Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Wyświetlenie artykułów z etykietą: Joozek

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-

Redakcyjne podsumowanie sezonu

  • Dział: Pozostałe

Rok temu o tej porze czekaliśmy na mecz numer siedem Finałów NBA, który, jak się okazało, przyniósł pierwsze w historii trofeum  Larry'ego O'Briena dla Cleveland Cavaliers. Kolejna kampania nie przyniosła już takiego happy endu, gdyż Cavs ulegli Golden State Warriors 1-4 w najważniejszej serii sezonu NBA. Nadszedł czas podsumowań, a więc zapraszamy do zapoznania się z przemyśleniami naszej redakcji!

Wypowiedzieliśmy się w następujących kwestiach:

 

1. Ocena całego sezonu w wykonaniu Cavs.

2. Pozytywne i negatywne zaskoczenie.

3. Jakie ruchy powinni podjąć Cavaliers w lato?

4. Co czeka nas w kolejnych rozgrywkach?

5. Osobowość sezonu.

 

Mateusz Jakubiak

1. Wydaje mi się, że ocenę sezonu należy podzielić na trzy części.

Pierwsza – sezon regularny, a więc Cavs nieprzemęczający się, którzy dążą do tego, aby jak najszybciej dotrzeć do najważniejszej fazy kampanii. Te 82 spotkania wydawały się być takim „okresem przejściowym”, który trzeba spokojnie przeczekać, aby w końcu rozpoczęło się prawdziwe granie.

Druga – Playoffs, czyli idący jak burza Kawalerzyści, którzy potknęli się tylko w jednym meczu. Widać było, że ekipa z Cleveland czekała na te spotkania. Postawa Wine & Gold w tej fazie sezonu była naprawdę niezła, ale w głowie ciągle mieliśmy część ostatnią.

Trzecia – ostatni, lecz najistotniejszy punkt rozgrywek – Finały. Cavaliers po raz trzeci z rzędu zagrali w nich z Golden State Warriors i po raz drugi musieli uznać wyższość rywali z Konferencji Zachodniej. Ta porażka nie boli jednak tak bardzo, gdy uświadomimy sobie ogrom wzmocnień składu, które wykonali „Wojownicy”, aby odebrać tytuł LeBronowi i spółce. Gdy przypomnimy sobie również pecha CC w meczach numer dwa i trzy, to wydaje się, że mistrzostwo wcale nie było tak daleko.

Ogólna ocena sezonu: 7/10.

2. Trudno jednoznacznie wskazać najbardziej pozytywne i negatywne momenty minionego sezonu. Nie da się ukryć, że minusem mogą być przegrane Finały z GSW, ale tym największym negatywem nazwałbym postawę kilku zawodników. Długo w Finałach nie mogliśmy się doczekać J.R. Smitha oraz Tristana Thompsona. Wielkim zawodem był Deron Williams, który chyba zapomniał, że niedawno był czołowym rozgrywającym tej ligi. Jestem bardzo ciekawy jego gry w kolejnych rozgrywkach, jeżeli pozostanie w Ohio. Na plus zaliczę postawę trzech gwiazd Cavs – LeBrona Jamesa, Kyriego Irvinga i Kevina Love. Ten ostatni miewał słabsze chwile, lecz rozegrał naprawdę dobry sezon. Irving jest niesamowity i powoli wyrasta na najlepszego playmakera ligi oraz zawodnika, który musi mieć piłkę w rękach w kluczowych momentach spotkań. A LeBron jest cały czas LeBronem.

3. Jeśli Cavaliers chcą walczyć z Warriors, to na pewno potrzebują ulepszeń składu. Być może do Cleveland trafi Paul George, który na pewno podniósłby poziom zespołu, lecz mógłby odejść już po roku. Czy jest sens ryzykować? Trudno powiedzieć. Inną kwestią są rezerwowi, którzy nie wnieśli zbyt dużo w Finałach i wydaje się, że „świeża krew” na ławce byłaby bardzo pomocna. GM David Griffin jest geniuszem i myślę, że zrobi wszystko, aby jego drużyna odzyskała trofeum w kolejnym sezonie.

4. Kolejny awans do Finałów. Na Wschodzie Cavs cały czas mogą nie mieć godnego przeciwnika, ale trudno przewidzieć sytuację w Konferencji Zachodniej. Wiele drużyn będzie się zbroić z nadzieją, że uda im się zdetronizować Golden State Warriors.

5. Jeżeli chodzi o całokształt, to na pewno LeBron James – koszykarz, GM, trener i kibic w jednym. LBJ to człowiek-instytucja, który zawsze będzie się kojarzyć z Cleveland Cavaliers. Wśród osobowości wymieniłbym także… Richarda Jeffersona, który robi niesamowitą atmosferę w drużynie (warto dodać go na Snapchacie – rjeff24). Mam nadzieję, że zobaczymy go w trykocie Cavs także w kolejnym sezonie.

 

Rafał Jurasiński

1. Sezon sinusoidalny, ale dziś należy ocenić go dobrze. Niemrawa gra w końcówce sezonu zasadniczego była szykowaniem formy na PO i faktycznie trafiliśmy z nią dobrze. Wiadomo było, że naszym głównym rywalem będzie mistrz Zachodu i od listopada wszystko było podporządkowane tej rywalizacji. Generalnie o zasadniczym możemy zapomnieć, bo jakie to ma znaczenie. Przez playoffs przeszliśmy jak burza, a to świadczy o naszej sile. Celem był finał, a tam faworytem nie byliśmy. Myślę, że osiągnęliśmy plan minimum. Niedosyt oczywiście jednak jest.

2. Trudno spojrzeć przez pryzmat całego sezonu, bo w głowie kotłują się mecze finałowe, ale spróbujmy. Pozytywy to przede wszystkim brak kontuzji w najważniejszym momencie sezonu (brawo sztab lekarski i Cleveland Clinic). Dobra postawa Kevina Love'a, który rozegrał najlepszy sezon dla Cavs. Pewna gra duetu James - Irving. Negatywy to brak wsparcia dla Big3. Tu właściwie trzeba by napisać dłuższy esej, ale nikt z rezerwowych nie zaskoczył in plus. Pretensji nie mam do Frye'a i Jeffersona, ale reszta mogła dać więcej. Najwięcej zarzutów mam jednak do trenera, który nie pomagał swoimi decyzjami, szczególnie podczas finałów. Małe wykorzystanie Shumpa, najlepszego obrońcy Cavs. Zbyt długie granie Korverem w czwartych kwartach. O Deronie nie wspominam, bo jego postawa była szokiem pewnie dla wszystkich. Zawiódł Tristan, którego będzie ciężko wymienić. Pozostaje J.R. Smith, którego jeszcze wczoraj bym tu beształ, ale "jesteś dobry jak twój ostatni mecz" "mężczyzn poznaje się po tym jak kończą". Niech te komentarze posłużą za ocenę ekscentrycznego gracza.

3. W przyszłym sezonie gramy tylko z GSW, reszta się nie liczy. Budujemy skład na nich. Przydałaby się nam gwiazda pokroju Cousinsa lub George'a i to nie tracąc Love'a. Niemożliwe? Myślę, że możliwe. Aby zyskać gracza takiego lub podobnego pokroju musimy pożegnać się z graczami 4-7 w hierarchii czyli Tristanem, Shumpem, Smithem i Korverem. Na niskich kontraktach mogą pozostać Deron (musi grać lepiej) Jefferson, Frye, Derrick Williams, Felder. Odejdą Jones i Jones. Zostaje nam 8 graczy, dorzucamy jedną gwiazdę, szukamy swojego Iguodali (Sefolosha?) i Livingstona i uzupełniamy kadrę FA, rookies lub graczami z Europy (Cedi Osman?). Musimy doświadczenie mieszać z młodzieńczą fantazją, musimy podążać drogą nakreśloną przez Warriors i uważać na zbrojących się Celtów. Najważniejszy ruch jaki powinni zrobić Cavs i to jak najszybciej to zmiana trenera. Tyronn Lue dalej nas nie popchnie.

4. Mam nadzieję, że powtórka finału po raz kolejny. Ciekaw jestem co zrobią Celtics mając sporo narzędzi do zbudowania silnego składu. Z pewnością wybuchną jakieś bomby transferowe. Na Zachodzie Spurs zrobią wiele, aby postawić się GSW, ciekaw też jestem ruchów Rockets.

