Viagra Generico Cialis Originale Kamagra 100 mg Kamagra Oral Jelly Acquistare Propecia Generico Test Pacchetti Generica Acquistare Viagra Strips Kamagra Oral Jelly Priligy Dapoxetina Generico Viagra Originale Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Kamagra Soft Tabs Viagra Originale 100mg Levitra Generico Levitra Originale Acquistare Test Pacchetti originale viagra Levitra Soft Tabs Kamagra Fizzy Tabs Acquistare Viagra Soft Tabs
Cleveland Cavaliers Polska CavsPL - Mecz

Cleveland Cavaliers Polska CavsPL

cialis flashback kamagra tjejer kamagra 100mg pour femme kamagra 100mg oral jelly australia buy levitra nz kamagra sobres kamagra online uk levitra controindicazioni kamagra oral jelly bestellen deutschland viagra online kaufen kamagra gel comprar kamagra 100 mg pillole levitra vaikutus cialis en om dagen levitra comprimidos kamagra 100mg preis kamagra bivirkninger levitra dosierung cialis ou viagra cialis erfahrungen cialis i norge
Erfahrungen Super Kamagra Cialis kaufen Potenzmittel Viagra Lida kaufen Erfahrungen Levitra Original Viagra Cialis Kaufen Cialis billig Lida kundenrezensionen Herren-Apotheke Online Lovegra kaufen Cialis oder Viagra Gegen Rauchen Viagra ohne Rezept Schlankheitsmittel Viagra pille Cialis Tadalafil Viagra rezeptfrei kaufen Cialis rezeptfrei
A+ A A-
Mecz

Mecz (454)

"To już jest koniec..." - relacja z 5. meczu finałów NBA

Poprzedni mecz dał nadzieję kibicom Cavaliers, na coś więcej, niż tylko jeden wygrany mecz w serii mistrzowskiej. Niestety, na nadziei się skończyło.

Mecz rozpoczął się po myśli Cavs. Brylowali w niej LeBron James (14 punktów) i Kyrie Irving (12 "oczek"). Pomogły w tym problemy z faulami u Kevina Duranta i Klaya Thompsona. Po stronie Cavs taki sam problem miał Kevin Love, ale strata u Kawalerzystów była mniej widoczna.

Początek drugiej kwarty przebiegał podobnie do pierwszej odsłony. Cavaliers grali swoje, utrzymując kilkupunktową przewagę. Wtedy wszystko jednak runęło.
Gracze ze Złotego Stanu byli niesamowici po obu stronach parkietu, przeprowadzając run 37-11 w którym przewaga sięgała momentami 19 punktów! To mogło zabić w niektórych już nadzieję na happy end.
Szampanów nie pozwolił jednak otworzyć JR Smith, który dwiema "trójkami", najpierw jedną nad Durantem równo z zegarem 24 sekund, potem drugą daleką, na 1.3s przed końcem połowy. Najlepszym graczem po stronie Cleveland był LBJ z 21 punktami.

11-sto punktowa strata na początku drugiej połowy nie podcięła graczom z Ohio skrzydeł. Gra toczyła się kosz za kosz, z lekkim wskazaniem na obrońców tytułu. Dzięki LeBronowi, Kyriemu i JR Smithowi na niecałe 7 minut do końca 3. kwarty Cavs przegrywali siedmioma punktami. Gra wróciła do systemu "punkt za punkt", przewaga Warriors nadal wahała się w granicach 7-10 punktów. Na 4 minuty przed końcem, LeBron po akrobatycznym rzucie miał szansę na akcję 2+1, lecz spudłował rzut osobisty, który był straszną bolączką Cavs w tym, jak i w pozostałych meczach Finałów (15/23). Jednak James zrehabilitował się za chwilę pięknym alley-oop pasem do Tristana Thompsona. Przewaga Warriors stopniała w pewnym momencie do 4 punktów, ostatecznie na koniec kwarty zatrzymując się na 5. Tę część znów daleką trójką zakończył JR Smith, który nie mylił się dziś w takich sytuacjach mając 19 punktów w tym 5 na 5 za 3!  Cavaliers wrócili do gry...

