Rozkład jazdy (03.04.-08.04.): to już (prawie) koniec…

… a przynajmniej koniec regular season. Przed nami ostatnie 9 dni sezonu, po których rozpocznie prawdziwa walka. Co czeka nas na zakończenie?

W tym roku w przeciwieństwie do lat poprzednich “coś” się dzieje. Na Zachodzie NBA wiadomo kto będzie pierwszy i drugi. Houston Rockets pewnie zmierzają po najlepszy bilans w NBA, a James Harden po statuetkę MVP (choć LeBron sądzi inaczej…). Trapieni kontuzjami Golden State Warriors po raz pierwszy od trzech lat nie są pewni przewagi parkietu w całej fazie posezonowej. Jednak póki co tylko trzy drużyny na pewno zagrają w drugiej połowie kwietnia. Trail Blazers są tą trzecią drużyną, choć oni swoją pozycję na podium mogą jeszcze stracić. O pozostałe pięć miejsc walczy siedem ekip.

Nieco inaczej sytuacja ma się na Wschodzie. Tutaj wciąż trwa walka o pierwsze i trzecie miejsce, ale wiadomo kto w play-offach zagra, bo znajdujący się na 9. miejscu Detroit Pistons mają już tylko matematyczne szanse na wyprzedzenie Milwaukee Bucks lub Miami Heat. Z “pudła” Cavs będą próbować strącić 76ers i Pacers, które tracą do “Kawalerzystów” odpowiednio pół i jedno spotkanie. O “mistrza” po wschodniej stronie USA walczą mający przed sobą trudne spotkania Raptors oraz goniących ich Boston Celtics, którym przyjdzie się zmierzyć jeszcze w bezpośredniej walce.

Z pozostałych 5 spotkań, trzy odbędą się w tym tygodniu. LeBronowi i spółce przyjdzie zmierzyć się z mocnymi rywalami ze Wschodu. W tym dwa u siebie, gdzie ostatnio ekipa z “The Q” jest mocna. W następnym czeka nas już tylko dwumecz z New York Knicks.

Od spotkania z wspomnianymi wcześniej “Dinozaurami Cavaliers rozpoczną tydzień, w który wkraczają w bardzo dobrej formie. Wygrali 8 z ostatnich 10 spotkań i mają serię 6 meczów bez porażki we własnej hali. Dla Raps to pierwszy mecz bardzo ciężkiego back-to-backu na wyjazdach, gdyż jutro zmierzą się z “Celtami” w Bostonie. To dla nich kluczowy dwumecz w kwestii walki o najwyższe rozstawienie na Wschodzie. Fanów jedynaka z Kanady może niepokoić fakt, że w obu halach ich ulubieńcy przegrali. Ostatni raz w Ohio gościli 22 marca i nieznacznie przegrali 132:129. Z powodu kontuzji dziś najprawdopodobniej bez Kyle’a Korvera (stopa) i George’a Hilla (kostka).

 

Teoretycznie najłatwiejszy rywal i to znów we własnej hali. Marcin Gortat wraz z wracającym po kontuzji Johnem Wallem są spokojni o udział w play-offach, a to spotkanie może być zapowiedzią potencjalnej pierwszej rundy. Być może przypomną się czasy, kiedy to młody LeBron mierzył się z Wizards prowadzonymi przez Gilberta Arenasa, który wtedy był jeszcze gwiazdą NBA. “Czarodzieje” muszą pilnować jednak swojego miejsca, bo podobnie jak Cavs już awansować wyżej nie mogą, ale w dalszym ciągu mogą też spaść na ostatnie miejsce na Wschodzie.  Mają jednak czas na ponowne zgranie się ze swoim liderem. Kto wie, czy nie to ich ostatnie wspólne play-offs. Od dawna krążą plotki, że Wall po tym sezonie może opuścić stolicę USA.

 

Ostatnie w tym tygodniu, ale być może najtrudniejszy rywal. Philadelphia walczy z Cavaliers o 3. miejsce i ewentualną przewagę w finałach NBA, ale też o to, żeby tej przewagi w całych rozgrywkach posezonowych nie stracić. Cavs z “Szóstkami” grali w tym sezonie już trzy razy i za tym ostatnim Joelowi Embiidowi (i również Benowi Simmonsowi) w końcu udało się pokonać LeBrona. Teraz jednak środkowy z “Miasta Braterskiej Miłości” jest kontuzjowany i trwają starania o jego powrót na pierwszą rundę. Nie ma pewności, że to się uda. Pod jego nieobecności to pierwszy numer Draftu 2016, ale tego sezonowy rookie będzie musiał wziąć na swe barki ciężar walki o jak najlepszą lokatę .

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*