5. Osobowość wśród rodziny Cleveland trudno wybrać, ale stawiam na Davida Griffina, który mam nadzieję, przedłuży kontrakt… Udowodnił, że jest w stanie dokonywać cudów transferowych i daje nadzieje na kolejny ważny podpis. Ogólnie wygląda na fajnego chłopa. Druga osobowość to właściciel Dan Gilbert, który płaci za naszą przyjemność niebotyczne pieniądze.

 

Wojciech Markowski

1. Mam problem, żeby jednoznacznie ocenić ten sezon Cavaliers. W fazie zasadniczej graliśmy bardzo nierówno i oglądanie Cavs mocno mnie irytowało. Płynący atak nie zawsze był w stanie wynagrodzić mi fatalną defensywę i niejednokrotnie przed laptopem dostawałem białej gorączki. Finalnie odbiło się to na naszym zespole, bo Warriors obnażyli przede wszystkim braki w obronie i błędy w komunikacji między naszymi graczami. Z drugiej strony po raz trzeci z rzędu graliśmy w finale i urwaliśmy jeden mecz najlepszej drużynie w historii koszykówki. Mimo to, wszyscy wiemy, że póki LeBron jest w takiej formie, to cel zawsze jest tylko jeden i jest nim tytuł. W szkolnej skali ocen daje Cleveland 4.

2. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, to że LeBron mimo 32 lat nadal jest najlepszym graczem na świecie, a reszta nie jest nawet blisko. Grał ogromne minuty, zaliczał kapitalne cyferki i niesamowite występy. Jest cały czas w znakomitej formie i wygląda na to, że z roku na rok jest coraz lepszy. Poprawił rzut za trzy i nie da się chyba grać lepiej w koszykówkę niż robił to w playoffach Król. Drugi pozytyw to bardzo dobra postawa Kevina Love, który w swoim trzecim sezonie w Cleveland pokazał się ze swojej najlepszej strony.

Negatywnie oceniam to, co wydawało mi się, że będzie naszą siłą w finałach, czyli ławkę rezerwowych. Miałem wrażenie, że skład jest szeroki, a nasza ławka ma szansę ograć Warriors tam, gdzie im będzie brakować ludzi. Tymczasem to starterzy grali jak równi z równym, a role players strasznie zawiedli. Każde zejście z boiska Jamesa powodowało atak serca i ten nie mógł odpoczywać dłużej niż minutę czy dwie, bo groziło to runem +10 dla przeciwnika.

3. Nie wiem. Nie mam pojęcia. Mówi się o ewentualnym pozyskaniu Paula George’a z Indiany za Kevina Love i jest to zmiana, która na pewno zwiększyłaby szansę Cavs w starciu z GSW. George jest top10 graczem ligi może kreować, ale powinien też dobrze odnaleźć się jako shooter w dominacji na piłce Jamesa i Irvinga. Do tego jest świetnym obrońcą, a tego przede wszystkim nam brakuje. To jest najlepszy ruch, jaki Cavs mogą zrobić. Ale czy po dobrym sezonie Kevina, chcemy go wymieniać? Do tego paru naszym zmiennikom kończą się kontrakty i warto albo tanio ich podpisać albo szukać zastępców, co nie będzie takie proste. Ciężko będzie sprawić, że Cleveland stanie się lepszym zespołem niż było w tym sezonie i to jest główny problem…

4. W kolejnym sezonie czeka nas powtórka z rozrywki, czyli mało istotna faza regularna, oby trochę ciekawsze playoffy i po raz czwarty ten sam skład finału. Jedynie kontuzje mogą coś zmienić. Mało prawdopodobna wydaje się też zmiana mistrza.

5. LeBron. Cavaliers to James. Jak długo on jest w tym zespole, tak długo to on jest osobowością sezonu i nic tego nie zmieni. Gdyby nie on, wszyscy wiemy, gdzie byśmy byli… Jest fenomenalny co sezon, teraz statystycznie były to jego najlepsze rozgrywki, do tego średnie triple double w finale, a żeby go pokonać drużyna 73-9 musiała dodać jeszcze top3 gracza na świecie. Jest top2 w historii tej gry i ma głęboko w poważaniu, co o tym myślisz.

 

Piotr Procki

1. Trudne pytanie, bez jednoznacznej odpowiedzi. Generalnie był sezonem dosyć nierównym od bardzo dobrych i zaciętych spotkań, do totalnych porażek. Były mecze w którym graliśmy dobrze po obu stronach boiska, były i takie w których gracze jednostkowo osiągali na prawdę dobre pułapy a były i takie w których nie szło nic, albo nie szły pojedyncze elementy, problemy w obronie i na deskach, nierówna skuteczność te elementy są do poprawy, bez wątpienia. To wszystko wyszło na końcówce sezonu, dlatego byliśmy rozstawieni z numerem 2 za Boston Celtics.

2. Zaczynając od negatywów na pewno "nowi Kawalerzyści" pomijając temat byłego zawodnika Warriors Andrew Boguta który jako kawalerzysta zagrał poniżej minuty przez kontuzję. Zawodził też Kyle Korver, był luką w obronie, przeciwnicy grali akcje przez niego co kończyło się zazwyczaj punktami no i na koniec Deron Williams o którym ciężko powiedzieć coś złego jak i coś dobrego, miał bardzo dobre mecze i mecze słabe. Zawodził na deskach też TT który w finałach zagrał wręcz bardzo słabo. Pozytywne aspekty na pewno LeBron, nasz lider jak wino, nie gra już może takiej siłowej koszykówki jak w Miami i są głosy, że jest słabszy niż 5-6 lat temu, ale czy wtedy miał w finałach potrójną zdobycz w statystykach?

3. Być może zmiana na ławce albo jakiś transfer z udziałem Kevina Lova, za duże nazwisko, poszukać można też tanich zawodników którzy zostawią serce na boisku, weteranów za minimum, załatać lukę w obronie, poszukać zawodnika który będzie grał siłowe akcje z pozycji 4/5 takiego troszkę Davida Westa to wszystko będzie zależało od włodarzy Cavs. Czy do ekipy z Ohio dołączy jakieś duże nazwisko? Zobaczymy...

4. Myślę, że sezon będzie podobny. Jeśli lato zostanie dobrze rozegrane przez włodarzy Cleveland, to będzie wojna zbrojeń na finały. Zobaczymy jak Golden State, im odpadnie kilku zawodników, czas pokaże. Niemniej dalej myślę, że NBA będzie skoncentrowana na dwóch siłach, chociaż coraz bardziej należy się bać siły Celtów, jeśli chodzi o naszą konferencję. Przypomnijmy: nr 1 po sezonie zasadniczym z bardzo wysokim numerem w tegorocznym drafcie. Trzeba popatrzeć też szerzej na inne drużyny. Mam cichą nadzieję na duży transfer do San Antonio, którzy, jak nam Bostończycy, mogą realnie zagrozić ekipie Steve'a Kerra.

5. Osobowość sezonu, krótko i na temat: LeBron James, lider z krwi i kości, potrafił brać ciężar gry na siebie, wychodził na przeciw braku pomysłów Tyronne’a Lue, myślę, że to On był dyrygentem i jeśli będzie miał dobre i instrumenty to nadejdzie czas zapłaty za ten trud.

Czytaj dalej...

Nasze przewidywania na mecze z Celtics!

Już dziś w nocy początek Finałów Wschodu, czyli batalii o najważniejszą serię sezonu z najlepszą ekipą Konferencji Zachodniej. Ostatnio stało się u nas tradycją, że redakcyjnie typujemy zbliżające się potyczki i staramy się nakreślić ewentualny scenariusz rywalizacji. Tak jest i tym razem, a więc zapraszamy do lektury!

 

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry „Celtów”?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończą się Finały Wschodu?

 

Sebastian Cieśliński

1. Najsilniejszą bronią jest zespołowość i głębia składu Celtów. Mają naprawdę solidną ławkę i każdy zawodnik wprowadza coś do gry, często nawet udaje się zmianą przenieść drużynę na wyższy poziom (Olynyk game 7 vs Wizards, lub bardzo często Marcus Smart w swoich dobrych dniach). Ich słabością jest na pewno tylko jeden zawodnik który tak naprawdę jest momentami nie do powstrzymania. Brakuje w tej drużynie przynajmniej jeszcze jednej gwiazdy od bycia na poziomie GSW, Cavs czy Spurs. Choć wcale nie znaczy to, że Bostonu nie stać na niespodziankę.

