Zapowiedź serii Cleveland – Indiana

Tylko dwa zwycięstwa różnicy w sezonie regularnym oraz miejsca cztery i pięć w konferencji wschodniej. Teoretycznie to powinna być bardzo wyrównana seria, bez wyraźnego faworyta. Jak jest i jak będzie w rzeczywistości? Zapraszam do przeczytania analizy nadchodzącej pierwszej rundy playoffów i rywalizacji Cavaliers – Pacers.

Cavaliers mimo ogromnych problemów związanych z transferem Kyrie’ego Irvinga, niewpasowania się w zespół przybyłych Celtów, ciągłych zmian wyjściowych piątek, kłopotów ze zdrowiem trenera Lue, licznych kontuzji i afer w szatni zanotowali zaledwie jedne zwycięstwo mniej niż przed rokiem. I mogłoby się wydawać, że ta drużyna skonsoliduje się w playoffach i będzie tylko lepsza. Bardzo byśmy tego chcieli, ale wcale tak być nie musi. Nie ma co ukrywać, że mamy przewagę parkietu w tej rundzie, tylko dzięki fantastycznym rozgrywkom LeBrona, który zagrał we wszystkich 82 meczach. Ogromnym problemem Cavs może być to, że od trade deadline niemal bez przerwy któryś zawodnik wypadał z gry przez kontuzje i w zasadzie nie było kiedy zgrać całej grupy. Nasi pupile muszą zjednoczyć się wokół wspólnego celu i swojego lidera i jak najszybciej wejść na wyższy poziom intensywności, niż ten który widzieliśmy sezonie regularnym. Tyronn Lue ma spore pole manewru, jeśli chodzi o ustawienie rotacji i korzystanie z poszczególnych zawodników. Skład Cavaliers jest najsłabszy od lat, ale nadal jest szeroki. W playoffach, gdzie skraca się rotację i często korzysta się z ośmiu zawodników jest to bardzo ważne. Rolą trenera jest odpowiednio reagować i do gry wystawiać tych, którzy danego dnia są najlepsi. Mimo wielu zarzutów do naszego coacha, w poprzednich latach nieźle sobie z tym radził i oby tak samo było teraz.

Jeśli chodzi o ofensywę naszego zespołu to nie powinno być wielkich powodów do obaw. Mieliśmy piąty atak w lidze w czasie całych rozgrywek i teraz też powinno być dobrze. Tym bardziej, że Indiana nie ma wystarczająco dobrego obrońcy na LeBrona i ten powinien (z resztą jak co roku) dominować. To James będzie prowadził atak, a reszta drużyny musi przyjść do gry i trafiać z dobrych pozycji wypracowanych przez Króla. Kluczowe będą minuty bez LBJ’a na parkiecie. Im lepiej będzie to wyglądało, tym nasz lider będzie mógł odpoczywać więcej. Tutaj dochodzimy do zagrożenia, jakim jest zmęczenie. James rozegrał pierwszy raz w karierze wszystkie 82 mecze i do tego był pierwszy w średniej minut w całej lidze. Wiemy, że to nadczłowiek ale kiedyś może zabraknąć pary LeBronowi. Kluczowe będzie więc to, aby nie musiał przebywać na parkiecie niemal bez przerwy. Jestem jednak pewien, że spotkania będą wyrównane i Król w każdym meczu będzie grał spokojnie ponad 40 minut. Szalone i niebezpieczne.

Jak zwykle w przypadku Cavs, największą bolączkę będzie defensywa. Mieliśmy drugą najgorszą obronę w lidze. Jedynie Phoenix Suns tracili więcej punktów niż Cleveland i w zasadzie na tym powinienem skończyć. Pacers to 12. atak NBA i na tle naszej koszmarnej defensywy powinni wyglądać jeszcze lepiej. Oczywiście może być tak, że intensywność po bronionej stronie parkietu będzie większa niż w sezonie regularnym, ale nadal będą pojawiać się proste błędy i niewytłumaczalne nieporozumienia. Cavaliers mają ogromne kłopoty z bronieniem prostych pick&rolli oraz pick&popów, a w zasadzie na tym opiera się ofensywa Indiany. Dwójkowe akcje Victora Oladipo z Mylesem Turnerem czy Sabonisem będą katowane przez Nate’a MacMillana, a zapraszany będzie do nich przede wszystkim Kevin Love. Z ławki grę zespołu prowadzić będzie Lance Stephenson, którego Cavs będą zapewne odpuszczać na dystansie przechodząc mu pod zasłoną.

Indiana ma szeroki i wyrównany skład i jeśli jej role players będą grać na dobrym poziomie, to Cavaliers będą mieli kłopoty. Przede wszystkim jednak do gry musi przyjść Victor Oladipo, który po świetnej pierwszej części sezonu, w drugiej wyglądał na zmęczonego i nie był już tak efektywny. Trochę po cichu Myles Turner też nie grał na miarę oczekiwań i jeśli Pacers mają być groźni, to ich center powinien wejść na wyższy poziom. Cavaliers i ich rywale to odpowiednio 6. i 8. miejsce w lidze jeśli chodzi o skuteczność rzutów za trzy, ale jeśli chodzi o ilość oddanych trójek to już 3. i 25. To też może być wyraźna różnica, jeśli Cleveland będzie grało za trzy, a Indiana za dwa. Może się okazać, że samo to zrobi przewagę, ponieważ najprawdopodobniej nasz zespół wiedząc że nie potrafi bronić, będzie chciał wygrać rzucając po prostu więcej i lepiej od Pacers. Defensywne stopy to nie jest siła ekipy z Ohio i nie ma co na to liczyć.

Podsumowując, wydaje się że w opinii większości osób Cavaliers są zdecydowanym faworytem, ale głównie za sprawą tego że mają w składzie najlepszego gracza na świecie. Drużynowo oba zespoły są w miarę na podobnym poziomie i to właśnie wielkość LeBrona powinna zrobić różnicę. Pamiętajmy jednak, że w sezonie regularnym to Pacers wygrali rywalizację z Cavs 3-1, a o o tym nie mówi się za wiele. To nie będzie łatwa seria dla koszykarzy z Ohio. Typowałem 4:2 dla Cleveland, ale w tej chwili bliżej mi do 4:1. I nie chodzi tutaj o to, że nie wierzę w Indianę. Po prostu wierzę w Jamesa i w to, że nie pozwoli żeby ta seria trwała zbyt długo. Przewiduję pięć/sześć wyrównanych spotkań, w których każda czwarta kwarta będzie na styku, bo nasza drużyna nie potrafi odskakiwać wyraźnie rywalom przez to, że nie broni, ale w crunch time mamy wielkiego Króla i to on zrobi różnicę. Oby tylko miał na to siły, po tak wyczerpującym sezonie.

Pierwszy mecz już dziś o 21:30 naszego czasu. Let’s go Cavs!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.