...ale nie na długo. Do połowy ostatniej kwarty nadzieja się tliła, Cavs utrzymywali dystans, który można było nadrobić jednym, kilkupunktowym runem. Nie doszło do tego. A w zasadzie doszło, tylko nie w tę stronę, w którą byśmy chcieli. Głównie za sprawą świetnego dziś Duranta (39/7/5) GSW, znów powiększyli przewagę do ponad 10 punktów, przeprowadzili tym decydujący cios, po którym Kawalerzyści, próbowali, ale się już jednak nie podnieśli. Mecz zakończył się wynikiem 129-120, seria kończy się wynikiem 4-1. Golden State Warriors zostali mistrzami NBA sezonu 2016/17.

LeBron James dwoił się i troił, ale jego 41 punktów, 13 zbiórek i 8 asyst nie wystarczyło. 26 i 25 punktów dorzucili odpowiednio Kyrie Irving i JR Smith (7/8 za 3). 15/8 Tristana Thompsona. Zawiedli Kevin Love i ławka rezerwowych. Ten pierwszy rzucił tylko 6 punktów, rezerwowi złożyli się na jedno oczko więcej. Dla porównania, po drugiej stronie parkietu rezerwy trafiły 35 punktów... Po stronie wygranych, oprócz KD, Stephen Curry zanotował 34/6/10, Draymond Green 10 punktów i 12 zbiórek, 6th-manem Andre Iguodala z 20 punktami.

Cud się nie zdarzył. Przed managmentem Cleveland ciężki off-season. David Griffin, o ile pozostanie, ponownie musi wspiąć się na wyżyny, aby dać LeBronowi szansę na rewanż za kolejną porażkę w finale NBA. Ta seria pokazała, jak daleka droga przed nimi.

Skrót:

Czytaj dalej...

Rywalizacja wraca do Oakland!

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

Przed tegorocznymi Finałami NBA jednego mogliśmy być pewni – Cleveland Cavaliers już nic nie muszą, ponieważ poprzednia kampania przyniosła teamowi ze stanu Ohio upragniony tytuł. LeBron James i spółka nie chcą jednak spocząć na laurach i chcieliby ponownie móc świętować z fanami w Cleveland. Cały czas jest na to szansa, ale trzeba „jedynie” wygrać następne trze mecze przeciwko Golden State Warriors. Skądś to chyba znamy?

Po meczu numer trzy stało się jasne, że obrona mistrzostwa NBA będzie się równać ponownemu napisaniu historii tej ligi, bo nikt przecież jeszcze nie wygrał serii w Playoffs, gdy przegrywał 0-3. Najpierw jednak trzeba było powalczyć o honor i rozstrzygnąć na swoją korzyść drugi mecz w Quicken Loans Arena. To się udało, a styl tego zwycięstwa może napawać optymizmem przed kolejnym starciem, a może i starciami.

Wine & Gold mogli być w zupełnie innym miejscu, jeśli chodzi o te Finały. Niepotrzebny przestój w drugim spotkaniu w hali Warriors, następnie fatalna końcówka Game 3 i już GSW dzieli od trofeum tylko jedno zwycięstwo. Cavaliers nie mają już absolutnie żadnego marginesu błędu i w nocy z piątku na sobotę żadnego niepowodzenia nie było.

W wygranej 137-116 Kawaleria odnotowała kilka rekordów, np. najwięcej punktów do przerwy w historii Finałów NBA, najwięcej trafionych „trójek” w najważniejszej serii sezonu (24). Tylko podobna postawa może zagwarantować sukces, tym razem na trudnym terenie – w Oracle Arena. GO CAVS!

 

Kiedy: 12/13.06.2017

 

Godzina: 3:00

 

Gdzie: Oracle Arena, Oakland, Kalifornia

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - LeBron James, PF - Kevin Love, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Kevin Durant, PF - Draymond Green, C - Zaza Pachulia

 

Kluczowy matchup:

 

LeBron James - Kevin Durant

 

Kontuzje:

 

Cavs: Edy Tavares (poza grą)

 

Warriors: brak

 

Czytaj dalej...

Nie lekceważ serca mistrzów - wygrana w game 4!

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

Po niesamowitym spotkaniu wygrywamy 137 - 116 i unikamy sweepu! Cavaliers grali o honor i było to widać na parkiecie. Mecz był tak dobry, że kompletnie zapomniałem o notatkach, które zawsze robię, więc dziś tylko krótko, bo każdy widział, co się działo, a jeśli nie to obowiązkowo musi nadrobić zaległości!

Cavs byli fantastyczni w ataku i w pierwszej kwarcie rzucili aż 49 punktów. Pobili też rekord punktów zdobytch do przerwy. Fantastyczny znowu był duet LeBron & Kyrie. Irving zagrał jeszcze lepiej niż w game 3, a James kolejny raz miał triple double. Cleveland było bardzo gorące w ataku,  24 trafione trójki to rekord finałów. W końcu zaczęło wpadać! Kevin Love miał świetnie nastawiony celownik, J.R. trafiał trudne rzuty, TT wreszcie walczył na tablicach, Rysiek Jefferson dał sporo energii z ławki, udało się ograniczyć poczynania Curry'ego w ataku i mamy pierwsze zwycięstwo.

Mecz był szalony, z wieloma przerwami, kontrowersjami i faulami technicznymi. Były spięcia, były dyskusje, ostre faule i błędy arbitrów. Działo się naprawdę dużo i to jest absolutny must see dla każego fana basketu.

Jest 3:1 i gramy przeciwko jeszcze lepszej drużynie niż rok temu. Nasze szanse na mistrzostwo są niemal zerowe, ale liczymy na kolejny świetny mecz i walkę do samego końca. Jeśli jest ktoś, kto może po raz kolejny dokonać niemożliwego i zapisać się złotym głoskami na kartach historii, to jest to LeBron.

In King we trust...

Czytaj dalej...

Limit niepowodzeń wyczerpany

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

Wydawało się, że mecz numer trzy tegorocznych Finałów NBA wreszcie przyniesie pierwszą porażkę Golden State Warriors, a Cleveland Cavaliers wrócą do gry. Heroiczna postawa LeBrona Jamesa i Kyriego Irvinga nie pomogła – mistrzowie ligi przegrali 113-118 i nie mają już miejsca na potknięcia. Wciąż mogą na nowo napisać historię koszykówki, ale będzie to piekielnie trudne zadanie.

Na nieco ponad trzy minuty przed końcem Game 3 Cavs prowadzili sześcioma punktami, ale seria 11-0 w wykonaniu GSW pozwoliła im wyrwać zwycięstwo w „Q” Arena. To właśnie te przestoje są mankamentem Kawalerii w toczących się Finałach, a wiemy doskonale, że „Wojownicy” potrafią bezlitośnie wykorzystywać takie momenty.

Ekipa ze stanu Ohio będzie potrzebowała dużo mocniejszego wsparcia z ławki oraz od reszty wyjściowego składu, ponieważ nie można po raz kolejny liczyć na to, że LBJ i Kyrie sami wygrają spotkanie.

Dużym zaskoczeniem na minus są Tristan Thompson i Deron Williams, którzy praktycznie nic nie dają drużynie, a przecież od takich zawodników zawsze musimy oczekiwać gry na najwyższym poziomie.

Wspólny wysiłek całego teamu oraz koncentracja w każdej sekundzie spotkania – to może być klucz do pierwszej wygranej w Finałach 2017.

 

Kiedy: 09/10.06.2017

 

Godzina: 3:00

 

Gdzie: Quicken Loans Arena, Cleveland, Ohio

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - LeBron James, PF - Kevin Love, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Kevin Durant, PF - Draymond Green, C - Zaza Pachulia

 

Kluczowy matchup:

 

LeBron James - Kevin Durant

 

Kontuzje:

 

Cavs: Edy Tavares (poza grą)

 

Warriors: brak

 

Czytaj dalej...

Czy czeka nas powtórka z 2016 roku?

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

Dla Cleveland Cavaliers zbliża się najważniejszy mecz tegorocznych Finałów NBA. Wszyscy w Ohio liczą na to, że będziemy świadkami podobnego do zeszłorocznego zwrotu akcji, czyli wygranej Kawalerii w meczu numer trzy, a następnie sukcesu w całej serii, który poskutkuje mistrzostwem ligi. Game 3 w Cleveland o godzinie 3:00 czasu polskiego.

Zeszłoroczne Finały nie są jedyną rywalizacją w Playoffs w historii Cavs, kiedy to Wine & Gold przegrywali już 0-2, lecz udało im się zakończyć serię zwycięstwem. Wydarzyło się to jeszcze w Finale Konferencji Wschodniej w 2007 roku przeciwko Detroit Pistons.

Golden State Warriors z obecnej kampanii wydają się być teamem dużo mocniejszym od drużyny z poprzednich rozgrywek, ale zdążyli już raz przegrać w Quicken Loans Arena w niedawnym sezonie zasadniczym. Nie ma wątpliwości, że Cavs są jednym z niewielu teamów w lidze, które są w stanie powalczyć z „Wojownikami”.

