Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Markos

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Redakcyjne podsumowanie sezonu

  • Dział: Pozostałe

Rok temu o tej porze czekaliśmy na mecz numer siedem Finałów NBA, który, jak się okazało, przyniósł pierwsze w historii trofeum  Larry'ego O'Briena dla Cleveland Cavaliers. Kolejna kampania nie przyniosła już takiego happy endu, gdyż Cavs ulegli Golden State Warriors 1-4 w najważniejszej serii sezonu NBA. Nadszedł czas podsumowań, a więc zapraszamy do zapoznania się z przemyśleniami naszej redakcji!

Wypowiedzieliśmy się w następujących kwestiach:

 

1. Ocena całego sezonu w wykonaniu Cavs.

2. Pozytywne i negatywne zaskoczenie.

3. Jakie ruchy powinni podjąć Cavaliers w lato?

4. Co czeka nas w kolejnych rozgrywkach?

5. Osobowość sezonu.

 

Mateusz Jakubiak

1. Wydaje mi się, że ocenę sezonu należy podzielić na trzy części.

Pierwsza – sezon regularny, a więc Cavs nieprzemęczający się, którzy dążą do tego, aby jak najszybciej dotrzeć do najważniejszej fazy kampanii. Te 82 spotkania wydawały się być takim „okresem przejściowym”, który trzeba spokojnie przeczekać, aby w końcu rozpoczęło się prawdziwe granie.

Druga – Playoffs, czyli idący jak burza Kawalerzyści, którzy potknęli się tylko w jednym meczu. Widać było, że ekipa z Cleveland czekała na te spotkania. Postawa Wine & Gold w tej fazie sezonu była naprawdę niezła, ale w głowie ciągle mieliśmy część ostatnią.

Trzecia – ostatni, lecz najistotniejszy punkt rozgrywek – Finały. Cavaliers po raz trzeci z rzędu zagrali w nich z Golden State Warriors i po raz drugi musieli uznać wyższość rywali z Konferencji Zachodniej. Ta porażka nie boli jednak tak bardzo, gdy uświadomimy sobie ogrom wzmocnień składu, które wykonali „Wojownicy”, aby odebrać tytuł LeBronowi i spółce. Gdy przypomnimy sobie również pecha CC w meczach numer dwa i trzy, to wydaje się, że mistrzostwo wcale nie było tak daleko.

Ogólna ocena sezonu: 7/10.

2. Trudno jednoznacznie wskazać najbardziej pozytywne i negatywne momenty minionego sezonu. Nie da się ukryć, że minusem mogą być przegrane Finały z GSW, ale tym największym negatywem nazwałbym postawę kilku zawodników. Długo w Finałach nie mogliśmy się doczekać J.R. Smitha oraz Tristana Thompsona. Wielkim zawodem był Deron Williams, który chyba zapomniał, że niedawno był czołowym rozgrywającym tej ligi. Jestem bardzo ciekawy jego gry w kolejnych rozgrywkach, jeżeli pozostanie w Ohio. Na plus zaliczę postawę trzech gwiazd Cavs – LeBrona Jamesa, Kyriego Irvinga i Kevina Love. Ten ostatni miewał słabsze chwile, lecz rozegrał naprawdę dobry sezon. Irving jest niesamowity i powoli wyrasta na najlepszego playmakera ligi oraz zawodnika, który musi mieć piłkę w rękach w kluczowych momentach spotkań. A LeBron jest cały czas LeBronem.

3. Jeśli Cavaliers chcą walczyć z Warriors, to na pewno potrzebują ulepszeń składu. Być może do Cleveland trafi Paul George, który na pewno podniósłby poziom zespołu, lecz mógłby odejść już po roku. Czy jest sens ryzykować? Trudno powiedzieć. Inną kwestią są rezerwowi, którzy nie wnieśli zbyt dużo w Finałach i wydaje się, że „świeża krew” na ławce byłaby bardzo pomocna. GM David Griffin jest geniuszem i myślę, że zrobi wszystko, aby jego drużyna odzyskała trofeum w kolejnym sezonie.

4. Kolejny awans do Finałów. Na Wschodzie Cavs cały czas mogą nie mieć godnego przeciwnika, ale trudno przewidzieć sytuację w Konferencji Zachodniej. Wiele drużyn będzie się zbroić z nadzieją, że uda im się zdetronizować Golden State Warriors.

5. Jeżeli chodzi o całokształt, to na pewno LeBron James – koszykarz, GM, trener i kibic w jednym. LBJ to człowiek-instytucja, który zawsze będzie się kojarzyć z Cleveland Cavaliers. Wśród osobowości wymieniłbym także… Richarda Jeffersona, który robi niesamowitą atmosferę w drużynie (warto dodać go na Snapchacie – rjeff24). Mam nadzieję, że zobaczymy go w trykocie Cavs także w kolejnym sezonie.

 

Rafał Jurasiński

1. Sezon sinusoidalny, ale dziś należy ocenić go dobrze. Niemrawa gra w końcówce sezonu zasadniczego była szykowaniem formy na PO i faktycznie trafiliśmy z nią dobrze. Wiadomo było, że naszym głównym rywalem będzie mistrz Zachodu i od listopada wszystko było podporządkowane tej rywalizacji. Generalnie o zasadniczym możemy zapomnieć, bo jakie to ma znaczenie. Przez playoffs przeszliśmy jak burza, a to świadczy o naszej sile. Celem był finał, a tam faworytem nie byliśmy. Myślę, że osiągnęliśmy plan minimum. Niedosyt oczywiście jednak jest.

2. Trudno spojrzeć przez pryzmat całego sezonu, bo w głowie kotłują się mecze finałowe, ale spróbujmy. Pozytywy to przede wszystkim brak kontuzji w najważniejszym momencie sezonu (brawo sztab lekarski i Cleveland Clinic). Dobra postawa Kevina Love'a, który rozegrał najlepszy sezon dla Cavs. Pewna gra duetu James - Irving. Negatywy to brak wsparcia dla Big3. Tu właściwie trzeba by napisać dłuższy esej, ale nikt z rezerwowych nie zaskoczył in plus. Pretensji nie mam do Frye'a i Jeffersona, ale reszta mogła dać więcej. Najwięcej zarzutów mam jednak do trenera, który nie pomagał swoimi decyzjami, szczególnie podczas finałów. Małe wykorzystanie Shumpa, najlepszego obrońcy Cavs. Zbyt długie granie Korverem w czwartych kwartach. O Deronie nie wspominam, bo jego postawa była szokiem pewnie dla wszystkich. Zawiódł Tristan, którego będzie ciężko wymienić. Pozostaje J.R. Smith, którego jeszcze wczoraj bym tu beształ, ale "jesteś dobry jak twój ostatni mecz" "mężczyzn poznaje się po tym jak kończą". Niech te komentarze posłużą za ocenę ekscentrycznego gracza.

3. W przyszłym sezonie gramy tylko z GSW, reszta się nie liczy. Budujemy skład na nich. Przydałaby się nam gwiazda pokroju Cousinsa lub George'a i to nie tracąc Love'a. Niemożliwe? Myślę, że możliwe. Aby zyskać gracza takiego lub podobnego pokroju musimy pożegnać się z graczami 4-7 w hierarchii czyli Tristanem, Shumpem, Smithem i Korverem. Na niskich kontraktach mogą pozostać Deron (musi grać lepiej) Jefferson, Frye, Derrick Williams, Felder. Odejdą Jones i Jones. Zostaje nam 8 graczy, dorzucamy jedną gwiazdę, szukamy swojego Iguodali (Sefolosha?) i Livingstona i uzupełniamy kadrę FA, rookies lub graczami z Europy (Cedi Osman?). Musimy doświadczenie mieszać z młodzieńczą fantazją, musimy podążać drogą nakreśloną przez Warriors i uważać na zbrojących się Celtów. Najważniejszy ruch jaki powinni zrobić Cavs i to jak najszybciej to zmiana trenera. Tyronn Lue dalej nas nie popchnie.

