doświadczeniem oraz znakomitym rzutem z dystansu pokazywał Millerowi w jakim celu zostali ściągnięci do Cleveland. Dlatego Jones został, a Mike wylądował w Denver.

3. Kilka ich było, ale wyróżnię cztery. Pierwszym był popis Kyriego Irvinga w San Antonio, gdzie młody rozgrywający w zasadzie sam poprowadził CC do wygranej na gorącym terenie. Drugim jest mecz II rundy Playoffs Konferencji Wschodniej przeciwko Bulls w Chicago i rzut LeBrona Jamesa równo z końcową syreną, przywracający Kawalerzystom przewagę własnego parkietu. Po tym ciosie „Byki” już się nie podniosły i przegrały serię 2-4. Trzecie i czwarte spotkania to z kolei mecze numer dwa i trzy w Finałach przeciwko GSW. Zwycięstwo w Oakland było pierwszym w historii Cavs w Finałach ligi, zaś kolejny mecz u siebie i wyjście Cavaliers na prowadzenie 2-1 było walką godną takiej rangi spotkania. To były epickie wydarzenia dla Ohio i fanów Cavs na całym świecie.

4. Porażka w Filadelfii z 76ers. Nie można jej tłumaczyć nieobecnością Kyriego Irvinga i LeBrona Jamesa. Nawet gdyby w tamtym meczu nie było Kevina Love (zdobył 28 punktów i zebrał 19 piłke), to Cavs mieli obowiązek wywieźć zwycięstwo z hali Sixers. Tym bardziej, że wcześniej gospodarze przegrali wszystkie czternaście spotkań ówczesnego sezonu na własnym parkiecie.

5. Mistrzostwa NBA. Nic więcej nie trzeba dodawać.

Czytaj dalej...

Alfabet sezonu 2014/2015

Już kilkanaście dni minęło od ostatniego meczu Finałów NBA 2015. Za nami draft, pierwsze zawirowania transferowe, ale cały czas mamy okres podsumowań. Podsumowań rozgrywek, które nam, kibicom Cleveland Cavaliers, dostarczyły wielu emocji. W zdecydowanej większości tych pozytywnych, ale jednak nie zawsze było tylko różowo. Stąd „alfabetyczna” ocena sezonu, który skończył się drugim miejscem Kawalerii w całej NBA. Zabrakło w niej dwóch liter –  „X” oraz „Y”, lecz to raczej zrozumiałe. Zapraszam do lektury!

A – Atmosfera w drużynie – Mówiło się o tym bardzo dużo. Niby LeBron James nie lubią się z Kevinem Love. Niby LBJ nie szanuje trenera Davida Blatta. Obrazki z meczów znacząco temu zaprzeczają. Jak jest naprawdę? Wiedzą to tylko zawodnicy, a my możemy oglądać takie sceny:

B – Bilans – Do 15 stycznia: 19-20. Po sezonie regularnym: 59-29. W całych rozgrywkach 2013/2014: 32-50. Widać różnicę, co nie?

C – Coach – David Blatt to było spore ryzyko. Dana Gilberta, Davida Griffina i całej organizacji z Cleveland. Znakomity na europejskich parkietach trener niedługo po swoim zatrudnieniu dostał prezent najlepszy z możliwych – powrót LeBron Jamesa na „stare śmieci”. Później doszedł Kevin Love, więc pojawiły się wątpliwości co do możliwości „ujarzmienia” trzech wielkich gwiazd przez nowego szkoleniowca. Blatt na pewno dał z siebie 100%. Za wcześnie na oceny, ale Cavs naprawdę mogą mieć sporo pociechy z jego świeżego spojrzenia na basket.

