Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Konrad Jaskiewicz

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Jimmy Butler w kręgu zainteresowań Cavs!

  • Dział: Transfery

Ledwo ochłonęliśmy po finałach NBA, a już szykują się kolejne emocje. Według różnych źródeł, w tym Stephena A. Smitha z ESPN, Cleveland Cavaliers są zainteresowani pozyskaniem All-Stara Chicago Bulls - Jimmiego Butlera! Sprawa nie jest jednak prosta z dwóch powodów.

Pierwszym z nich jest brak możliwości przeprowadzenia transferu tylko na linii Cleveland - Chicago. By trade doszedł do skutku najprawdopodobniej potrzebna będzie trzecia drużyna. Według K.C. Johnsona z "Chicago Tribune" może to być klub z Arizony - Phoenix Suns. O ile sami nie zdecydują się zawalczyć o 30. numer Draftu z 2011 roku. Nie wiadomo, kogo Cavaliers są w stanie "poświęcić", najprawdopodobniej głównym "składnikiem" ze strony Cavs będzie Kevin Love.

Tu pojawia się druga przeszkoda, gdyż nie tylko Cavs są zainteresowani pozyskaniem 27-letniego All-Stara. Chęć zdobycia gwiazdy do swojej drużyny wyraziły właśnie "Słońca" i Minnesota Timberwolves. Wcześniej próbę przejęcia Butlera podjęła Philadelphia 76ers, oferując w zamian tegoroczny 3. pick w Drafcie, na co jednak Byki  nie przystały. Aktualnie ten wybór należy do drużyny Boston Celtics i drużyna ze stanu Massachusetts zapowiedziała, że spróbują za jego pomocą zdobyć Butlera.

27-letni Jimmy Butler to trzykrotny All-Star od początku kariery związany z "Wietrznym Miastem". Zawodnik ma jeszcze gwarantowane 2 lata kontraktu plus 3. rok, który jest opcją gracza.  

Czytaj dalej...

David Griffin odchodzi! (aktualizacja)

  • Dział: Management

Jak donosi na Twitterze Brian Windhorst z ESPN, Cavaliers i GM David Griffin nie dogadali się w sprawie nowego kontraktu, tym samym wraz z dniem 30. czerwca kończą oni 3-letnią współpracę! Jak informuje nas w kolejnym "tweecie" Brian Windhorst, decyzja ta nie była konsultowana z LeBronem Jamesem, który był za pozostawieniem Griffina na obecnym stanowisku.

Przypomnijmy, generalny magager Cavaliers piastuje tę funkcję od 2014 roku, przejmując rolę po Chrisie Grancie. W ciągu 3 lat panowania Griffina, Cleveland Cavaliers co rok dochodzili do Finału NBA, a w 2016 roku zdobyli trofeum Larrego O'Briena.

Rolę tymczasowego GM pełnić będzie dotychczasowy asystent Koby Altman. Według Adriana Wojnarowskiego z The Vertical, Cavaliers rozważą kandydaturę mistrza NBA z 2004 roku - Chauncey’a Billupsa - jako następcę Davida Griffina.

Aktualizacja:
LeBron James podziękował na Twitterze Griffinowi za 3 wspólne sezony.

 

Czytaj dalej...

"To już jest koniec..." - relacja z 5. meczu finałów NBA

  • Dział: Mecz

Poprzedni mecz dał nadzieję kibicom Cavaliers, na coś więcej, niż tylko jeden wygrany mecz w serii mistrzowskiej. Niestety, na nadziei się skończyło.

Mecz rozpoczął się po myśli Cavs. Brylowali w niej LeBron James (14 punktów) i Kyrie Irving (12 "oczek"). Pomogły w tym problemy z faulami u Kevina Duranta i Klaya Thompsona. Po stronie Cavs taki sam problem miał Kevin Love, ale strata u Kawalerzystów była mniej widoczna.

Początek drugiej kwarty przebiegał podobnie do pierwszej odsłony. Cavaliers grali swoje, utrzymując kilkupunktową przewagę. Wtedy wszystko jednak runęło.
Gracze ze Złotego Stanu byli niesamowici po obu stronach parkietu, przeprowadzając run 37-11 w którym przewaga sięgała momentami 19 punktów! To mogło zabić w niektórych już nadzieję na happy end.
Szampanów nie pozwolił jednak otworzyć JR Smith, który dwiema "trójkami", najpierw jedną nad Durantem równo z zegarem 24 sekund, potem drugą daleką, na 1.3s przed końcem połowy. Najlepszym graczem po stronie Cleveland był LBJ z 21 punktami.

11-sto punktowa strata na początku drugiej połowy nie podcięła graczom z Ohio skrzydeł. Gra toczyła się kosz za kosz, z lekkim wskazaniem na obrońców tytułu. Dzięki LeBronowi, Kyriemu i JR Smithowi na niecałe 7 minut do końca 3. kwarty Cavs przegrywali siedmioma punktami. Gra wróciła do systemu "punkt za punkt", przewaga Warriors nadal wahała się w granicach 7-10 punktów. Na 4 minuty przed końcem, LeBron po akrobatycznym rzucie miał szansę na akcję 2+1, lecz spudłował rzut osobisty, który był straszną bolączką Cavs w tym, jak i w pozostałych meczach Finałów (15/23). Jednak James zrehabilitował się za chwilę pięknym alley-oop pasem do Tristana Thompsona. Przewaga Warriors stopniała w pewnym momencie do 4 punktów, ostatecznie na koniec kwarty zatrzymując się na 5. Tę część znów daleką trójką zakończył JR Smith, który nie mylił się dziś w takich sytuacjach mając 19 punktów w tym 5 na 5 za 3!  Cavaliers wrócili do gry...

...ale nie na długo. Do połowy ostatniej kwarty nadzieja się tliła, Cavs utrzymywali dystans, który można było nadrobić jednym, kilkupunktowym runem. Nie doszło do tego. A w zasadzie doszło, tylko nie w tę stronę, w którą byśmy chcieli. Głównie za sprawą świetnego dziś Duranta (39/7/5) GSW, znów powiększyli przewagę do ponad 10 punktów, przeprowadzili tym decydujący cios, po którym Kawalerzyści, próbowali, ale się już jednak nie podnieśli. Mecz zakończył się wynikiem 129-120, seria kończy się wynikiem 4-1. Golden State Warriors zostali mistrzami NBA sezonu 2016/17.

