Cleveland Cavaliers w sezonie 2017/2018 – podsumowanie

Za Cleveland Cavaliers niezwykle burzliwy sezon, który udało im się jednak zakończyć w Finałach NBA. Tam ulegli Golden State Warriors, ale sama obecność w tej rywalizacji była dla Kawalerii sukcesem, jeżeli weźmiemy wszystkie problemy ekipy ze stanu Ohio oraz częsty brak wsparcia dla LeBrona Jamesa w playoffs. Zapraszamy na podsumowanie naszego nadwornego kibica Cavaliers, Mateusza Jakubiaka.

Oczekiwania przedsezonowe

Przed sezonem wydawało się, że podopieczni Tyronna Lue bez większych problemów dotrą do NBA Finals i nie miało w tym przeszkodzić odejście Kyriego Irvinga, który znalazł się w Boston Celtics. W Cleveland mocno przebudowali roster, a ten nowy starał się mieć wszelkie argumenty, aby znów być najlepszą drużyną Konferencji Wschodniej.

Podsumowanie sezonu zasadniczego

4. miejsce w Konferencji Wschodniej, 1. miejsce w dywizji Central, bilans 50-32

Sezon regularny Wine & Gold był prawdziwą sinusoidą. James i spółka potrafili seryjnie wygrywać i przegrywać, a do tego dochodziły zawirowania wokół składu teamu z Quicken Loans Arena.

Cavaliers musieli sobie radzić bez Isaiah Thomasa w początkowej fazie rozgrywek, a powrót na parkiety rozgrywającego kibice Kawalerzystów wiązali z wielkimi nadziejami. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ Thomas nie sprawdził się w Ohio, a zza kulis zespołu dochodziły plotki o złym wpływie na skład byłego playmakera Celtics.

W lutym bez żalu rozstano się z Thomasem, Jae Crowderem, Dwyanem Wadem i Derrickiem Rosem, a Ohio opuścili także Channing Frye oraz Iman Shumper, czyli członkowie mistrzowskiej ekipy Cavs. Do Cleveland trafili George Hill, Rodney Hood, Jordan Clarkson oraz Larry Nance Jr. Debiuty mieli wymarzone, ponieważ CC rozbili na wyjeździe Celtics, ale później nowe nabytki wpasowały się w nierówność Kawalerii.

Trudno jednoznacznie ocenić te ruchy transferowe, ale Cavs zakończyli kampanię zasadniczą na czwartym miejscu i mogli liczyć na przewagę własnego parkietu jedynie w pierwszej rundzie playoffs.

Playoffs

Najważniejsza faza rozgrywek była w wykonaniu Cavaliers równie nieprzewidywalna.

Zaczęło się od małej niespodzianki, ponieważ Game 1 w pierwszej rundzie padło łupem koszykarzy Indiana Pacers. Była to pierwsza taka porażka LeBrona Jamesa w karierze, jednak on i jego koledzy odrobili straty w czwartym spotkaniu serii. Cała rywalizacja była bardzo widowiskowa, a jej ozdobą był buzzer beater LBJ-a w piątym meczu.

Cavs potrzebowali siedmiu potyczek, aby rozprawić się z piątą drużyną i rewelacją Konferencji Wschodniej.

W kolejnej rundzie Cavaliers trafili na Toronto Raptors, czyli na pierwszą ekipę Wschodu po kampanii regularnej. Dla teamu z Kanady to miał być właśnie„ten sezon”, kiedy uda im się rozprawić z LeBronem. Nic bardziej mylnego, ponieważ Kawaleria rozprawiła się ze swoimi rywalami już w czterech spotkaniach, a James ponownie zakończył jedną z potyczek równo z końcową syreną.

Finały Konferencji Wschodniej z Boston Celtics były ponownie walką aż do Game 7. Każdy z wcześniejszych sześciu meczów wygrywali gospodarze, więc faworytami ostatniego starcia był zespół z TD Garden. Nie było to problemem dla LBJ-a, który poprowadził swoich kolegów do sukcesu w tym spotkaniu oraz całej serii.

W NBA Finals mieliśmy powtórkę z ostatnich lat, gdyż Zachód reprezentowali tam Golden State Warriors, a więc obrońcy tytułu. Ta najważniejsza seria rozgrywek zakończyła się dość szybko, ponieważ GSW uporali się z Cavs 4-0. W Cleveland mogą jedynie żałować zaprzepaszczenia swoich szans w meczach numer jeden i trzy.

Niespodzianki/rozczarowania

+ Nie potrafię wskazać konkretnego pozytywnego zaskoczenia w drużynie Cavaliers. Ich liderem był LeBron James, który jednak często nie otrzymywał pomocy od swoich kolegów z teamu. Czasem zaskoczył Kyle Korver, czasem George Hill. Jeśli miałbym wskazać kogoś konkretnego, to postawiłbym na Jose Calderona, który nie zawodził, gdy pojawiał się na parkiecie.

– Wsparcie dla LeBrona. Najlepszy zawodnik wicemistrzów NBA zbyt często sam musiał prowadzić swoich kolegów do sukcesów. Część wystepów LBJ-a można okrzyknąć mianem „heroicznych”, a jego koledzy z drużyny mogą się tylko wstydzić, że nie dawali rady pomóc.

Zawodnik, na którego warto zwrócić uwagę w przyszłym sezonie

Trudno kogokolwiek wskazać, ponieważ nie znamy członków składu Cavs na kolejny sezon, a wszystko zależy od decyzji LeBrona Jamesa. Jeżeli zostanie, to i dużą część graczy nie opuści klubu. Jeżeli odejdzie, to za nim mogą podążyć inni koszykarze. Chciałbym pozostanie Jordana Clarksona, który zagrał kilka dobrych spotkań w sezonie regularnym i ma ogromny potencjał. Zawiódł w playoffs, ale wciąż na niego liczę.

1 Trackback / Pingback

  1. 2018 NBA Draft – relacja live! – Cleveland Cavaliers Polska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.