2. Thomas - Cavs. Tak ten match-up bedzie wysiłkiem całej drużyny. Ten mały szkut wszedł na tak wysoki poziom, że nie da się go przez cały mecz (a na pewno nie przez całą serię) kryć w pojedynkę. Irving, JR, Shump, Deron Williams mają okazje się teraz naprawdę wykazać. Tak samo TT musi znów znaleźć tą szybkość na nogach bo switche na wysokim są czesto wykorzystywane przez Boston. Gortat był bity na tych przekazaniach niemiłosiernie. Jak chcemy to wygrać nie możemy dawać się ogrywać przy każdej okazji.

3. Mam szacunek dla Celtów. Mają przewagę parkietu, a u siebie tacy zawodnicy jak wcześniej wspomniany Olynyk czy Joe Crowder grają koszykówkę na innym poziomie, gdy mają fanów za swoimi plecami. Cavaliers nie mogą do tej podejść do serii na luzie. Boston w przeciwieństwie do Raptors ma jaja i pokazał to w serii w Wizzards jak i z Bulls. Oni chcą wygrywać. Mimo to Cavs jest już drużyną na poziomie do którego Boston jeszcze ciągle dąży. Seria będzie w końcu wymagająca ale według mnie skończy się wynikiem 4-2 Cavs.

Mateusz Jakubiak

1. Celtics grają bardzo zespołowo, a na dodatek mają na ławce młodego, ale już świetnego trenera Stevensa – te dwa aspekty przekładają się na mieszankę wybuchową, która zaowocowała pierwszym miejscem przed Playoffs na Wschodzie NBA. Do tego jeszcze kapitalny Isaiah Thomas i zawodnicy, którzy zmieniają się w roli drugiej gwiazdy zespołu. U „Celtów” jest tak, że w jednym meczu bohaterem może być Avery Bradley, a w kolejnym już Kelly Olynyk. To jest ich siła, ale też trochę słabość, ponieważ wielu graczom z Bostonu brakuje doświadczenia w meczach o takiej stawce. I w tym właśnie upatruję największą bolączkę ekipy z TD Garden.

2. Najlepszy jakościowo wydaje się być pojedynek na pozycji numer jeden. W Cavs mamy czołowego rozgrywającego ligi Kyriego Irvinga, a w Celtics jest równie świetny Isaiah Thomas. Obaj panowie potrafią przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego teamu, ale nie wygrają meczów w pojedynkę. Dużo emocji może przynieść rywalizacja na linii Kevin Love – Kelly Olynyk. Pamiętamy wydarzenia sprzed dwóch lat, a to może sprawić, że gwiazda Cavs wyjdzie podwójnie zmotywowana na starcia z Kanadyjczykiem.

3. Jest to seria, której bardzo chciałem i cieszę się, że dojdzie do tego właśnie starcia. Zdecydowanie wolę rywalizację z Celtics, którzy zaleźli Cavs za skórę podczas pierwszej pobytu LeBrona Jamesa w Cleveland. Liczę na srogi rewanż i pokazanie, że drugie miejsce po sezonie zasadniczym było w Cavaliers jedynie dziełem przypadku lub przygotowań do najważniejszej fazy sezonu. Mój scenariusz? Wygrywamy Game 1 lub 2, później dwa zwycięstwa w „Q” Arena i kończymy serię sukcesem na parkiecie w Bostonie – 4:1.

Konrad Jaśkiewicz

1. Własny parkiet. To, że Celtics zaczynają serię z Cavs u siebie, może dać im nadzieję na ugranie czegoś w tej rundzie (czyt. 1-2 spotkania). Jeśli im się nie uda, LeBron może skończyć swoją Konferencję 12-0. Boston jak i cały Wschód musi się pogodzić z rolą sparingpartnera przed Warriors jeszcze przez kilka lat.

Za najsłabszy aspekt w grze naszego rywala, co pokazał RS, uważam zbiórki na własnej tablicy. W sezonie regularnym duet TT-Love zbierał ponad 30% piłek z atakowanej tablicy, a przecież to właśnie frontcourt C's powinien funkcjonować lepiej na tle Cavs i dawać im nadzieję na wydłużenie tej serii, bo przewaga talentu na pierwszej linii jest już przytłaczająca.

2. Kyrie - Isaiah. Rozgrywający Celtics to najlepszy gracz biegający w zielonej koszulce, tegoroczny All-Star. Nie będzie jednak on zaletą nad Cavs, bo jak wspomniałem w akapicie wyżej, przewaga Cleveland na backcourcie jest przytłaczająca. Kyrie jest wyższy, lepszy ofensywnie, a w razie problemów w obronie nie będzie dla Cavaliers kłopotem zrobić mismatcha na lepszego defensora, a zmiana krycia na LeBrona może być dla Thomasa opłakana w skutkach.

3. Cavaliers w 5. Poprzednie dwie rundy obstawiałem na taki sam wynik i się pomyliłem. Może teraz będzie tak samo? Jak już wspomniałem, jedyna nadzieja Bostonu to 2 pierwsze mecze u siebie, a zwłaszcza ten otwierający serię, w którym Celtics pewnie liczą na lekką "rdzę" na graczach Cavs po 9-dniowym odpoczynku. Choć podobnie miało być z Toronto, a jak się to skończyło, to wszyscy dobrze pamiętamy.

Rafał Jurasiński

1. Najgroźniejsza broń Celtów to koszykówka zespołowa. Zespół jest świetnie ustawiony przez coacha Stevensa. Dobiera on taktykę do umiejętności graczy, którymi dysponuje, a nie odwrotnie. To nie przypadek, że Isaiah Thomas wszedł na tak wysoki poziom właśnie w Bostonie. Jest sztuką, żeby tak małemu graczowi stworzyć tyle pozycji strzeleckich. Zespołowość, trener i niezła obrona (Crowder, Amir, Smart, Bradley to solidni obrońcy) oraz gwiazda ligi w składzie to 4 główne atuty Celtics. Najsłabszy element to tablica, Celts zbierają niewiele piłek, nie mają też seryjnych strzelców za 3. Jeśli nie wyjdą do rzutu po zagrywce to raczej próżno szukać kogoś, kto sprzeda trójkę twarzą w twarz. Zbiórka i trójka to niestety dla nich decydujące elementy koszykówki.

2. Thomas - Irving. PG Celtów korzysta z całego systemu zasłon, a wiadomo, że nasz PG często zostaje na nich i nie zdąża za swoim graczem. Myślę, że będziemy stosować na Thomasie obronę zespołową, coś w stylu bronienia Stephana w minionych finałach. Mamy mobilny skład i każdy powinien nadążyć za małym PG. Z drugiej strony przewaga wzrostu Irvinga powinna prowadzić do wielu izolacji dla niego, choć Thomas mimo braku centymetrów dobrze sobie radzi z wyższymi graczami. Irving w ataku to jednak ścisła czołówka światowa.

3. Do osiągnięcia sukcesu absolutnego jakim jest bez wątpienia finał NBA Bostonowi brakuje kropki nad i. Jeszcze jednego wielkiego gracza, którego prawdopodobnie pozyskają w tym off season. Kogoś pokroju Raya Allena lub Paula Pierce'a. Cavs to mistrzowie ligi z najlepszym koszykarzem świata w składzie, jednym z najlepszych PG na świecie, bardzo dobrym PF oraz długą, solidną i doświadczoną ławką rezerwowych. Do tego mamy co najmniej pięciu wyborowych strzelców zza łuku. Boston skazany jest na pożarcie. Szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu przez frajerstwo. Stawiałbym wtedy na sweep, a tak wyraźnie mocniejszy u siebie Boston może sprawić nam problemy w pierwszych dwóch meczach, których się boję. Mimo wszystko 4-1 dla Cavs.