LeBron James dwoił się i troił, ale jego 41 punktów, 13 zbiórek i 8 asyst nie wystarczyło. 26 i 25 punktów dorzucili odpowiednio Kyrie Irving i JR Smith (7/8 za 3). 15/8 Tristana Thompsona. Zawiedli Kevin Love i ławka rezerwowych. Ten pierwszy rzucił tylko 6 punktów, rezerwowi złożyli się na jedno oczko więcej. Dla porównania, po drugiej stronie parkietu rezerwy trafiły 35 punktów... Po stronie wygranych, oprócz KD, Stephen Curry zanotował 34/6/10, Draymond Green 10 punktów i 12 zbiórek, 6th-manem Andre Iguodala z 20 punktami.

Cud się nie zdarzył. Przed managmentem Cleveland ciężki off-season. David Griffin, o ile pozostanie, ponownie musi wspiąć się na wyżyny, aby dać LeBronowi szansę na rewanż za kolejną porażkę w finale NBA. Ta seria pokazała, jak daleka droga przed nimi.

Skrót:

Czytaj dalej...

Ostatnie typowanie w Playoffs, czyli... FINALS!

Za nami prawie rok, a wydaje się, że to było kilka tygodni temu… Do dziś praktycznie każdy kibic uśmiecha się, gdy myśli o pewnym dniu w czerwcu. Dniu historycznym, ponieważ właśnie wtedy trofeum mistrzów NBA po raz pierwszy w dziejach ligi zawędrowało do Cleveland. Czas napisać kolejny rozdział tej wspaniałej historii, a na drodze Cavs trzeci raz z rzędu staną Golden State Warriors. Co nas czeka w tej serii? Jak się ona zakończy? Zachęcamy do zapoznania się z naszymi typami!

1. Najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry GSW.

2. Kluczowy pojedynek serii.

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały NBA?

Mateusz Jakubiak

1. Golden State Warriors wydają się być drużyną perfekcyjną, ponieważ prawie całą piątkę tworzą gracze na poziomie „All-Star”. Rzuty za trzy, niesamowite indywidualności i cały wachlarz rozegrania akcji – to prawdziwa broń „Wojowników”. Nie zapominajmy o silnej ławce, która potrafiła skarcić Cavs w zeszłorocznych Finałach. GSW mają identyczne atuty, które mieli w 2015 i 2016 roku. No i dołączyli do składu Kevina Duranta…

Zawodnikiem „All-Star” mógł być oczywiście też Zaza Pachulia, ale jedynie dzięki szalonym fanom, którzy chcieli go widzieć w Meczu Gwiazd. Na szczęście to się nie udało, a Zaza jest jednym z teoretycznie najsłabszych ogniw Warriors i właśnie pod koszami Kawaleria może upatrywać pola do zdobywania większej ilości punktów. Nie zapominajmy również o problemie GSW, który nazwałbym „pychą”. W przeszłości oglądaliśmy ją w ich wykonaniu już kilka razy, ale wydaje mi się, że cały czas team z Oakland nie wyciągnął wniosków.

2. Tutaj zaskoczenia nie będzie. Najciekawsze i najlepsze pojedynki czekają nas na pozycjach jeden i trzy. W poprzednich Finałach to Kyrie Irving przyćmił Stephen Curry’ego i mocno liczę, że i tym razem będzie podobnie. Walka LeBrona Jamesa z Durantem elektryzuje kibiców NBA od wielu lat i nie ma sensu po raz kolejny przekonywać o klasie obydwu koszykarzy.

Ciekawie może być również w pozostałych „parach”. Wydaje mi się, że oddelegowany do Draymonda Greena zostanie Tristan Thompson, zaś Kevin Love zajmie się gruzińskim centrem GSW. Ostatni pojedynek stworzą J.R. Smith oraz Klay Thompson, którzy potrafią być wielką siłą swoich ekip, ale również hamulcowymi. Od ich postawy może naprawdę sporo zależeć w zbliżających się spotkaniach.

3. Po raz kolejny Cavs nie są faworytem Finałów NBA, więc w takim przyypadku pozostaje mi tylko jedno – typ 4:2 dla LeBrona i spółki. Wygrać wszystko w domu i jeden mecz w Oakland – chyba da się zrobić?

Konrad Jaśkiewicz

1. All-Star Team jako pierwsza piątka. To chyba zdecydowanie największa przewaga Golden State Warriors. W historii NBA nie było drugiej drużyny, która posiada taki talent w swoich szeregach. Czterech z nich wystąpiło w tym roku w lutym w Nowym Orleanie, a i Andre Iguodala ma na swoim koncie występ w ASG (2012). Grając normalną, "niesmall-ballową" piątką mają przewagę na 3 pozycjach, a na jednej z "przegranych" gra Kevin Durant... To będzie chyba największe wyzwanie LBJa w karierze i ewentualna wygrana chyba pozwoli mu dogonić "ducha z Chicago".

Co do najsłabszego aspektu gry Warriors chciałem dać "brak typowego big-mana" oprócz Zazy Pachulii, ale po co komu podkoszowy, grając "small-ballem" taką zabójczą koszykówkę? Ostatecznie postawię na pozycję trenera. Problemy zdrowotne Steve'a Kerra uniemożliwiają mu prowadzenie drużyny w czasie meczu, dlatego tymczasowym head-coachem został dobrze znany kibicom Cavs Mike Brown. To on nie potrafił nic ugrać mając LeBrona w składzie, to z nim na ławce "Król" po raz ostatni nie wygrał Konferencji Wschodniej (smutny dla nas rok 2010). Liczę, że tym razem Mike powtórzy swój "wyczyn" i okaże się "tajną bronią LeBrona" przeciwko Warriors.

2. James/Irving - Durant/Curry. Będzie dużo gry po zmianach krycia i zarówno LeBron jak i Kevin będą chcieli wykorzystać grę na niższym przeciwniku, a w przypadku Kyriego, niestety dla nas, również na gorszym obrońcy. Spośród wymienionej czwórki tylko "Wujek Drew" nie posiada w swojej kolekcji statuetki MVP (ma za to całą gamę pozostałych), zaś reszta ma ich w sumie aż 7! Takie towarzystwo równie dobrze mogłoby rozegrać ten finał 2 na 2 i emocje byłby takie same.   

3. Rozum mówi inaczej, ale serce każe wierzyć w Cavs. Stawiam na powtórkę sprzed roku i 4-3 dla Cleveland. Przewaga talentu, parkietu i całej reszty jest po stronie graczy z Kalifornii, poza jednym aspektem. W koszulce Cavaliers gra LeBron.

Wojciech Markowski

1. Talent. Po prostu. To jest najbardziej utalentowana drużyna w historii tej gry. Trzech zawodników było w tym sezonie w all nba teams. Rok temu był jeszcze tam Klay Thompson, więc można powiedzieć dosyć obiektywnie, że w Warriors jest czterech graczy z top15 ligi. Do tego dwóch z nich w moim prywatnym rankingu jest w top3 (KD i Curry za LeBronem).  To jest przerażające. Do tego po przyjściu Duranta nie stracili wiele ze swojej zespołowej gry i w ofensywie miażdżą rywali. Jeśli chodzi o drugą stronę parkietu, to ekipa z Oakland nie ma sobie równych i gdy tylko podkręci tempo, to jest najlepsza obrona NBA. W tej drużynie nie ma jednej najgroźniejszej broni, tu jest cała artyleria i mogą wygrywać spotkania w każdy możliwy sposób.

Nie jest łatwo znaleźć słabsze aspekty gry Warriors, ale wydaje mi się, że są miejsca, gdzie Cavaliers mogą poszukać swoich szans. Po pierwsze, psychika. W bezpośrednich starciach Durant dostaje straszne lekcje od LeBrona, a Kyrie wypada lepiej od Curry’ego. To są zawodnicy ze ścisłego topu, ale wydaje się, że mogą walczyć z demonami przeszłości i wiele rozstrzygnie się w ich głowach. Druga rzecz to brak centra z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście jest Pachulia czy McGee, ale to nie ta półka. Cavs mogą chcieć wykorzystywać swoje przewagi na desce i próbować ograniczać niskie lineupy GSW poprzez grę z TT i Lovem, aby na boisku musiał być jak najdłużej jeden z dwóch niepewnych wysokich Warriors. Trzecia rzecz to problemy zdrowotne Steve’a Kerra. Mike Brown na ławce to szansa dla Cleveland, bo Tyronn Lue pokazał już, że potrafi prowadzić drużyny w playoffach, tymczasem Brown to zdecydowanie gorszy coach niż Kerr i może zawieść w kluczowych momentach spotkań. Życzę trenerowi rywali powrotu do zdrowia, ale jego absencja daje większe szanse Cavs. Ostatnia słabość w ekipie Golden State to problemy z penetracjami pod kosz. Rok temu Cavs ograniczyli punkty z pomalowanego przeciwników i Ci mieli fazy spotkań, gdzie rzucali tylko z dystansu, a piłka nie chciała znaleźć drogi do kosza. Jeśli już dojdzie do tego (a pewnie dojdzie), że Cleveland będzie switchować wszystko w obronie, to ktoś musi wykreować sobie pozycję i rzucić, a najlepiej wjechać pod kosz. Wbrew pozorom może być z tym problem.

2. Na pewno nie jeden, ale niech będzie: LeBron – Durant. Najlepszy zawodnik świata, kontra wiecznie drugi, niemiłosiernie lany przez tatusia KD. Tata LeBron pokazał Kevinowi tyle razy miejsce w szeregu, że już dawno sprowadził na ziemię tych, którzy myśleli, że to Durant strąci z tronu Króla. Teraz KD dołączył do zespołu 73-9, żeby wreszcie pokonać Jamesa i musi zrobić wszystko, aby tego dokonać. James ściga duchy MJ’a i goni za tytułami, więc ma sporo do stracenia, ale to Durant nie ma jeszcze żadnego pierścienia i nawet jego koledzy z drużyny są pod tym względem przed nim. Chciałbym zobaczyć ich pojedynki 1na1 przez całe mecze, ale to na pewno się nie zdarzy, bo na obydwóch będą wysyłani różni obrońcy, jednak jest to mimo wszystko najbardziej elektryzujący matchup. Durant będzie chciał się zrewanżować za wszystkie porażki, a przede wszystkim tę w finałach przeciwko Heat. Gdyby KD miał już mistrzostwo na koncie, zapewne nie odszedłby z Oklahomy, a tak wybrał tanią biżuterię i jeśli nie zdobędzie nawet jej, to stanie się symbolem porażki GSW.

3. Cavaliers, podobnie jak przed rokiem znowu są underdogiem i to jeszcze większym niż rok temu. Do drużyny 73-9 dołączył jeden z trzech najlepszych koszykarzy na świecie i na papierze Warriors są zdecydowanym faworytem. Cavs mają szerszy skład, ale rezerwowi nie zawsze stają na wysokości zadania w tych playoffach i to głównie Bron, Love i Kyrie brylowali w poprzednich spotkaniach. Jeśli drużyna z Ohio ma zdobyć tytuł, to każdy z naszej trójki liderów musi wznieść się na wyżyny, role players muszą dać duże wsparcie, LeBron musi grać po 45/46 minut swojej najlepszej koszykówki w karierze, a Tyronn Lue musi pokonać swojego przeciwnika na ławce trenerskiej. Cavaliers muszą zagrać znakomicie w defensywie i… to wszystko to może być i tak za mało. Nie wierzę w to, że znowu będzie siedem meczów i że podobnie jak rok temu uda się odwrócić w tak niesamowity sposób losy finałów. Trzeba przyjść i grać fantastycznie tu i teraz. Rozum mówi co innego, ale stawiam 4:2 dla Cavs. Bogowie koszykówki nie mogą pozwolić tym Warriors na zdobycie tytułu. LeBron niech pokaże, że to on jest GOAT. Kyrie niech pokaże, że jest idealnym „Robinem”.  Niech się dzieje!

Czytaj dalej...

Gdzie LeBron nie może, tam Kyriego pośle... - relacja z Game 4 ECF

  • Dział: Mecz

Cleveland Cavaliers pokonali Boston Celtics 112-99 i prowadzą w finałach Konferencji Wschodniej już 3-1.
Spotkanie miało podobny przebieg do tego, które odbyło się parę dni temu, jednak tym razem role się odwróciły.

W pierwszej kwarcie, po kilku dobrych minutach Celtics przypomnieli sobie dobrą grę w drugiej połowie Game 3. Cavaliers w początkowej odsłonie zdobyli tylko 19 punktów (najmniej punktów drużyny z Ohio w jednej kwarcie w tych PO), a LeBron James znów nie miał swojego dnia. W drugiej kwarcie złapał 4. faul i musiał opuścić parkiet, a Cavaliers przegrywali do przerwy 10 punktami 57-47. Na szczęście nie zawsze Cavs muszą liczyć tylko na LBJ'a.

Kyrie Irving przejął mecz w drugiej połowie i pomimo kontuzjowanej (pokręconej) kostki zdołał zdobyć 42 punkty w tym 19 w mniej niż 5 minut w 3q. 42 punkty to jednocześnie career-high Kyriego w PO.

"Ten dzieciak jest wyjątkowy. Byłem szczęśliwy móc siedzieć i oglądać go. Urodził się dla takich momentów" - podsumował krótko LeBron grę swojego młodszego kolegi z zespołu.

"Widział schodzącego LeBrona i chciał wziąć to na własne barki. Zrobił to." - to z kolei komentarz trenera Tyronna Lue.

"Wujek Drew" swoimi dryblingami i wjazdami pod kosz "mroził" obronę Celtics, trafiając 6 lay-upów, dwie "trójki" i jeden rzut wolny na 19 punktów w 4:48 w trzeciej kwarcie w tym dalekiego "prawie" buzzer-beatera na koniec. "Kawalerzyści" wygrali 3. odsłonę 40-23 i pokazali, że gracze z Bostonu nie mają już tego dnia na co liczyć.

W ostatniej kwarcie przypomniał o sobie LeBron, co pozwoliło Cavs na kontrolowanie meczu już do końca i pozostał już tylko jeden krok do ponownego spotkanie się z Golden State Warriors w Finałach NBA.

KI#2 do 42 punktów dorzucił 4 asysty. Mimo słabej pierwszej połowy James "wykręcił" 34/5/6, a Kevin Love dodał 17 punktów i zebrał również 17 piłek.  Wg ESPN Stats, graczestanowiący "Big3" zdobyli lub asystowali  przy 103 z 112 punktów w tym meczu, co daje aż 92%!

W drużynie ze stanu Massachusetts wyróżnili się Avery Bradley - autor 19 punktów i Jae Crowder - 18.

Następne (i miejmy nadzieję, że już ostatnie) spotkanie z drużyną z Bostonu w nocy z czwartku na piątek!

Skrót:

Czytaj dalej...

Nasze przewidywania na mecze z Celtics!

Już dziś w nocy początek Finałów Wschodu, czyli batalii o najważniejszą serię sezonu z najlepszą ekipą Konferencji Zachodniej. Ostatnio stało się u nas tradycją, że redakcyjnie typujemy zbliżające się potyczki i staramy się nakreślić ewentualny scenariusz rywalizacji. Tak jest i tym razem, a więc zapraszamy do lektury!

 

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry „Celtów”?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały Wschodu?

 

Sebastian Cieśliński

1. Najsilniejszą bronią jest zespołowość i głębia składu Celtów. Mają naprawdę solidną ławkę i każdy zawodnik wprowadza coś do gry, często nawet udaje się zmianą przenieść drużynę na wyższy poziom (Olynyk game 7 vs Wizards, lub bardzo często Marcus Smart w swoich dobrych dniach). Ich słabością jest na pewno tylko jeden zawodnik który tak naprawdę jest momentami nie do powstrzymania. Brakuje w tej drużynie przynajmniej jeszcze jednej gwiazdy od bycia na poziomie GSW, Cavs czy Spurs. Choć wcale nie znaczy to, że Bostonu nie stać na niespodziankę.

2. Thomas - Cavs. Tak ten match-up bedzie wysiłkiem całej drużyny. Ten mały szkut wszedł na tak wysoki poziom, że nie da się go przez cały mecz (a na pewno nie przez całą serię) kryć w pojedynkę. Irving, JR, Shump, Deron Williams mają okazje się teraz naprawdę wykazać. Tak samo TT musi znów znaleźć tą szybkość na nogach bo switche na wysokim są czesto wykorzystywane przez Boston. Gortat był bity na tych przekazaniach niemiłosiernie. Jak chcemy to wygrać nie możemy dawać się ogrywać przy każdej okazji.

3. Mam szacunek dla Celtów. Mają przewagę parkietu, a u siebie tacy zawodnicy jak wcześniej wspomniany Olynyk czy Joe Crowder grają koszykówkę na innym poziomie, gdy mają fanów za swoimi plecami. Cavaliers nie mogą do tej podejść do serii na luzie. Boston w przeciwieństwie do Raptors ma jaja i pokazał to w serii w Wizzards jak i z Bulls. Oni chcą wygrywać. Mimo to Cavs jest już drużyną na poziomie do którego Boston jeszcze ciągle dąży. Seria będzie w końcu wymagająca ale według mnie skończy się wynikiem 4-2 Cavs.

Mateusz Jakubiak

1. Celtics grają bardzo zespołowo, a na dodatek mają na ławce młodego, ale już świetnego trenera Stevensa – te dwa aspekty przekładają się na mieszankę wybuchową, która zaowocowała pierwszym miejscem przed Playoffs na Wschodzie NBA. Do tego jeszcze kapitalny Isaiah Thomas i zawodnicy, którzy zmieniają się w roli drugiej gwiazdy zespołu. U „Celtów” jest tak, że w jednym meczu bohaterem może być Avery Bradley, a w kolejnym już Kelly Olynyk. To jest ich siła, ale też trochę słabość, ponieważ wielu graczom z Bostonu brakuje doświadczenia w meczach o takiej stawce. I w tym właśnie upatruję największą bolączkę ekipy z TD Garden.

2. Najlepszy jakościowo wydaje się być pojedynek na pozycji numer jeden. W Cavs mamy czołowego rozgrywającego ligi Kyriego Irvinga, a w Celtics jest równie świetny Isaiah Thomas. Obaj panowie potrafią przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego teamu, ale nie wygrają meczów w pojedynkę. Dużo emocji może przynieść rywalizacja na linii Kevin Love – Kelly Olynyk. Pamiętamy wydarzenia sprzed dwóch lat, a to może sprawić, że gwiazda Cavs wyjdzie podwójnie zmotywowana na starcia z Kanadyjczykiem.