D – Draft 2014 – Od euforii do jeszcze większej euforii. Tak można opisać uczucia, które towarzyszyły nam 26 czerwca zeszłego roku. Najpierw wylosowanie „jedynki” w najsilniejszym drafcie od lat. A później wybór „przyszłego LeBron Jamesa”. Andrew Wiggins, bo o nim mowa, miał być magnesem dla kibiców w Cleveland. Plany pokrzyżował mu jednak sam LeBron James, którego powrót sprawił, że David Griffin i spółka postanowili oddać młodego Kanadyjczyka za Kevina Love. Jednak bez wydarzeń w drafcie sezon 2014/2015 mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Nie zapominajmy również o Drafcie 2013, ponieważ ówczesna „jedynka” Anthony Bennett powędrował do Minnesota Timberwolves razem z Wigginsem.

E – Ewolucja zespołu – Przed sezonem wielu ekspertów, także tych samozwańczych, przewidywało, iż Cleveland Cavaliers nie będą potrafili bronić. Mieli ku temu duże podstawy, ponieważ Kevin Love i Kyrie Irving nigdy nie należeli do czołówki defensorów NBA. Pierwsze miesiące potwierdzały, że obrona Kawalerii szwankuje, jednak z każdym meczem zespół się docierał, a w Playoffs mogliśmy oglądać świetnie broniący team. Najlepszym tego przykładem była postawa Irvinga w pierwszym meczu finałowym, kiedy to zatrzymywał samego Stephena Curry’ego.

F – Fani – Kibice w Cleveland to kibice, których trudno opisać słowami. Cały czas wspierający swój team, nawet w latach 2010-2014. Widać to doskonale, gdy porównamy sobie trybuny „Q” Arena we wspomnianych latach z widownią np. Madison Square Garden w zeszłym sezonie. Widać ogromną różnicę. Dla fanów Cleveland Cavaliers warto grać. Wydaje się, że otoczka meczów w Ohio zawsze wyprzedza resztę ligi o ten jeden krok.

G – Griffin, David – Śmiało powinniśmy go nazywać MVP. Prawdą jest na pewno, że w kompletowaniu składu pomógł mu powrót LeBrona Jamesa, ale Griffin i tak wykonał niesamowitą pracę. Kevin Love, Iman Shumpert, Timofey Mozgov, J.R. Smith, a w sezonie 2013/2014 Spencer Hawes. Dodajmy do tego mądre zarządzanie wyborami w drafcie oraz podjęcie z Danem Gilbertem decyzji o zatrudnieniu Davida Blatta. Ten facet spełnił gigantyczną rolę w odbudowie Kawalerii.

H – Haters – Cleveland Cavaliers stali się głównym obiektem, najczęściej mało konstruktywnej, krytyki „hejterów”. Dlaczego? Dwa słowa – LeBron James. Zawodnik wywołujący często niezrozumiałe reakcje u ludzi, którzy w KAŻDYM jego zagraniu widzą coś nieprzepisowego. Ale to temat na inny tekst, który zapewne powstanie.

I – Indiana Pacers – Drużyna na Wschodzie, która stworzyła Cavaliers chyba najwięcej problemów w sezonie regularnym. Cavs przegrywali z Hawks lub Heat, ale to Pacers, pomimo braków w składzie i rozpędzonych Kawalerzystów, potrafili się postawić drużynie Davida Blatta w swojej hali. Można jedynie żałować, że zabrakło im paliwa na końcówkę sezonu, kiedy to ważyły się losy awansu do Playoffs.

J – James, LeBron – W lipcu 2014 roku wrócił do Cleveland, a razem z nim do Ohio i całego koszykarskiego świata Cavaliers wróciła magia. Czy trzeba dodawać coś więcej?

K – Kontuzje – Coś w sporcie najgorszego. I zawsze przytrafiającego się w złym momencie. Dla Cavs – w najgorszym, bo w fazie Playoffs. Nie było tajemnicą, że LeBron James i Kyrie Irving grają z urazami, ale nie dawali tego po sobie poznać. Prawdziwym ciosem był jednak mecz numer cztery w Bostonie, kiedy to Kelly Olynyk uszkodził bark Kevina Love. Silny skrzydłowy wypadł z gry do końca sezonu, ale godnie potrafił go zastąpić Tristan Thompson. Kolejny trudny moment nadszedł w dogrywce pierwszego spotkania Finałów. Wtedy z boiska z kontuzją zszedł Kyrie Irving i bez dwóch z trzech największych gwiazd Cavaliers musieli sobie radzić z piekielnie silnymi Golden State Warriors. Do sukcesu zabrakło niewiele. Zdrowi Cavs to będę niesamowicie groźni Cavs.