Bardzo ważną kwestią dla ekipy Tyronna Lue będzie koncentracja. Każdy przestój może być boleśnie skarcony przez Warriors, którzy mają w swoim składzie niesamowitych strzelców zza łuku. Pełne skupienie przez 48 minut spotkania może zaprocentować pierwszą porażką zespołu z Oakland w tegorocznych Playoffs.

Nie zapominajmy również o najlepszej publiczności w całej lidze, która może dać niesamowicie energetycznego kopa całej drużynie. W tegorocznych Playoffs CC przegrali tylko jeden mecz we własnej hali, a ogółem w ostatnich szesnastu meczach w „Q” w tej fazie sezonu wygrywali aż czternaście razy.

 

Kiedy: 07/08.06.2017

 

Godzina: 3:00

 

Gdzie: Quicken Loans Arena, Cleveland, Ohio

 

Wyjściowe piątki:

 

CAVALIERS: PG - Kyrie Irving, SG - J.R. Smith, SF - LeBron James, PF - Kevin Love, C - Tristan Thompson

 

WARRIORS: PG - Stephen Curry, SG - Klay Thompson, SF - Kevin Durant, PF - Draymond Green, C - Zaza Pachulia

 

Kluczowy matchup:

 

LeBron James - Kevin Durant

 

Kontuzje:

 

Cavs: Edy Tavares (poza grą)

 

Warriors: brak

 

Czytaj dalej...

Druga porażka na wyjeździe – relacja z game 2

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

Cavaliers dobrze rozpoczęli dzisiejsze spotkanie. LeBron był bardzo agresywny i atakował obręcz, a skutecznością błyszczał Kevin Love i początkowo to my prowadziliśmy w tym meczu. Zastanawiające było jednak dla mnie napędzanie tempa przez Cavs. James miał pozwolenie na kontry i szybkie indywidualne akcje, co przynosiło punkty, ale ogólnie szybka gra przeciwko Warriors to nie jest dobry pomysł.  Po chwili przyszedł słabszy okres spotkania w wykonaniu graczy z Cleveland i zrobiło się -10. Dominował wtedy Curry, który bardzo często pojawiał się na linii rzutów wolnych. Pierwszą kwartę przegraliśmy 40-34.

Warriors zmienili swoją rotację na starcie drugiej ćwiartki meczu i tym razem na boisku razem był Durant i Thompson, a nie jak to było w poprzednich meczach Thompson i Green. GSW miało przewagę w tym fragmencie spotkania, w dwóch akcjach pod rząd dostaliśmy dwie czapy i było -12. W grze trzymali nas świetni LeBron i Love, a podkreśleniem bardzo dobrej dyspozycji tej dwójki była ich akcja na alley oop. Cavs grali nieźle w defensywie i wymuszali straty Warriors. Pojawiły się wreszcie przechwyty i stratę udało się zmniejszyć do trzech punktów. Do przerwy było 67-64, a spektakularny występ zaliczał James – 18 punktów, 8/12 z gry, 10 asyst i 6 zbiórek.

W trzeciej kwarcie Warriors rozstrzelali się z dystansu, a ekipa z Ohio miała problem z umieszczaniem piłki w koszu i po raz kolejny przegrywaliśmy wysoko. Udało się zmniejszyć straty do -4 po kolejno trójce Brona, jego punktach z pod kosza i świetnej asyście. Steve Kerr (który wrócił w tym meczu na ławkę gospodarzy) wziął czas i po chwili GSW zrobiło kolejny run. Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 102-88.

Czwarta kwarta była do pewnego momentu wyrównana i wynik oscylował wokół dwucyfrowej przewagi Warriors, ale w pewnym momencie Curry i Durant złapali vibe na dystansie i zaczęli trafiać trójki z 9 metrów. Gospodarcze odskoczyli Cavaliers i na 5 minut przed końcem spotkania było już +20. Ostatecznie wynik końcowy to 132-113.

Cavaliers znowu nie poradzili sobie z ofensywą GSW, mimo że do przerwy wyglądało to obiecująco, ale głównie dlatego, że Warriors popełniali straty, a my dotrzymywaliśmy im tempa w ataku. W drugiej połowie uwidoczniła się różnica talentu po obu stronach parkietu. LeBron zaliczył triple double 29/11/14 na bardzo dobrej skuteczności 12/18 z gry, do tego dorzucił trzy przechwyty i blok. W drugiej połowie nie był już aż tak agresywny, ale jego należy winić za to spotkanie najmniej. Kevin Love miał aż 27 punktów i stanowił jedyne wsparcie dla Króla. Po ostatnich 21 zbiórkach, teraz miał ich tylko 7, ale robił swoje w ataku. Kyrie Irving nie był sobą. Trafił tylko 8 rzutów z 23 oddanych i nie dał nam szans na wygraną. Pisałem w zapowiedzi, że aby wygrywać z Warriors, potrzebujemy spektakularnego Uncle Drew. Na razie nic takiego nie ma miejsca. TT znów miał tylko 4 zbiórki i też póki co zawodzi. J.R. Smith wyróżnił się jedynie faulami. Ławka znowu nic nie wniosła, a nasze rzuty za trzy wołają o pomstę do nieba – 8/29 i 27% skuteczności. LeBron sam nie wygra...

W ekipie gości błyszczał znowu ten sam duet. Curry miał problemy ze skutecznością, ale zaliczył triple double 32/10/11, a KD 33 punkty, 14 zbiórek i aż 5 bloków. Przebudził się Klay Thompson, który do świetnej gry w obronie dorzucił 22 punkty na bardzo dobrej skuteczności. Problemy z faulami przez cały mecz miał natomiast Draymond Green, ale i tak zapisał na swoim koncie 12/6/6.

Tym razem to Warriors mieli aż 20 strat, ale trafili 18 trójek i to wystarczyło. Przerażający jest ten team, ale Cavaliers mogą grać lepiej! Zawodzi Kyrie Irving i role players. To oni muszą w końcu przyjść do gry i oby stało się to w trzecim meczu, bo inaczej seria może zakończyć się sweepem, czego bardzo byśmy nie chcieli. Co więcej, cavs nie mogą grać tak szybko, bo w tej grze są wyraźnie słabsi od Warriors, a w drugiej połowie meczu byli zmęczeni. Czekamy na pobudkę w game 3!

Czytaj dalej...

Finały rozpoczęte porażką

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

W pierwszym meczu tegorocznych Finałów NBA Cleveland Cavaliers ulegli w Oakland miejscowym Golden State Warriors 91-113. Kluczową okazała się być kwarta numer trzy, którą mistrzowie NBA przegrali aż trzynastoma punktami. Szansa do rewanżu nadarzy się w nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy to o 2:00 polskiego czasu czeka nas kolejne starcie w Oracle Arena.

Przed najważniejszą serią całych rozgrywek w sezonie NBA jedno było jasne – Cavs nie musieli już nic nikomu odowadniać. LeBron James dotrzymał słowa i dał Ohio tytuł mistrzowski, Kyrie Irving pokazał, że jest jednym z najlepszych rozgrywających ostatnich lat, a Dan Gilbert wreszcie mógł uznać, że dobrze spożytkował te miliony dolarów, które wpompował w ekipę z Quicken Loans Arena. W tej chwili to wszystko nie jest ważne, gdyż drużyna Tyronna Lue cały czas odczuwa głód zwycięstw, głód obrony trofeum Larry'ego O'Briena.

Sprawa jest prosta – należy wygrać cztery mecze z Warriors, a to pozwoli na zatrzymanie mistrzostwa w Cleveland. Na razie bliżsi tego są jednak „Wojownicy”, którzy w tegorocznych Playoffs nie przegrali jeszcze meczu. Do trzynastego sukcesu poprowadził ich ten, który jest obecnie jednym z najmniej lubianych zawodników całej ligi – Kevin Durant. Zanotował na swoim koncie 38 punktów, a także dołożył po osiem zbiórek i asyst. Wtórował mu Stephen Curry, autor 28 punktów, 10 asyst i 6 zbiórek.

Nie jest zaskoczeniem, że Kawalerzystom liderował LeBron James (28 punktów, 15 zbiórek, 8 asyst), który został pierwszym koszykarzem w historii NBA z dorobkiem 6000 i więcej punktów w Playoffs. Kyrie Irving dorzucił 24 „oczka”, zaś Kevin Love 15 i aż 21 zbiórek. Bardzo słabe zawody rozegrał Tristan Thompson, który zakończył mecz bez dorobku punktowego, a jedynie z czterema zbiórkami.

Miejmy nadzieję, że mecz numer dwa przyniesie pierwszą porażkę Warriors w tegorocznych Playoffs, a Cavs pozwoli na zyskanie przewagi parkietu. W nocy z czwartego na piątego czerwca obecność przed ekranami i monitorami obowiązkowa!

Czytaj dalej...

Zaczynamy finały – zapowiedź pierwszego meczu (i całej serii)!

  • Dział: Mecz
  • Napisane przez
  • 0

Już dzisiaj w nocy o godz. 3:00 rozpoczynamy walkę o mistrzostwo. Przed sezonem wszyscy spodziewali się takiego obrotu sprawy i mnóstwo spotkań zostało rozegranych tylko po to, aby Cavaliers i Warriors spotkali się w czerwcu po raz trzeci z rzędu. Wczoraj na stronie pojawiły się nasze typy na tę serię, więc jeśli nie czytaliście, to zapraszamy. Teraz czas na zapowiedź.

GSW jest zdecydowanym faworytem, aby sięgnąć po tytuł zarówno w opinii ekspertów, jak i bukmacherów. Ciężko się temu dziwić, ponieważ zgromadzili w swoich szeregach czterech zawodników z top15 NBA, wygrali sezon zasadniczy, a następnie bez porażki przeszli konferencję zachodnią. To musi robić wrażenie. Cleveland po raz trzeci z rzędu rozpoczyna finały z pozycji underdoga. Trzy lata temu walczyliśmy, mimo że drużyna była przetrzebiona kontuzjami. Nie grał Kevin Love, w pierwszym meczu wypadł Kyrie Irving, ale James wspomagany przez „bandę zadaniowców” niósł na swoich plecach Cavs. To niestety nie mogło się udać. Rok temu bardzo kiepsko rozpoczęliśmy potyczkę z Warriors i w dwóch pierwszych meczach dostaliśmy srogie lanie. Wszyscy przyznali już tytuł GSW, ale ekipa z Ohio podniosła się i mimo niekorzystnego wyniku 1:3, zdobyła tytuł wygrywając trzy kolejne spotkania, w tym game 7 na parkiecie przeciwnika.

W tym roku wydaje się, że mamy mocniejszy skład niż w ubiegłych latach. Do tego James jest w życiowej formie (jak co roku, mimo że ma 32 lata!), a Kyrie i Kevin są zdrowi (Irivng narzekał na bóle kolana, co było widać w pierwszych dwóch rundach, ale przeciwko Celtics już odpalił). Niestety, Warriors wyglądają na najlepszy zespół w lidze po obu stronach parkietu i murowanego faworyta tej serii. My wierzymy jednak w najlepszego koszykarza na świecie i w to, że bogowie koszykówki nie pozwolą tak łatwo zdobyć tytułu zespołowi, który był 73-9 w zeszłym roku, a teraz wzmocnił się jeszcze jednym z trzech najlepszych graczy NBA.

Wiele napisałem już wczoraj i nie chciałbym się powtarzać. Napiszę więc tylko to, czego nie zawarłem w tamtym wpisie. Wydaje mi się, że kluczowe będzie to, aby wygrać jedno spotkanie w Oakland. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy byli w stanie wygrać wysoko z GSW, ale musimy „przyjść do gry” od pierwszego meczu. Musimy wyszarpać to zwycięstwo bardzo dobrą defensywą i solidną egzekucją. LeBron musi utrzymać swój poziom gry (lepiej już się chyba naprawdę nie da), ale najistotniejsze będzie wsparcie Irvinga i Love’a oraz reszty zawodników. Kyrie i Kevin nie mogą się gubić w obronie (o co będzie bardzo, bardzo trudno), a do tego muszą dołożyć sporo w ataku. O ile punkty Love’a mogą nie być aż tak istotne, bo jego rola może być ograniczona w tym matchupie, o tyle ofensywne zdobycze Kyrie’ego będą kluczowe. Uncle Drew musi zdobywać przynajmniej 30 punktów na mecz, jeśli mamy wygrać pojedynek strzelecki z Warriors. Potrzebujemy jego wielkich, spektakularnych spotkań, aby dać radę. Bardzo istotne jest to, aby nie tylko punktował, ale też kreował kolegów. Irving, który wjeżdża pod kosz i nie tylko kończy akcje, ale oddaje też piłki do kolegów, to najlepsza wersja naszego point guarda. Niestety, nawet jeśli big three będzie grało bardzo dobrze, to aby wygrywać potrzebujemy również solidnej gry od reszty. Tacy zawodnicy jak J.R. Smith, TT, Korver czy Shumpert muszą dokładać swoje cegiełki zarówno w defensywie, jak i w ataku. Cavaliers mają moim zdaniem szanse tylko wtedy, jeśli spowolnią tempo meczu i będą grać z Warriors w ataku pozycyjnym. Cleveland czuje się dobrze w kontrze i James atakujący z piłką kosz lub szukający w biegu strzelców w rogach, to jedna z moich ulubionych rzeczy w NBA, ale GSW to potęga w szybkim graniu jeśli pójdziemy z nimi na wymianę to nas zjedzą.

Bardzo wiele aspektów musi zostać spełnionych, aby Cavs wyrwali zwycięstwo na wyjeździe. W ekipie gości mogą zawieść nawet dwie gwiazdy, ale wystarczy, że pozostałe dwie zagrają bardzo dobrze i już jest problem. Po raz kolejny z pozycji Dawida przeciwko Goliatowi przystępujemy do zmagań o mistrzowski pierścień, a i tak presja jest ogromna. James zagra ósmy raz w finałach i tak naprawdę tylko dwa razy był faworytem. Teraz znowu ma szansę zamknąć usta wszystkim krytykom, a Cavaliers mogą sprawić wielką niespodziankę i pokonać ten „Dream Team”. Nam pozostaje wierzyć w Króla i całą ekipę. Część ekspertów typuje nawet sweep. Na papierze faktycznie jesteśmy słabsi, ale to jest sport. Wszyscy przed monitory, telewizory, komórki i trzymamy kciuki za Cleveland. To już dziś!

Czytaj dalej...

Gdzie LeBron nie może, tam Kyriego pośle... - relacja z Game 4 ECF

Cleveland Cavaliers pokonali Boston Celtics 112-99 i prowadzą w finałach Konferencji Wschodniej już 3-1.
Spotkanie miało podobny przebieg do tego, które odbyło się parę dni temu, jednak tym razem role się odwróciły.

W pierwszej kwarcie, po kilku dobrych minutach Celtics przypomnieli sobie dobrą grę w drugiej połowie Game 3. Cavaliers w początkowej odsłonie zdobyli tylko 19 punktów (najmniej punktów drużyny z Ohio w jednej kwarcie w tych PO), a LeBron James znów nie miał swojego dnia. W drugiej kwarcie złapał 4. faul i musiał opuścić parkiet, a Cavaliers przegrywali do przerwy 10 punktami 57-47. Na szczęście nie zawsze Cavs muszą liczyć tylko na LBJ'a.

Kyrie Irving przejął mecz w drugiej połowie i pomimo kontuzjowanej (pokręconej) kostki zdołał zdobyć 42 punkty w tym 19 w mniej niż 5 minut w 3q. 42 punkty to jednocześnie career-high Kyriego w PO.

"Ten dzieciak jest wyjątkowy. Byłem szczęśliwy móc siedzieć i oglądać go. Urodził się dla takich momentów" - podsumował krótko LeBron grę swojego młodszego kolegi z zespołu.

"Widział schodzącego LeBrona i chciał wziąć to na własne barki. Zrobił to." - to z kolei komentarz trenera Tyronna Lue.

"Wujek Drew" swoimi dryblingami i wjazdami pod kosz "mroził" obronę Celtics, trafiając 6 lay-upów, dwie "trójki" i jeden rzut wolny na 19 punktów w 4:48 w trzeciej kwarcie w tym dalekiego "prawie" buzzer-beatera na koniec. "Kawalerzyści" wygrali 3. odsłonę 40-23 i pokazali, że gracze z Bostonu nie mają już tego dnia na co liczyć.

W ostatniej kwarcie przypomniał o sobie LeBron, co pozwoliło Cavs na kontrolowanie meczu już do końca i pozostał już tylko jeden krok do ponownego spotkanie się z Golden State Warriors w Finałach NBA.

KI#2 do 42 punktów dorzucił 4 asysty. Mimo słabej pierwszej połowy James "wykręcił" 34/5/6, a Kevin Love dodał 17 punktów i zebrał również 17 piłek.  Wg ESPN Stats, graczestanowiący "Big3" zdobyli lub asystowali  przy 103 z 112 punktów w tym meczu, co daje aż 92%!

W drużynie ze stanu Massachusetts wyróżnili się Avery Bradley - autor 19 punktów i Jae Crowder - 18.

Następne (i miejmy nadzieję, że już ostatnie) spotkanie z drużyną z Bostonu w nocy z czwartku na piątek!

Skrót:

Czytaj dalej...

Cavs niespodziewanie przegrywają z Celtics

Wydawało się, że kolejne dwa spotkania finałów Konferencji Wschodniej to dla Cavaliers będzie tylko formalność. Po dwóch wygranych w Bostonie + przy nieobecności Isaiaha Thomasa nikt nie dawał Celtics większych szans na wygraną.

Spotkanie rozpoczęło się od pierwszego w tej serii prowadzenia Celtics, którzy jako pierwsi zdobyli punkty. Tym stanem rzeczy nie mogli się jednak cieszyć przez dłuższy czas, bowiem w trans wpadł Kevin Love. Wychowanek uniwersytetu UCLA zaliczył w pierwszej kwarcie aż 5 trafień zza łuku. To głównie dzięki jego trafieniom gospodarze przeważali. Swoje dołożył także Irving, autor 12 oczek. Po 12 minutach Wine & Gold prowadzili 35:24.

Początek drugiej ćwiartki był świetny w wykonaniu Imana Shumperta, który na trójkę gości odpowiedział dwukrotnie. Następnie Celtics zmarnowali kilka dogodnych pozycji na rzut, co doprowadziło do 13-punktowego prowadzenia Cavaliers i przerwy na rządanie. Nie wniosła ona jednak zbyt wiele do gry Bostonu, który wciąż miał problemy w obronie, pozwalając gospodarzom na rzuty z czystych pozycji (60% w pierwszej połowie). Trafienie Marcusa Smarta równo z syreną ustaliło wynik do przerwy - 66:50.

Po tym, co zobaczyliśmy w pierwszej połowie, nikt nie spodziewał się raczej diametralnej zmiany obrotu spraw. Co więcej, to Kawalerzyście rozpoczęli trzecią kwartę z wysokiego C i podwyższyli prowadzenie do 20 punktów. Przez dłuższy okres czasu przewaga utrzymywała się mniej więcej na tym pułapie. Wtedy sprawy w swoje ręcę wziął wspomniany już Smart (lider ofensywy gości tego wieczoru - 27 punktów, 5 zbiórek, 7 asyst), który zmniejszył stratę, trafiając dwukrotnie zza łuku. Cały zespół gości świetnie spisywał się w rzutach z dystansu i momentalnie doprowadzili do wyniku 85:80. 

Ostatnia część gry przyniosła zgromadzonym w Quicken Loans Arenie widzom sporo emocji, niestety bez Happy Endu. Celtics dwukrotnie trafili za trzy i zmniejszyli stratę do dwóch oczek. Na 4:22 minuty przed końcową syreną Boston objął swoje pierwsze prowadzenie od pierwszych minut gry. Niespełna 40 sekund przed końcową syreną Cavs znaleźli się w martwym punkcie. Goście objęli 3-punktowe prowadzenie. Na wysokości zadania stanął jednak JR Smith, który swoim czwartym trafieniem zza łuku doprowadził do remisu. W kolejnych akcjach oba zespoły punktowały, lecz ostatnie posiadanie należało do podopiecznych Brada Stevensa. Dzięki zasłonie na czystej pozycji znalazł się Avery Bradley, który skutecznie trafił za trzy. Piłka po jego rzucie odbiła się jeszcze parę razy od obręczy, w wyniku czego Kawalerzystom zabrakło czasu na oddanie ostatniego rzutu.

Ostatecznie Cavaliers przegrywają z Celtics 108:111, lecz wciąż są na prowadzeniu, jeśli chodzi o finały Konferencji Wschodniej (2-1). Kolejne spotkanie w Quicken Loans Arenie już 24 maja o godzinie 02:30.

LeBron James: 11 pts, 6 reb, 6 ast
Kevin Love: 28 pts, 10 reb
Tristan Thompson: 18 pts, 13 reb
JR Smith: 13 pts, 8 reb
Kyrie Irving: 29 pts

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Login lub Rejestracja

Logowanie

Rejestracja

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj
priligy dapoxetina generico Erfahrungen Priligy Dapoxetin Viagra kaufen Propecia Generika kaufen Acheter Kamagra Cialis rezeptfrei Lida kaufen Generic Propecia Acheter Generic Levitra Puissance drogues acheter pharmacie en ligne Levitra Professional Cialis Soft Kaufen billig Acheter Kamagra Super Viagra Tabletten Levitra rezeptfrei kaufen Viagra Tabletten Gegen Rauchen Acheter Generic Cialis Viagra kopen bij de kruidvat Acheter Tadacip