Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Piotr Procki

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Redakcyjne podsumowanie sezonu

  • Dział: Pozostałe

Rok temu o tej porze czekaliśmy na mecz numer siedem Finałów NBA, który, jak się okazało, przyniósł pierwsze w historii trofeum  Larry'ego O'Briena dla Cleveland Cavaliers. Kolejna kampania nie przyniosła już takiego happy endu, gdyż Cavs ulegli Golden State Warriors 1-4 w najważniejszej serii sezonu NBA. Nadszedł czas podsumowań, a więc zapraszamy do zapoznania się z przemyśleniami naszej redakcji!

Wypowiedzieliśmy się w następujących kwestiach:

 

1. Ocena całego sezonu w wykonaniu Cavs.

2. Pozytywne i negatywne zaskoczenie.

3. Jakie ruchy powinni podjąć Cavaliers w lato?

4. Co czeka nas w kolejnych rozgrywkach?

5. Osobowość sezonu.

 

Mateusz Jakubiak

1. Wydaje mi się, że ocenę sezonu należy podzielić na trzy części.

Pierwsza – sezon regularny, a więc Cavs nieprzemęczający się, którzy dążą do tego, aby jak najszybciej dotrzeć do najważniejszej fazy kampanii. Te 82 spotkania wydawały się być takim „okresem przejściowym”, który trzeba spokojnie przeczekać, aby w końcu rozpoczęło się prawdziwe granie.

Druga – Playoffs, czyli idący jak burza Kawalerzyści, którzy potknęli się tylko w jednym meczu. Widać było, że ekipa z Cleveland czekała na te spotkania. Postawa Wine & Gold w tej fazie sezonu była naprawdę niezła, ale w głowie ciągle mieliśmy część ostatnią.

Trzecia – ostatni, lecz najistotniejszy punkt rozgrywek – Finały. Cavaliers po raz trzeci z rzędu zagrali w nich z Golden State Warriors i po raz drugi musieli uznać wyższość rywali z Konferencji Zachodniej. Ta porażka nie boli jednak tak bardzo, gdy uświadomimy sobie ogrom wzmocnień składu, które wykonali „Wojownicy”, aby odebrać tytuł LeBronowi i spółce. Gdy przypomnimy sobie również pecha CC w meczach numer dwa i trzy, to wydaje się, że mistrzostwo wcale nie było tak daleko.

Ogólna ocena sezonu: 7/10.

2. Trudno jednoznacznie wskazać najbardziej pozytywne i negatywne momenty minionego sezonu. Nie da się ukryć, że minusem mogą być przegrane Finały z GSW, ale tym największym negatywem nazwałbym postawę kilku zawodników. Długo w Finałach nie mogliśmy się doczekać J.R. Smitha oraz Tristana Thompsona. Wielkim zawodem był Deron Williams, który chyba zapomniał, że niedawno był czołowym rozgrywającym tej ligi. Jestem bardzo ciekawy jego gry w kolejnych rozgrywkach, jeżeli pozostanie w Ohio. Na plus zaliczę postawę trzech gwiazd Cavs – LeBrona Jamesa, Kyriego Irvinga i Kevina Love. Ten ostatni miewał słabsze chwile, lecz rozegrał naprawdę dobry sezon. Irving jest niesamowity i powoli wyrasta na najlepszego playmakera ligi oraz zawodnika, który musi mieć piłkę w rękach w kluczowych momentach spotkań. A LeBron jest cały czas LeBronem.

3. Jeśli Cavaliers chcą walczyć z Warriors, to na pewno potrzebują ulepszeń składu. Być może do Cleveland trafi Paul George, który na pewno podniósłby poziom zespołu, lecz mógłby odejść już po roku. Czy jest sens ryzykować? Trudno powiedzieć. Inną kwestią są rezerwowi, którzy nie wnieśli zbyt dużo w Finałach i wydaje się, że „świeża krew” na ławce byłaby bardzo pomocna. GM David Griffin jest geniuszem i myślę, że zrobi wszystko, aby jego drużyna odzyskała trofeum w kolejnym sezonie.

4. Kolejny awans do Finałów. Na Wschodzie Cavs cały czas mogą nie mieć godnego przeciwnika, ale trudno przewidzieć sytuację w Konferencji Zachodniej. Wiele drużyn będzie się zbroić z nadzieją, że uda im się zdetronizować Golden State Warriors.

5. Jeżeli chodzi o całokształt, to na pewno LeBron James – koszykarz, GM, trener i kibic w jednym. LBJ to człowiek-instytucja, który zawsze będzie się kojarzyć z Cleveland Cavaliers. Wśród osobowości wymieniłbym także… Richarda Jeffersona, który robi niesamowitą atmosferę w drużynie (warto dodać go na Snapchacie – rjeff24). Mam nadzieję, że zobaczymy go w trykocie Cavs także w kolejnym sezonie.

 

Rafał Jurasiński

1. Sezon sinusoidalny, ale dziś należy ocenić go dobrze. Niemrawa gra w końcówce sezonu zasadniczego była szykowaniem formy na PO i faktycznie trafiliśmy z nią dobrze. Wiadomo było, że naszym głównym rywalem będzie mistrz Zachodu i od listopada wszystko było podporządkowane tej rywalizacji. Generalnie o zasadniczym możemy zapomnieć, bo jakie to ma znaczenie. Przez playoffs przeszliśmy jak burza, a to świadczy o naszej sile. Celem był finał, a tam faworytem nie byliśmy. Myślę, że osiągnęliśmy plan minimum. Niedosyt oczywiście jednak jest.

2. Trudno spojrzeć przez pryzmat całego sezonu, bo w głowie kotłują się mecze finałowe, ale spróbujmy. Pozytywy to przede wszystkim brak kontuzji w najważniejszym momencie sezonu (brawo sztab lekarski i Cleveland Clinic). Dobra postawa Kevina Love'a, który rozegrał najlepszy sezon dla Cavs. Pewna gra duetu James - Irving. Negatywy to brak wsparcia dla Big3. Tu właściwie trzeba by napisać dłuższy esej, ale nikt z rezerwowych nie zaskoczył in plus. Pretensji nie mam do Frye'a i Jeffersona, ale reszta mogła dać więcej. Najwięcej zarzutów mam jednak do trenera, który nie pomagał swoimi decyzjami, szczególnie podczas finałów. Małe wykorzystanie Shumpa, najlepszego obrońcy Cavs. Zbyt długie granie Korverem w czwartych kwartach. O Deronie nie wspominam, bo jego postawa była szokiem pewnie dla wszystkich. Zawiódł Tristan, którego będzie ciężko wymienić. Pozostaje J.R. Smith, którego jeszcze wczoraj bym tu beształ, ale "jesteś dobry jak twój ostatni mecz" "mężczyzn poznaje się po tym jak kończą". Niech te komentarze posłużą za ocenę ekscentrycznego gracza.