L – Lipiec 2014 – To było szaleństwo. Ledwo ochłonęliśmy po wyborze Andrew Wigginsa w drafcie, a za sprawą tekstu w Sports Illustrated LeBron James ogłosił swój powrót do domu – do zespołu Cleveland Cavaliers! Długo nie trzeba było czekać na kolejne sensacje. W lipcu rozpoczął się temat przenosin do Ohio gwiazdy NBA Kevina Love. Wtedy właśnie rozpoczęło się wreszcie „dobre” dla Cavs, które trwa nadal. Oby jak najdłużej.

M – Mozgov, Timofey – Marzył o nim David Blatt, a David Griffin w końcu ziścił to życzenie. Już pierwsze mecze Rosjanina pokazały, że coach – pierwszoroczniak miał sporo racji w chęci ściągnięcia go do Cleveland. Mozgov z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem Kawalerii, a jego postęp mogliśmy obserwować z meczu na mecz. Doszło nawet do tego, że w Playoffs bywał on bohaterem meczów z udziałem Cavs. To również powód przedłużenia z nim umowy na kolejny rok. Rywalizacja z Andersonem Varejao zapowiada się elektryzująco.

N – Noah, Joakim – „Ulubieniec” wszystkich fanów Cleveland Cavaliers. Los ponownie skojarzył Chicago Bulls Noaha z teamem LeBrona Jamesa i od razu zaczęto zacierać ręce na pojedynki obu koszykarzy. A tych oczywiście nie brakowało. Tym razem jednak do „walki” włączyli się kibice w „Q” Arena. Po Game 2 Francuz poskarżył się ochroniarzowi, iż został opluty przez jednego z fanów Cavs. W sieci krąży również nagranie, gdzie widać Noaha odpychającego kibica CC przy schodzeniu do szatni podczas przerwy w meczu numer dwa. Te wydarzenia pokazują, że nie wszystkie rachunki na linii Cleveland – Joakim Noah zostały wyrównane.

O – Olynyk, Kelly – Nie tylko Joakim Noah wzbudza skrajnie złe emocje w Cleveland. Kolejnym takim zawodnikiem stał się po Game 4 pierwszej rundy Playoffs Kelly Olynyk. W meczu zamykającym serię Cavs – Celtics długowłosy zawodnik uszkodził bark Kevina Love na tyle poważnie, że ten nie był w stanie pojawić się na parkiecie w kolejnych spotkaniach. Od tamtej pory Internet zawrzał, a Olynyk stał się wrogiem publicznym numer jeden w Ohio. Oliwy do ognia dolał sam Love, którego zdaniem Olynyk celowo uszkodził jego bark.

P – Polska Strona Cavs.pl – Ten sezon również dla nas był przełomowy. Przenieśliśmy się na nową platformę, staraliśmy się na bieżąco informować czytelników o nowościach z Ohio. Prężnie działamy na Facebooku i Twitterze, a za sobą mamy produkcję i sprzedaż koszulek z motywem „I’m coming home”. Na stronie pojawiają się również teksty autorskie, które nieraz wyrażają zgoła odmienne poglądy na różne sprawy w porównaniu z resztą redakcji. Dużo mamy jeszcze do poprawy, ale możemy być dobrej myśli.

Q – Quicken Loans Arena – Pod tą literą mogło się znaleźć jedynie to hasło. Koszykarskie miejsce kibiców Cleveland Cavaliers, które prawie zawsze jest wypełnione po brzegi. Podobnie było w minionym sezonie. Jedyna taka hala w NBA.

R – Rookie(s) – Właściwie powinniśmy mieć tu na myśli jedynie Joe Harrisa. Ten świetny strzelec wystąpił w wielu spotkaniach, momentami wyróżniając się na tle zespołu. Jednak to wszystko działo się w początkowej fazie rozgrywek. Im bliżej Playoffs, tym Joe grał mniej. A kiedy już wychodził na parkiet, to miał problemy ze skutecznością. Za wcześnie jednak na jakąkolwiek krytykę.