3. Jest to seria, której bardzo chciałem i cieszę się, że dojdzie do tego właśnie starcia. Zdecydowanie wolę rywalizację z Celtics, którzy zaleźli Cavs za skórę podczas pierwszej pobytu LeBrona Jamesa w Cleveland. Liczę na srogi rewanż i pokazanie, że drugie miejsce po sezonie zasadniczym było w Cavaliers jedynie dziełem przypadku lub przygotowań do najważniejszej fazy sezonu. Mój scenariusz? Wygrywamy Game 1 lub 2, później dwa zwycięstwa w „Q” Arena i kończymy serię sukcesem na parkiecie w Bostonie – 4:1.

Konrad Jaśkiewicz

1. Własny parkiet. To, że Celtics zaczynają serię z Cavs u siebie, może dać im nadzieję na ugranie czegoś w tej rundzie (czyt. 1-2 spotkania). Jeśli im się nie uda, LeBron może skończyć swoją Konferencję 12-0. Boston jak i cały Wschód musi się pogodzić z rolą sparingpartnera przed Warriors jeszcze przez kilka lat.

Za najsłabszy aspekt w grze naszego rywala, co pokazał RS, uważam zbiórki na własnej tablicy. W sezonie regularnym duet TT-Love zbierał ponad 30% piłek z atakowanej tablicy, a przecież to właśnie frontcourt C's powinien funkcjonować lepiej na tle Cavs i dawać im nadzieję na wydłużenie tej serii, bo przewaga talentu na pierwszej linii jest już przytłaczająca.

2. Kyrie - Isaiah. Rozgrywający Celtics to najlepszy gracz biegający w zielonej koszulce, tegoroczny All-Star. Nie będzie jednak on zaletą nad Cavs, bo jak wspomniałem w akapicie wyżej, przewaga Cleveland na backcourcie jest przytłaczająca. Kyrie jest wyższy, lepszy ofensywnie, a w razie problemów w obronie nie będzie dla Cavaliers kłopotem zrobić mismatcha na lepszego defensora, a zmiana krycia na LeBrona może być dla Thomasa opłakana w skutkach.

3. Cavaliers w 5. Poprzednie dwie rundy obstawiałem na taki sam wynik i się pomyliłem. Może teraz będzie tak samo? Jak już wspomniałem, jedyna nadzieja Bostonu to 2 pierwsze mecze u siebie, a zwłaszcza ten otwierający serię, w którym Celtics pewnie liczą na lekką "rdzę" na graczach Cavs po 9-dniowym odpoczynku. Choć podobnie miało być z Toronto, a jak się to skończyło, to wszyscy dobrze pamiętamy.

Rafał Jurasiński

1. Najgroźniejsza broń Celtów to koszykówka zespołowa. Zespół jest świetnie ustawiony przez coacha Stevensa. Dobiera on taktykę do umiejętności graczy, którymi dysponuje, a nie odwrotnie. To nie przypadek, że Isaiah Thomas wszedł na tak wysoki poziom właśnie w Bostonie. Jest sztuką, żeby tak małemu graczowi stworzyć tyle pozycji strzeleckich. Zespołowość, trener i niezła obrona (Crowder, Amir, Smart, Bradley to solidni obrońcy) oraz gwiazda ligi w składzie to 4 główne atuty Celtics. Najsłabszy element to tablica, Celts zbierają niewiele piłek, nie mają też seryjnych strzelców za 3. Jeśli nie wyjdą do rzutu po zagrywce to raczej próżno szukać kogoś, kto sprzeda trójkę twarzą w twarz. Zbiórka i trójka to niestety dla nich decydujące elementy koszykówki.

2. Thomas - Irving. PG Celtów korzysta z całego systemu zasłon, a wiadomo, że nasz PG często zostaje na nich i nie zdąża za swoim graczem. Myślę, że będziemy stosować na Thomasie obronę zespołową, coś w stylu bronienia Stephana w minionych finałach. Mamy mobilny skład i każdy powinien nadążyć za małym PG. Z drugiej strony przewaga wzrostu Irvinga powinna prowadzić do wielu izolacji dla niego, choć Thomas mimo braku centymetrów dobrze sobie radzi z wyższymi graczami. Irving w ataku to jednak ścisła czołówka światowa.

3. Do osiągnięcia sukcesu absolutnego jakim jest bez wątpienia finał NBA Bostonowi brakuje kropki nad i. Jeszcze jednego wielkiego gracza, którego prawdopodobnie pozyskają w tym off season. Kogoś pokroju Raya Allena lub Paula Pierce'a. Cavs to mistrzowie ligi z najlepszym koszykarzem świata w składzie, jednym z najlepszych PG na świecie, bardzo dobrym PF oraz długą, solidną i doświadczoną ławką rezerwowych. Do tego mamy co najmniej pięciu wyborowych strzelców zza łuku. Boston skazany jest na pożarcie. Szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu przez frajerstwo. Stawiałbym wtedy na sweep, a tak wyraźnie mocniejszy u siebie Boston może sprawić nam problemy w pierwszych dwóch meczach, których się boję. Mimo wszystko 4-1 dla Cavs.

Wojciech Markowski

1. Najsilniejszą bronią Celtics jest ich trener Brad Stevens i nie mam co do tego wątpliwości. W gruncie rzeczy drużyna z Bostonu to dobrze zbilansowana grupa role players i Isaiah Thomas. Nie chcę nic ujmować takim graczom jak Al Horford, Avery Bradly czy Jae Crowder, ale nie są to zawodnicy, którzy robią ogromną różnicę, a po prostu bardzo dobrze funkcjonują w zbudowanym systemie. Oczywiście Thomas jest all starem, liderem drużyny i największym zagrożeniem ze strony Celtics, ale to coach Bostonu sprawia, że ta drużyna jest tak wysoko. Usprawnienia Brada Stevensa to największa wartość naszych przeciwników. Jeśli chodzi o ich słabą stronę, zgubić może ich właśnie to, że są kolektywem, ale jeśli uda nam się wyciszyć Isaiah Thomasa, to może nie wyłonić się ktoś, kto pociągnie drużynę. Playoffy to czas gwiazd, a tych w Bostonie brakuje.