3. W przyszłym sezonie gramy tylko z GSW, reszta się nie liczy. Budujemy skład na nich. Przydałaby się nam gwiazda pokroju Cousinsa lub George'a i to nie tracąc Love'a. Niemożliwe? Myślę, że możliwe. Aby zyskać gracza takiego lub podobnego pokroju musimy pożegnać się z graczami 4-7 w hierarchii czyli Tristanem, Shumpem, Smithem i Korverem. Na niskich kontraktach mogą pozostać Deron (musi grać lepiej) Jefferson, Frye, Derrick Williams, Felder. Odejdą Jones i Jones. Zostaje nam 8 graczy, dorzucamy jedną gwiazdę, szukamy swojego Iguodali (Sefolosha?) i Livingstona i uzupełniamy kadrę FA, rookies lub graczami z Europy (Cedi Osman?). Musimy doświadczenie mieszać z młodzieńczą fantazją, musimy podążać drogą nakreśloną przez Warriors i uważać na zbrojących się Celtów. Najważniejszy ruch jaki powinni zrobić Cavs i to jak najszybciej to zmiana trenera. Tyronn Lue dalej nas nie popchnie.

4. Mam nadzieję, że powtórka finału po raz kolejny. Ciekaw jestem co zrobią Celtics mając sporo narzędzi do zbudowania silnego składu. Z pewnością wybuchną jakieś bomby transferowe. Na Zachodzie Spurs zrobią wiele, aby postawić się GSW, ciekaw też jestem ruchów Rockets.

5. Osobowość wśród rodziny Cleveland trudno wybrać, ale stawiam na Davida Griffina, który mam nadzieję, przedłuży kontrakt… Udowodnił, że jest w stanie dokonywać cudów transferowych i daje nadzieje na kolejny ważny podpis. Ogólnie wygląda na fajnego chłopa. Druga osobowość to właściciel Dan Gilbert, który płaci za naszą przyjemność niebotyczne pieniądze.

 

Wojciech Markowski

1. Mam problem, żeby jednoznacznie ocenić ten sezon Cavaliers. W fazie zasadniczej graliśmy bardzo nierówno i oglądanie Cavs mocno mnie irytowało. Płynący atak nie zawsze był w stanie wynagrodzić mi fatalną defensywę i niejednokrotnie przed laptopem dostawałem białej gorączki. Finalnie odbiło się to na naszym zespole, bo Warriors obnażyli przede wszystkim braki w obronie i błędy w komunikacji między naszymi graczami. Z drugiej strony po raz trzeci z rzędu graliśmy w finale i urwaliśmy jeden mecz najlepszej drużynie w historii koszykówki. Mimo to, wszyscy wiemy, że póki LeBron jest w takiej formie, to cel zawsze jest tylko jeden i jest nim tytuł. W szkolnej skali ocen daje Cleveland 4.

2. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, to że LeBron mimo 32 lat nadal jest najlepszym graczem na świecie, a reszta nie jest nawet blisko. Grał ogromne minuty, zaliczał kapitalne cyferki i niesamowite występy. Jest cały czas w znakomitej formie i wygląda na to, że z roku na rok jest coraz lepszy. Poprawił rzut za trzy i nie da się chyba grać lepiej w koszykówkę niż robił to w playoffach Król. Drugi pozytyw to bardzo dobra postawa Kevina Love, który w swoim trzecim sezonie w Cleveland pokazał się ze swojej najlepszej strony.

Negatywnie oceniam to, co wydawało mi się, że będzie naszą siłą w finałach, czyli ławkę rezerwowych. Miałem wrażenie, że skład jest szeroki, a nasza ławka ma szansę ograć Warriors tam, gdzie im będzie brakować ludzi. Tymczasem to starterzy grali jak równi z równym, a role players strasznie zawiedli. Każde zejście z boiska Jamesa powodowało atak serca i ten nie mógł odpoczywać dłużej niż minutę czy dwie, bo groziło to runem +10 dla przeciwnika.

3. Nie wiem. Nie mam pojęcia. Mówi się o ewentualnym pozyskaniu Paula George’a z Indiany za Kevina Love i jest to zmiana, która na pewno zwiększyłaby szansę Cavs w starciu z GSW. George jest top10 graczem ligi może kreować, ale powinien też dobrze odnaleźć się jako shooter w dominacji na piłce Jamesa i Irvinga. Do tego jest świetnym obrońcą, a tego przede wszystkim nam brakuje. To jest najlepszy ruch, jaki Cavs mogą zrobić. Ale czy po dobrym sezonie Kevina, chcemy go wymieniać? Do tego paru naszym zmiennikom kończą się kontrakty i warto albo tanio ich podpisać albo szukać zastępców, co nie będzie takie proste. Ciężko będzie sprawić, że Cleveland stanie się lepszym zespołem niż było w tym sezonie i to jest główny problem…

4. W kolejnym sezonie czeka nas powtórka z rozrywki, czyli mało istotna faza regularna, oby trochę ciekawsze playoffy i po raz czwarty ten sam skład finału. Jedynie kontuzje mogą coś zmienić. Mało prawdopodobna wydaje się też zmiana mistrza.

5. LeBron. Cavaliers to James. Jak długo on jest w tym zespole, tak długo to on jest osobowością sezonu i nic tego nie zmieni. Gdyby nie on, wszyscy wiemy, gdzie byśmy byli… Jest fenomenalny co sezon, teraz statystycznie były to jego najlepsze rozgrywki, do tego średnie triple double w finale, a żeby go pokonać drużyna 73-9 musiała dodać jeszcze top3 gracza na świecie. Jest top2 w historii tej gry i ma głęboko w poważaniu, co o tym myślisz.

 

Piotr Procki

1. Trudne pytanie, bez jednoznacznej odpowiedzi. Generalnie był sezonem dosyć nierównym od bardzo dobrych i zaciętych spotkań, do totalnych porażek. Były mecze w którym graliśmy dobrze po obu stronach boiska, były i takie w których gracze jednostkowo osiągali na prawdę dobre pułapy a były i takie w których nie szło nic, albo nie szły pojedyncze elementy, problemy w obronie i na deskach, nierówna skuteczność te elementy są do poprawy, bez wątpienia. To wszystko wyszło na końcówce sezonu, dlatego byliśmy rozstawieni z numerem 2 za Boston Celtics.

2. Zaczynając od negatywów na pewno "nowi Kawalerzyści" pomijając temat byłego zawodnika Warriors Andrew Boguta który jako kawalerzysta zagrał poniżej minuty przez kontuzję. Zawodził też Kyle Korver, był luką w obronie, przeciwnicy grali akcje przez niego co kończyło się zazwyczaj punktami no i na koniec Deron Williams o którym ciężko powiedzieć coś złego jak i coś dobrego, miał bardzo dobre mecze i mecze słabe. Zawodził na deskach też TT który w finałach zagrał wręcz bardzo słabo. Pozytywne aspekty na pewno LeBron, nasz lider jak wino, nie gra już może takiej siłowej koszykówki jak w Miami i są głosy, że jest słabszy niż 5-6 lat temu, ale czy wtedy miał w finałach potrójną zdobycz w statystykach?

3. Być może zmiana na ławce albo jakiś transfer z udziałem Kevina Lova, za duże nazwisko, poszukać można też tanich zawodników którzy zostawią serce na boisku, weteranów za minimum, załatać lukę w obronie, poszukać zawodnika który będzie grał siłowe akcje z pozycji 4/5 takiego troszkę Davida Westa to wszystko będzie zależało od włodarzy Cavs. Czy do ekipy z Ohio dołączy jakieś duże nazwisko? Zobaczymy...

4. Myślę, że sezon będzie podobny. Jeśli lato zostanie dobrze rozegrane przez włodarzy Cleveland, to będzie wojna zbrojeń na finały. Zobaczymy jak Golden State, im odpadnie kilku zawodników, czas pokaże. Niemniej dalej myślę, że NBA będzie skoncentrowana na dwóch siłach, chociaż coraz bardziej należy się bać siły Celtów, jeśli chodzi o naszą konferencję. Przypomnijmy: nr 1 po sezonie zasadniczym z bardzo wysokim numerem w tegorocznym drafcie. Trzeba popatrzeć też szerzej na inne drużyny. Mam cichą nadzieję na duży transfer do San Antonio, którzy, jak nam Bostończycy, mogą realnie zagrozić ekipie Steve'a Kerra.

5. Osobowość sezonu, krótko i na temat: LeBron James, lider z krwi i kości, potrafił brać ciężar gry na siebie, wychodził na przeciw braku pomysłów Tyronne’a Lue, myślę, że to On był dyrygentem i jeśli będzie miał dobre i instrumenty to nadejdzie czas zapłaty za ten trud.

Czytaj dalej...

Rywal Cavs w Finale Wschodu – typowanie

Najpóźniej za tydzień powinniśmy być świadkami pierwszego spotkania na szczycie Konferencji Wschodniej, zaś wszystko zależy od długości serii Boston Celtics – Washington Wizards. Cleveland Cavaliers spokojnie czekają na swojego rywala, a nasza redakcja po raz kolejny pokusiła się o wytypowanie wymarzonego przeciwnika mistrzów NBA. Zapraszamy do lektury!

Krzysztof Dziadek

Washington Wizards. Rywalizacja Czarodziejów z Celtami stoi na wysokim poziomie i jest naprawdę zacięta. Jak dotąd obie ekipy wygrały przed własną publicznością dwukrotnie, więc to Boston wciąż zachowuje przewagę własnego parkietu. Triumfy Wizards były w mojej opinii bardziej efektowne niż te w wykonaniu Celtics. Można powiedzieć, że gdyby Marcin Gortat i spółka zagrali w hali TD Garden na swoim poziomie i byli skupieni przez całe spotkanie, wywieźliby z Massachusetts zwycięstwo i prawdopodobnie prowadziliby już 3:1. Nie zmienia to jednak faktu, że w ECF wolałbym trafić na zespół ze stolicy. Uzasadnię swój wybór dwoma prostymi argumentami. Pierwszy - Marcin Gortat. Najzwyczajniej w świecie życzę naszemu rodakowi jak najlepiej i chciałbym zobaczyć go w następnej rundzie. Drugi - sezon zasadniczy, a raczej potyczki Cavaliers z Wizards, w których obie ekipy pokazały, że potrafią wygrywać na wyjazdach. Utwierdza to tylko w przekonaniu, jak ważna jest przewaga własnej hali, którą w przypadku rywalizacji z Washingtonem Cavs zachowają i która w kluczowych sytuacjach może decydować o wyniku. Poza tym, mimo słabszych występów wciąż uważam Celtów za drużynę naprawdę groźną, która może wygrać z każdym. Na papierze są solidnym zespołem (Thomas, Bradley, Horford). Dodatkowo ewentualne Game 5 i 7 w Bostonie przyprawia mnie o dreszcze.

Mateusz Jakubiak

Boston Celtics. Nie jest dla mnie jakąś szczególną atrakcją gra z Washinton Wizards i Marcinem Gortatem w składzie, dlatego stawiam na „Celtów”. Przede wszystkim dlatego, że mamy z nimi pewne rachunki do wyrównania – to właśnie oni stawali nam na drodze podczas pierwszej „ery” LeBrona Jamesa w Cleveland, a teraz nadszedł czas rewanżu. Pamiętam doskonale, że wygraliśmy z nimi dwa lata temu w pierwszej rundzie, ale wyeliminowanie ich na poziomie Finału Konferencji Wschodniej byłoby bardzo fajną sprawą. Swoje osobiste porachunki w Playoffs przeciwko Celtics może mieć także Kevin Love – wszyscy pamiętamy wydarzenia z Game 4 w 2015 roku.

Konrad Jaśkiewicz

Wizards. Uważam, że stołeczni będą lepszą rozgrzewką przed (najprawdopodobniej) Warriors. Ich mecze z Cavs były zdecydowanie (przynajmniej dla mnie) lepsze dla oka, niż te z Bostonem. Poza tym, nie lubię drużyny z Massachusetts, nie kojarzą mi się oni z niczym dobrym. To przez nich odpadliśmy w 2008 roku, to po serii z Celtics LeBron opuścił Ohio w 2010, to ich gracz swoim "brudnym zagraniem wykluczył z udziału (bo to był dopiero 1. runda) w Play-Offs i Finale NBA w 2015 Kevina Love'a. No i w Waszyngtonie gra nasz rodak - Marcin Gortat.

Rafał Jurasiński

Wybór jest dość trudny. Sportowo łatwiejszy do przejścia wydaje się Boston, ale szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu. Z drugiej strony skoro mamy zagrać 4 mecze to na cholerę nam przewaga parkietu. 2 razy u nich i 2 razy u nas i grzejemy silniki na wylot do Oakland, którzy też pewnie 4 razy wybiegną na parkiet w finałach zachodu. Washington wygląda bardzo korzystnie w tych playoffs i śmiem twierdzić, że pokonanie ich zajmie nam trochę więcej czasu. Mimo wszystko sportowy duch podpowiada, że fajnie będzie pooglądać zacięte mecze z Czarodziejami oraz Polaka w finałach konferencji. Na wypadek katastrofy zawsze ostanie się nam Gortat walczący z the Dubs. Reasumująć Waszyngton zdobędzie bostoński ogród w kolejnym meczu i przypieczętuje finał Wschodu u siebie. Potem urwie nam dwie gry, ale to my zagramy w finale z GSW.

Wojciech Markowski

Boston Celtics. Bez przekonania. Przed serią typowałem 4:3 dla Celtów i to głównie ze względu na przewagę parkietu w siódmym meczu.  Pojedynek Bostonu z Waszyngtonem wygląda na bardzo wyrównany i do tej pory sprawdza się to, o czym myślałem, że własna hala i publika dają zwycięstwa. Na tę chwilę wydaje mi się jednak, że to Wizards mają szansę wyrwać zwycięstwo w piątym meczu i awansować do finałów konferencji LeBrona Jamesa.  Ekipa ze stolicy ma lepszą pierwszą piątkę i zdecydowanie pokonuje wyjściowy lineup Celtics. Kiedy na parkiecie pojawiają się jednak rezerwowi to bardzo łatwo zrobić przeciwko nim run i uzyskać przewagę punktową. Jestem ciekawy czy Scott Brooks znalazłby jakąkolwiek odpowiedź na lineupy na przełomie kwart 1/2  i 3/4 , kiedy gramy w ustawieniu 5-0 z LeBronem i rezerwowymi. Celtics mają bardziej zbilansowany zespół, ale James i tak jadł ich w tych minutach, o czym szczegółowo pisałem tutaj i tutaj. Brad Stevens jest zdecydowanie lepszym trenem niż szkoleniowiec Wizards, ale finalnie wybieram Boston, bo to grupa dobrych do bardzo dobrych (Horford, Bradley, Crowder) role players i jedna gwiazda – Isaiah Thomas. Łatwiej ograniczyć dokonania jednego ponad przeciętego gracza niż dwóch (Wall i Beal). To na pewno nie byłaby łatwa seria, ale myślę, że możemy zneutralizować atuty Celtics. Usprawnienia znakomitego Brada Stevensa mogą sprawić nam trochę kłopotów, ale finalnie my mamy drugiego trenera na boisku, czyli LeBrona, który znakomicie czyta grę i podejmuje właściwe decyzje. Obstawiam, że zarówno z Bostonem, jak i z Waszyngtonem możemy przegrać jeden mecz, ale skoro muszę zdecydować, to wybieram Celtics.

Piotr Procki

Washington Wizards. Długo myślałem nad tą odpowiedzią gdyż pytanie uważam za bardzo trudne. Rywalizacja Washington – Boston jest bardzo wyrównana, z jednej strony duet Bradley Beal & John Wall z drugiej Isaiah Thomas z kolegami. Ostatnie starcie z Celtami w Playoff sprawiło nam wiele problemów zwłaszcza z nieczystą grą Kelly’ego Olynyka, który wyeliminował wtedy Kevina Love’a (kontuzja barku) i tych samych brudnych zagrań próbował w tegorocznej pierwszej rundzie przeciwko Bulls na Robinie Lopezie. Osobiście uważam, że przewaga parkietu będzie miała znaczenie na rywalizację w finale konferencji. Pierwsze dwa mecze u siebie i w razie potrzeby również Game 7? To jest duży argument, na pewno nie będzie łatwo bez względu na którą drużynę trafimy ale liczę, że będzie to jednak team ze stolicy.

Czytaj dalej...

Typujemy serię z Raptors!

  • Dział: Pozostałe

Dziś minie równo tydzień od meczu, który zakończył rywalizację w pierwszej rundzie Playoffs na Wschodzie NBA. Przypomnijmy, że Cleveland Cavaliers pokonali 4-0 Indiana Pacers, lecz nie był to spacerek i w każdym ze spotkań mistrzowie ligi musieli się sporo napocić. Taki wynik pozwolił jednak Kawalerii na dłuższy odpoczynek, który zakończy się w nocy z poniedziałku na wtorek. Właśnie wtedy czeka nas pierwszy mecz Cavs przeciwko Toronto Raptors.

Jak będzie wyglądała ta seria? Nasze przewidywania znajdziecie poniżej. Zapraszamy do lektury!

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry Raptors?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończy się rywalizacja?

Mateusz Jakubiak

1. Bardzo możliwe, że najsilniejszą bronią, ale też słabością Raptors będzie dwójka największych gwiazdorów ekipy z Kanady, czyli Kyle Lowry oraz DeMar DeRozan. Nie jest tajemnicą, że kiedy ten duet gra słabo, to i całej drużynie „Dinozaurów” nie idzie zbyt dobrze. Potrafią oni jednak roznieść każdą defensywę w tej lidze, dlatego na nich powinna być zwrócona szczególna uwaga Kawalerii w defensywie. Team z Toronto ma też swoim składzie m.in. Jonasa Valančiūnasa, Serge’a Ibakę oraz P. J. Tuckera. Każdy z nich może być kluczowym zawodnikiem dla Raptors i efektywnie wspomagać swoich liderów w rywalizacji z Cavs.

2. Kluczowym pojedynkiem w tej serii być może będzie postawa podkoszowych obydwu zespołów. Lowry i DeRozan nie poprowadzą Raptors do sukcesu sami i będą potrzebować pomocy Valančiūnasa, Ibaki, a także np. Normana Powella. Stawić im czoła będą musieli m.in. Tristan Thompson, Kevin Love i LeBron James. Tutaj przewaga wydaje się być po stronie Wine & Gold, ale walki w pomalowanym z pewnością nie zabraknie.

3. 4-1 dla Cavs. Wydaje mi się, że nie będzie to seria na kształt zeszłorocznych Finałów Konferencji Wschodniej. Personalnie Raptors wyglądają na silniejszą ekipę, ale na parkiecie wyglądają jednak słabiej. Jeżeli Cavaliers wygrają oba mecze u siebie, a później mecz numer trzy, to rywalizacja może się zakończyć w czterech meczach. Pamiętajmy o tym, że to są oczywiście Playoffs i wiele przewidywań może się nie sprawdzić. Cavs jednak wygrają tą serię – nie mam najmniejszych wątpliwości.

Rafał Jurasiński

1. W składzie Raptors znajduje się trzech dobrych defensorów Ibaka - Carroll - Valančiūnas oraz dwóch all - starów DeRozan i Lowry. Brzmi naprawdę groźnie, ale paradoksalnie to słaba obrona może być przyczynkiem do porażki Raps. Przy szybkiej grze Cavs mniej zwrotni gracze Torontczyków nie nadążą do krycia trójki i mamy szansę ich rozstrzelać. Drugi słaby punkt rywala to głębia składu. nasze rezerwy prezentują się lepiej, przynajmniej na papierze. Można dodać także doświadczenie, które jest ewidentnie po naszej stronie. Silna strona to duet obrońców. Gdy im "idzie" są w stanie wygrać z każdym. Mocni są także obydwaj centrzy, ale przecież w 2011 roku sami zdecydowaliśmy, że Tristan jest lepszy od Jonasa wybierając go w drafcie, a pomijając Litwina. Niech udowodni swoją wyższość.

2. Na każdej pozycji spora przewaga Cavs oprócz 2 i 5. Na DeMara więcej minut powinien otrzymać Shump (ogólnie uważam, że powinien grać w s5). LeBron pewnie znów ośmieszy Carrolla, a Love nie ma konkurenta pośród PF Raps. O centrach wspominałem, ale oni nie odegrają znaczącej roli w tej rywalizacji. Jako główny pojedynek wysuwa się starcie playmakerów. Lowry przez wielu uznawany za lepszego od Irvinga powinien się przekonać, że tak nie jest. To mogą być mecze naszego PG. Podobnie rezerwowi rozgrywający to specjaliści w tej dziedzinie.

3. 4-2 - Zakładam, że Toronto 3-4 razy wzniosą się na wyżyny możliwości z czego raz lub dwa przegrają po game winnerach. Moje asekuranctwo spowodowane jest wciąż nie najwyższą formą Cavs.

Wojciech Markowski

1. Jeśli chodzi o największe zagrożenie ze strony Toronto, to oczywistą odpowiedzią wydaje się być backcourt drużyny z Kanady. Po sezonie regularnym bez cienia wątpliwości powiedziałbym, że to Lowry i DeRozan sprawią nam najwięcej kłopotów, ale po serii z Bucks i kolejnym słabym występie na początek playoffów mam wątpliwości. Kyle Lowry ewidentnie nie jest zdrowy i nadal zmaga się z urazem pleców. Jeśli uda mu się poprawić swoją formę, to on powinien dominować i objeżdżać Irvinga w pick&rollach. Na tę chwilę jednak SG gości wydaje się być większym kłopotem. DeMar DeRozan fatalnie zaczął poprzednią serię, ale zakończył ją grając bardzo dobrze i to on będzie ciągnął ofensywę gości. Tym bardziej, jeśli to J.R. Smith będzie wychodził w pierwszej piątce Cleveland, a nie Iman Shumpert. Smith nie jest dobrym obrońcą i będzie miał na pewno kłopoty z guardem Raptors. Mocną stroną Toronto może być także defensywa, ale to tak naprawdę zależy od ich nastawienia. Tutaj płynnie przejdę do słabości naszych rywali, czyli psychiki. Kolejny rok z rzędu ekipa z Kanady zawodzi w playoffach. Męczyli się z ciekawą, ale jeszcze przeciętną drużyną Milwaukee, a teraz staną w szranki z mistrzami NBA, którzy rok temu złoili im skórę. Owszem Raptors urwali dwa mecze, ale Cavs nie traktowali ich poważnie i mecze nr 5 i 6 zakończyły się blowoutami. Na papierze Toronto ma argumenty, aby toczyć bój z Cleveland. Pytanie, czy ma je również w głowie?

2. Tutaj mam trzy pomysły. Po pierwsze pojedynki pod koszem, czyli starcia Thompsona z.... No właśnie, z kim? Prawdopodobnie Dwane Casey z powrotem wstawi do pierwszej piątki Valančiūnasa. Wtedy ciekawy będzie pojedynek na deskach z TT. Z drugiej strony bardzo łatwo Cavs mogą wyrzucić z tej serii Litwina, jeśli szybko będą przechodzić do ustawień 5-0 z Frye'em/Lovem/LeBronem na centrze. Wtedy ważną rolę będzie pełnił Ibaka lub Patterson. Zobaczymy jak będą wyglądać rotacje na pozycjach PF i C, ale mogą one rozstrzygać o losach spotkań. Po drugie pojedynek James - rezerwowi Raptors. Kluczem dla drużyny z Kanady jest nie przegrać tych minut, gdy LBJ zostaje na parkiecie z rezerwowymi. Napisałbym, że to DeMarre Carroll musi się postawić Jamesowi, ale poprzednie spotkania pokazały, że nie jest on w stanie tego zrobić. Alternatywą jest tutaj P.J. Tucker. Toronto, jeśli chce wygrać serię, musi znaleźć sposób na lineup rezerwowi + LeBron. Po trzecie Irving - Lowry. Jeśli rozgrywający gospodarzy nadal będzie miał problemy z plecami, to nie powinno być tutaj źle. Jeśli jednak uda mu się wrócić do lepszej dyspozycji, wtedy Kyrie będzie miał problem. Irving jest niestety dziurą w obronie. Może warto byłoby go schować wtedy na Carrollu, Shumperta przesunąć na Lowry'ego, a Brona na DeRozana. Wątpię jednak, żeby Tyronn Lue zdecydował się na taki krok.

3. 4:1 dla Cavaliers. Wszystko moim zdaniem zależy od psychiki. Jeśli Cavs podejdą do tych spotkań skoncentrowani i poprawią defensywę, wtedy powinno pójść gładko. Gorzej, jeśli znów spojrzą na Toronto z góry. Wtedy może być różnie. Raptors mogą wyjść na Cleveland agresywnie i z wiarą, mogą wykorzystać słabą obronę mistrzów NBA, mogą urwać mecz na wyjeździe. Mogą też znów nie wytrzymać presji, zaciąć się w ataku i zostać zjedzonymi przez atak Cavaliers. Typuję, że przegramy jedno spotkanie, ale LeBron nie dopuści do długiej serii i zakończymy marzenia "Dinozaurów" po pięciu meczach. Wiele jest znaków zapytania, ale Cleveland to po prostu lepsza drużyna. Jeśli zaczniemy bronić (na razie nie bronimy, nie ma poprawy w stosunku do sezonu regularnego) będzie krótka seria.

Piotr Procki

1.Next step, Toronto Raptors… Przyznaję, że nie byłem zadowolony, że to właśnie oni, a nie Bucks zmierzą się z Cleveland w następnej rundzie. To jest solidna drużyna, mająca duże nazwiska w pierwszej piątce, jak i na ławce, solidni obrońcy DeMarre Carroll, nowy nabytek Serge Ibaka czy Jonas Valančiūnas oraz dwóch all - starów DeRozan i Lowry. Myślę że ich największą bronią jest obrona bardzo solidna niemniej to częsta nieskuteczność w ataku powoduje, osłabienie defensywy a to z kolei przeplatanie meczów słabych, przeciętnych z tymi wybitnymi. Mam nadzieje że DD10 nie wjedzie w tą serie najlepiej, jak w poprzedniej z Bucks, bo to on może w każdej chwili przechylić szalę na korzyść drużyny z Kanady.

2.Kluczowych pojedynków w tej serii będzie bardzo dużo, obwód i pole pomalowane, TT na pewno będzie miał co robić. Uważam, że takim najważniejszym pojedynkiem będzie Kyle Lowry - Kyrie Irving a drugoplanowo oczywiście LeBron James – DeMar DeRozan. Bardzo ważna myślę a może nawet najważniejsza będzie batalia ławek, to rezerwowi mogą zdecydować kto wejdzie do finału konferencji.

3.Moim zdaniem będzie maksymalnie 4-2 a optymalnie 4-1 dla drużyny z Ohio. Wierzę, że Cavs grają lepszą koszykówkę niż Raptors. Grają spokojniej nie podpalają się aż tak jak drużyna z Kanady która często właśnie przez gorące głowy i decyzje podjęte w afekcie przegrywali swoje spotkania zarówno w serii z Milwaukee jak i sezonie zasadniczym. Zdecydowanie Cavs muszą wygrywać u siebie, bo w Toronto na pewno łatwo nie będzie, i właśnie tam myślę że Cleveland Cavaliers mogą przegrać jedno lub dwa spotkania.

Czytaj dalej...

Czy dziś zobaczymy pierwszy sweep tegorocznych Playoff ?

  • Dział: Mecz

Już dziś Indiana Pacers podejmie we własnej hali mistrzów NBA sezonu 2016 Cleveland Cavaliers ! Będzie to już czwarte starcie w serii obu drużyn, trzy poprzednie wygrała drużyna z Ohio. W pierwszym spotkaniu o zwycięstwie Cavs zadecydowała nieskuteczna ostatnia akcja gości którzy mieli piłkę na ostatnie 20 sekund spotkania przy wyniku 108:109,którym się skończył mecz, drugie zakończone wynikiem 111:117 i w końcu Game 3, rekordy i historyczny powrót z 26 punktowej przewagi drużyny Paula George’a. Warto przypomnieć potrójną zdobycz LeBrona James’a  41 punktów 13 zbiórek oraz 12 asyst a to wszystko okraszone zwycięstwem na wyjeździe 114:119. Czy dziś w nocy drużyna Cleveland Cavaliers zakończy serię do 4 zwycięstw z drużyną z Indianapolis osiągając tak zwany sweep ( zwycięstwo w serii  bez porażki )  ? Przekonamy się już dziś ok. godziny 19 czasu polskiego.

Kiedy ?
23 Czerwca 2017
19.00 czasu polskiego

Gdzie ?
Bankers Life Fieldhouse, Indiana

Key Matchup ?

LeBron James – Paul George
Kyrie Irving - Jeff Teauge

Czytaj dalej...

Nasz człowiek wyróżniony w D-League!

  • Dział: Pozostałe

Osiemnastego kwietnia oficjalnie ogłoszono obrońcę roku D-League. Jest nim nasz człowiek, młody Walter Samuel Tavares rodem z Republiki Zielonego Przylądka. "Edy" (bo taki ma pseudonim) został wybrany przez Atlantę Hawks z numerem 43 draftu 2014. Następnie zasilał szeregi drużyn NBA Development League, m.in. Austin Spurs, Canton Charge, a później Raptors 905, gdzie notował średnio na mecz 10,6 punktu przy skuteczności 59.1 %, 7,7 zbiórki oraz 2,7 bloku. Stamtąd Tavares trafił do drużyny z Ohio.

Najświeższemu członkowi składu Cleveland Cavaliers serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

Czytaj dalej...

Typujemy serię z Pacers!

  • Dział: Pozostałe

O godzinie 21:00 czasu polskiego w sobotę Cleveland Cavaliers rozpoczną marsz po obronę tytułu mistrzów NBA. Pierwszą przeszkodą jest silna ekipa Indiana Pacers, która zajęła siódme miejsce na koniec sezonu regularnego w Konferencji Wschodniej. Poniżej prezentujemy typy naszej redakcji na zbliżającą się serię. Zapraszamy do lektury!