Nie zapominajmy również, że pierwszoroczniakiem był trener Wine & Gold David Blatt.

S – Sędziowie w NBA – Do nich mogliśmy mieć sporo zastrzeżeń. Oczywiście nie mam zamiaru przekonywać, że tylko i wyłącznie wypaczali wyniki Cavaliers. To działało w obie strony. Chodzi o całokształt, ponieważ jest to jeden z niewielu mankamentów, które widzimy w NBA cały czas. Jednak bez błędów sędziowskich to nie byłoby to samo, prawda?

T – Telewizja – O tej amerykańskiej możemy wypowiadać się praktycznie w samych superlatywach, o naszej rodzimej wręcz przeciwnie. Zacznijmy od dobrej strony. Otoczka wokół NBA w Stanach Zjednoczonych jest niesamowita i przenosi się to również na poziom telewizyjny. Jako fani Cavaliers mamy to szczęście, że mecze naszej drużyny komentują najlepsi w tym fachu Fred McLeod oraz Austin Carr. Na początku sezonu wywiadu naszej stronie udzielił właśnie ten pierwszy.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z transmisją meczów NBA z polskim komentarzem. Najlepszą koszykarską ligę świata możemy oglądać jedynie na platformie NC+. Relacjonujący spotkania dziennikarze i ich goście bardzo często niestety „popisują się” niewiedzą oraz, mówiąc kolokwialnie, gadają głupoty. Aby nie rzucać słów na wiatr, polecam odwiedzić stronę na Facebooku „Wojciech Michałowicz & Co. - Złotouści”.

U – Ulubieniec – Tym mianem możemy śmiało okrzyknąć Matthew Dellavedovę, który niejednokrotnie irytował w sezonie regularny, ale w Playoffs był prawdziwym wsparciem zespołu. W Finałach zastąpił kontuzjowanego Irvinga na pozycji podstawowego rozgrywającego. Braki w wyszkoleniu nadrabiał niesamowitą ambicją, a jego defensywa będzie się śniła Stephenowi Curry’emu lub Jeffowi Teague'owi. Najlepiej w tym miejscu przypomnieć popisy Delly’ego z Playoffs:

V – Varejao, Anderson – Największy pechowiec w składzie Cavaliers. Znów większość sezonu przesiedział w garniturze na ławce rezerwowych. Lecz również chyba najbardziej przywiązany do barw klubowych z całego teamu. Rywalizacja Varejao z Timofeyem Mozgovem w rozgrywkach 2015/2016 może być bardzo ciekawa. Najsłynniejsza akcja Brazylijczyka w Playoffs 2015:

W – Waiters, Dion – Jedna z najbardziej zagadkowych postaci, które grały w Cleveland w ostatnich latach. Potencjał wielki, ale chyba głowa nie nadąża za umiejętnościami. Zawodnik o dużym ego, który mógł być wielkim wsparciem dla budowanego pod LBJ-a teamu. Nie udało się, a Dion musiał przenieść swoje „talenty” do Oklahoma City Thunder. Zeszły sezon upłynął mu pod znakiem wyjątkowo „medialnych” zagrań. Oto jedno z nich:

Z – Zwolnić Blatta! – Można w zasadzie odwołać się do „B jak Bilans”, ponieważ ten ciężki okres wywołał pierwsze histeryczne krzyki, aby zwolnić pierwszorocznego trenera Cavaliers. Momentami wydawało się, że to Tyronn Lue jest „head coachem”, ale Blatt przetrwał wszystkie ataki na swoją osobę i styl prowadzenia zespołu. Chociaż do końca sezonu zdarzały mu się wpadki i nieuzasadnione decyzje, to wydaje się, iż jedynym zmartwieniem mogą być jego stosunki z LeBronem Jamesem. Cała reszta jest na dobrej drodze.

 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip