Przegrywamy z Warriors

Cavaliers do samego końca byli w grze, ale finalnie ulegli gospodarzom w Oracle Arena 99 – 92. Nie obyło się jednak bez kontrowersyjnych decyzji sędziów, które po meczu stały się głównym temat dyskusji w internecie.

Cavs dobrze rozpoczęli to spotkanie i niemal do połowy drugiej kwarty cały czas utrzymywali się na prowadzeniu. Warriors popełniali wiele strat i nie siedziały im rzuty za trzy. W naszej drużynie ten element funkcjonował całkiem nieźle i dawał nam przewagę.

Niestety z czasem sytuacja się odwróciła i to gospodarze bardzo mocno ograniczyli straty, a nasi koszykarze zaczęli coraz częściej gubić piłkę. Przez to w drugiej połowie nieustannie niewielką przewagę punktową mieli Warriors. Drużyna z Cleveland zdołała doprowadzić do remisu na niecałe dwie minuty przed końcem spotkania, ale niestety potem lepiej funkcjonowało Golden State i z boiska schodziliśmy pokonani.

Końcówka meczu mogła jednak potoczyć się inaczej, ponieważ sędziowie w dwóch sytuacjach nie odgwizdali faulu Kevina Duranta na LeBronie i zamiast czterech rzutów wolnych, zaliczyliśmy dwie straty. Czy były to dobre decyzje arbitrów, czy też niekoniecznie pozostawiam Wam do oceny, ale na pewno były to bardzo kontrowersyjne momenty, które zaważyły o losach spotkania (moim zdaniem ewidentne faule).

Sam mecz, nie ma co ukrywać zawiódł. Mimo, że był wyrównany i żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć rywalom, to brakowało płynności i składnych akcji. Lepiej pod tym względem zaprezentowali się koszykarze Warriors. W naszej drużynie każdy punkt wyglądał na zdobyty z ogromnym trudem, co potwierdza też fatalna skuteczność Cavs – 31,8% przy 46,3% GSW.

Ciężko wygrać z „Wojownikami”, kiedy LeBron rozgrywa słabe spotkanie, a tak było tym razem. James nie mógł wejść w odpowiedni rytm i męczył się w ataku. Na swoim koncie zanotował 20/6/6, ale trafił ledwie 7/18 rzutów z gry i miał 7 strat. Mimo słabego występu Cavs na parkiecie z nim byli tylko -1. Wyróżnić należy przede wszystkim Kevina Love’a, który miał 31 punktów i aż 18 zbiórek. Kevin trafił aż 6 trójek, ale też nie grzeszył  skutecznością – 9/25 z gry. Niezłe zawody zaliczył Jae Crowder – 15/6 oraz Dwyane Wade – 13/5/4/3, ale nasza ławka oprócz niego nie wniosła do gry nic, a szczególnie denerwował swoją nieporadnością Jeff Green.

Gospodarze zaprezentowali się lepiej niż przyjezdni. Najlepszym graczem Warriors był Klay Thompson, autor 24 oczek z 15 rzutów. Najlepszym strzelcem GSW został Durant – 25 punktów, ale tylko 8/19 z gry. Do swojego dorobku dołożył jednak aż 5 bloków. Draymond Green wykonywał świetnie czarną robotę i zanotował ciche triple double – 12/12/11. Na plusie była też ławka mistrzów NBA, która dała odpowiednie wsparcie starterom.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*