Wojciech Markowski

1. Najsilniejszą bronią Celtics jest ich trener Brad Stevens i nie mam co do tego wątpliwości. W gruncie rzeczy drużyna z Bostonu to dobrze zbilansowana grupa role players i Isaiah Thomas. Nie chcę nic ujmować takim graczom jak Al Horford, Avery Bradly czy Jae Crowder, ale nie są to zawodnicy, którzy robią ogromną różnicę, a po prostu bardzo dobrze funkcjonują w zbudowanym systemie. Oczywiście Thomas jest all starem, liderem drużyny i największym zagrożeniem ze strony Celtics, ale to coach Bostonu sprawia, że ta drużyna jest tak wysoko. Usprawnienia Brada Stevensa to największa wartość naszych przeciwników. Jeśli chodzi o ich słabą stronę, zgubić może ich właśnie to, że są kolektywem, ale jeśli uda nam się wyciszyć Isaiah Thomasa, to może nie wyłonić się ktoś, kto pociągnie drużynę. Playoffy to czas gwiazd, a tych w Bostonie brakuje.

2. Nie ma moim zdaniem w tej serii jednego matchupu, który rozstrzygnie tę rywalizację. Kyrie Irving i Thomas są kiepskimi obrońcami i nie będę się nawet kryć, bo jednym „zaopiekuje się” Avery Bradley, a drugim któryś z naszych SG. LeBrona i tak nikt nie powstrzyma, więc to też odpada. Wydaje mi się, że decydujący może być pojedynek stretch czwórek – Kevina Love i Ala Horforda. Tyronn Lue już zapowiedział, że planuje zwiększyć rolę w ataku Kevina i to tutaj możemy zyskać lub stracić najwięcej. Jeśli Love będzie grał lepiej niż do tej pory i pokona w bezpośrednim pojedynku drugiego (?) najlepszego gracza Celtics, to może okazać się, że w tej serii 3 z 4 najlepszych graczy na parkiecie biega w trykotach Cavaliers, a piąty nie jest nawet blisko.

3. Typuję 4:1 dla Cleveland, ale tylko dlatego, że wahałem się między sweepem, a 4:2. Boston nie ma szans, żeby wygrać tę serię, ale ma możliwości, żeby urwać nawet dwa mecze. Szeroka rotacja, mocny zespół, świetny trener, solidna defensywa to atuty, które pozwalają myśleć o wygranej z ciągle przeciętnie broniącymi (i ziewającymi) Cavaliers. Dodatkowo Celtics są w rytmie meczowym, bo dopiero co skończyli rywalizację z Wizards, a nasi zawodnicy mogą być troszkę „zardzewiali”. Mają przewagę parkietu i mogą urwać pierwszy mecz w Bostonie. Mogą urwać jeszcze jeden mecz w serii, bo Cavaliers przeszli dwie poprzednie rundy głównie za sprawą fe-no-me-na-lnej gry LeBrona Jamesa. Irving i Love póki co grają słabo (szczególnie Kyrie, który ma fatalną skuteczność w tych playoffach) i jeśli nie wejdą na wyższy poziom, to Celtics poczują krew. Z drugiej strony Cavs są drużyną przynajmniej o klasę lepszą niż rywale, a LBJ ma świadomość tego, że im mniej spotkań rozegra przed rywalizacją z Warriors tym lepiej i będzie chciał skończyć serię szybko. Bezpieczne 4:1, ale nie zdziwi mnie ani 4:0, ani (choć trochę bardziej) 4:2.

Czytaj dalej...

Rywal Cavs w Finale Wschodu – typowanie

Najpóźniej za tydzień powinniśmy być świadkami pierwszego spotkania na szczycie Konferencji Wschodniej, zaś wszystko zależy od długości serii Boston Celtics – Washington Wizards. Cleveland Cavaliers spokojnie czekają na swojego rywala, a nasza redakcja po raz kolejny pokusiła się o wytypowanie wymarzonego przeciwnika mistrzów NBA. Zapraszamy do lektury!

Krzysztof Dziadek

Washington Wizards. Rywalizacja Czarodziejów z Celtami stoi na wysokim poziomie i jest naprawdę zacięta. Jak dotąd obie ekipy wygrały przed własną publicznością dwukrotnie, więc to Boston wciąż zachowuje przewagę własnego parkietu. Triumfy Wizards były w mojej opinii bardziej efektowne niż te w wykonaniu Celtics. Można powiedzieć, że gdyby Marcin Gortat i spółka zagrali w hali TD Garden na swoim poziomie i byli skupieni przez całe spotkanie, wywieźliby z Massachusetts zwycięstwo i prawdopodobnie prowadziliby już 3:1. Nie zmienia to jednak faktu, że w ECF wolałbym trafić na zespół ze stolicy. Uzasadnię swój wybór dwoma prostymi argumentami. Pierwszy - Marcin Gortat. Najzwyczajniej w świecie życzę naszemu rodakowi jak najlepiej i chciałbym zobaczyć go w następnej rundzie. Drugi - sezon zasadniczy, a raczej potyczki Cavaliers z Wizards, w których obie ekipy pokazały, że potrafią wygrywać na wyjazdach. Utwierdza to tylko w przekonaniu, jak ważna jest przewaga własnej hali, którą w przypadku rywalizacji z Washingtonem Cavs zachowają i która w kluczowych sytuacjach może decydować o wyniku. Poza tym, mimo słabszych występów wciąż uważam Celtów za drużynę naprawdę groźną, która może wygrać z każdym. Na papierze są solidnym zespołem (Thomas, Bradley, Horford). Dodatkowo ewentualne Game 5 i 7 w Bostonie przyprawia mnie o dreszcze.

Mateusz Jakubiak

Boston Celtics. Nie jest dla mnie jakąś szczególną atrakcją gra z Washinton Wizards i Marcinem Gortatem w składzie, dlatego stawiam na „Celtów”. Przede wszystkim dlatego, że mamy z nimi pewne rachunki do wyrównania – to właśnie oni stawali nam na drodze podczas pierwszej „ery” LeBrona Jamesa w Cleveland, a teraz nadszedł czas rewanżu. Pamiętam doskonale, że wygraliśmy z nimi dwa lata temu w pierwszej rundzie, ale wyeliminowanie ich na poziomie Finału Konferencji Wschodniej byłoby bardzo fajną sprawą. Swoje osobiste porachunki w Playoffs przeciwko Celtics może mieć także Kevin Love – wszyscy pamiętamy wydarzenia z Game 4 w 2015 roku.

Konrad Jaśkiewicz

Wizards. Uważam, że stołeczni będą lepszą rozgrzewką przed (najprawdopodobniej) Warriors. Ich mecze z Cavs były zdecydowanie (przynajmniej dla mnie) lepsze dla oka, niż te z Bostonem. Poza tym, nie lubię drużyny z Massachusetts, nie kojarzą mi się oni z niczym dobrym. To przez nich odpadliśmy w 2008 roku, to po serii z Celtics LeBron opuścił Ohio w 2010, to ich gracz swoim "brudnym zagraniem wykluczył z udziału (bo to był dopiero 1. runda) w Play-Offs i Finale NBA w 2015 Kevina Love'a. No i w Waszyngtonie gra nasz rodak - Marcin Gortat.

Rafał Jurasiński

Wybór jest dość trudny. Sportowo łatwiejszy do przejścia wydaje się Boston, ale szkoda, że straciliśmy przewagę parkietu. Z drugiej strony skoro mamy zagrać 4 mecze to na cholerę nam przewaga parkietu. 2 razy u nich i 2 razy u nas i grzejemy silniki na wylot do Oakland, którzy też pewnie 4 razy wybiegną na parkiet w finałach zachodu. Washington wygląda bardzo korzystnie w tych playoffs i śmiem twierdzić, że pokonanie ich zajmie nam trochę więcej czasu. Mimo wszystko sportowy duch podpowiada, że fajnie będzie pooglądać zacięte mecze z Czarodziejami oraz Polaka w finałach konferencji. Na wypadek katastrofy zawsze ostanie się nam Gortat walczący z the Dubs. Reasumująć Waszyngton zdobędzie bostoński ogród w kolejnym meczu i przypieczętuje finał Wschodu u siebie. Potem urwie nam dwie gry, ale to my zagramy w finale z GSW.