4. Mam nadzieję, że powtórka finału po raz kolejny. Ciekaw jestem co zrobią Celtics mając sporo narzędzi do zbudowania silnego składu. Z pewnością wybuchną jakieś bomby transferowe. Na Zachodzie Spurs zrobią wiele, aby postawić się GSW, ciekaw też jestem ruchów Rockets.

5. Osobowość wśród rodziny Cleveland trudno wybrać, ale stawiam na Davida Griffina, który mam nadzieję, przedłuży kontrakt… Udowodnił, że jest w stanie dokonywać cudów transferowych i daje nadzieje na kolejny ważny podpis. Ogólnie wygląda na fajnego chłopa. Druga osobowość to właściciel Dan Gilbert, który płaci za naszą przyjemność niebotyczne pieniądze.

 

Wojciech Markowski

1. Mam problem, żeby jednoznacznie ocenić ten sezon Cavaliers. W fazie zasadniczej graliśmy bardzo nierówno i oglądanie Cavs mocno mnie irytowało. Płynący atak nie zawsze był w stanie wynagrodzić mi fatalną defensywę i niejednokrotnie przed laptopem dostawałem białej gorączki. Finalnie odbiło się to na naszym zespole, bo Warriors obnażyli przede wszystkim braki w obronie i błędy w komunikacji między naszymi graczami. Z drugiej strony po raz trzeci z rzędu graliśmy w finale i urwaliśmy jeden mecz najlepszej drużynie w historii koszykówki. Mimo to, wszyscy wiemy, że póki LeBron jest w takiej formie, to cel zawsze jest tylko jeden i jest nim tytuł. W szkolnej skali ocen daje Cleveland 4.

2. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, to że LeBron mimo 32 lat nadal jest najlepszym graczem na świecie, a reszta nie jest nawet blisko. Grał ogromne minuty, zaliczał kapitalne cyferki i niesamowite występy. Jest cały czas w znakomitej formie i wygląda na to, że z roku na rok jest coraz lepszy. Poprawił rzut za trzy i nie da się chyba grać lepiej w koszykówkę niż robił to w playoffach Król. Drugi pozytyw to bardzo dobra postawa Kevina Love, który w swoim trzecim sezonie w Cleveland pokazał się ze swojej najlepszej strony.

Negatywnie oceniam to, co wydawało mi się, że będzie naszą siłą w finałach, czyli ławkę rezerwowych. Miałem wrażenie, że skład jest szeroki, a nasza ławka ma szansę ograć Warriors tam, gdzie im będzie brakować ludzi. Tymczasem to starterzy grali jak równi z równym, a role players strasznie zawiedli. Każde zejście z boiska Jamesa powodowało atak serca i ten nie mógł odpoczywać dłużej niż minutę czy dwie, bo groziło to runem +10 dla przeciwnika.

3. Nie wiem. Nie mam pojęcia. Mówi się o ewentualnym pozyskaniu Paula George’a z Indiany za Kevina Love i jest to zmiana, która na pewno zwiększyłaby szansę Cavs w starciu z GSW. George jest top10 graczem ligi może kreować, ale powinien też dobrze odnaleźć się jako shooter w dominacji na piłce Jamesa i Irvinga. Do tego jest świetnym obrońcą, a tego przede wszystkim nam brakuje. To jest najlepszy ruch, jaki Cavs mogą zrobić. Ale czy po dobrym sezonie Kevina, chcemy go wymieniać? Do tego paru naszym zmiennikom kończą się kontrakty i warto albo tanio ich podpisać albo szukać zastępców, co nie będzie takie proste. Ciężko będzie sprawić, że Cleveland stanie się lepszym zespołem niż było w tym sezonie i to jest główny problem…

4. W kolejnym sezonie czeka nas powtórka z rozrywki, czyli mało istotna faza regularna, oby trochę ciekawsze playoffy i po raz czwarty ten sam skład finału. Jedynie kontuzje mogą coś zmienić. Mało prawdopodobna wydaje się też zmiana mistrza.

5. LeBron. Cavaliers to James. Jak długo on jest w tym zespole, tak długo to on jest osobowością sezonu i nic tego nie zmieni. Gdyby nie on, wszyscy wiemy, gdzie byśmy byli… Jest fenomenalny co sezon, teraz statystycznie były to jego najlepsze rozgrywki, do tego średnie triple double w finale, a żeby go pokonać drużyna 73-9 musiała dodać jeszcze top3 gracza na świecie. Jest top2 w historii tej gry i ma głęboko w poważaniu, co o tym myślisz.

 

Piotr Procki

1. Trudne pytanie, bez jednoznacznej odpowiedzi. Generalnie był sezonem dosyć nierównym od bardzo dobrych i zaciętych spotkań, do totalnych porażek. Były mecze w którym graliśmy dobrze po obu stronach boiska, były i takie w których gracze jednostkowo osiągali na prawdę dobre pułapy a były i takie w których nie szło nic, albo nie szły pojedyncze elementy, problemy w obronie i na deskach, nierówna skuteczność te elementy są do poprawy, bez wątpienia. To wszystko wyszło na końcówce sezonu, dlatego byliśmy rozstawieni z numerem 2 za Boston Celtics.

2. Zaczynając od negatywów na pewno "nowi Kawalerzyści" pomijając temat byłego zawodnika Warriors Andrew Boguta który jako kawalerzysta zagrał poniżej minuty przez kontuzję. Zawodził też Kyle Korver, był luką w obronie, przeciwnicy grali akcje przez niego co kończyło się zazwyczaj punktami no i na koniec Deron Williams o którym ciężko powiedzieć coś złego jak i coś dobrego, miał bardzo dobre mecze i mecze słabe. Zawodził na deskach też TT który w finałach zagrał wręcz bardzo słabo. Pozytywne aspekty na pewno LeBron, nasz lider jak wino, nie gra już może takiej siłowej koszykówki jak w Miami i są głosy, że jest słabszy niż 5-6 lat temu, ale czy wtedy miał w finałach potrójną zdobycz w statystykach?

3. Być może zmiana na ławce albo jakiś transfer z udziałem Kevina Lova, za duże nazwisko, poszukać można też tanich zawodników którzy zostawią serce na boisku, weteranów za minimum, załatać lukę w obronie, poszukać zawodnika który będzie grał siłowe akcje z pozycji 4/5 takiego troszkę Davida Westa to wszystko będzie zależało od włodarzy Cavs. Czy do ekipy z Ohio dołączy jakieś duże nazwisko? Zobaczymy...

4. Myślę, że sezon będzie podobny. Jeśli lato zostanie dobrze rozegrane przez włodarzy Cleveland, to będzie wojna zbrojeń na finały. Zobaczymy jak Golden State, im odpadnie kilku zawodników, czas pokaże. Niemniej dalej myślę, że NBA będzie skoncentrowana na dwóch siłach, chociaż coraz bardziej należy się bać siły Celtów, jeśli chodzi o naszą konferencję. Przypomnijmy: nr 1 po sezonie zasadniczym z bardzo wysokim numerem w tegorocznym drafcie. Trzeba popatrzeć też szerzej na inne drużyny. Mam cichą nadzieję na duży transfer do San Antonio, którzy, jak nam Bostończycy, mogą realnie zagrozić ekipie Steve'a Kerra.

5. Osobowość sezonu, krótko i na temat: LeBron James, lider z krwi i kości, potrafił brać ciężar gry na siebie, wychodził na przeciw braku pomysłów Tyronne’a Lue, myślę, że to On był dyrygentem i jeśli będzie miał dobre i instrumenty to nadejdzie czas zapłaty za ten trud.

Czytaj dalej...