2. Nie ma moim zdaniem w tej serii jednego matchupu, który rozstrzygnie tę rywalizację. Kyrie Irving i Thomas są kiepskimi obrońcami i nie będę się nawet kryć, bo jednym „zaopiekuje się” Avery Bradley, a drugim któryś z naszych SG. LeBrona i tak nikt nie powstrzyma, więc to też odpada. Wydaje mi się, że decydujący może być pojedynek stretch czwórek – Kevina Love i Ala Horforda. Tyronn Lue już zapowiedział, że planuje zwiększyć rolę w ataku Kevina i to tutaj możemy zyskać lub stracić najwięcej. Jeśli Love będzie grał lepiej niż do tej pory i pokona w bezpośrednim pojedynku drugiego (?) najlepszego gracza Celtics, to może okazać się, że w tej serii 3 z 4 najlepszych graczy na parkiecie biega w trykotach Cavaliers, a piąty nie jest nawet blisko.

3. Typuję 4:1 dla Cleveland, ale tylko dlatego, że wahałem się między sweepem, a 4:2. Boston nie ma szans, żeby wygrać tę serię, ale ma możliwości, żeby urwać nawet dwa mecze. Szeroka rotacja, mocny zespół, świetny trener, solidna defensywa to atuty, które pozwalają myśleć o wygranej z ciągle przeciętnie broniącymi (i ziewającymi) Cavaliers. Dodatkowo Celtics są w rytmie meczowym, bo dopiero co skończyli rywalizację z Wizards, a nasi zawodnicy mogą być troszkę „zardzewiali”. Mają przewagę parkietu i mogą urwać pierwszy mecz w Bostonie. Mogą urwać jeszcze jeden mecz w serii, bo Cavaliers przeszli dwie poprzednie rundy głównie za sprawą fe-no-me-na-lnej gry LeBrona Jamesa. Irving i Love póki co grają słabo (szczególnie Kyrie, który ma fatalną skuteczność w tych playoffach) i jeśli nie wejdą na wyższy poziom, to Celtics poczują krew. Z drugiej strony Cavs są drużyną przynajmniej o klasę lepszą niż rywale, a LBJ ma świadomość tego, że im mniej spotkań rozegra przed rywalizacją z Warriors tym lepiej i będzie chciał skończyć serię szybko. Bezpieczne 4:1, ale nie zdziwi mnie ani 4:0, ani (choć trochę bardziej) 4:2.

Czytaj dalej...

Rywal Cavs w Finale Wschodu – typowanie

Najpóźniej za tydzień powinniśmy być świadkami pierwszego spotkania na szczycie Konferencji Wschodniej, zaś wszystko zależy od długości serii Boston Celtics – Washington Wizards. Cleveland Cavaliers spokojnie czekają na swojego rywala, a nasza redakcja po raz kolejny pokusiła się o wytypowanie wymarzonego przeciwnika mistrzów NBA. Zapraszamy do lektury!

Krzysztof Dziadek

Washington Wizards. Rywalizacja Czarodziejów z Celtami stoi na wysokim poziomie i jest naprawdę zacięta. Jak dotąd obie ekipy wygrały przed własną publicznością dwukrotnie, więc to Boston wciąż zachowuje przewagę własnego parkietu. Triumfy Wizards były w mojej opinii bardziej efektowne niż te w wykonaniu Celtics. Można powiedzieć, że gdyby Marcin Gortat i spółka zagrali w hali TD Garden na swoim poziomie i byli skupieni przez całe spotkanie, wywieźliby z Massachusetts zwycięstwo i prawdopodobnie prowadziliby już 3:1. Nie zmienia to jednak faktu, że w ECF wolałbym trafić na zespół ze stolicy. Uzasadnię swój wybór dwoma prostymi argumentami. Pierwszy - Marcin Gortat. Najzwyczajniej w świecie życzę naszemu rodakowi jak najlepiej i chciałbym zobaczyć go w następnej rundzie. Drugi - sezon zasadniczy, a raczej potyczki Cavaliers z Wizards, w których obie ekipy pokazały, że potrafią wygrywać na wyjazdach. Utwierdza to tylko w przekonaniu, jak ważna jest przewaga własnej hali, którą w przypadku rywalizacji z Washingtonem Cavs zachowają i która w kluczowych sytuacjach może decydować o wyniku. Poza tym, mimo słabszych występów wciąż uważam Celtów za drużynę naprawdę groźną, która może wygrać z każdym. Na papierze są solidnym zespołem (Thomas, Bradley, Horford). Dodatkowo ewentualne Game 5 i 7 w Bostonie przyprawia mnie o dreszcze.

Mateusz Jakubiak

Boston Celtics. Nie jest dla mnie jakąś szczególną atrakcją gra z Washinton Wizards i Marcinem Gortatem w składzie, dlatego stawiam na „Celtów”. Przede wszystkim dlatego, że mamy z nimi pewne rachunki do wyrównania – to właśnie oni stawali nam na drodze podczas pierwszej „ery” LeBrona Jamesa w Cleveland, a teraz nadszedł czas rewanżu. Pamiętam doskonale, że wygraliśmy z nimi dwa lata temu w pierwszej rundzie, ale wyeliminowanie ich na poziomie Finału Konferencji Wschodniej byłoby bardzo fajną sprawą. Swoje osobiste porachunki w Playoffs przeciwko Celtics może mieć także Kevin Love – wszyscy pamiętamy wydarzenia z Game 4 w 2015 roku.

Konrad Jaśkiewicz

Wizards. Uważam, że stołeczni będą lepszą rozgrzewką przed (najprawdopodobniej) Warriors. Ich mecze z Cavs były zdecydowanie (przynajmniej dla mnie) lepsze dla oka, niż te z Bostonem. Poza tym, nie lubię drużyny z Massachusetts, nie kojarzą mi się oni z niczym dobrym. To przez nich odpadliśmy w 2008 roku, to po serii z Celtics LeBron opuścił Ohio w 2010, to ich gracz swoim "brudnym zagraniem wykluczył z udziału (bo to był dopiero 1. runda) w Play-Offs i Finale NBA w 2015 Kevina Love'a. No i w Waszyngtonie gra nasz rodak - Marcin Gortat.

Rafał Jurasiński

Wybór jest dość trudny. Sportowo łatwiejszy do przejścia wydaje się Boston, ale szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu. Z drugiej strony skoro mamy zagrać 4 mecze to na cholerę nam przewaga parkietu. 2 razy u nich i 2 razy u nas i grzejemy silniki na wylot do Oakland, którzy też pewnie 4 razy wybiegną na parkiet w finałach zachodu. Washington wygląda bardzo korzystnie w tych playoffs i śmiem twierdzić, że pokonanie ich zajmie nam trochę więcej czasu. Mimo wszystko sportowy duch podpowiada, że fajnie będzie pooglądać zacięte mecze z Czarodziejami oraz Polaka w finałach konferencji. Na wypadek katastrofy zawsze ostanie się nam Gortat walczący z the Dubs. Reasumująć Waszyngton zdobędzie bostoński ogród w kolejnym meczu i przypieczętuje finał Wschodu u siebie. Potem urwie nam dwie gry, ale to my zagramy w finale z GSW.

