Zimny prysznic i porażka w meczu otwierającym Playoffy

Cleveland Cavaliers po bardzo słabym meczy ulegli Indianie Pacers 90 – 80. Nasi koszykarze zawiedli przede wszystkim po atakowanej stronie parkietu, gdzie beznadziejnie spisywali się szczególnie przy rzutach zza łuku.

Cavaliers rozpoczęli spotkanie piątką Hill, Hood, James, Green, Love. Obie drużyny na początku miały problem ze znalezieniem właściwego rytmu i nie potrafiły umieścić piłki w koszu. Cavs próbowali wysoko podwajać Victora Oladipo, ale sami mieli ogromny kłopot ze skonstruowaniem płynnej akcji, a trójki nie chciały wpaść do kosza. Nawet kontry nie były skuteczne w wykonaniu naszych koszykarzy i w połowie kwarty mieliśmy na koncie zaledwie cztery punkty! Strata goniła stratę i wyglądało to fatalnie. Po ośmiu minutach gry było 20 – 6 dla Indiany. Dalej nie było lepiej i zanosiło się na kompromitację. Po pierwszej kwarcie wynik wynosił 33 – 14 dla Indiany.

Drugą ćwiartkę nasi koszykarze zaczęli z dużo większym animuszem i po trzech kolejnych trafionych rzutach zmniejszyli stratę do dwunastu oczek. Nate MacMillan wziął jednak szybko timeout, a po nim goście zanotowali kolejny run i znowu mieli wysoką przewagę. Na parkiet wrócił James i dał popis w kolejnych akcjach i przewaga Pacers zmalała do dziesięciu punktów. Niestety mecz w ten sposób falował i po chwili znowu było -15. Karcił nas zza łuku Oladipo, który w tym momencie miał już 16 punktów i cztery trafione trójki. Nam z kolei kompletnie nie chciały wpaść rzuty za trzy (2/14) i po pierwszej połowie było 55 – 38. Zanosiło się na wysoką porażkę.

Początek trzeciej kwarty to kontynuacja słabej gry gospodarzy i rekordowa przewaga gości – 23 punkty. Nasi zawodnicy byli po prostu bezsilni. To, że będziemy mieli problemy w obronie było w zasadzie pewne, ale liczyliśmy na to, że nasz atak będzie funkcjonował bardzo dobrze. Tymczasem to nasze poczynania ofensywne wołały o pomstę do nieba. Na trzy minuty przed końcem tej ćwiartki nastąpił przełom. J.R. Smith trafił dwie trójki pod rząd i strata wynosiła trzynaście oczek. To dało sygnał do ataku i w kolejnej akcji wyizolowany LeBron zdobył punkty, Jordan Clarskon zaliczył przechwyt i po kontrze zmniejszyliśmy przewagę Indiany do dziesięciu punktów. Za moment Kevin Love trafił za trzy z faulem i zrobiło się tylko -7. Run przeprowadzony przez gospodarzy doprowadził do wyniku 73 – 65 i takim rezultatem zakończyły się zmagania w tej części gry.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się od wyrównanej gry, a różnica punktowa oscylowała wokół 10 punktów. Niestety po dwóch udanych akcjach Oladipo przewaga znów wzrosła, a po chwii było -17. Kiedy wydawało się, że Cavs są coraz bliżej doskoczenia do rywali, Ci uciekli i odłożyli mecz do zamrażarki. Gospodarze jeszcze próbowali, ale strata była zbyt duża i na dwie minuty przed końcem meczu nasi starterzy opuścili parkiet, bo wiadomym było, że jest po meczu. 98 – 80 dla Pacers. Bolesna porażka Cavaliers i pierwsza przegrana Jamesa w historii w meczu otwierającym playoffy.

Gości do zwycięstwa poprowadził Victor Oladipo, mogący pochwalić się linijką 32/6/4/4. Należy wyróżnić też Mylesa Turnera, który miał 16 punktów i 8 zbiórek. Po stronie Cleveland statystycznie dobrze zapisał się LeBron – triple double 24/10/12, ale nie był to najlepszy występ Króla. Kevin Love miał tylko 9 punktów, ale dobrze walczył na tablicach zdobywając 17 zbiórek. Z niezłej strony pokazał się J.R. Smith, autor 15 oczek. Za to spotkanie należy zganić przede wszystkim fatalnego Jeffa Greena, który był 0/7 z gry, zdobył żadnego punktu i miał najgorszy wksaźnik +/- w drużynie.

Cavaliers zaprezentowali się przede wszystkim fatalnie w ataku. Ledwie 80 punktów dla jednej z najlepszych ofensyw sezonu to beznadziejny rezultat. Pacers bardzo dobrze bronili, ale też zawiodła skuteczność w sytuacjach, gdzie nasi gracze byli niekryci. 8/34 za trzy mówi samo za siebie.

Liczymy na to, że ten mecz to będzie zimny prysznic dla ekipy z Ohio i w kolejnym spotkaniu będzie to wyglądało dużo, dużo lepiej.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*