Do trzech razy sztuka, czyli przegrywamy z Bucks

Cavaliers po emocjonującym spotkaniu ulegli gospodarzom w Milwaukee 119 – 116. Tym samym graczom Bucks w końcu udało się pokonać Cleveland, którzy już dwa razy w tym sezonie odprawili ich z kwitkiem. Mecz miał bardzo różne oblicza, więc przejdźmy od razu do relacji.

Cavs obiecująco rozpoczęli swoje 32. spotkanie w tych rozgrywkach i prowadzili 5-0, a następnie 15 – 4 głównie za sprawą LeBrona i po dwóch trafieniach zza łuku Kevina Love’a. Następnie mecz się wyrównał, ale drużyna z Ohio utrzymywała skromną przewagę. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Cavaliers 34 – 30.

Początek drugiej ćwiartki meczu to nadal gra niemal punkt za punkt, ale w czwartej minucie tej części gry to Bucks objęli prowadzenie i od tego czasu sukcesywnie dominowali coraz bardziej. W naszej drużynie odpowiadali przede wszystkim James i Love, ale to gospodarze grali z dużą energią i na przerwę schodzili przy korzystnym dla siebie wyniku 69 – 58.

W trzeciej kwarcie mimo starań naszych graczy strata punktowa cały czas była dwucyfrowa. Ekipę z Ohio ciągnął oczywiście Król, ale jego starania w ataku nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, bo Cavs nie potrafili zrobić różnicy w defensywie. Trzeba o tym pamiętać, że mimo ostatnich serii zwycięstw nie jesteśmy mocni w obronie i to jest aspekt, który Tyronn Lue musi poprawić, jeśli chce powalczyć w tym sezonie o tytuł.

Na początku czwartej kwarty Milwaukee osiągnęło rekordową tego dnia zaliczkę punktową, która wyniosła aż dwadzieścia punktów. Kiedy wydawało się, że mecz już jest rozstrzygnięty, znakomitym runem popisali się nasi rezerwowi, którzy prowadzeni przed Dwyane’a Wade’a odrobili straty, a następnie wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Wade trafiając dwie trójki z rzędu wprowadził w niesamowity nastrój naszą ławkę rezerwowych, która w tym momencie oszalała. James nie chciał pojawiać się na parkiecie, aby nie zaburzyć rytmu, jaki udało się osiągnąć temu lineup’owi i wrócił na boisku dopiero na trzy minuty przed końcową syreną. Następnie wziął na siebie zdobywanie punktów, ale Bucks również trafiali swoje rzuty. Przy wyniku 115 -113 dla „Kozłów” LeBron miał szansę przechwycić podanie do Giannisa, ale nie utrzymał piłki w rękach i Grek zdobył punkty z faulem z pod kosza. Następnie Król wykonując rzut z autu odbił sobie piłkę o plecy Antetokounmpo i trafił za trzy, ale szybko faulowany Chris Middleton na sekundę przed końcem spotkania umieścił w koszu pierwszy rzut wolny, a następnie umyślnie spudłował drugi i było po meczu.

LeBron był fantastyczny w ataku na 39 punktów i aż 6 trafionych trójek. Miał też 3 przechwyty, 2 bloki i 7 asyst. Co ciekawe zanotował tylko jedną zbiórkę i niestety 7 strat. Największe wsparcie otrzymał od Kevina Love’a – 21/10 oraz ławki rezerwowych, która była w tym meczu na plusie, czego nie mogą powiedzieć o sobie starterzy.

W ekipie Bucks brylował przede wszystkim Giannis – 27/14/8 oraz Middleton 18/10, a także Eric Bledsoe, który miał 26 oczek na koncie.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*