Wojciech Markowski

Boston Celtics. Bez przekonania. Przed serią typowałem 4:3 dla Celtów i to głównie ze względu na przewagę parkietu w siódmym meczu.  Pojedynek Bostonu z Waszyngtonem wygląda na bardzo wyrównany i do tej pory sprawdza się to, o czym myślałem, że własna hala i publika dają zwycięstwa. Na tę chwilę wydaje mi się jednak, że to Wizards mają szansę wyrwać zwycięstwo w piątym meczu i awansować do finałów konferencji LeBrona Jamesa.  Ekipa ze stolicy ma lepszą pierwszą piątkę i zdecydowanie pokonuje wyjściowy lineup Celtics. Kiedy na parkiecie pojawiają się jednak rezerwowi to bardzo łatwo zrobić przeciwko nim run i uzyskać przewagę punktową. Jestem ciekawy czy Scott Brooks znalazłby jakąkolwiek odpowiedź na lineupy na przełomie kwart 1/2  i 3/4 , kiedy gramy w ustawieniu 5-0 z LeBronem i rezerwowymi. Celtics mają bardziej zbilansowany zespół, ale James i tak jadł ich w tych minutach, o czym szczegółowo pisałem tutaj i tutaj. Brad Stevens jest zdecydowanie lepszym trenem niż szkoleniowiec Wizards, ale finalnie wybieram Boston, bo to grupa dobrych do bardzo dobrych (Horford, Bradley, Crowder) role players i jedna gwiazda – Isaiah Thomas. Łatwiej ograniczyć dokonania jednego ponad przeciętego gracza niż dwóch (Wall i Beal). To na pewno nie byłaby łatwa seria, ale myślę, że możemy zneutralizować atuty Celtics. Usprawnienia znakomitego Brada Stevensa mogą sprawić nam trochę kłopotów, ale finalnie my mamy drugiego trenera na boisku, czyli LeBrona, który znakomicie czyta grę i podejmuje właściwe decyzje. Obstawiam, że zarówno z Bostonem, jak i z Waszyngtonem możemy przegrać jeden mecz, ale skoro muszę zdecydować, to wybieram Celtics.

Piotr Procki

Washington Wizards. Długo myślałem nad tą odpowiedzią gdyż pytanie uważam za bardzo trudne. Rywalizacja Washington – Boston jest bardzo wyrównana, z jednej strony duet Bradley Beal & John Wall z drugiej Isaiah Thomas z kolegami. Ostatnie starcie z Celtami w Playoff sprawiło nam wiele problemów zwłaszcza z nieczystą grą Kelly’ego Olynyka, który wyeliminował wtedy Kevina Love’a (kontuzja barku) i tych samych brudnych zagrań próbował w tegorocznej pierwszej rundzie przeciwko Bulls na Robinie Lopezie. Osobiście uważam, że przewaga parkietu będzie miała znaczenie na rywalizację w finale konferencji. Pierwsze dwa mecze u siebie i w razie potrzeby również Game 7? To jest duży argument, na pewno nie będzie łatwo bez względu na którą drużynę trafimy ale liczę, że będzie to jednak team ze stolicy.

Czytaj dalej...

Cavs chcieli Garnetta?

  • Dział: Transfery

Cleveland Cavaliers po zdobyciu mistrzostwa, szukali w tym sezonie gracza, który mógłby im dać solidne wsparcie pod własnym koszem w rezerwowych line-up'ach. Dlatego też podpisali oni Andrew Boguta, który jednak zagrał niecałą minutę w barwach Cavs i złamał lewy piszczel.

Trener Tyronn Lue przyznał we wtorek, że działacze drużyny z Ohio sondowali możliwość powrotu z emerytury mistrza NBA i przyszłego Hall-Of-Famera - Kevina Garnetta!

Couch Lue wspomniał żartobliwie, że KG był gotów do powrotu, o ile razem z nim zagrałby właśnie trener Cavs i James Posey. Chce jednak ten jeden rok odpocząć. Tyronn dodał, że będzie w takim razie kontaktował się z Garnettem w przyszłym roku, co oczywiście należy odebrać jako żart.  

Przypomnijmy, że już 40-letni "The Big Ticket" został wybrany w 1995 roku z 5 numerem Draftu przez Minnesota Timberwolves, gdzie grał do 2007 roku. Następnie przeszedł do Boston Celtics, gdzie rok później wraz z Paulem Piercem i Rayem Allenem zdobył swój jedyny tytuł mistrzowski. Po zakończeniu kariery po poprzednim sezonie, pracował jako konsultant z drużynami Milwaukee Bucks i Los Angeles Clippers, a obecnie jest ekspertem w amerykańskiej stacji TNT.

Czytaj dalej...

LeBron zgarnia butelkę piwa - relacja meczu z Raptors

  • Dział: Mecz

Po tygodniowym odpoczynku Clevelnad Cavaliers wrócili na parkiet w "The Q" i pokonali w pierwszym meczu drugiej rundy Toronto Raptors. Symbolem tego meczu pozostanie humorystyczne zachowanie LeBrona Jamesa, który po jednej z udanych akcji podbiegł do fana siedzącego przy linii bocznej i zabrał mu piwo.

Cavaliers po tygodniowej przerwie "spowodowanej" sweepem w serii z Indianą Pacers, nie stracili swojego "flow", nie byli "zardzewiali". Na początku drugiej kwarty prowadzili niemal dwudziestoma punktami. Raptors odpowiedzieli runem 19-3, ale to był dla nich ostatni cień szansy na zwycięstwo. W pełni kontrolowali mecz, prowadząc +22 przed 4. kwartą.

LeBron James jest w swoim "play-off mode" - zanotował 35 punktów, 10 zbiórek i 4 asysty. Pozostali z "Big 3" również nie zawiedli: Kyrie Irving zdobył 24 punkty i 10 asyst, a Kevin Love 18 punktów i 9 zbiórek. Dla drużyny z Kanady 20 punktów rzucił Kyle Lowry a 19 DeMar DeRozan.