Sebastian Cieśliński

Indiana będzie trudnym przeciwnikiem - potrafią bronić, mają gwiazdę w zespole oraz ciekawych zadaniowców. Mimo to myślę, że Cavs zakończą tą serię szybko okrągłym 4 do 0. Nasze duo LBJ - Kyrie wypoczęło, rezerwa się ograła można zacząć w końcu grać na poważnie. Liczę, że w końcu zobaczę defensywę i zaangażowanie, jeśli tak będzie ta seria nie będzie trwać długo. Boje się trochę pojedynku TT - Turner, ten młody chłopak jest naprawdę dobry. Mobilny center z rzutem i rękami do kostek. Cały sezon nie mogę się nadziwić czemu tak dużo mówiło się o Embiidzie, gdy Turner po cichaczu zostawał powoli drugą opcją w drużynie, która weszła do Playoffs. Gość ma taki sam potencjał co wspomniany center 76ers. Ciekawy jestem, czy Lue w trudniejszych chwilach by sobie z młodym wielkoludem poradzić będzie obniżać skład czy może da pograć nowemu nabytkowi - Walterowi Tavaresowi. Tak jak wspomniałem - mój typ to 4-0 dla Cavs.

Mateusz Jakubiak

To będzie ciężka przeprawa dla Cleveland Cavaliers, ale również zwycięska. Indiana Pacers to jedna z najlepszych drużyn, które czekały na Cavs w pierwszej rundzie. Wydaje się, że Miami Heat i Chicago Bulls są słabszymi ekipami od ekipy z Indianapolis. Miałem nadzieję trafić na „Byki”, ponieważ coś mi podpowiadało srogi rewanż za cztery porażki podczas sezonu regularnego. Seria z Heat również byłaby bardzo ciekawa ze względu na powrót LeBrona Jamesa na Florydę. Trafiliśmy jednak na rywala, który nie wywołuje aż takich emocji, ale jest niezwykle silny. Pojedynki LBJ-a z Paulem Georgem oraz Kyriego Irvinga z Jeffem Teaguem zapowiadają się naprawdę imponująco. Typuję dwa zwycięstwa Cavs w „Q” na początek, później jedno zwycięsto w hali Pacers i kończymy serię u siebie, czyli 4-1 dla mistrzów NBA! #DefendTheLand

Konrad Jaśkiewicz

Z trójki potencjalnych rywali w 1. rundzie PO Pacers, Bulls i Heat, to właśnie graczom z Indiany "kibicowałem", aby zmierzyli się z Cavs jako pierwsi. Jednak nie będzie to chyba taki "spacerek" jak miało to miejsce w dwóch poprzednich sezonach. Przede wszystkim w bardzo dobrej formie jest lider Pacers - Paul George, który w kwietniu był drugim strzelcem w NBA z średnią 33 punktów na mecz, a gracze z Indianapolis skończyli sezon regularny serią 5 wygranych. Do tego należy dodać "dołek" Cavs, których końcówka leżała po przeciwnym biegunie. Mam nadzieję jednak, że to tylko zasłona dymna, że Cavaliers odpoczywali w taki sposób, by jednak nie wypaść z rytmu meczowego, grając nieco "na raty". Wschód to wciąż Konferencja LeBrona Jamesa i nie ma innej możliwości, niż wygrana graczy ze stanu Ohio w tej serii. Typ: 4-1 dla Cavaliers.

Rafał Jurasiński

Uważam Pacers za najtrudniejszego rywala dla nas na Wschodzie. W sezonie zasadniczym nieco zawiedli i do końca musieli bić się o playoffs. Mają w zespole wielką gwiazdę i kilku solidnych strzelców, jak i młodych, utalentowanych graczy. Ostatni nasz mecz pokazał, że to drużyny godne siebie. Nie wiem co myśleć o słabej końcówce sezonu w naszym wykonaniu, ale po prostu czekam na play-off. Oczekuję zaciętych meczów i mam nadzieję, że seria nie zakończy się niespodzianką. W drugiej rundzie jak i w finale konferencji może być łatwiej. Typ? 4-2 dla Cavs.

Piotr Procki

Po ostatniej serii porażek, niestety z drugiego miejsca. Niemniej każdy kij ma dwa końce, niby z drugiego miejsca kosztem Celtów, jednak przeciw Pacers. Moim zdaniem Pacers są "lepszym" przeciwnikiem dla Cavs niż Bulls czy Heat, którzy są mniej wygodnymi dla nas rywalami. W sezonie regularnym najlepszy bilans drużyna LeBrona Jamesa miała przeciw Indianie. Myślę że skończy się wynikiem 4-1, PG będzie dawał się we znaki, lecz to drużyna z Ohio będzie góra. Myślę że Pacers urwą Game 3 lub 4.

Czytaj dalej...

We need a f****** playmaker!

  • Dział: Transfery

Ostatnio dużo szumu wywołała różnica zdań między LeBronem Jamesem a Charlesem Barkleyem. Prowokatorem był gwiazdor Phoenix Suns, który zarzucał LBJ-owi, że ten domaga się budowania zespołu wg jego "widzimisię" oraz że inni wielcy gracze tak nie robili... Król domagał się rozgrywającego po odejściu Australijczyka Matthew Delavedovy do Milwaukee Bucks...

I oto on! Pochodzący ze stanu Virginia Deron Williams! Niegdyś gwiazda Utah Jazz, był ikoną tego klubu w latach 2005-2011, później pokazując się lidze tureckiej w barwach Beşiktaşu Cola Turka. Następnie znalazł się jeszcze wtedy w New Jersey Nets, którzy dzisiaj nazywają się Brooklyn (grał tam w latach 2011-2015). Przeplatana kontuzjami kariera skierowała go do „Rumaków" z Dallas, którzy w czwartek zwolnili 32-latka.

Deron był niepotrzebny w Dallas i tam ustąpił miejsca w wyjściowej piątce Kevinowi "Yogiemu" Ferrellowi. Można powiedzieć, że Williams był rozchwytywany przez wszystkie 29 drużyn NBA. Która z ekip nie chciałaby tak doświadczonego gracza? I to z takimi umiejętnościami? Warto zaznaczyć, iż mistrz olimpijski z 2008 i 2012 roku nie ma w swoim bogatym dorobku pierścienia mistrzowskiego. Oczywiście w Cleveland będzie musiał się pogodzić z rolą zmiennika. Niemniej będzie on na pewno bardzo dużym wsparciem dla Kyriego Irvinga.

Mimo długiego stażu na parkietach NBA, D-Will wciąż dorzuca swoje do dorobku drużyny. W tym sezonie jest na poziomie 13,1 punktów, 6,9 asysty, a na parkiecie przebywa około 29 minut na mecz. Jedynym aspektem, którego można się bać, to jego spora skłonność do urazów. Na pewno mu tego nie życzymy, a bardzo chcielibyśmy, żeby dobrze wpasował się w skład ekipy z Ohio.

Welcome Deron Williams!