LeBron TOP1 w oczach Kerra

  • Dział: Pozostałe

W opublikowanym niedawno podcaście Zacha Lowe, można było posłuchać ciekawej rozmowy między gospodarzem, a trenerem nowych mistrzów NBA - Stevem Kerrem. Kiedy dialog zszedł na temat najlepszych graczy ligii, Kerr wskazał top3, w którym na pierwszym miejscu bez wahania umieścił LeBrona Jamesa.

Co ciekawe, podium uzupełnili tacy gracze, jak Kevin Durant i Kawhi Leonard, co trener Warriors uzasadnił tym, że Ci gracze posiadają świetne warunki fizczyne, a do tego są zawodnikami, którzy robią rożnice po obu stronach parkietu.

Jest to postawa zgoła odmienna od tej, którą prezentuje Draymond Green, który bardzo cieszy się swoim zwycięstwem nad Cavs i Jamesem i co rusz próbuje wbijać szpilki w Brona i Cleveland. Sytuację z koszulką widzieli chyba wszyscy. Potem Green nabijał się z nowej fryzury LBJ'a, a następnie w swojej przemowie wyśmiał LeBrona, mówiąc o tym, że to on rozpoczął erę super teamów, ale chyba zapomniał o paru drużynach, które już wcześniej były w ten sposób budowane...

James w odpowiedzi wskazał chociażby drużynę Lakers z 2003 roku, czy Rockets z 1996, a mógł przecież spokojnie dodać chociażby Big Three z Bostonu. Na koniec dodał też zdanie o tym, że cieszy go to, że w dniu, w którym Warriors świętują mistrzostwo, Draymond myśli o jego imieniu i podobiźnie.

Jak widać podejście może być różne i jedni potrafią okazać szacunek rywalowi, a inni nie...

Czytaj dalej...

Nie lekceważ serca mistrzów - wygrana w game 4!

  • Dział: Mecz

Po niesamowitym spotkaniu wygrywamy 137 - 116 i unikamy sweepu! Cavaliers grali o honor i było to widać na parkiecie. Mecz był tak dobry, że kompletnie zapomniałem o notatkach, które zawsze robię, więc dziś tylko krótko, bo każdy widział, co się działo, a jeśli nie to obowiązkowo musi nadrobić zaległości!

Cavs byli fantastyczni w ataku i w pierwszej kwarcie rzucili aż 49 punktów. Pobili też rekord punktów zdobytch do przerwy. Fantastyczny znowu był duet LeBron & Kyrie. Irving zagrał jeszcze lepiej niż w game 3, a James kolejny raz miał triple double. Cleveland było bardzo gorące w ataku,  24 trafione trójki to rekord finałów. W końcu zaczęło wpadać! Kevin Love miał świetnie nastawiony celownik, J.R. trafiał trudne rzuty, TT wreszcie walczył na tablicach, Rysiek Jefferson dał sporo energii z ławki, udało się ograniczyć poczynania Curry'ego w ataku i mamy pierwsze zwycięstwo.

Mecz był szalony, z wieloma przerwami, kontrowersjami i faulami technicznymi. Były spięcia, były dyskusje, ostre faule i błędy arbitrów. Działo się naprawdę dużo i to jest absolutny must see dla każego fana basketu.

Jest 3:1 i gramy przeciwko jeszcze lepszej drużynie niż rok temu. Nasze szanse na mistrzostwo są niemal zerowe, ale liczymy na kolejny świetny mecz i walkę do samego końca. Jeśli jest ktoś, kto może po raz kolejny dokonać niemożliwego i zapisać się złotym głoskami na kartach historii, to jest to LeBron.

In King we trust...

Czytaj dalej...

Druga porażka na wyjeździe – relacja z game 2

  • Dział: Mecz

Cavaliers dobrze rozpoczęli dzisiejsze spotkanie. LeBron był bardzo agresywny i atakował obręcz, a skutecznością błyszczał Kevin Love i początkowo to my prowadziliśmy w tym meczu. Zastanawiające było jednak dla mnie napędzanie tempa przez Cavs. James miał pozwolenie na kontry i szybkie indywidualne akcje, co przynosiło punkty, ale ogólnie szybka gra przeciwko Warriors to nie jest dobry pomysł.  Po chwili przyszedł słabszy okres spotkania w wykonaniu graczy z Cleveland i zrobiło się -10. Dominował wtedy Curry, który bardzo często pojawiał się na linii rzutów wolnych. Pierwszą kwartę przegraliśmy 40-34.

Warriors zmienili swoją rotację na starcie drugiej ćwiartki meczu i tym razem na boisku razem był Durant i Thompson, a nie jak to było w poprzednich meczach Thompson i Green. GSW miało przewagę w tym fragmencie spotkania, w dwóch akcjach pod rząd dostaliśmy dwie czapy i było -12. W grze trzymali nas świetni LeBron i Love, a podkreśleniem bardzo dobrej dyspozycji tej dwójki była ich akcja na alley oop. Cavs grali nieźle w defensywie i wymuszali straty Warriors. Pojawiły się wreszcie przechwyty i stratę udało się zmniejszyć do trzech punktów. Do przerwy było 67-64, a spektakularny występ zaliczał James – 18 punktów, 8/12 z gry, 10 asyst i 6 zbiórek.

W trzeciej kwarcie Warriors rozstrzelali się z dystansu, a ekipa z Ohio miała problem z umieszczaniem piłki w koszu i po raz kolejny przegrywaliśmy wysoko. Udało się zmniejszyć straty do -4 po kolejno trójce Brona, jego punktach z pod kosza i świetnej asyście. Steve Kerr (który wrócił w tym meczu na ławkę gospodarzy) wziął czas i po chwili GSW zrobiło kolejny run. Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 102-88.

Czwarta kwarta była do pewnego momentu wyrównana i wynik oscylował wokół dwucyfrowej przewagi Warriors, ale w pewnym momencie Curry i Durant złapali vibe na dystansie i zaczęli trafiać trójki z 9 metrów. Gospodarcze odskoczyli Cavaliers i na 5 minut przed końcem spotkania było już +20. Ostatecznie wynik końcowy to 132-113.

Cavaliers znowu nie poradzili sobie z ofensywą GSW, mimo że do przerwy wyglądało to obiecująco, ale głównie dlatego, że Warriors popełniali straty, a my dotrzymywaliśmy im tempa w ataku. W drugiej połowie uwidoczniła się różnica talentu po obu stronach parkietu. LeBron zaliczył triple double 29/11/14 na bardzo dobrej skuteczności 12/18 z gry, do tego dorzucił trzy przechwyty i blok. W drugiej połowie nie był już aż tak agresywny, ale jego należy winić za to spotkanie najmniej. Kevin Love miał aż 27 punktów i stanowił jedyne wsparcie dla Króla. Po ostatnich 21 zbiórkach, teraz miał ich tylko 7, ale robił swoje w ataku. Kyrie Irving nie był sobą. Trafił tylko 8 rzutów z 23 oddanych i nie dał nam szans na wygraną. Pisałem w zapowiedzi, że aby wygrywać z Warriors, potrzebujemy spektakularnego Uncle Drew. Na razie nic takiego nie ma miejsca. TT znów miał tylko 4 zbiórki i też póki co zawodzi. J.R. Smith wyróżnił się jedynie faulami. Ławka znowu nic nie wniosła, a nasze rzuty za trzy wołają o pomstę do nieba – 8/29 i 27% skuteczności. LeBron sam nie wygra...

W ekipie gości błyszczał znowu ten sam duet. Curry miał problemy ze skutecznością, ale zaliczył triple double 32/10/11, a KD 33 punkty, 14 zbiórek i aż 5 bloków. Przebudził się Klay Thompson, który do świetnej gry w obronie dorzucił 22 punkty na bardzo dobrej skuteczności. Problemy z faulami przez cały mecz miał natomiast Draymond Green, ale i tak zapisał na swoim koncie 12/6/6.

Tym razem to Warriors mieli aż 20 strat, ale trafili 18 trójek i to wystarczyło. Przerażający jest ten team, ale Cavaliers mogą grać lepiej! Zawodzi Kyrie Irving i role players. To oni muszą w końcu przyjść do gry i oby stało się to w trzecim meczu, bo inaczej seria może zakończyć się sweepem, czego bardzo byśmy nie chcieli. Co więcej, cavs nie mogą grać tak szybko, bo w tej grze są wyraźnie słabsi od Warriors, a w drugiej połowie meczu byli zmęczeni. Czekamy na pobudkę w game 3!

Czytaj dalej...

Zaczynamy finały – zapowiedź pierwszego meczu (i całej serii)!

  • Dział: Mecz

Już dzisiaj w nocy o godz. 3:00 rozpoczynamy walkę o mistrzostwo. Przed sezonem wszyscy spodziewali się takiego obrotu sprawy i mnóstwo spotkań zostało rozegranych tylko po to, aby Cavaliers i Warriors spotkali się w czerwcu po raz trzeci z rzędu. Wczoraj na stronie pojawiły się nasze typy na tę serię, więc jeśli nie czytaliście, to zapraszamy. Teraz czas na zapowiedź.

GSW jest zdecydowanym faworytem, aby sięgnąć po tytuł zarówno w opinii ekspertów, jak i bukmacherów. Ciężko się temu dziwić, ponieważ zgromadzili w swoich szeregach czterech zawodników z top15 NBA, wygrali sezon zasadniczy, a następnie bez porażki przeszli konferencję zachodnią. To musi robić wrażenie. Cleveland po raz trzeci z rzędu rozpoczyna finały z pozycji underdoga. Trzy lata temu walczyliśmy, mimo że drużyna była przetrzebiona kontuzjami. Nie grał Kevin Love, w pierwszym meczu wypadł Kyrie Irving, ale James wspomagany przez „bandę zadaniowców” niósł na swoich plecach Cavs. To niestety nie mogło się udać. Rok temu bardzo kiepsko rozpoczęliśmy potyczkę z Warriors i w dwóch pierwszych meczach dostaliśmy srogie lanie. Wszyscy przyznali już tytuł GSW, ale ekipa z Ohio podniosła się i mimo niekorzystnego wyniku 1:3, zdobyła tytuł wygrywając trzy kolejne spotkania, w tym game 7 na parkiecie przeciwnika.

W tym roku wydaje się, że mamy mocniejszy skład niż w ubiegłych latach. Do tego James jest w życiowej formie (jak co roku, mimo że ma 32 lata!), a Kyrie i Kevin są zdrowi (Irivng narzekał na bóle kolana, co było widać w pierwszych dwóch rundach, ale przeciwko Celtics już odpalił). Niestety, Warriors wyglądają na najlepszy zespół w lidze po obu stronach parkietu i murowanego faworyta tej serii. My wierzymy jednak w najlepszego koszykarza na świecie i w to, że bogowie koszykówki nie pozwolą tak łatwo zdobyć tytułu zespołowi, który był 73-9 w zeszłym roku, a teraz wzmocnił się jeszcze jednym z trzech najlepszych graczy NBA.

Wiele napisałem już wczoraj i nie chciałbym się powtarzać. Napiszę więc tylko to, czego nie zawarłem w tamtym wpisie. Wydaje mi się, że kluczowe będzie to, aby wygrać jedno spotkanie w Oakland. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy byli w stanie wygrać wysoko z GSW, ale musimy „przyjść do gry” od pierwszego meczu. Musimy wyszarpać to zwycięstwo bardzo dobrą defensywą i solidną egzekucją. LeBron musi utrzymać swój poziom gry (lepiej już się chyba naprawdę nie da), ale najistotniejsze będzie wsparcie Irvinga i Love’a oraz reszty zawodników. Kyrie i Kevin nie mogą się gubić w obronie (o co będzie bardzo, bardzo trudno), a do tego muszą dołożyć sporo w ataku. O ile punkty Love’a mogą nie być aż tak istotne, bo jego rola może być ograniczona w tym matchupie, o tyle ofensywne zdobycze Kyrie’ego będą kluczowe. Uncle Drew musi zdobywać przynajmniej 30 punktów na mecz, jeśli mamy wygrać pojedynek strzelecki z Warriors. Potrzebujemy jego wielkich, spektakularnych spotkań, aby dać radę. Bardzo istotne jest to, aby nie tylko punktował, ale też kreował kolegów. Irving, który wjeżdża pod kosz i nie tylko kończy akcje, ale oddaje też piłki do kolegów, to najlepsza wersja naszego point guarda. Niestety, nawet jeśli big three będzie grało bardzo dobrze, to aby wygrywać potrzebujemy również solidnej gry od reszty. Tacy zawodnicy jak J.R. Smith, TT, Korver czy Shumpert muszą dokładać swoje cegiełki zarówno w defensywie, jak i w ataku. Cavaliers mają moim zdaniem szanse tylko wtedy, jeśli spowolnią tempo meczu i będą grać z Warriors w ataku pozycyjnym. Cleveland czuje się dobrze w kontrze i James atakujący z piłką kosz lub szukający w biegu strzelców w rogach, to jedna z moich ulubionych rzeczy w NBA, ale GSW to potęga w szybkim graniu jeśli pójdziemy z nimi na wymianę to nas zjedzą.

Bardzo wiele aspektów musi zostać spełnionych, aby Cavs wyrwali zwycięstwo na wyjeździe. W ekipie gości mogą zawieść nawet dwie gwiazdy, ale wystarczy, że pozostałe dwie zagrają bardzo dobrze i już jest problem. Po raz kolejny z pozycji Dawida przeciwko Goliatowi przystępujemy do zmagań o mistrzowski pierścień, a i tak presja jest ogromna. James zagra ósmy raz w finałach i tak naprawdę tylko dwa razy był faworytem. Teraz znowu ma szansę zamknąć usta wszystkim krytykom, a Cavaliers mogą sprawić wielką niespodziankę i pokonać ten „Dream Team”. Nam pozostaje wierzyć w Króla i całą ekipę. Część ekspertów typuje nawet sweep. Na papierze faktycznie jesteśmy słabsi, ale to jest sport. Wszyscy przed monitory, telewizory, komórki i trzymamy kciuki za Cleveland. To już dziś!

Czytaj dalej...

Ostatnie typowanie w Playoffs, czyli... FINALS!

Za nami prawie rok, a wydaje się, że to było kilka tygodni temu… Do dziś praktycznie każdy kibic uśmiecha się, gdy myśli o pewnym dniu w czerwcu. Dniu historycznym, ponieważ właśnie wtedy trofeum mistrzów NBA po raz pierwszy w dziejach ligi zawędrowało do Cleveland. Czas napisać kolejny rozdział tej wspaniałej historii, a na drodze Cavs trzeci raz z rzędu staną Golden State Warriors. Co nas czeka w tej serii? Jak się ona zakończy? Zachęcamy do zapoznania się z naszymi typami!

1. Najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry GSW.

2. Kluczowy pojedynek serii.

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały NBA?

Mateusz Jakubiak

1. Golden State Warriors wydają się być drużyną perfekcyjną, ponieważ prawie całą piątkę tworzą gracze na poziomie „All-Star”. Rzuty za trzy, niesamowite indywidualności i cały wachlarz rozegrania akcji – to prawdziwa broń „Wojowników”. Nie zapominajmy o silnej ławce, która potrafiła skarcić Cavs w zeszłorocznych Finałach. GSW mają identyczne atuty, które mieli w 2015 i 2016 roku. No i dołączyli do składu Kevina Duranta…

Zawodnikiem „All-Star” mógł być oczywiście też Zaza Pachulia, ale jedynie dzięki szalonym fanom, którzy chcieli go widzieć w Meczu Gwiazd. Na szczęście to się nie udało, a Zaza jest jednym z teoretycznie najsłabszych ogniw Warriors i właśnie pod koszami Kawaleria może upatrywać pola do zdobywania większej ilości punktów. Nie zapominajmy również o problemie GSW, który nazwałbym „pychą”. W przeszłości oglądaliśmy ją w ich wykonaniu już kilka razy, ale wydaje mi się, że cały czas team z Oakland nie wyciągnął wniosków.

