Iskierka nadziei się tli, Cavs ogrywają Wilki!

Wczoraj w nocy, po dramatycznym meczu, Cavs pokonali Minesotę Timberwolves w dogrywce 140:138. Rzut na zwycięstwo w ostatnich sekundach trafił nie kto inny jak LBJ, notując ostatecznie 34 punktów 10 zbiórek i 15 asyst. Po drugiej stronie parkietu największe problemy sprawiało duo Wiggins & Towns, którzy spotkanie zakończyli z odpowiednio 35 (14-21 z gry, 4-5 za trzy) i 30 punktami (10-12 z gry, a w tym 2-4 za trzy).

Udało się! W końcu wygraliśmy z naprawdę solidną drużyną, zaś cały team grał nieźle. Ogólnie wicemistrzowie NBA zanotowali dziś kosmiczną skuteczność z gry na poziomie 59% oraz 51% za trzy (nawet IT nie spadł ze skutecznością poniżej 50%!). I zapomnijmy, że po drugiej stronie parkietu przeciwnicy mieli tak samo, że obrona u nas nie istnieje – cieszmy się, że znów nie zostaliśmy ośmieszeni, że może to będzie ten Win, ten ‘Turning Point’ sezonu.

Może w końcu jakaś chemia w drużynie się pojawi. Może nasi zawodnicy znów uwierzą, że mogą, że się da. Tyle talentu jest w Cavs, tyle umiejętności, a jedyne co trzeba, to to połączyć, nauczyć się ze sobą grać i poświęcać swoje statystyki dla dobrego zgrania z Królem. I PRZEDE WSZYSTKIM CIESZYĆ SIĘ GRĄ, ponieważ tego ostatnio nie widzieliśmy w Cleveland. Czasem na parkiecie LeBron i reszta mieli takie miny, jakby ktoś ich biczem zmuszał do rzucania do tej pomarańczowej obręczy. No nic… Ja dziś żyję nadzieją (Liczę na to, że wy też będziecie), bo to dobre uczucie.

I jak już mówimy o nadziei… Prośba! Niech dziś w nocy DeAndre Jordan zostanie Kawalerzystą!

Na koniec piękna sekwencja na koniec ostatnich sekund dogrywki – klasyczny blok LBJ i game winner! Oby więcej takich!

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.