 

Czytaj dalej...

Just a Kid from Akron - I’m Coming Home

Zastanawialiście się kiedyś jakie znaczenie globalne miał powrót Króla do Jego domu? Co on zapoczątkował? Był to pewnego rodzaju trend, którym podążają zwłaszcza najwięksi w lidze.

Bardzo się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się o powrocie LeBrona Jamesa do Ohio. Niemniej im dłuższy czas mija od wspomnianego, tym więcej analogi się pojawia. Dwyane Wade, który miał już dosyć Pata Rileya, przeniósł się do swojego rodzinnego miasta, Dwight Howard (słynny Superman, biorąc pod uwagę ostatnio wszędobylski All-Star Weekend ) wrócił w rodzinne strony Atlanty czy w końcu crème de la crème, czyli Kevin Durant. Fakt faktem, że ten nie wrócił do domu, ponieważ gdyby tak było, to latałby w trykocie Wizards, ale poszedł niejako w ślady LeBrona… Również odczuwał frustrację, przegrane finały z Heat w 2012 roku, później przegrana 3-4 w 2016 roku w finale konferencji z GSW (Thunder prowadzili 3-1). Również pomimo naprawdę ciekawego składu bywało różnie.

Tak samo było u LBJ’a! Shaquille O’Neal, Žydrūnas Ilgauskas, Mo Williams za dobrych lat i wielu innych wartościowych graczy nie było w stanie zapewnić drużynie Cleveland Cavaliers mistrzostwa. Przegrane finały w 2007 roku z San Antonio Spurs (które w  2014 zabrało jeszcze jeden tytuł Jamesowi sprzed nosa) skłoniły go do przenosin na Florydę. Myślę, że w przypadku KD jest podobnie - głód zwycięstwa, ścięcia z Russellem Westbrookiem, marzenia o upragnionym mistrzostwie. Myślę, że to ostatnie jest dla gracza tego typu pewną może nawet ujmą (brak tytułu) I to sprawiło, że dziś Durant jest zawodnikiem Golden State Warriors.

Są widoczne różnice, ponieważ Kevin różni się nie tylko stylem gry od Jamesa, ale również mentalnością. James jest pewnego rodzaju dowódcą, generałem i wielkim wojownikiem, podczas gdy „Durantula” to „tylko” świetny wojownik. LeBron stworzył wielki tercet Miami Heat, a także Cavs. KD dołączył do świetnych już Golden State Warriors. Podkreślę różnicę, bo ona jest bardzo ważna: Bron stworzył, a nie dołączył do znakomitych wtedy np. Celtów z Kevinem Garnettem, Paulem Piercem czy Rajonem Rondo, lecz stworzył nową siłę. A jak było dalej - wszyscy wiemy. KD nie stworzył nic nowego, lecz dodał swoje siły do bardzo dobrze pracującej maszyny, która już taką była nawet bez niego.

Myślę że powrót Króla do Ohio zapoczątkował coś świeżego w NBA. Zdobycie pierwszego w historii Kawalerzystów mistrzostwa utarło nosa największym w lidze. Zdobyć mistrzostwo to jedno, ale zdobyć je w domu to drugie. Zastanawialiście się kiedyś jakby wyglądała liga, gdyby zawodnicy grali w miastach, z których pochodzą? Kilka fajnych przykładów, które mogą działać na wyobraźnię:

  • bracia Curry w ich ojcowskim klubie, czyli Charlotte Hornets,
  • LaMarcus Aldridge w trykocie Dallas Mavericks,
  • James Harden jako zawodnik Los Angeles Lakers lub Clippers,
  • bracia Morris w Philadelphii 76ers.

Na pewno byłoby to ciekawe!

Czytaj dalej...

Gorycz Anthony'ego Bennetta

Anthony Bennett... Cóż, ciężki temat dla włodarzy klubu z Cleveland - wielkie nadzieje okraszone goryczą porażki. Definitywnie nieodpowiednia osoba na nieodpowiednim miejscu. Pick nr 1 Draftu w 2013 roku, gość, który do niedawna zasilał D-Leauge. Co kierowało włodarzami Cavs żeby to właśnie jego wybrać z pierwszym numerem? Kogo można było wybrać za niego i jak klasie 2013 się dzisiaj wiedzi ? Co się dzisiaj dzieje z Bennettem i jak potoczyła się dotychczas jego kariera?

Na dzień dzisiejszy Anthony Bennett jest członkiem zespołu Fenerbahce, finalisty poprzednich rozgrywek Euroligi. Bennett po nieudanym sezonie w Cleveland grał kolejno w Minnesota Timberwolves (trafił tam jako część wymiany za Kevina Love’a ), Toronto Raptors, gdzie zasilał szeregi 905 (drużynę rezerw), a w sezonie 2016-17 dołączył do Brooklyn Nets i został zesłany do D-League, aby występować w Long Island Nets.

W końcu trafił do Stambułu (został zwolniony przez włodarzy Nets 9 stycznia 2017 r.). Kariera przeplatana NBA i drużynami rezerw, jak sinusoida - spowodowana po prostu słabą grą. Patrząc na linijkę średniej kariery - 4.4 punktu oraz 3.1 zbiórki w 151 meczach - trzeba przyznać, że nie jest to powód do chwały.

Czemu on? To do dziś pozostanie tajemnicą. AB mógł się okazać bardzo wartościowym zawodnikiem klasy Andrew Wigginsa albo... właśnie Anthonym Bennettem. Grał tylko rok na UNLV, notując tam w 35 grach (32 jako starter) 16.1 pkt, 8.1 zbiórki i 1.2 bloku w średnio 27.1 minut na mecz. Cavs mogli zamiast zawodnika rodem z Kanady (pierwszego Kanadyjczyka z pierwszym numerem) wybrać np. Victora Oladipo, Otto Portera, Cody'ego Zellera, Alexa Lena, Nerlensa Noela, Bena McLemore'a czy Michaela Cartera-Williamsa lub Stevena Adamsa i wielu innych wartościowych zawodników.

Z całego serca życzę mu jak najlepiej i być może euroligowe parkiety przyjmą go bardziej życzliwie niż NBA. Myślę, że nawet mógł się częściowo przyczynić do tytułu mistrzowskiego dla Cleveland. W minimalny sposób, ale jednak, przecież Kevin Love trafił do Ohio to m.in. dzięki Bennettowi.

AB1

AB2

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip