Byki po raz trzeci, Thomas coraz bliżej

Cleveland Cavaliers pokonali poprzedniej nocy Chicago Bulls 115-112 i była to już 12. wygrana z rzędu w „The Q”! Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził nie kto inny jak LeBron James, który dostał solidne wsparcie od drugiej naszej gwiazdy – Kevina Love. Trzeci All-Star z Cleveland – Isaiah Thomas – jest coraz bliżej powrotu na parkiety NBA.

Z powodu kontuzji lewej kostki, z gry wykluczony był JR Smith. W pierwszej piątce dość niespodziewanie zastąpił go Channing Frye, gdyż wydawać się mogło, że swoją szansę otrzyma Kyle Korver lub do wyjściowego składu, na mecz ze swoją byłą drużyną, powróci Dwayne Wade.

Przez 48 minut żadna ze stron nie potrafiła uzyskać znacznej przewagi, ale pomimo kilku zrywów „Byków” Cavaliers cały czas kontrolowali grę. Spotkanie rozstrzygnęło się w końcowych minutach, podobnie jak pozostałe mecze, które zostały rozegrane tej nocy.

Chicago Bulls słabo rozpoczęli ten sezon. Osłabieni odejściem Jimmiego Butlera, koszykarze z „Wietrznego miasta” słabo rozpoczęli ten sezon, typowani byli do czołówki loterii Draftu, która odbędzie się właśnie w stanie Illinois. Dodatkowo wewnętrzny konflikt pomiędzy Bobbym Portisem a Nikolą Miroticiem, który zakończył się bójką, niszczył szatnię. Jednak po powrocie tego drugiego coś się odmieniło i „Byki” przyjechały do Ohio z serią siedmiu zwycięstw z rzędu!

Wiele nie brakowało, a to seria Cavaliers by się zakończyła. Denzel Valentine na kilka sekund przed końcową syreną mógł doprowadzić do dogrywki, jednak dobrze broniący go Jae Crowder uniemożliwił mu oddanie celnego rzutu. Swoje zrobił lider gospodarzy – LeBron James – który zakończył spotkanie z linijką 34/6/9 i do tego dodał 3 przechwyty. Kevin Love miał 27 punktów i 7 desek. Bardzo dobrze z ławki wszedł Kyle Korver – 15 punktów w tym 4 na 6 za 3!
Po stronie pokonanych dobre zawody rozegrał Lauri Markkanen. Rookie z Finlandii miał 25 „oczek”.

Wygrana z Bulls to nie jedyny powód do radości. W przedmeczowej rozgrzewce brał udział Isaiah Thomas. Wyklucza on jednak powrót już w świątecznym meczu z Golden State Warriors i zapewnił, że starcie z drużyną Kevina Duranta i Stepha Curry’ego nie jest jego nadrzędnym celem.

Nie, to był cel dla moich dzieci – powiedział – Więc to one są szalone, ale mi to nie przeszkadza. Nie mam rytmu, więc nie mam możliwości, abym mógł zagrać na swoim poziomie już teraz i być skutecznym, jak robiłem to wcześniej. Powoli to wróci, a ja to wyczuję.

Filigranowy rozgrywający aktualnie szlifuje formę w filii Cavaliers w G-LeagueCanton Charge.

 

Box score:

 

Skrót:

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*