W końcówce spotkania Dahntay Jones złapał 2 przewinienia techniczne, za co został wyrzucony z parkietu. "Taryfikator" NBA przewiduje za coś takiego 6tys. $ kary. Przypomnijmy, że Jones dostanie od Cavs za ten sezon tylko 9tys. $ i LBJ zapowiedział, że pokryje karę za kolegę drużyny, dodając nieco z przymrużeniem oka, że robi to po raz ostatni, gdyż Dahntay powtórzył swój "wyczyn" sprzed roku. LeBron również wtedy zapłacił na niego.

Drugi mecz w nocy z środy na czwartek o 1 w nocy! 

skrót meczu:

Czytaj dalej...

Kto w kolejnej rundzie?

  • Dział: Pozostałe

To nie była łatwa i przyjemna seria, ale Cavs szybko rozprawili się z Pacers i czekają na swojego kolejnego rywala w tegorocznych Playoffs. A będzie to ktoś z dwójki Toronto RaptorsMilwaukee Bucks. Część naszej redakcji, w tym debiutujący Wojtek Markowski, prezentuje swoje życzenie w kwestii następnego przeciwnika mistrzów NBA. Zapraszamy do lektury – tym razem jesteśmy wyjątkowo zgodni! A po lewej stronie naszego panelu znajdziecie ankietę na ten sam temat!

Krzysztof Dziadek

Milwaukee Bucks. Zespół z Wisconsin ma co prawda do dyspozycji jednego z najlepiej zapowiadających się młodych zawodników w lidze - Giannisa Antetokounmpo, który nie jednej drużynie uprzykrzył już życie. W sezonie zasadniczym 22-latek notował fenomenalne liczny. Był liderem swojego zespołu pod każdym względem (punkty, asysty, zbiórki, bloki, przechwyty). Jestem fanem stylu gry Greka i z całego serca chciałbym, by zaszedł jak najdalej. Niektóre mecze Bucks pokazały jednak, że jeśli Giannis nie zagra na swoim poziomie, to jego koledzy niekoniecznie mogą być w stanie pociągnąć zespół do zwycięstwa (co prawda w tegorocznych Play-Offs na wysokości zadania stają m.in. Greg Monroe, Khris Middleton, czy Tony Snell). Z kolei Raptors na pierwszy rzut oka mają bardzo silny skład, który najlepiej byłoby omijać szerokim łukiem. DeMar DeRozan, Kyle Lowry czy Serge Ibaka, te nazwiska robią wrażenie. Obserwując jednak rywalizację Bucks z "Dinozaurami" odniosłem wrażenie, że to "Jelenie" są zespołem silniejszym i mogą stworzyć większe zagrożenie. Nie wiemy jednak, czy Kanadyjczycy pod wpływem dodatkowej motywacji nie wrzucą wyższego biegu na ewentualną rywalizację z Cavs i nie sprawią niespodzianki. Poza tym jestem zdania, że jeśli mamy dojść do finałów, to powinniśmy poradzić sobie z każdym, lecz wolałbym zobaczyć rywalizację LeBrona z Antetokounmpo.

Mateusz Jakubiak

Milwaukee Bucks. Oba zespoły powinny być jedynie przystankiem dla Kawalerii w drodze do kolejnego Finału Wschodu. Raptors i Bucks są bardzo zbliżonymi do siebie zespołami, ale ja życzyłbym sobie rywalizować z Giannisem Antetokounmpo i spółką. Drużyna z Milwaukee prezentuje dużo ciekawszą od Raptors koszykówkę i walka z nią byłaby dla Cavs dużo trudniejszym, ale i korzystniejszym rozwiązaniem. W drodze do Finałów nie może być zbyt łatwo, ponieważ trudności kształtują charakter zespołu i procentują w dalszych etapach Playoffs. Wśród graczy Bucks znajdziemy też dobrego znajomego, czyli Matthew Dellavedovę, który zostałby ponownie gorąco przyjęty w Ohio. No i największy smaczek – pojedynki LeBrona Jamesa ze wspomnianym Giannisem. Taka rekomendacja powinna wystarczeć.

Konrad Jaśkiewicz

Milwaukee Bucks. Raczej ani "Jelenie" ani Raptors nie powinni stanowić zagrożenia dla Cavs w drodze do finału, jednak to co prezentują w tym postseason gracze z Kanady, nie jest godne tej fazy rozgrywek. Nudne mecze mogą sobie być w sezonie regularnym, a to są play-offy i chciałbym trochę emocji i satysfakcji z zarwanej nocy. To w mojej ocenie może zapewnić pojedynek z Milwaukee. Miałem okazję obejrzeć kilka ich meczów i to młody zespół na czele z niesamowitym Giannisem Andetokunmbo, Malcolmem Brogdonem i Thonem Makerem, który za kilka lat może sporo namieszać nie tylko na wschodzie NBA. No i w końcu w Wisconsin gra nasz dobry znajomy Matthew Dellavedova, a jak tu nie kibicować sympatycznemu Australijczykowi?

Wojciech Markowski

Milwaukee Bucks. Raptors dodali do składu Ibakę i Tuckera, ale nie zdążyli ich dobrze wprowadzić do zespołu przez kontuzję Kyle'a Lowry'ego. Wydają się jednak mocni na papierze i mimo tego, że jak zwykle w pierwszej rundzie playoffów grają mizernie, to mogą się rozkręcić. Bucks mają lepszego trenera niż Raptors (Kidd bardzo dobrze prowadzi swoją drużynę w tej serii), są młodym teamem z dużym potencjałem, ale na ten moment to nie ta klasa, co Cavaliers. Z Toronto seria może wyglądać tak samo, jak rok temu w finale konferencji. Nawet jeśli urwą mecz lub dwa, to Cleveland wyraźnie pokaże im miejsce w szeregu. Milwaukee na pewno się postawi, ale większej krzywdy niż drużyna z Kanady nam nie zrobi, a zagwarantuje na pewno ciekawszą serię. Chcę oglądać pojedynki LeBrona z Giannisem. Chcę pokazu siły, atletyczności i starcia młodości z doświadczeniem. To byłaby lepsza seria do oglądania, a oprócz wygranych jak najmniejszym nakładem sił, chcemy przede wszystkim ciekawych spotkań. Poza tym, Antetokounmpo jest w moim top5 ulubionych graczy i chcę go oglądać jak najdłużej.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip