Jak będzie wyglądać rywalizacja z Boston Celtics? Typowanie CavsPL!

To już etap Finałów Konferencji Wschodniej. Po zaciętej walce z Indiana Pacers oraz zaskakująco spokojnych starciach z Toronto Raptors przyszedł czas na rywalizację z Boston Celtics. Jaki scenariusz na te spotkania przewiduje nasza redakcja? Odpowiedź poniżej!

1. Jaka jest najmocniejsza strona Celtics?

2. Gdzie szukać najsłabszych stron ekipy ze stanu Massachusetts?

3. Których koszykarzy uważasz za kluczowy matchup w tej serii?

4. Jaki przewidujesz wynik rywalizacji w Eastern Conference Finals?

5. Kogo wolisz w roli przeciwnika w Finałach NBA?

Mateusz Jakubiak

1. Trudno jest mi wybrać jeden plus, który wyróżnia się na tle całej reszty. Celtics są świetnym kolektywem, który potrafi sobie radzić w najtrudniejszych sytuacjach. Potrafili już w tym sezonie pokonywać silne ekipy i nie przeszkadzały im w tym urazy. Stawiam jednak na osobę trenera. Brad Stevens jest fenomenalnym fachowcem i losy tej serii będą mocno zależne od jego decyzji.

2. W Bostonie brak jest konkretnego lidera. Mógłby nim być ktoś z dwójki Kyrie Irving – Gordon Hayward, jednak obaj nie pojawią się już na parkiecie w tym sezonie. U „Celtów” często mamy do czynienia z sytuacją, gdy w kolejnym spotkaniu na lidera wyrasta inny zawodnik. Może to być siłą drużyną, ale i zgubą.

3. LeBron James przeciwko całej ekipie z Bostonu. Nie mam wątpliwości, że znów czekają nas niesamowite występy najlepszego koszykarza w NBA, ale mam nadzieję, że mecze z Raptors pomogły uwierzyć w siebie jego kolegom. Bez ich wsparcia bardzo trudno będzie pokonać team z TD Garden.

4. 4-2 dla Cavs. Celtics na pewno nie powtórzą występów zawodników z Toronto i będą w stanie dużo mocniej powalczyć z Kawalerią. Mają przewagę parkietu, a to oznacza, że Cavaliers muszą przynajmniej raz wygrać w Massachusetts. W tegorocznych playoffs nikomu się to jeszcze nie udało, ale Finały Wschodu to zmienią.

5. Houston Rockets. Wine & Gold wydają się mieć nieco większe szanse w starciu z Jamesem Hardenem i spółką.

Rafał Jurasiński

1. Trudno powiedzieć, bo Boston to niemal drużyna kompletna, ale pozbawiona wielkiej gwiazdy jakie mają pozostali trzej półfinaliści ligi. Postawię jednak na trenera i jego kontakt z graczami, którzy świetnie realizują zarysowaną taktykę. Właściwie każdy z Celtów może być oddelegowany do oddania najważniejszych rzutów i każdy może stać się bohaterem meczu. Trener, kolektyw, stosunek rutyny do młodzieńczego polotu, chemia, element zaskoczenia, dobra defensywa, łatwość odrabiania strat, gra do ostatniego gwizdka, szeroka ławka, dobre zarządzanie… To atuty, które przychodzą mi do głowy teraz, a pewnie nie jestem nawet w połowie. Murowany mistrz, ale za parę lat.

2. Brak gwiazdy. Gdyby pogrupować zawodników NBA w skali szkolnej od 1 do 6 to Bostonowi brakuje kogoś na “szóstkę” i nawet na “piątkę”. Powiedzmy, że Horford to taka piątka minus, a Tatum i Brown poprawiają się z czwórki na piątkę. Rozier, Morris, Baynes i Smart to czwórki, a reszta trójki. To może być bolączka Celts, ale oni sobie z tym potrafią poradzić dzięki głowie Stevensa. Szkoda, że nie będzie Irvinga, który toczyłby spektakularne pojedynki ze swoim byłym klubem, choć dla nas to dobra wiadomość. Grając razem z Haywardem pewnie nie dali by nam większych szans.

3. Hill – Rozier. Może trochę niespodziewanie stawiam na tę parę, ale Terry Rozier udowadnia wielką klasę w tych playoffs. Doświadczony George Hill będzie musiał ograniczyć jego płodność w ataku i także zmusić go do błędów w obronie. Sprawa jest o tyle ciekawa, że na urazy narzeka Shane Larkin i Rozier może rozgrywać tylko ze Smartem, który jest zdecydowanie wolniejszy.

4. Cavs zaskoczyli cały koszykarski świat zamiatając Raps do zera. Z niezdarnej drużyny opartej na wielkiej gwieździe nagle powstał team mogący się podobać Seria z Celtics zapowiada się pasjonująco. Stawiam 4-3 i finał dla nas.

5. Houston Rockets – z GSW nie mamy szans, a z Rakietami mamy je małe, więc wolę mniejsze zło.

Wojciech Markowski

1. Trener. Brad Stevens po raz kolejny pokazuje, że jest w absolutnym topie trenerskim i wielka kariera przed nim. Stracił Haywarda, stracił Irvinga, a mimo to w fantastycznym stylu doprowadził zespół po raz kolejny do finału konferencji pokonując rywali, którzy powszechnie byli uważani za faworytów. Drużyna znakomicie broni, a do tego mimo braku klasycznej pierwszej opcji rozwinęła swój atak. Zawodnicy Celtics nie byliby tak dobrzy poza Bostonem i jest to zasługa trenera, który zbudował doskonały system.

2. Nie napiszę brak lidera/gwiazdy na parkiecie, bo jak pokazały poprzednie rundy w tym przypadku nie jest to słaba strona drużyny. Zespół jest kompletny i bardzo trudno wskazać coś, co jest ich problemem. Małym minusem są zbiórki i może tutaj powinniśmy poszukać swojej szansy grając Lovem, Thompsonem i Jamesem, aby zdominować deski. Słabszą stroną jest też dyspozycja Celtów na wyjazdach. U siebie są niepokonani w tych playoffach, ale w halach rywali bywało różnie.

3. Brad Stevens vs Tyronn Lue. I mam na myśli bardziej tego drugiego, który nie może wyraźnie przegrać swojego matchupu z trenerem Celtics. Lue musi znaleźć sposób na defensywę Bostonu i pomóc LeBronowi, a nie tylko zostawić piłkę w jego rękach. Jaylen Brown jest dobrym defensorem i może sprawiać trochę kłopotów Jamesowi, ale trener musi wprowadzić takie zagrywki, które uruchomią resztę zespołu. Także po naszej stronie parkietu trzeba znaleźć sposób na zatrzymanie Jaysona Tatuma czy Terry’ego Roziera i to jest zadanie sztabu szkoleniowego, aby opracować odpowiedni plan.

4. 4-3 dla Cavaliers. Seria może wyglądać tak, że oba zespoły będą wygrywać u siebie, ale w siódmym meczu nie postawię przeciwko Królowi. Z drugiej strony, jeśli z Bostonu wrócimy z bilansem 0 – 2, to będę się mocno obawiał o dwa zwycięstwa u siebie. Kluczem do awansu będzie wyszarpanie pierwszego, bądź drugiego meczu w TD Garden, a potem bardzo dobra postawa w Cleveland, wtedy możemy to skończyć nawet w sześciu meczach. Widzę jednak też taką możliwość, że to Celtics wygrają serię 4:2. Po prostu zanosi się na świetną rywalizację na wysokim poziomie i trudno coś wyrokować, stąd mój typ na siedem spotkań.

5. Rockets. Po pierwsze dlatego, że chciałbym obejrzeć w końcu inne finały. Po drugie, mimo tego że uważam oba zespoły z Zachodu za ekipy poza naszym zasięgiem, większe szanse upatrywałbym w pojedynku z Houston. Po trzecie, jeśli przegramy z Rockets, trudniej będzie LeBronowi odejść do tego zespołu, w innym przypadku to “Rakiety” są jednym z faworytów w wyścigu po Króla.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.