Pacers trzeci raz w sezonie górą nad Cavs

Minionej nocy Cleveland Cavaliers podejmowali Indiane Pacers w ich własnej hali, odnosząc trzecią porażkę z rzędu (95:97). Liderem gospodarzy okazał się Lance Stephenson, który zakończył zmagania z 16 punktami 11 zbiorkami oraz 4 asystami. Kawalerzystami przewodził LeBron James który zanotował 27 punktów 8 zbiorek i 11 asyst.

Spotkanie zaczęło się od ogromnej przewagi Cleveland. Szybkie kontry i czujna gra w obronie dały duże prowadzenie i mogłoby się wydawać, komfort spokojnego prowadzenia meczu. Niestety w drugiej połowie, młodzi gniewni Pacers mocno zmotywowani zniwelowali ponad 20 punktową przewagę i dzięki paru ważnym rzutom w czwartej kwarcie, trójki – Oladipo Stephenson i Collinson –  udało się im kolejny raz ośmieszyć Cavs, notując sezonowy sweep.

Tak, drużyna która walczy o wejście do Playoffs na wschodzie zanotowała sweep na wicemistrzach NBA. Ciekawe czy skłoni to naszych graczy do jakiś refleksji i może ich w pewien sposób zmotywuje.

Cały czas nie jestem w stanie uwierzyć, że Cavs – ultra doświadczona drużyna która potrzebuje zwycięstwa jak człowiek wody na pustyni – wygrywając ponad 20 punktami na początku spotkania, oddaje je w drugiej jego części, przeciwko przeciętnej drużynie. To prawda, że Cavs są mocno osłabieni – brak dobrego rozgrywającego aż w oczy kole (IT i Wade byli po za grą), ale mimo to jakiś ruch piłki powinien być. W kontrze jest ekstra jest atletyzm, są umiejętności gry 1na1, tam naprawdę jesteśmy groźni. Gorzej jest jak przechodzimy w atak pozycyjny – Nie ma tam zupełnie płynności, większość akcji oparta jest na prostych izolacja to Jamesa, to Love, to często też Jeffa Greena. Trójki już nie siedzą jak w tamtym sezonie i okazuje się, że bez tego mamy spory problem. Szczególnie jest to duży problem patrząc, że straciliśmy kompletnie zbiórkę. Tristian Thompson pod tarczą nie istnieje, Kevin Love już też nie zbyt sobie tam radzi co skutkuje, że przegrywamy większość piłek 50 na 50. W poprzednich latach oddzielało nas od reszty to, że potrafiliśmy zdobywać ponowienia, że dobra obrona rzadko kończyła się ofensywną zbiórką przeciwników. W tym meczu w zbiórkach było 47-44 dla nas ale ludzie z Pacers bez ich nominalnego centra z LBJ, Lovem i TT powinismy ich tam poprostu zjeść. Zamiast tego najwięcej  piłek w meczu zbiera młody Sabonis.

Zarzad Cavs, apeluje! Bardzo proszę wyciągnijcie DeAndre Jordana! Potrzebujemy go ja mało kto.. z już zepsutym dużymi pieniędzmi i instagramowym życiem Thompsonem, nie mamy ani jednego porządnego centra w składzie. Przy naszej ciężkiej i wolnej grze tak się po prostu nie da. Jak nie Jordan to może Marc Gasol nie wiem, jedno wiem zmiany są potrzebne bo w takim układzie wątpię żebyśmy znów przeszli do finału NBA (o wygraniu nawet nie mowie bo póki co możemy co najwyżej całować po piętach GSW, Huston czy Spursów)

Kolejne spotkanie w poniedziałek o 2 w nocy z… Golden State Warriors o 2:00 Polskiego czasu. Cleveland powinno zagrać już w optymalnym składzie. Mam nadzieje, że walka z naszym odwiecznym rywalem tchnie dodatkową motywację w naszych zawodników i uda się odbić trochę od dołka w jakim póki co jesteśmy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*