2. Tutaj zaskoczenia nie będzie. Najciekawsze i najlepsze pojedynki czekają nas na pozycjach jeden i trzy. W poprzednich Finałach to Kyrie Irving przyćmił Stephen Curry’ego i mocno liczę, że i tym razem będzie podobnie. Walka LeBrona Jamesa z Durantem elektryzuje kibiców NBA od wielu lat i nie ma sensu po raz kolejny przekonywać o klasie obydwu koszykarzy.

Ciekawie może być również w pozostałych „parach”. Wydaje mi się, że oddelegowany do Draymonda Greena zostanie Tristan Thompson, zaś Kevin Love zajmie się gruzińskim centrem GSW. Ostatni pojedynek stworzą J.R. Smith oraz Klay Thompson, którzy potrafią być wielką siłą swoich ekip, ale również hamulcowymi. Od ich postawy może naprawdę sporo zależeć w zbliżających się spotkaniach.

3. Po raz kolejny Cavs nie są faworytem Finałów NBA, więc w takim przyypadku pozostaje mi tylko jedno – typ 4:2 dla LeBrona i spółki. Wygrać wszystko w domu i jeden mecz w Oakland – chyba da się zrobić?

Konrad Jaśkiewicz

1. All-Star Team jako pierwsza piątka. To chyba zdecydowanie największa przewaga Golden State Warriors. W historii NBA nie było drugiej drużyny, która posiada taki talent w swoich szeregach. Czterech z nich wystąpiło w tym roku w lutym w Nowym Orleanie, a i Andre Iguodala ma na swoim koncie występ w ASG (2012). Grając normalną, "niesmall-ballową" piątką mają przewagę na 3 pozycjach, a na jednej z "przegranych" gra Kevin Durant... To będzie chyba największe wyzwanie LBJa w karierze i ewentualna wygrana chyba pozwoli mu dogonić "ducha z Chicago".

Co do najsłabszego aspektu gry Warriors chciałem dać "brak typowego big-mana" oprócz Zazy Pachulii, ale po co komu podkoszowy, grając "small-ballem" taką zabójczą koszykówkę? Ostatecznie postawię na pozycję trenera. Problemy zdrowotne Steve'a Kerra uniemożliwiają mu prowadzenie drużyny w czasie meczu, dlatego tymczasowym head-coachem został dobrze znany kibicom Cavs Mike Brown. To on nie potrafił nic ugrać mając LeBrona w składzie, to z nim na ławce "Król" po raz ostatni nie wygrał Konferencji Wschodniej (smutny dla nas rok 2010). Liczę, że tym razem Mike powtórzy swój "wyczyn" i okaże się "tajną bronią LeBrona" przeciwko Warriors.

2. James/Irving - Durant/Curry. Będzie dużo gry po zmianach krycia i zarówno LeBron jak i Kevin będą chcieli wykorzystać grę na niższym przeciwniku, a w przypadku Kyriego, niestety dla nas, również na gorszym obrońcy. Spośród wymienionej czwórki tylko "Wujek Drew" nie posiada w swojej kolekcji statuetki MVP (ma za to całą gamę pozostałych), zaś reszta ma ich w sumie aż 7! Takie towarzystwo równie dobrze mogłoby rozegrać ten finał 2 na 2 i emocje byłby takie same.   

3. Rozum mówi inaczej, ale serce każe wierzyć w Cavs. Stawiam na powtórkę sprzed roku i 4-3 dla Cleveland. Przewaga talentu, parkietu i całej reszty jest po stronie graczy z Kalifornii, poza jednym aspektem. W koszulce Cavaliers gra LeBron.

Wojciech Markowski

1. Talent. Po prostu. To jest najbardziej utalentowana drużyna w historii tej gry. Trzech zawodników było w tym sezonie w all nba teams. Rok temu był jeszcze tam Klay Thompson, więc można powiedzieć dosyć obiektywnie, że w Warriors jest czterech graczy z top15 ligi. Do tego dwóch z nich w moim prywatnym rankingu jest w top3 (KD i Curry za LeBronem).  To jest przerażające. Do tego po przyjściu Duranta nie stracili wiele ze swojej zespołowej gry i w ofensywie miażdżą rywali. Jeśli chodzi o drugą stronę parkietu, to ekipa z Oakland nie ma sobie równych i gdy tylko podkręci tempo, to jest najlepsza obrona NBA. W tej drużynie nie ma jednej najgroźniejszej broni, tu jest cała artyleria i mogą wygrywać spotkania w każdy możliwy sposób.

Nie jest łatwo znaleźć słabsze aspekty gry Warriors, ale wydaje mi się, że są miejsca, gdzie Cavaliers mogą poszukać swoich szans. Po pierwsze, psychika. W bezpośrednich starciach Durant dostaje straszne lekcje od LeBrona, a Kyrie wypada lepiej od Curry’ego. To są zawodnicy ze ścisłego topu, ale wydaje się, że mogą walczyć z demonami przeszłości i wiele rozstrzygnie się w ich głowach. Druga rzecz to brak centra z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście jest Pachulia czy McGee, ale to nie ta półka. Cavs mogą chcieć wykorzystywać swoje przewagi na desce i próbować ograniczać niskie lineupy GSW poprzez grę z TT i Lovem, aby na boisku musiał być jak najdłużej jeden z dwóch niepewnych wysokich Warriors. Trzecia rzecz to problemy zdrowotne Steve’a Kerra. Mike Brown na ławce to szansa dla Cleveland, bo Tyronn Lue pokazał już, że potrafi prowadzić drużyny w playoffach, tymczasem Brown to zdecydowanie gorszy coach niż Kerr i może zawieść w kluczowych momentach spotkań. Życzę trenerowi rywali powrotu do zdrowia, ale jego absencja daje większe szanse Cavs. Ostatnia słabość w ekipie Golden State to problemy z penetracjami pod kosz. Rok temu Cavs ograniczyli punkty z pomalowanego przeciwników i Ci mieli fazy spotkań, gdzie rzucali tylko z dystansu, a piłka nie chciała znaleźć drogi do kosza. Jeśli już dojdzie do tego (a pewnie dojdzie), że Cleveland będzie switchować wszystko w obronie, to ktoś musi wykreować sobie pozycję i rzucić, a najlepiej wjechać pod kosz. Wbrew pozorom może być z tym problem.

2. Na pewno nie jeden, ale niech będzie: LeBron – Durant. Najlepszy zawodnik świata, kontra wiecznie drugi, niemiłosiernie lany przez tatusia KD. Tata LeBron pokazał Kevinowi tyle razy miejsce w szeregu, że już dawno sprowadził na ziemię tych, którzy myśleli, że to Durant strąci z tronu Króla. Teraz KD dołączył do zespołu 73-9, żeby wreszcie pokonać Jamesa i musi zrobić wszystko, aby tego dokonać. James ściga duchy MJ’a i goni za tytułami, więc ma sporo do stracenia, ale to Durant nie ma jeszcze żadnego pierścienia i nawet jego koledzy z drużyny są pod tym względem przed nim. Chciałbym zobaczyć ich pojedynki 1na1 przez całe mecze, ale to na pewno się nie zdarzy, bo na obydwóch będą wysyłani różni obrońcy, jednak jest to mimo wszystko najbardziej elektryzujący matchup. Durant będzie chciał się zrewanżować za wszystkie porażki, a przede wszystkim tę w finałach przeciwko Heat. Gdyby KD miał już mistrzostwo na koncie, zapewne nie odszedłby z Oklahomy, a tak wybrał tanią biżuterię i jeśli nie zdobędzie nawet jej, to stanie się symbolem porażki GSW.

