Cavs ośmieszeni przez Magic

Wczoraj w nocy Cavaliers ulegli na wyjeździe Orlando Magic 98:116, mimo prowadzenia nawet 21 punktami w pierwszej połowie. Cavs jak zwykle prowadził LeBron James, zdobywając 25 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst. W drużynie przeciwnej liderem okazał się być Jonathan Simmons, który mecz zakończył z 34 punktami na koncie.

Upokorzenie, porażka, tragedia, beznadzieja – takie słowa cisną się na język po wczorajszym meczu, który, o zgrozo, miałem okazję oglądać. Jeżeli Cleveland nie potrafią pokonać Orlando Magic, grających bez swoich liderów, to już sam nie wiem co niby ta drużyna zamierza osiągnąć w tym sezonie.

Zero gry zespołowej, zero ruchu piłką, zero grania w prawdziwą koszykówkę. Gramy jak zbieranina kolesi na osiedlowym boisku, a nie jak drużyna, która ma ambicję walczyć o wszystko w Playoffs. Do tego tylko słychać plotki o konfliktach toczących organizację.

Już w czwartek trade deadline i mam nadzieję, że skład zostanie poważnie przewertowany. Tu nie ma nic do stracenia, gorzej być nie może, a więc trzeba próbować. Są dostępni naprawdę fajni gracze i oby udało się jak nie wzmocnić, to może chociaż wymianą uzdrowić chemię w drużynie.

Kolejne spotkanie Cavs rozegrają już za parę godzin, o 2:00 polskiego czasu z Minnesotą Timberwolves.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.