Redakcyjne 3-na-3: Nowy sezon, inni Cavs

Nets

Minionej nocy zainaugurowano kolejny sezon NBA. Przed nami miesiące wielkich emocji i nie ulega wątpliwości, że dla nas najważniejsze będą występy „nowych” Cleveland Cavaliers – bez LeBrona Jamesa, ale z Kevinem Love w roli największej gwiazdy ekipy, a także młodym Collinem Sextonem. W redakcyjnym gronie postanowiliśmy się pochylić nad trzema aspektami, które wydają się być dość istotne przed pierwszym spotkaniem nowej kampanii.

1. Co Cleveland Cavaliers osiągną w najbliższym sezonie?
2. Czy brak LeBrona Jamesa będzie oznaczać „rozwinięcie skrzydeł” u Tyronna Lue?
3. Kto będzie kluczowym zawodnikiem Cavs w nadchodzących rozgrywkach?

Sebastian Cieśliński

1. Ja niestety nie jestem optymistą względem naszej drużyny. Oprócz Love nie wydaje mi się żeby ktokolwiek był w stanie wziąć ciężar gry na swoje barki. Mamy dużo dobrych graczy, którzy w wielu drużynach fajnie by dopełniali skład, ale nie są to zawodnicy, którzy mogą dać nam zwycięstwa. Może kimś takim będzie Colin Sexton ale na pewno jeszcze nie w tym sezonie. Według mnie, będziemy cały sezon walczyć o Playoffs i prawdopodobnie zakończymy zmagania około 10 miejsca. Nawet jeśli nam dopisze szczęście i zdrowie i uda się trafić do najlepszej ósemki, to odpadniemy już w pierwszej rundzie. Nasz zarząd zrobił błąd, że nie wykorzystał odejścia LeBrona to odpalenia „restartu” drużyny. Przez tą decyzję będziemy teraz tkwić w czarnej dziurze NBA, bez topowych picków i bez szans na mistrza.

2. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Każdy wie, że drużyny z LBJ trenuje się inaczej. James przez to, że skupia grę wokół siebie, po części upośledza system jaki trener może chcieć wprowadzić. „Piękny” Tyronn ma teraz pole do popisu, może grać to co chce, to co zawsze chciał. Papiery na trenowanie ma, jest po świetnym stażu u Doca Riversa, za czasów kariery jako zawodnik grał również pod paroma dobrymi trenerami. Myślę, że pomysł ma i mam nadzieje ze uda mu się go zrealizować.

3. Żeby nie być nudnym, ominę Kevina Love’a i skupie się na zawodniku, w którym zawsze pokładałem nadzieje. Chodzi mi tutaj o Rodneya Hooda. Chłopak ma papiery na naprawdę dobrego gracza. Według mnie, zaraz po Lovie, najłatwiej potrafi wypracować sobie sam pozycję do rzutu. Jest lewo ręczny co też daje mu przewagę. Może być tą opcją numer 2, tym kimś który w momencie zwiększenia intensywności krycia Kevina, weźmie piłkę i ukarze drużynę przeciwną za zbyt wiele miejsca pozostawionego do gry. On może być, tym X-Factorem w nowych Cavs. Mam nadzieje, że odpali i że trener Lue da mu na to szanse.

Mateusz Jakubiak

1. Często słyszy się, że najlepszą opcją dla niektórych ekip jest przegranie jak największej ilości meczów i liczenie na wysoki wybór w kolejnym drafcie. Nie znoszę tego. Zawsze chcę, aby moje ulubione drużyny wygrywały, a celowe przegrywanie i odpuszczanie rozgrywek nie ma dla mnie zbyt wiele wspólnego ze sportem. Liczę na to, że Kawaleria udowodni, że zasługuje na grę w playoffs. Skład na pierwszą ósemkę w Konferencji Wschodniej jest wystarczający.

2. Oby. Nareszcie wszyscy będą mogli w stu procentach przekonać się o umiejętnościach szkoleniowych Tyronna Lue. Mam nadzieję, że to będzie dla niego przełomowy rok i przekonamy się o rzeczywistym wpływie LeBrona Jamesa na sposób prowadzenia teamu przez Lue.

3. Widzę kilku takich zawodników. Naturalnym wyborem są tutaj Kevin Love oraz Collin Sexton. Pierwszy z nich jest w tym momencie największą gwiazdą i najlepszym graczem Wine & Gold, zaś rookie zdążył już pokazać, że jest koszykarzem o dużych umiejętnościach. Wspomnę też o J.R. Smithe, który w offseason wydawał mi się być jeszcze mocniej związany z Cavs. Czy udowodni to na parkiecie? Trzymam kciuki!

Wojciech Markowski

1. Wydaje się, że management Cavaliers postanowił zrezygnować z tankowania, które po poprzednim odejściu LeBrona nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i mimo wysokich wyborów w drafcie nie udałoby się zbudować silnej drużyny, gdyby nie powrót Króla. Będziemy grać tymi, którzy zostali, a zadaniem zespołu jest walka o każde możliwe zwycięstwo. Miejsca 7/8 w konferencji wschodniej są do wzięcia i Cavs mają szansę włączyć się do walki o playoffs, ale przewiduję, że finalnie zabraknie nam paru zwycięstw i skończymy na miejscach 9/10. Liczę jednak na to, że Kawalerzyści będą chcieli udowodnić, że jest życie bez Jamesa i można grać niezłą koszykówkę w innym formacie.

2. Chciałbym. Praca z koszykarskim geniuszem, jakim jest LBJ na pewno różni się od pracy trenera w klubie bez niego. Teraz Lue ma spore pole do popisu. Musi zbudować ofensywę wokół Kevina Love’a, wprowadzić umiejętnie do składu Collina Sextona, rozwijać zdolnego Osmana, Clarksona czy Nance’a Jr., a przy tym walczyć o zwycięstwa. Atak wokół Kevina może funkcjonować, ale boję się o defensywę, która już w zeszłym sezonie była fatalna. Może teraz, kiedy talent w drużynie jest mniejszy, to pojawi się więcej zaangażowania, ale nadal dobrych obrońców jet tu tyle, co kot napłakał. Trzymam kciuki za Tyronna Lue, bo myślę że ma potencjał, ale jeszcze długa droga przed nim. Zna jednak tych koszykarzy i powinien wykorzystać 100% ich możliwości.

3. Oczywiście Kevin Love. Nasz wysoki wraca po latach do roli pierwszej opcji w ataku, jaką ostatnio pełnił w Timberwolves, gdzie jak pamiętamy wykręcał świetne statystyki, ale nie potrafił poprowadzić zespołu do playofffs. Teraz Kevin otrzymał kredyt zaufania w postaci nowego kontraktu i postara się pokazać z jak najlepszej strony. Musi być świetny, jeśli mamy rozmawiać o podjęciu rywalizacji o miejsca 7/8 na wschodzie. Bardzo liczę też na wszechstronny rozwój Cediego Osmana oraz na to, że Collin Sexton pokaże swój potencjał. Nie oczekuję od debiutanta cudów, ale chciałbym żeby systematycznie poprawiał swoją efektywność w ataku i angażował się po bronionej stronie parkietu.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.