3. Cavaliers, podobnie jak przed rokiem znowu są underdogiem i to jeszcze większym niż rok temu. Do drużyny 73-9 dołączył jeden z trzech najlepszych koszykarzy na świecie i na papierze Warriors są zdecydowanym faworytem. Cavs mają szerszy skład, ale rezerwowi nie zawsze stają na wysokości zadania w tych playoffach i to głównie Bron, Love i Kyrie brylowali w poprzednich spotkaniach. Jeśli drużyna z Ohio ma zdobyć tytuł, to każdy z naszej trójki liderów musi wznieść się na wyżyny, role players muszą dać duże wsparcie, LeBron musi grać po 45/46 minut swojej najlepszej koszykówki w karierze, a Tyronn Lue musi pokonać swojego przeciwnika na ławce trenerskiej. Cavaliers muszą zagrać znakomicie w defensywie i… to wszystko to może być i tak za mało. Nie wierzę w to, że znowu będzie siedem meczów i że podobnie jak rok temu uda się odwrócić w tak niesamowity sposób losy finałów. Trzeba przyjść i grać fantastycznie tu i teraz. Rozum mówi co innego, ale stawiam 4:2 dla Cavs. Bogowie koszykówki nie mogą pozwolić tym Warriors na zdobycie tytułu. LeBron niech pokaże, że to on jest GOAT. Kyrie niech pokaże, że jest idealnym „Robinem”.  Niech się dzieje!

Czytaj dalej...

Wracamy do Cleveland – zapowiedź meczu nr 3

  • Dział: Mecz

Dzisiaj w nocy trzecie spotkanie w serii, która zmierza do szybkiego końca. Cavaliers zaliczyli dwa blowouty na Celtics i to na naprawdę dosłownie zdmuchnęli zawodników Bostonu z parkietu. Teraz Cavs zagrają u siebie, gdzie czują się doskonale i ciężko przypuszczać, żeby goście byli w stanie odmienić losy pojedynku.

Wielu z nas (w tym redakcja) typowało, że Cleveland może przegrać któreś spotkanie, ale że stanie się to w TD Garden. Tymczasem mistrzowie NBA dwukrotnie pokazali Celtom miejsce w szeregu i to, że rozstawienie z pierwszym numerem nic nie znaczy w Konferencji LeBrona Jamesa, bo on na wschodzie nie przegrywa. Już w spotkaniu numer dwa gracze Bostonu wyglądali na kompletnie zrezygnowanych i świadomych tego, że nie mają szans w pojedynku z Cavs. Dzisiaj grają o być albo nie być, ale czy starczy im motywacji, aby przeciwstawić się przyszłym finalistom NBA?

Celtics będą mieli utrudnione zadanie, ponieważ zagrają bez swojego lidera. Isaiah Thomas odnowił sobie uraz prawego biodra, z którym borykał się już w czasie sezonu regularnego i nie obejrzymy go już na parkiecie w tej serii. Jest to ogromne osłabienie Bostonu, bo mimo że obecność na parkiecie Thomasa nic nie dawała w starciu z Cleveland, to jest to ich najlepszy zawodnik i lider.

Wydaje się, że Cavaliers mogą przegrać dzisiejsze spotkanie jedynie w swoich głowach, jeśli odpuszczą i zlekceważą rywali. Jednak poprzednie rundy pokazały, że James i spółka nie chcą tracić czasu na dodatkowe zbędne mecze i planują przejść przez konferencję wschodnią bez porażki. Wszyscy będziemy bardzo zaskoczeni, jeśli jutro nie będzie 3:0.

Cavaliers – Celtics o 2:30 naszego czasu. Let’s go Cavs!

Czytaj dalej...

Rzeź w Bostonie – Cavaliers zniszczyli Celtics 130:86

  • Dział: Mecz

Cavs zmiażdżyli swoich przeciwników w ich hali i w zasadzie nie ma o czym pisać. Jeśli nie widziałeś tego meczu, to obejrzyj, bo to był pokaz siły. To było najwyższe zwycięstwo w playoffach w historii naszej organizacji. NIESAMOWITE.

Brad Stevens zmienił pierwszą piątkę i w miejsce Amira Jonhsona wprowadził do niej Geralda Greena, ale na niewiele się to zdało. Celtics rozpoczęli mecz od 0/6 z gry i nie była to tylko wina ich źle ustawionych celowników, a przede wszystkim dobrej obrony Cleveland. Drużyna Bostonu miała problemy z umieszczaniem piłki w koszu, a my wyprowadzaliśmy szybkie kontry po ich pudłach powiększając przewagę. Znowu błyszczał Kevin Love. Po pierwszej kwarcie było 32-18 i mecz wyglądał podobnie do game 1.

Drugą ćwiartkę spotkania Celtics rozpoczęli od otrzymania dwóch przewinień technicznych i po chwili zrobiło się +20. Na boisku byli nasi rezerwowi i LeBron, a ruch piłki i spacing wyglądał fantastycznie. James w pewnym momencie dostał czapę pod koszem, tylko po to aby wrócić do defensywy i samemu zablokować rzut Bradley’a. Cavs zrobili kolejny run i było już 45-20. W 4,5 minuty drugiej kwarty Boston zdobył ledwie dwa punkty. Wymuszaliśmy kolejne straty Celtics i w szybkim ataku karciliśmy przeciwników. Graliśmy naprawdę bardzo dobrą defensywę, a gospodarze byli po prostu przerażeni i sparaliżowani. Nie mieli żadnej odpowiedzi na rozpędzonych Cavaliers. Niesamowicie ogląda się LeBrona, który rzuca za trzy w kontrze, jakby od początku kariery był strzelcem. James znowu dzielił i rządził. Pierwszą połowę, równo z syreną fenomenalnym rzutem zakończył J.R. Smith, a na tablicy wyników było… 72 – 31! To była rzeź. Do przerwy LBJ i Kevin Love mieli razem 40 punktów na 15/25 z gry, tymczasem „gwiazdy” gości, czyli Isaiah Thomas i Al. Horford zdobyli 2 punkty i byli 0/10…

W trzeciej kwarcie Cavaliers grali nadal swoje, ale rozluźnili się i było widać więcej nonszalancji w ataku. Pojawiły się straty, ale to nie miało już żadnego znaczenia, bo przewaga cały czas oscylowała w okolicach 40 punktów. Na 1:47 przed końcem tej części gry, kiedy było +46 Tyronn Lue ściągnął z boiska wszystkich starterów i mieliśmy już długi garbage time. Rezerwowi zagrali solidną czwartą kwartą i mecz zakończył się wynikiem 130 – 86.

Powiem szczerze, że czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Taki blowout w finałach konferencji? Jedynym uzasadnieniem takiego obrotu spraw jest to, że mamy do czynienia z konferencją LeBrona Jamesa – TOP2 ALL TIME. LBJ był znowu absolutnie fenomenalny. W 32 minuty na parkiecie zdobył 30 punktów, miał 7 asyst, 4 zbiórki, 4 przechwyty i 3 bloki. Do tego był 4/6 za trzy. Grał niesamowicie po dwóch stronach parkietu i naprawdę te palyoffy w jego wykonaniu to największa dominacja w historii tej gry. Nie da się grać lepiej w koszykówkę i podejmować tylu idealnych decyzji. Świetny był po raz drugi Kevin Love, który miał 21 punktów i 12 zbiórek. Wreszcie obejrzeliśmy też efektywnego Kyrie’ego Irvinga – 23 punkty i 8/11 z gry. Oby to był dobry prognostyk na przyszłość. Reszta naszych role players dołożyła cegiełkę do tego zwycięstwa, ale to był zdecydowanie mecz Big Three. W ekipie gospodarzy jednym pozytywem była gra młodego Jaylen’a Browna. Rookie zdobył 19 punktów i wygląda na gracza z dużym potencjałem po obu stronach boiska.