Wojciech Markowski

Boston Celtics. Bez przekonania. Przed serią typowałem 4:3 dla Celtów i to głównie ze względu na przewagę parkietu w siódmym meczu.  Pojedynek Bostonu z Waszyngtonem wygląda na bardzo wyrównany i do tej pory sprawdza się to, o czym myślałem, że własna hala i publika dają zwycięstwa. Na tę chwilę wydaje mi się jednak, że to Wizards mają szansę wyrwać zwycięstwo w piątym meczu i awansować do finałów konferencji LeBrona Jamesa.  Ekipa ze stolicy ma lepszą pierwszą piątkę i zdecydowanie pokonuje wyjściowy lineup Celtics. Kiedy na parkiecie pojawiają się jednak rezerwowi to bardzo łatwo zrobić przeciwko nim run i uzyskać przewagę punktową. Jestem ciekawy czy Scott Brooks znalazłby jakąkolwiek odpowiedź na lineupy na przełomie kwart 1/2  i 3/4 , kiedy gramy w ustawieniu 5-0 z LeBronem i rezerwowymi. Celtics mają bardziej zbilansowany zespół, ale James i tak jadł ich w tych minutach, o czym szczegółowo pisałem tutaj i tutaj. Brad Stevens jest zdecydowanie lepszym trenem niż szkoleniowiec Wizards, ale finalnie wybieram Boston, bo to grupa dobrych do bardzo dobrych (Horford, Bradley, Crowder) role players i jedna gwiazda – Isaiah Thomas. Łatwiej ograniczyć dokonania jednego ponad przeciętego gracza niż dwóch (Wall i Beal). To na pewno nie byłaby łatwa seria, ale myślę, że możemy zneutralizować atuty Celtics. Usprawnienia znakomitego Brada Stevensa mogą sprawić nam trochę kłopotów, ale finalnie my mamy drugiego trenera na boisku, czyli LeBrona, który znakomicie czyta grę i podejmuje właściwe decyzje. Obstawiam, że zarówno z Bostonem, jak i z Waszyngtonem możemy przegrać jeden mecz, ale skoro muszę zdecydować, to wybieram Celtics.

Piotr Procki

Washington Wizards. Długo myślałem nad tą odpowiedzią gdyż pytanie uważam za bardzo trudne. Rywalizacja Washington – Boston jest bardzo wyrównana, z jednej strony duet Bradley Beal & John Wall z drugiej Isaiah Thomas z kolegami. Ostatnie starcie z Celtami w Playoff sprawiło nam wiele problemów zwłaszcza z nieczystą grą Kelly’ego Olynyka, który wyeliminował wtedy Kevina Love’a (kontuzja barku) i tych samych brudnych zagrań próbował w tegorocznej pierwszej rundzie przeciwko Bulls na Robinie Lopezie. Osobiście uważam, że przewaga parkietu będzie miała znaczenie na rywalizację w finale konferencji. Pierwsze dwa mecze u siebie i w razie potrzeby również Game 7? To jest duży argument, na pewno nie będzie łatwo bez względu na którą drużynę trafimy ale liczę, że będzie to jednak team ze stolicy.

Czytaj dalej...

Typujemy serię z Raptors!

  • Dział: Pozostałe

Dziś minie równo tydzień od meczu, który zakończył rywalizację w pierwszej rundzie Playoffs na Wschodzie NBA. Przypomnijmy, że Cleveland Cavaliers pokonali 4-0 Indiana Pacers, lecz nie był to spacerek i w każdym ze spotkań mistrzowie ligi musieli się sporo napocić. Taki wynik pozwolił jednak Kawalerii na dłuższy odpoczynek, który zakończy się w nocy z poniedziałku na wtorek. Właśnie wtedy czeka nas pierwszy mecz Cavs przeciwko Toronto Raptors.

Jak będzie wyglądała ta seria? Nasze przewidywania znajdziecie poniżej. Zapraszamy do lektury!

1. Jakie są najgroźniejsza broń oraz najsłabszy aspekt gry Raptors?

2. Gdzie możemy szukać kluczowego pojedynku w serii?

3. Jakim wynikiem zakończy się rywalizacja?

Mateusz Jakubiak

1. Bardzo możliwe, że najsilniejszą bronią, ale też słabością Raptors będzie dwójka największych gwiazdorów ekipy z Kanady, czyli Kyle Lowry oraz DeMar DeRozan. Nie jest tajemnicą, że kiedy ten duet gra słabo, to i całej drużynie „Dinozaurów” nie idzie zbyt dobrze. Potrafią oni jednak roznieść każdą defensywę w tej lidze, dlatego na nich powinna być zwrócona szczególna uwaga Kawalerii w defensywie. Team z Toronto ma też swoim składzie m.in. Jonasa Valančiūnasa, Serge’a Ibakę oraz P. J. Tuckera. Każdy z nich może być kluczowym zawodnikiem dla Raptors i efektywnie wspomagać swoich liderów w rywalizacji z Cavs.

2. Kluczowym pojedynkiem w tej serii być może będzie postawa podkoszowych obydwu zespołów. Lowry i DeRozan nie poprowadzą Raptors do sukcesu sami i będą potrzebować pomocy Valančiūnasa, Ibaki, a także np. Normana Powella. Stawić im czoła będą musieli m.in. Tristan Thompson, Kevin Love i LeBron James. Tutaj przewaga wydaje się być po stronie Wine & Gold, ale walki w pomalowanym z pewnością nie zabraknie.

3. 4-1 dla Cavs. Wydaje mi się, że nie będzie to seria na kształt zeszłorocznych Finałów Konferencji Wschodniej. Personalnie Raptors wyglądają na silniejszą ekipę, ale na parkiecie wyglądają jednak słabiej. Jeżeli Cavaliers wygrają oba mecze u siebie, a później mecz numer trzy, to rywalizacja może się zakończyć w czterech meczach. Pamiętajmy o tym, że to są oczywiście Playoffs i wiele przewidywań może się nie sprawdzić. Cavs jednak wygrają tą serię – nie mam najmniejszych wątpliwości.

Rafał Jurasiński

1. W składzie Raptors znajduje się trzech dobrych defensorów Ibaka - Carroll - Valančiūnas oraz dwóch all - starów DeRozan i Lowry. Brzmi naprawdę groźnie, ale paradoksalnie to słaba obrona może być przyczynkiem do porażki Raps. Przy szybkiej grze Cavs mniej zwrotni gracze Torontczyków nie nadążą do krycia trójki i mamy szansę ich rozstrzelać. Drugi słaby punkt rywala to głębia składu. nasze rezerwy prezentują się lepiej, przynajmniej na papierze. Można dodać także doświadczenie, które jest ewidentnie po naszej stronie. Silna strona to duet obrońców. Gdy im "idzie" są w stanie wygrać z każdym. Mocni są także obydwaj centrzy, ale przecież w 2011 roku sami zdecydowaliśmy, że Tristan jest lepszy od Jonasa wybierając go w drafcie, a pomijając Litwina. Niech udowodni swoją wyższość.

2. Na każdej pozycji spora przewaga Cavs oprócz 2 i 5. Na DeMara więcej minut powinien otrzymać Shump (ogólnie uważam, że powinien grać w s5). LeBron pewnie znów ośmieszy Carrolla, a Love nie ma konkurenta pośród PF Raps. O centrach wspominałem, ale oni nie odegrają znaczącej roli w tej rywalizacji. Jako główny pojedynek wysuwa się starcie playmakerów. Lowry przez wielu uznawany za lepszego od Irvinga powinien się przekonać, że tak nie jest. To mogą być mecze naszego PG. Podobnie rezerwowi rozgrywający to specjaliści w tej dziedzinie.

3. 4-2 - Zakładam, że Toronto 3-4 razy wzniosą się na wyżyny możliwości z czego raz lub dwa przegrają po game winnerach. Moje asekuranctwo spowodowane jest wciąż nie najwyższą formą Cavs.

Wojciech Markowski

1. Jeśli chodzi o największe zagrożenie ze strony Toronto, to oczywistą odpowiedzią wydaje się być backcourt drużyny z Kanady. Po sezonie regularnym bez cienia wątpliwości powiedziałbym, że to Lowry i DeRozan sprawią nam najwięcej kłopotów, ale po serii z Bucks i kolejnym słabym występie na początek playoffów mam wątpliwości. Kyle Lowry ewidentnie nie jest zdrowy i nadal zmaga się z urazem pleców. Jeśli uda mu się poprawić swoją formę, to on powinien dominować i objeżdżać Irvinga w pick&rollach. Na tę chwilę jednak SG gości wydaje się być większym kłopotem. DeMar DeRozan fatalnie zaczął poprzednią serię, ale zakończył ją grając bardzo dobrze i to on będzie ciągnął ofensywę gości. Tym bardziej, jeśli to J.R. Smith będzie wychodził w pierwszej piątce Cleveland, a nie Iman Shumpert. Smith nie jest dobrym obrońcą i będzie miał na pewno kłopoty z guardem Raptors. Mocną stroną Toronto może być także defensywa, ale to tak naprawdę zależy od ich nastawienia. Tutaj płynnie przejdę do słabości naszych rywali, czyli psychiki. Kolejny rok z rzędu ekipa z Kanady zawodzi w playoffach. Męczyli się z ciekawą, ale jeszcze przeciętną drużyną Milwaukee, a teraz staną w szranki z mistrzami NBA, którzy rok temu złoili im skórę. Owszem Raptors urwali dwa mecze, ale Cavs nie traktowali ich poważnie i mecze nr 5 i 6 zakończyły się blowoutami. Na papierze Toronto ma argumenty, aby toczyć bój z Cleveland. Pytanie, czy ma je również w głowie?

2. Tutaj mam trzy pomysły. Po pierwsze pojedynki pod koszem, czyli starcia Thompsona z.... No właśnie, z kim? Prawdopodobnie Dwane Casey z powrotem wstawi do pierwszej piątki Valančiūnasa. Wtedy ciekawy będzie pojedynek na deskach z TT. Z drugiej strony bardzo łatwo Cavs mogą wyrzucić z tej serii Litwina, jeśli szybko będą przechodzić do ustawień 5-0 z Frye'em/Lovem/LeBronem na centrze. Wtedy ważną rolę będzie pełnił Ibaka lub Patterson. Zobaczymy jak będą wyglądać rotacje na pozycjach PF i C, ale mogą one rozstrzygać o losach spotkań. Po drugie pojedynek James - rezerwowi Raptors. Kluczem dla drużyny z Kanady jest nie przegrać tych minut, gdy LBJ zostaje na parkiecie z rezerwowymi. Napisałbym, że to DeMarre Carroll musi się postawić Jamesowi, ale poprzednie spotkania pokazały, że nie jest on w stanie tego zrobić. Alternatywą jest tutaj P.J. Tucker. Toronto, jeśli chce wygrać serię, musi znaleźć sposób na lineup rezerwowi + LeBron. Po trzecie Irving - Lowry. Jeśli rozgrywający gospodarzy nadal będzie miał problemy z plecami, to nie powinno być tutaj źle. Jeśli jednak uda mu się wrócić do lepszej dyspozycji, wtedy Kyrie będzie miał problem. Irving jest niestety dziurą w obronie. Może warto byłoby go schować wtedy na Carrollu, Shumperta przesunąć na Lowry'ego, a Brona na DeRozana. Wątpię jednak, żeby Tyronn Lue zdecydował się na taki krok.

3. 4:1 dla Cavaliers. Wszystko moim zdaniem zależy od psychiki. Jeśli Cavs podejdą do tych spotkań skoncentrowani i poprawią defensywę, wtedy powinno pójść gładko. Gorzej, jeśli znów spojrzą na Toronto z góry. Wtedy może być różnie. Raptors mogą wyjść na Cleveland agresywnie i z wiarą, mogą wykorzystać słabą obronę mistrzów NBA, mogą urwać mecz na wyjeździe. Mogą też znów nie wytrzymać presji, zaciąć się w ataku i zostać zjedzonymi przez atak Cavaliers. Typuję, że przegramy jedno spotkanie, ale LeBron nie dopuści do długiej serii i zakończymy marzenia "Dinozaurów" po pięciu meczach. Wiele jest znaków zapytania, ale Cleveland to po prostu lepsza drużyna. Jeśli zaczniemy bronić (na razie nie bronimy, nie ma poprawy w stosunku do sezonu regularnego) będzie krótka seria.

Piotr Procki

1.Next step, Toronto Raptors… Przyznaję, że nie byłem zadowolony, że to właśnie oni, a nie Bucks zmierzą się z Cleveland w następnej rundzie. To jest solidna drużyna, mająca duże nazwiska w pierwszej piątce, jak i na ławce, solidni obrońcy DeMarre Carroll, nowy nabytek Serge Ibaka czy Jonas Valančiūnas oraz dwóch all - starów DeRozan i Lowry. Myślę że ich największą bronią jest obrona bardzo solidna niemniej to częsta nieskuteczność w ataku powoduje, osłabienie defensywy a to z kolei przeplatanie meczów słabych, przeciętnych z tymi wybitnymi. Mam nadzieje że DD10 nie wjedzie w tą serie najlepiej, jak w poprzedniej z Bucks, bo to on może w każdej chwili przechylić szalę na korzyść drużyny z Kanady.

2.Kluczowych pojedynków w tej serii będzie bardzo dużo, obwód i pole pomalowane, TT na pewno będzie miał co robić. Uważam, że takim najważniejszym pojedynkiem będzie Kyle Lowry - Kyrie Irving a drugoplanowo oczywiście LeBron James – DeMar DeRozan. Bardzo ważna myślę a może nawet najważniejsza będzie batalia ławek, to rezerwowi mogą zdecydować kto wejdzie do finału konferencji.

3.Moim zdaniem będzie maksymalnie 4-2 a optymalnie 4-1 dla drużyny z Ohio. Wierzę, że Cavs grają lepszą koszykówkę niż Raptors. Grają spokojniej nie podpalają się aż tak jak drużyna z Kanady która często właśnie przez gorące głowy i decyzje podjęte w afekcie przegrywali swoje spotkania zarówno w serii z Milwaukee jak i sezonie zasadniczym. Zdecydowanie Cavs muszą wygrywać u siebie, bo w Toronto na pewno łatwo nie będzie, i właśnie tam myślę że Cleveland Cavaliers mogą przegrać jedno lub dwa spotkania.

Czytaj dalej...

Typujemy serię z Pacers!

  • Dział: Pozostałe

O godzinie 21:00 czasu polskiego w sobotę Cleveland Cavaliers rozpoczną marsz po obronę tytułu mistrzów NBA. Pierwszą przeszkodą jest silna ekipa Indiana Pacers, która zajęła siódme miejsce na koniec sezonu regularnego w Konferencji Wschodniej. Poniżej prezentujemy typy naszej redakcji na zbliżającą się serię. Zapraszamy do lektury!

Sebastian Cieśliński

Indiana będzie trudnym przeciwnikiem - potrafią bronić, mają gwiazdę w zespole oraz ciekawych zadaniowców. Mimo to myślę, że Cavs zakończą tą serię szybko okrągłym 4 do 0. Nasze duo LBJ - Kyrie wypoczęło, rezerwa się ograła można zacząć w końcu grać na poważnie. Liczę, że w końcu zobaczę defensywę i zaangażowanie, jeśli tak będzie ta seria nie będzie trwać długo. Boje się trochę pojedynku TT - Turner, ten młody chłopak jest naprawdę dobry. Mobilny center z rzutem i rękami do kostek. Cały sezon nie mogę się nadziwić czemu tak dużo mówiło się o Embiidzie, gdy Turner po cichaczu zostawał powoli drugą opcją w drużynie, która weszła do Playoffs. Gość ma taki sam potencjał co wspomniany center 76ers. Ciekawy jestem, czy Lue w trudniejszych chwilach by sobie z młodym wielkoludem poradzić będzie obniżać skład czy może da pograć nowemu nabytkowi - Walterowi Tavaresowi. Tak jak wspomniałem - mój typ to 4-0 dla Cavs.

Mateusz Jakubiak

To będzie ciężka przeprawa dla Cleveland Cavaliers, ale również zwycięska. Indiana Pacers to jedna z najlepszych drużyn, które czekały na Cavs w pierwszej rundzie. Wydaje się, że Miami Heat i Chicago Bulls są słabszymi ekipami od ekipy z Indianapolis. Miałem nadzieję trafić na „Byki”, ponieważ coś mi podpowiadało srogi rewanż za cztery porażki podczas sezonu regularnego. Seria z Heat również byłaby bardzo ciekawa ze względu na powrót LeBrona Jamesa na Florydę. Trafiliśmy jednak na rywala, który nie wywołuje aż takich emocji, ale jest niezwykle silny. Pojedynki LBJ-a z Paulem Georgem oraz Kyriego Irvinga z Jeffem Teaguem zapowiadają się naprawdę imponująco. Typuję dwa zwycięstwa Cavs w „Q” na początek, później jedno zwycięsto w hali Pacers i kończymy serię u siebie, czyli 4-1 dla mistrzów NBA! #DefendTheLand

Konrad Jaśkiewicz

Z trójki potencjalnych rywali w 1. rundzie PO Pacers, Bulls i Heat, to właśnie graczom z Indiany "kibicowałem", aby zmierzyli się z Cavs jako pierwsi. Jednak nie będzie to chyba taki "spacerek" jak miało to miejsce w dwóch poprzednich sezonach. Przede wszystkim w bardzo dobrej formie jest lider Pacers - Paul George, który w kwietniu był drugim strzelcem w NBA z średnią 33 punktów na mecz, a gracze z Indianapolis skończyli sezon regularny serią 5 wygranych. Do tego należy dodać "dołek" Cavs, których końcówka leżała po przeciwnym biegunie. Mam nadzieję jednak, że to tylko zasłona dymna, że Cavaliers odpoczywali w taki sposób, by jednak nie wypaść z rytmu meczowego, grając nieco "na raty". Wschód to wciąż Konferencja LeBrona Jamesa i nie ma innej możliwości, niż wygrana graczy ze stanu Ohio w tej serii. Typ: 4-1 dla Cavaliers.

Rafał Jurasiński

Uważam Pacers za najtrudniejszego rywala dla nas na Wschodzie. W sezonie zasadniczym nieco zawiedli i do końca musieli bić się o playoffs. Mają w zespole wielką gwiazdę i kilku solidnych strzelców, jak i młodych, utalentowanych graczy. Ostatni nasz mecz pokazał, że to drużyny godne siebie. Nie wiem co myśleć o słabej końcówce sezonu w naszym wykonaniu, ale po prostu czekam na play-off. Oczekuję zaciętych meczów i mam nadzieję, że seria nie zakończy się niespodzianką. W drugiej rundzie jak i w finale konferencji może być łatwiej. Typ? 4-2 dla Cavs.

Piotr Procki

Po ostatniej serii porażek, niestety z drugiego miejsca. Niemniej każdy kij ma dwa końce, niby z drugiego miejsca kosztem Celtów, jednak przeciw Pacers. Moim zdaniem Pacers są "lepszym" przeciwnikiem dla Cavs niż Bulls czy Heat, którzy są mniej wygodnymi dla nas rywalami. W sezonie regularnym najlepszy bilans drużyna LeBrona Jamesa miała przeciw Indianie. Myślę że skończy się wynikiem 4-1, PG będzie dawał się we znaki, lecz to drużyna z Ohio będzie góra. Myślę że Pacers urwą Game 3 lub 4.

Czytaj dalej...

Kolejna redakcyjna dyskusja!

Sezon regularny NBA zbliża się ku końcowi, a więc nadszedł czas pierwszych podsumowań. Część redakcji postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom i odpowiedziała na kilka pytań, które dotyczą sytuacji w Cleveland Cavaliers oraz całej lidze. Poniżej znajdują się cztery zagadnienia i dyskusja nad nimi. Zapraszamy do lektury!

 

1. Nowi zawodnicy w ekipie z Cleveland. Kto będzie największym wzmocnieniem?

2. Czy Cavs skończą sezon regularny na pierwszym miejscu na Wschodzie?

3. Kto jest faworytem do zajęcia najwyższego miejsca przed Playoffs w Konferencji Zachodniej i awansu do Finałów?

4. MVP sezonu regularnego będzie…

 

Sebastian Cieśliński

1. Według mnie Korver, bo może dawać z ławki duży zastrzyk energii swoimi trójkami. Widać jak szybko złapał system i grę z LeBronem – w Playoffach powinien sypać trójeczki aż miło. Problemem jest defensywa, ale myślę, że jego ofensywny potencjał schowa trochę dziurę jaką robi na obwodzie. Deron też, bardzo fajny ruch – w końcu ktoś wyższy na PG do matchupu z Livingstonem w potencjalnych finałach NBA. Derrick Williams w RS daje rade ale według mnie jego defensywa na playoffs jest za słaba i głównie będzie wtedy grzał ławę na poczet minut Richarda Jeffersona. Po ciuchu liczę na Sandersa, który może okazać się wielkim stealem tego trade deadline – w swoim pakcie ma wszystko czego chcemy od Centra w Cavs - dość szybki na nogach, dobrze zbierający i do tego świetnie blokujący. Tylko pytanie, czy Larry ciągle umie grać w kosza i czy w ogóle jeszcze chce w niego grać? Czy może robi to wszystko po to by złapać łatwy hajs, kusząc minionymi latami i swoim potencjałem… Oby tak nie było i oby miał to serce do koszykówki, bo zaangażowanie i poświęcenie w Playoffs jest niesamowicie istotne.

2. Myślę, że koniec końców tak, bo już momentami widać na boisku chęć wygrywania tych meczów. Też wydaje mi się, że powoli Cavs powinni w końcu bronić jak należy i jeśli to będą robić (jak np. w meczu z Utah Jazz u siebie) to na spokojnie powinni pierwsze miejsce utrzymać.

3. Pierwsze miejsce raczej będą trzymać GSW ze swoim pajacem Currym na czele, ale myślę, że ten rok w Playoffs będzie w końcu należeć do Spurs. Kawhi znów zrobił postęp, grają niesamowicie i myślę, że mają też dużo zapasu na Playoffs. Duże znaczenie ma też uraz Duranta, który nie wiadomo czy wróci, a jak wróci to w jakiej będzie formie.

4. Choć z całego serca dopinguje Westbrooka, to mam takie przeczucie i pogląd, że ligowi decydenci nie zbyt przepadają za Russem, dlatego jakbym miał postawić moje pieniądze na kogoś, to byłby to James Harden.

 

Krzysztof Dziadek

1. Spośród nowych nabytków Cavs największą nadzieję pokładam w Deronie Williamsie, który jeszcze za czasów gry w Mavericks notował całkiem ciekawe liczby. Jego pierwsze występy w bordowo-złotych barwach pokazały, że może okazać się solidnym backupem dla Kyriego. Co prawda dostaje mniej czasu niż w Dallas, lecz i tak wygląda to ciekawie.

2. Moim zdaniem tak. Co prawda Celtics i Wizards zbliżyli się do Cavs w zastraszającym tempie, ale nie wydaję mi się, by byli w stanie zasiąść na fotelu lidera wschodu. Jeżeli już, to bardziej obawiałbym się zagrożenia ze strony Koniczyn, ale niedawne porażki z Sixers czy Suns mogą odebrać im szansę na walkę o pierwsze miejsce. Ciekawiej może być w przyszłym roku, głównie za sprawą tegorocznego picku Nets, który jest w posiadaniu Celtów, ale o sezon zasadniczy w tym roku raczej bym się nie obawiał.

3. Po kontuzji Duranta szczerze uwierzyłem, że mogą być to Spurs. Warriors nie posiadają wystarczająco dobrej i głębokiej ławki, by móc rywalizować na najwyższym poziomie noc w noc. Jednak ostatnie porażki Ostróg z Thunder, Blazers i Grizzlies odwiodły mnie od tej myśli. Spurs co prawda wciąż liczą się w walce o pierwszy spot w sezonie zasadniczym, lecz w mojej opinii to GSW awansuje do finałów kolejny rok z rzędu.

4. Nowy Mr. Triple-Double. Zarówno Westbrook, jak i Harden kręcą w tym sezonie fenomenalne linijki. Wiele osób bagatelizuje osiągnięcie Russella, twierdząc że nabija statystyki kosztem reszty zespołu. Nie wyobrażam sobie jednak Thunder w pierwszej dziesiątce zachodu, bez tego gościa. Rockets również straciliby na jakości bez "Brody", ale moim zdaniem nie tak wiele, jak OKC. Pośród kandydatów do MVP wymieniani są również Kawhi Leonard i LeBron James. Pomimo wielkiej sympatii do LBJ-a nie uważam, by zrobił wystarczająco, aby zostać okrzyknięty mianem najbardziej wartościowego gracza. Mógłbym przedyskutować sprawę Leonarda, lecz moim wyborem i tak jest Westbrook.

 

Mateusz Jakubiak

1. Każdy z nowych zawodników jest w stanie dodać coś od siebie. Deron Williams to nadal czołówka najlepiej podających zawodników w całej NBA. Kyle Korver gwarantuje "dziurawienie" kosza zza łuku i już doskonale wpasował się do drużyny. Derrick Williams to niezwykle pozytywne zaskoczenie, ponieważ z marszu wszedł do zespołu i jego rola nie sprowadza się jedynie do grania, gdy mecz jest już rozstrzygnięty. Zagadką jest Larry Sanders, ale mam nadzieję, że w Playoffs będzie potrafił wnieść coś dobrego do gry Kawalerii.

2. Cavs ewidentnie starają się nie przemęczyć i wygrać Konferencję Wschodnią jak najmniejszym nakładem sił. Są na dobrej drodze do osiągnięcia tego sukcesu i myślę, że spokojnie go osiągną. Goniące ich zespoły również nie wykazują jakiejś szaleńczej żądzy odebrania Wine & Gold pierwszego miejsca na Wschodzie przed Playoffs.

3. Życzyłbym tego San Antonio Spurs. Męczy mnie cała otoczka wokół Golden State Warriors, których rzadko kiedy dosięga jakaś krytyka. Mam nadzieję, że ekipa Gregga Popovicha wykorzysta w końcu swoje doświadczenie i zawojuje Konferencję Zachodnią. Trudno im będzie zająć pierwsze miejsce w tabeli przed Playoffs, ale w Finale Konferencji spokojnie mogą się zmierzyć z GSW i wcale nie będą zespołem, który ma mniejsze szanse na sukces w tejże rywalizacji.

4. Po cichu trzymam kciuki za LeBrona Jamesa, ale myślę, że tytuł dostanie ktoś z dwójki Russell Westbrook – James Harden. Kibicuję temu pierwszemu, chociaż jego niesamowite statystyki nie przekładają się na większe sukces całej drużyny Oklahoma City Thunder i w tej dziedzinie przewagę ma Harden. Kandydatem do tego tytułu jest też Kawhi Leonard ze Spurs, ale wydaje mi się, że jest on zbyt mało "medialnym" zawodnikiem, żeby był w stanie pokonać wspomniany wyżej duet.  Liczę również na to, że tego wyróżnienia nie otrzyma Stephen Curry, ale niczego nie można wykluczyć…

 

Konrad Jaśkiewicz

1. Deron Williams. Za ligowe minimum pozyskujemy back-up dla Kyriego Irvinga, 32-letniego rozgrywającego, 3-krotnego All-Stara i dwukrotnego mistrza olimpijskiego, gościa, który zawsze wychodził w s5, który może i prime ma już za sobą, ale to co napisane zostało powyżej mówi samo za siebie. Bez urazy dla Kyle'a czy Larrego (przy którym póki co są tylko same znaki zapytania). Warto wspomnieć, że Cavaliers są już +55 w 92 minut gry tercetem Deron-LeBron-Frye. To może być nasz x-factor w postseason, który będzie miał szczęśliwy finał w czerwcu. 

2. Tak. Chociażbym tego nie chciał. Wolałbym przystępować do play-offs z dalszej pozycji, ale z wypoczętym LeBronem. Konferencję, w której James dzieli i rządzi od lat, Cavs wygrają nawet z 8. miejsca. 

3. San Antonio Spurs są faworytem na "jedynki", ale co dalej... Kontuzja Kevina Duranta, pozwala wyprzedzić ekipie Gregga Popovicha Golden State Warriors w wyścigu o najwyższe rozstawienie w konferencji (co też właśnie minionej nocy(13/14.03) uczynili. Ale co dalej? To przede wszystkim będzie zależeć od Kawhi'ego Leonarda i jego kolegów, od tego czy znajdą na GSW sposób oraz oczywiście od tego, w jakiej formie wróci Kevin Durant, bez którego (i której) trzeci z rzędu finał Cavs-Warriors będzie bardzo ciężki do osiągniecia.

4. Nie wiem. Będąc stronniczym, odpowiedziałbym LeBron James. Wystarczy zobaczyć, jak wygląda gra Cavaliers bez swojego lidera (choć to "grą" chyba ciężko nazwać). Bez wątpienia jest to najlepszy gracz w lidze od kilku lat, ale nie tylko to decyduje o przyznaniu nagrody. Amerykanie jednak są zakochani w statystykach, więc czy jest dla nich piękniejszy "sen na jawie" jak sezon na poziomie "triple-double" w wykonaniu Russella Westbrook'a? Ta kandydatura ma jednak poważną skazę, mianowicie bilans Thunder (37-29 w dniu pisania). Przy 50 zwycięstwach Thunder Westbrook byłby pewniakiem do nagrody MVP, jednak ten próg wydaje się mało realny. Kolejnym kandydatem, wg mnie najbardziej prawdopodobnym kolejnym "Najbardziej Wartościowym Graczem", jest James Harden. Statystyki niewiele gorsze od RW, jednak bilans o niebo lepszy (jednak w lepszej drużynie jakby nie patrzeć, bo Rockets bez Hardena pokonają Thunder bez Westbrooka). Nie wolno zapominać o najlepszym zawodniku drużyny, która najprawdopodobniej zakończy sezon z najlepszym bilansem w lidze, czyli o Kawhim Leonardzie. Każdy z 4 wyżej wymienionych ma szanse na statuetkę i naprawdę nie zazdroszczę w tym roku dziennikarzom, którzy wybierają w tym roku MVP, bo przed nimi bardzo twardy "orzech do zgryzienia".

 

Rafał Jurasiński

1. Bardzo ciekawe nazwiska dołączyły do nas w 2017 roku, ale mimo wszystko każdy z nich najlepsze lata ma już za sobą. Boję się, że nie wejdą w drużynę w 100% do czasu playoffs i w komplecie zawiodą nasze oczekiwania. Najbardziej liczę na Derona Williamsa, bo to (był?) genialny playmaker. Lepiej rozdaje piłki od Kyriego i kreuje pozycje partnerów. Liczę, że ustawienie z DW na jedynce i KI na dwójce będzie śmiercionośne. Dużym wzmocnieniem byłby Andrew Bogut, ale nie od dziś wiadomo, że do Andrzejów mamy pecha. Sanders nie pogra w tym sezonie, ale może dojdzie do siebie na przyszły. Pozytywnie zaskoczył Derrick Williams, w razie problemów Kevina Love'a nie będzie co prawda równym zastępcą, ale wstydu nie przyniesie. Najstarszy nowy nabytek czyli Kyle Korver rzut ma genialny, ale wobec krótkiego czasu gry jaki czeka go po sezonie może zgasnąć. Smith i Shump mają jednak lepszą pozycję w zespole, a do tego jeszcze Irving przechodzący na SG. To nie będzie sezon Korvera.

2. Skończą sezon na pierwszym miejscu z niewielką przewagą. Cały czas mamy sezon pod kontrolą i kiedy trzeba wygrywamy. Lue sadza na ławie liderów przeciw Clippers, więc musi czuć się spokojny o pierwsze rozstawienie. Dyskusja o pierwszym miejscu na Wschodzie jest dla tych, którzy szukają sensacji albo… nie znają się na NBA.

3. Po regularnym z jedynką wyjdą GSW. Liczę jednak, że w finale zobaczymy Spurs. Popovich robi wszystko, aby przechytrzyć Dubs, oby tylko Ostrogi nie odpadły zanim zagrają z Golden tak jak rok temu.

4. Nie lubię piramidalnego budowania drużyny pod jednego lidera. W latach 90-tych takie drużyny nie wchodziły do playoffs nawet. Korzystając ze słabości ligi, a w szczególności bardzo słabych ostatnich draftów, Westbrook i Harden w pojedynkę wygrywają mecze. Niestety, pomagają im też przepisy ograniczające mocną obronę. Ja tego nie kupuję i mimo szacunku do ich umiejętności, nie lubię oglądać takiej koszykówki. Co innego nasz LeBron. Chociaż jest wielkim dominatorem, to gra Cavs oparta jest na BIG 3, a kluczowe rzuty często oddaje Irving. MVP dałbym jednak temu czwartemu czyli Kawhiemu Leonardowi. Postęp tego gracza w ciągu 5 lat jest wręcz nierealny. W San Antonio mają chyba jakiś eliksir, który sprawia, że zawodnicy przekraczają swoje własne granice. Kawhi będzie jeszcze lepszy. Finały ze Spurs byłyby przeciekawe.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip