Druga porażka w Finałach

HillWarriors

W drugim spotkaniu tegorocznych finałów NBA Golden State Warriors zdominowali Cavaliers i powiększyli swoje prowadzenie w serii (2:0). Wojownicy kontrolowali przebieg gry i nawet na moment nie oddali prowadzenia.

Po pierwszym meczu, gdzie fatalnym zachowaniem w końcówce regularnego czasu popisał się JR Smith, wiele osób zapowiadało jego wielki powrót w kolejnej rywalizacji. 32-letni obrońca znalazł się w wyjściowej piątce Cavs, tak jak i George Hill, LeBron James, Kevin Love oraz Tristan Thompson, lecz ostatecznie nie zaprezentował się najlepiej (5 punktów, 2/9 z gry).

Starcie od dwóch szybkich trafień rozpoczął JaVale McGee, który w szeregach Warriors zastępował nieobecnego wciąż Andre Iguodalę. Nieskuteczność w ataku i bierność w defensywie doprowadziły do szybkiego odskoczenia z wynikiem przez gospodarzy. Cavaliers odpowiadali, choć nieregularnie. Swoje trafiali George Hil oraz LeBron, lecz nie byli oni wspomagani przez resztę zespołu. W międzyczasie dwukrotnie punktował również JR Smith, lecz na nieszczęście gości, były to jego jedyne trafienia tego wieczoru (choć na parkiecie spędził jeszcze ok. 23 minut).

Mimo słabszej postawy ekipa z Ohio nie pozwoliła GSW na zwiększenie przewagi, która oscylowała w granich 4-8 oczek. A przynajmniej nie do końcówki drugiej ćwiartki. Wtedy to bowiem na parkiet powróciło starting five gospodarzy, a strata Wine & Gold zaczęła się pogłębiać.

Po przerwie Kawalerzyści ponownie nawiązali walkę, choć nie zdało się to na wiele. Co prawda deficyt punktowy stopniał, lecz nie na tyle, bo móc objąć prowadzenie. Swoje cały czas trafiali Hill czy Love, lecz niezwykle odczuwalny był brak wsparcia z ławki. Po stronie gospodarzy nieustannie szaleli Durant (26 pts, 9 reb, 7 ast), a także Curry (33 pts, 7 reb, 8 ast).

Czwarta, a zarazem ostatnia kwarta to jedynie potwierdzenie dominacji Warriors. Strata Cavaliers diametralnie się pogłębiała, nikt poza LeBronem nie był w stanie odpowiedzieć rywalom. Ostatecznie Game 2 również pada łupem Wojowników (103:122), którzy tym samym prowadzą już 2:0 w tej serii.

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.