Cały sezon narzekałem na Cavs, ale teraz mam zamknięte usta. W ataku płyniemy i gramy fantastycznie, obrona jest zdecydowanie lepsza niż była i daje nam okazje do kontr. W zespole ewidentnie jest chemia. Ławka żyje niemal przy każdej akcji. Jest świetnie. Wracamy teraz do Cleveland i walczymy o dwa szybkie zwycięstwa i sweep, a potem wszyscy wiemy co nas czeka.

Czytaj dalej...

Zapowiedż drugiego meczu w Bostonie

  • Dział: Mecz

Już dzisiaj o godz. 2:30 naszego czasu odbędzie się drugi mecz w serii pomiędzy Cavaliers, a Celtics. Drużyna z Ohio ponownie postara się wygrać w TD Garden i wrócić do domu z kompletem zwycięstw. Czy uda się ponownie pokonać Boston w ich hali?

Wszyscy obawialiśmy się pierwszego spotkania i tego, że Cavs po dziewięciu dniach odpoczynku będą „zardzewiali”. Do tego Celtics mający przewagę parkietu byli uznawani przez część osób nawet za faworytów. Sam typując tę serię największe szanse na zwycięstwo dawałem graczom Bostonu w game 1. Tymczasem znakomity LeBron , Kevin Love i Tristan Thompson zagwarantowali pewną wygraną i objęliśmy prowadzenie w tej rywalizacji.

To, że na parkiecie błyszczała akurat ta trójka, nie jest wielkim zaskoczeniem. Cavaliers uwielbiają przechodzić w smallball, ale akurat w tym matchupie wskazana jest gra naszymi silnymi i dobrze zbierającymi graczami. Tyronn Lue doskonale o tym wie i ograniczył minuty Channinga Frye’a, pozwolił grać długo razem Kevinowi i TT, dzięki czemu wykorzystał słabość Bostonu – defensywne zbiórki i brak fizyczności.

Cleveland grało solidnie w obronie, ale wysoka przewaga wynikała głównie z tego, że Celtics nie trafiali trójek z dobrych pozycji i dopiero w drugiej połowie poprawili swoje notowania, ale mecz był już wtedy w zasadzie rozstrzygnięty. Tym razem możemy oczekiwać, że zawodnicy Bostonu lepiej nastawią celowniki i częściej będą trafiać zza łuku, a sam mecz powinien być bardziej wyrównany. Z drugiej strony my też rzucaliśmy gorzej z dystansu niż w poprzednich spotkaniach, więc poprawa może nastąpić po obu stronach boiska.

LeBron po ubiegłym meczu mówił, że nie czuł się najlepiej po tylu dniach przerwy i że w game 2 będzie na pewno odczuwał większy komfort. Strach się bać, jak może zagrać w takim razie King, ale należy pamiętać, że Celtics mogą wysyłać na niego wielu obrońców, a Brad Stevens nie wyklucza także podwajania Brona, mimo że wie, że otworzy to naszych strzelców, bo nikt nie potrafi tak dobrze wychodzić z podwojeń jak James. Musi szukać jednak rozwiązań. Oby Kevin Love utrzymał świetną skuteczność zarówno zza łuku, jak i w post, gdzie karcił chociażby Marcusa Smarta. Możemy spodziewać się wreszcie lepszego występu Irvinga, a także naszych role players, ale jestem pewien, że Boston postawi dziś trudniejsze warunki niż dwa dni temu.

Czekamy z niecierpliwością na dzisiejsze spotkanie. Zachęcamy do oglądania, a także do przeczytania naszej jutrzejszej relacji z game 2. Let’s go Cavs!

Czytaj dalej...

Nasze przewidywania na mecze z Celtics!

Już dziś w nocy początek Finałów Wschodu, czyli batalii o najważniejszą serię sezonu z najlepszą ekipą Konferencji Zachodniej. Ostatnio stało się u nas tradycją, że redakcyjnie typujemy zbliżające się potyczki i staramy się nakreślić ewentualny scenariusz rywalizacji. Tak jest i tym razem, a więc zapraszamy do lektury!

 

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry „Celtów”?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały Wschodu?

 

Sebastian Cieśliński

1. Najsilniejszą bronią jest zespołowość i głębia składu Celtów. Mają naprawdę solidną ławkę i każdy zawodnik wprowadza coś do gry, często nawet udaje się zmianą przenieść drużynę na wyższy poziom (Olynyk game 7 vs Wizards, lub bardzo często Marcus Smart w swoich dobrych dniach). Ich słabością jest na pewno tylko jeden zawodnik który tak naprawdę jest momentami nie do powstrzymania. Brakuje w tej drużynie przynajmniej jeszcze jednej gwiazdy od bycia na poziomie GSW, Cavs czy Spurs. Choć wcale nie znaczy to, że Bostonu nie stać na niespodziankę.

2. Thomas - Cavs. Tak ten match-up bedzie wysiłkiem całej drużyny. Ten mały szkut wszedł na tak wysoki poziom, że nie da się go przez cały mecz (a na pewno nie przez całą serię) kryć w pojedynkę. Irving, JR, Shump, Deron Williams mają okazje się teraz naprawdę wykazać. Tak samo TT musi znów znaleźć tą szybkość na nogach bo switche na wysokim są czesto wykorzystywane przez Boston. Gortat był bity na tych przekazaniach niemiłosiernie. Jak chcemy to wygrać nie możemy dawać się ogrywać przy każdej okazji.

3. Mam szacunek dla Celtów. Mają przewagę parkietu, a u siebie tacy zawodnicy jak wcześniej wspomniany Olynyk czy Joe Crowder grają koszykówkę na innym poziomie, gdy mają fanów za swoimi plecami. Cavaliers nie mogą do tej podejść do serii na luzie. Boston w przeciwieństwie do Raptors ma jaja i pokazał to w serii w Wizzards jak i z Bulls. Oni chcą wygrywać. Mimo to Cavs jest już drużyną na poziomie do którego Boston jeszcze ciągle dąży. Seria będzie w końcu wymagająca ale według mnie skończy się wynikiem 4-2 Cavs.

Mateusz Jakubiak

1. Celtics grają bardzo zespołowo, a na dodatek mają na ławce młodego, ale już świetnego trenera Stevensa – te dwa aspekty przekładają się na mieszankę wybuchową, która zaowocowała pierwszym miejscem przed Playoffs na Wschodzie NBA. Do tego jeszcze kapitalny Isaiah Thomas i zawodnicy, którzy zmieniają się w roli drugiej gwiazdy zespołu. U „Celtów” jest tak, że w jednym meczu bohaterem może być Avery Bradley, a w kolejnym już Kelly Olynyk. To jest ich siła, ale też trochę słabość, ponieważ wielu graczom z Bostonu brakuje doświadczenia w meczach o takiej stawce. I w tym właśnie upatruję największą bolączkę ekipy z TD Garden.

2. Najlepszy jakościowo wydaje się być pojedynek na pozycji numer jeden. W Cavs mamy czołowego rozgrywającego ligi Kyriego Irvinga, a w Celtics jest równie świetny Isaiah Thomas. Obaj panowie potrafią przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego teamu, ale nie wygrają meczów w pojedynkę. Dużo emocji może przynieść rywalizacja na linii Kevin Love – Kelly Olynyk. Pamiętamy wydarzenia sprzed dwóch lat, a to może sprawić, że gwiazda Cavs wyjdzie podwójnie zmotywowana na starcia z Kanadyjczykiem.

3. Jest to seria, której bardzo chciałem i cieszę się, że dojdzie do tego właśnie starcia. Zdecydowanie wolę rywalizację z Celtics, którzy zaleźli Cavs za skórę podczas pierwszej pobytu LeBrona Jamesa w Cleveland. Liczę na srogi rewanż i pokazanie, że drugie miejsce po sezonie zasadniczym było w Cavaliers jedynie dziełem przypadku lub przygotowań do najważniejszej fazy sezonu. Mój scenariusz? Wygrywamy Game 1 lub 2, później dwa zwycięstwa w „Q” Arena i kończymy serię sukcesem na parkiecie w Bostonie – 4:1.

