Spójrzmy prawdzie w oczy, czyli o przyszłości i potencjale Cavs słów parę

Cleveland Cavaliers przegrali 4 z 5 ostatnich spotkań w Ohio. Po trade deadline bilans Kawalerzystów to 4-4. W konferencji wschodniej zajmujemy trzecie miejsce ze stratą 8,5 wygranych do Toronto i 7 spotkań do Bostonu. Jaki jest potencjał tej drużyny i o co będziemy walczyć w tym sezonie?

W Cleveland potrzebne było trzęsienie ziemi i takie nastało. Koby Altman i reszta włodarzy Cavs postanowili przewietrzyć szatnię i w ostatnim dozwolonym momencie dokonali wielu zmian. Początkowe opinie były różne – raczej neutralne do pozytywne. Pierwszy mecz w nowym składzie przeciwko Celtics wlał w nasze serca sporo nadziei, ale wiedzieliśmy że kolorowo nie będzie. Czy byliśmy jednak świadomi tego, że obecny zespół Wine & Gold nie jest już kontenderem?

To jest najsłabszy kadrowo zespół od czasu powrotu LeBrona. Kropka. James jest otoczony wieloma niezłymi graczami, ale nie ma obok siebie żadnego gracza, który ma realny wpływ na postawę zespołu. Nie będzie też nim powracający do drużyny Kevin Love, bo mimo całej sympatii do byłego gracza Minnesoty jest on dużym problemem w defensywie. To co zdobędzie w ataku, odda w obronie. W obronie, która mimo delikatnej poprawy nadal jest słaba i potrafi w wygranym meczu z Nets oddać 123 punkty. Tutaj muszę wrzucić kamyczek do ogródka Króla. LBJ jest fantastyczny w ofensywie i ciągnie ten skład za uszy w każdym meczu. Jest tak wszechstronny, tak doskonały w swojej grze, że ze śmiechem wspominam czasy, gdy jego hejterzy krzyczeli, że “nie ma rzutu” i bazuje tylko na sile. Jest jednak liderem i to od niego idzie przykład dla reszty zespołu. To on pierwszy powinien przykładać się do gry w obronie, a tak nie jest. Rozumiem argument mówiący o tym, jak jest on eksploatowany w ataku, do tego spędza bardzo dużo czasu na parkiecie i gdzieś musi znaleźć chwilę na odpoczynek. Skutkiem tego jest jednak postawa całej drużyny. Inną sprawą jest to, że dobrych defensorów jest u nas tyle, co kot napłakał i nawet przy maksymalnym zaangażowaniu nie ma szans na to, żebyśmy nagle stali się świetnym zespołem w defensywie. Wspomniałem o tym, że James nie ma obok siebie gracza, który ma realny wpływ na grę zespołu. Co mam na myśli – chodzi o gracza formatu all star, który jest graczem two – way. Koszykarza, który wznosi drużynę po obu stronach parkietu. Dla przykładu James Harden ma kogoś takiego w postaci Chrisa Paula, Russel Westbrook w postaci Paula George’a, Kyrie Irving w osobie Ala Horforda, DeMar DeRozan gra z Kylem Lowrym, nie wspominam już nawet o Warriors, którzy mają KD, Greena i Klaya…

Oczywiście można powiedzieć, że już przed sezonem sprawa mistrzostwa wydawała się rozstrzygnięta, bo Golden State są poza zasięgiem innych drużyn. My liczyliśmy jednak na to, że ponownie zdominujemy konferencję wschodnią, a w finale wzniesiemy się na maksimum i może przy odrobinie szczęścia będziemy w stanie podjąć rękawicę w starciu z GSW. Tymczasem na Zachodzie wyrósł “Wojownikom” poważny konkurent w Houston, a wschód znacząco się poprawił. Mamy silny Boston, rewelacyjnych Raptors, groźny Waszyngton czy coraz lepszą Philadelphię. Cavaliers grając w kratkę mogę wypaść nawet poza pierwszą czwórkę, a wtedy stracimy przewagę parkietu na całe playoffy. Nie ma co liczyć na to, że ponownie Kawalerzyści włączą wyższy bieg i prowadzeni przez LeBrona zmiotą rywali w drodze do finałów NBA. Obecnie o tytuł mistrza konferencji realnie bić się może parę zespołów, a Cavs nie są faworytem tej batalii. Jasne, że jest szansa na to, że drużyna się dotrze, Love wróci w dobrej formie po kontuzji, LeBron nadal będzie grał jak najlepszy koszykarz na świecie i wygramy wschód. Jest to jednak jeden z wielu alternatywnych zakończeń tego sezonu. Straciłem zaufanie do tej drużyny i nie widzę absolutnie żadnych szans na mistrzostwo. Na heroiczne pokonanie Celtics, Raptors, Wizards nadal tak, ale to nie będzie już spacerek. Musimy się z tym pogodzić.

Na koniec temat, który wraca do nas jak bumerang – przyszłość Jamesa. Przed sezonem swoje pieniądze postawiłbym na to, że Król zostanie. Z czasem szala się przechylała, ale nadal wydawało mi się, że to w Ohio szansa na kolejny tytuł jest największa. W tej chwili obstawiam, że LeBron odejdzie i nawet nie będę miał mu tego za złe. Obietnicę spełnił – wywalczył dla Cleveland i dla nas jedyne mistrzostwo w historii organizacji. Zapewnił nam świetne sezony i występy w finałach. Już jest legendą. Szkoda, że mamy tak mało argumentów, aby go zatrzymać. Piszę ten tekst z perspektywy fana Cavs. Fana, który stara się być jak najbardziej obiektywnym. A rzeczywistość jest taka, że organizacja, której kibicujemy nie jest dobrą organizacją. W ostatnich latach mieliśmy jednak bardzo dobrą drużynę. Teraz trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że drużynę mamy co najwyżej dobrą.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.