Konrad Jaśkiewicz

1. Własny parkiet. To, że Celtics zaczynają serię z Cavs u siebie, może dać im nadzieję na ugranie czegoś w tej rundzie (czyt. 1-2 spotkania). Jeśli im się nie uda, LeBron może skończyć swoją Konferencję 12-0. Boston jak i cały Wschód musi się pogodzić z rolą sparingpartnera przed Warriors jeszcze przez kilka lat.

Za najsłabszy aspekt w grze naszego rywala, co pokazał RS, uważam zbiórki na własnej tablicy. W sezonie regularnym duet TT-Love zbierał ponad 30% piłek z atakowanej tablicy, a przecież to właśnie frontcourt C's powinien funkcjonować lepiej na tle Cavs i dawać im nadzieję na wydłużenie tej serii, bo przewaga talentu na pierwszej linii jest już przytłaczająca.

2. Kyrie - Isaiah. Rozgrywający Celtics to najlepszy gracz biegający w zielonej koszulce, tegoroczny All-Star. Nie będzie jednak on zaletą nad Cavs, bo jak wspomniałem w akapicie wyżej, przewaga Cleveland na backcourcie jest przytłaczająca. Kyrie jest wyższy, lepszy ofensywnie, a w razie problemów w obronie nie będzie dla Cavaliers kłopotem zrobić mismatcha na lepszego defensora, a zmiana krycia na LeBrona może być dla Thomasa opłakana w skutkach.

3. Cavaliers w 5. Poprzednie dwie rundy obstawiałem na taki sam wynik i się pomyliłem. Może teraz będzie tak samo? Jak już wspomniałem, jedyna nadzieja Bostonu to 2 pierwsze mecze u siebie, a zwłaszcza ten otwierający serię, w którym Celtics pewnie liczą na lekką "rdzę" na graczach Cavs po 9-dniowym odpoczynku. Choć podobnie miało być z Toronto, a jak się to skończyło, to wszyscy dobrze pamiętamy.

Rafał Jurasiński

1. Najgroźniejsza broń Celtów to koszykówka zespołowa. Zespół jest świetnie ustawiony przez coacha Stevensa. Dobiera on taktykę do umiejętności graczy, którymi dysponuje, a nie odwrotnie. To nie przypadek, że Isaiah Thomas wszedł na tak wysoki poziom właśnie w Bostonie. Jest sztuką, żeby tak małemu graczowi stworzyć tyle pozycji strzeleckich. Zespołowość, trener i niezła obrona (Crowder, Amir, Smart, Bradley to solidni obrońcy) oraz gwiazda ligi w składzie to 4 główne atuty Celtics. Najsłabszy element to tablica, Celts zbierają niewiele piłek, nie mają też seryjnych strzelców za 3. Jeśli nie wyjdą do rzutu po zagrywce to raczej próżno szukać kogoś, kto sprzeda trójkę twarzą w twarz. Zbiórka i trójka to niestety dla nich decydujące elementy koszykówki.

2. Thomas - Irving. PG Celtów korzysta z całego systemu zasłon, a wiadomo, że nasz PG często zostaje na nich i nie zdąża za swoim graczem. Myślę, że będziemy stosować na Thomasie obronę zespołową, coś w stylu bronienia Stephana w minionych finałach. Mamy mobilny skład i każdy powinien nadążyć za małym PG. Z drugiej strony przewaga wzrostu Irvinga powinna prowadzić do wielu izolacji dla niego, choć Thomas mimo braku centymetrów dobrze sobie radzi z wyższymi graczami. Irving w ataku to jednak ścisła czołówka światowa.

3. Do osiągnięcia sukcesu absolutnego jakim jest bez wątpienia finał NBA Bostonowi brakuje kropki nad i. Jeszcze jednego wielkiego gracza, którego prawdopodobnie pozyskają w tym off season. Kogoś pokroju Raya Allena lub Paula Pierce'a. Cavs to mistrzowie ligi z najlepszym koszykarzem świata w składzie, jednym z najlepszych PG na świecie, bardzo dobrym PF oraz długą, solidną i doświadczoną ławką rezerwowych. Do tego mamy co najmniej pięciu wyborowych strzelców zza łuku. Boston skazany jest na pożarcie. Szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu przez frajerstwo. Stawiałbym wtedy na sweep, a tak wyraźnie mocniejszy u siebie Boston może sprawić nam problemy w pierwszych dwóch meczach, których się boję. Mimo wszystko 4-1 dla Cavs.

Wojciech Markowski

1. Najsilniejszą bronią Celtics jest ich trener Brad Stevens i nie mam co do tego wątpliwości. W gruncie rzeczy drużyna z Bostonu to dobrze zbilansowana grupa role players i Isaiah Thomas. Nie chcę nic ujmować takim graczom jak Al Horford, Avery Bradly czy Jae Crowder, ale nie są to zawodnicy, którzy robią ogromną różnicę, a po prostu bardzo dobrze funkcjonują w zbudowanym systemie. Oczywiście Thomas jest all starem, liderem drużyny i największym zagrożeniem ze strony Celtics, ale to coach Bostonu sprawia, że ta drużyna jest tak wysoko. Usprawnienia Brada Stevensa to największa wartość naszych przeciwników. Jeśli chodzi o ich słabą stronę, zgubić może ich właśnie to, że są kolektywem, ale jeśli uda nam się wyciszyć Isaiah Thomasa, to może nie wyłonić się ktoś, kto pociągnie drużynę. Playoffy to czas gwiazd, a tych w Bostonie brakuje.

2. Nie ma moim zdaniem w tej serii jednego matchupu, który rozstrzygnie tę rywalizację. Kyrie Irving i Thomas są kiepskimi obrońcami i nie będę się nawet kryć, bo jednym „zaopiekuje się” Avery Bradley, a drugim któryś z naszych SG. LeBrona i tak nikt nie powstrzyma, więc to też odpada. Wydaje mi się, że decydujący może być pojedynek stretch czwórek – Kevina Love i Ala Horforda. Tyronn Lue już zapowiedział, że planuje zwiększyć rolę w ataku Kevina i to tutaj możemy zyskać lub stracić najwięcej. Jeśli Love będzie grał lepiej niż do tej pory i pokona w bezpośrednim pojedynku drugiego (?) najlepszego gracza Celtics, to może okazać się, że w tej serii 3 z 4 najlepszych graczy na parkiecie biega w trykotach Cavaliers, a piąty nie jest nawet blisko.

3. Typuję 4:1 dla Cleveland, ale tylko dlatego, że wahałem się między sweepem, a 4:2. Boston nie ma szans, żeby wygrać tę serię, ale ma możliwości, żeby urwać nawet dwa mecze. Szeroka rotacja, mocny zespół, świetny trener, solidna defensywa to atuty, które pozwalają myśleć o wygranej z ciągle przeciętnie broniącymi (i ziewającymi) Cavaliers. Dodatkowo Celtics są w rytmie meczowym, bo dopiero co skończyli rywalizację z Wizards, a nasi zawodnicy mogą być troszkę „zardzewiali”. Mają przewagę parkietu i mogą urwać pierwszy mecz w Bostonie. Mogą urwać jeszcze jeden mecz w serii, bo Cavaliers przeszli dwie poprzednie rundy głównie za sprawą fe-no-me-na-lnej gry LeBrona Jamesa. Irving i Love póki co grają słabo (szczególnie Kyrie, który ma fatalną skuteczność w tych playoffach) i jeśli nie wejdą na wyższy poziom, to Celtics poczują krew. Z drugiej strony Cavs są drużyną przynajmniej o klasę lepszą niż rywale, a LBJ ma świadomość tego, że im mniej spotkań rozegra przed rywalizacją z Warriors tym lepiej i będzie chciał skończyć serię szybko. Bezpieczne 4:1, ale nie zdziwi mnie ani 4:0, ani (choć trochę bardziej) 4:2.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip