Redakcyjne 5 na 5: Pierwsze tygodnie nowego sezonu

Za nami pierwsze tygodnie NBA i działo się już naprawdę sporo na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata. Początek sezonu nie należy jednak do udanych, jeśli chodzi o Cavs. Postanowiliśmy w redakcyjnym gronie rozebrać „na czynniki pierwsze” sytuację w Cleveland, a także odnieśliśmy się do reszty stawki. Zapraszamy do lektury!

1. Jak oceniasz pierwsze tygodnie nowego sezonu w wykonaniu Wine & Gold?
2. Najlepsze i najsłabsze ogniwo Cavaliers w tym okresie.
3. Czy Tyronn Lue powinien zostać zwolniony?
4. Czy jest realna możliwość na zmiany personalne w składzie (chodzi o koszykarzy)?
5. Największe zaskoczenia pierwszych tygodni NBA.

Sebastian Cieśliński

1. Mam jedno dobre słowo – TRAGEDIA. Zero zaangażowania, zero zgrania, zero obrony. Ciężko się ich póki co ogląda. Mam wrażenie, że Cavs weszli w ten sezon z myślą, że jak już są nazwiska to można na śpiąco wygrać mecze, szczególnie ze słabszymi na papierze rywalami. A tu takie zdziwko, kiedy okazuje się, że to ciągle NBA i każdy kto tu dostanie pozycje, raczej ją wykorzysta (nawet jak gra w Hawks czy Nets). Moja wielka nadzieja jest taka, że to tylko początek, że po świętach, gdy już zostaniemy złojeni przez GSW (obstawiam blowout +40), to w końcu weźmiemy ten sezon na poważnie i chociaż go skończymy na 2 miejscu na wschodzie.

2. Najlepsze – ciężko wybrać, LBJ zbiera ładne staty ale często zabija grę grając iso za iso (Jak w rekordowym meczu z Wizards gdzie tak się zajarał, że mu wszystko siedzi, że prawie przegraliśmy mecz). Mimo wszystko, tylko dzięki niemu mamy te parę zwycięstw więc, tak Bron wybieram ciebie.

Najsłabsze – tu też ciężko wybrać, bo aż tylu kandydatów. JR się poprawił ostatnio, więc go omijam. Crowder gra poniżej swoich możliwości, ale no można mu wybaczyć jako, że wkupuje się w nowy system. Wade też ma przebłyski (ksywa ‚flash’ nabiera nowego znaczenia) i dzięki nim uratował parę spotkań. Zero pozytywów mam przy Tristianie Thompsonie. W ofensywie jak był drwalem, drwalem pozostał, a do tego zgubił swój defense i PRZEDE WSZYSTKIM swój największy atut – zbiórki ofensywne. Martwi mnie to, ponieważ w 2016 były one często kluczem do niszczenia morale przeciwnych drużyn. Niestety TT został pochłonięty przez hajs i życie na pierwszych stronach amerykańskich pudelków. Wydaje mi się koszykówka przestała się tak liczyć, a no jego mocne strony wynikały właśnie tylko i wyłącznie z zaangażowania i grania zawsze na 110%. Nadaje się jak dla mnie na wymianę, tylko pytanie kto przyjmie tak wielki kontrakt?

3. Nie. Nie wierzę, że Gilbert przyciągnie swoją „zajebistością” kogoś, kto miałby wystarczająco dużo charyzmy i geniuszu by tak naprawdę trenować w Cleveland króla i jego świtę (Po za tym nawet nie ma takich nazwisk na rynku dostępnych coachów). Lue wprowadza dobrą chemie w drużynie, zawodnicy go lubią i James go szanuje. Trenować zbytnio nie trenuje, że ma jakiś system to też za dużo powiedziane ale czy naprawdę można coś takiego grać, gdy ma się LeBrona? Ja w to niestety nie wierze. Także Lue bądź z nami i zapłacz nam jeszcze raz gdy zdobędziemy misia 2.0 (choć chyba nie w tym sezonie).

4. Wymieńmy Love na jakiegoś centra, bardzo, bardzo proszę. Love nie jest centrem, jest typową czwórką, która ma problem z obroną w nowoczesnej szybkiej koszykówce. A my akurat mamy dużą lukę na 5. Zbiórki brak, bloków brak, siły w obronie – brak. TT gra dno, ciężko go w ogóle trzymać na parkiecie. Przydałby się wysoki tylko nie wiadomo kto będzie dostępny.

Trade to nie jest coś co musi się wydarzyć, ale fajnie jakbyśmy się jakoś na tej pozycji wzmocnili, więc panie Gilbert jak będzie ktoś fajny na horyzoncie to proszę cie zrób to – jak nie to grajmy tym co mamy.

5. Jak dla mnie cała czołówka wschodu – Celtics, Pistons, Knicks, Orlando – naprawdę chłopaki cisną mimo, że zbytnio nie mają kim. Fajnie, bo coś się dzieje i przynajmniej jest trochę emocji przed z góry wiadomymi Playoffami – bo chyba nikt się nie czaruje i każdy wie, że Golden State Warriors znowu wygrają? Jak nie wiecie, to już wiecie.

Mateusz Jakubiak

1. Nie tak to miało wyglądać. Cleveland Cavaliers naprawdę dobrze zaczęli sezon, ponieważ pokonali u siebie Boston Celtics oraz Bucks w Milwaukee. Później jednak zaczęły przychodzić niezrozumiałe porażki z dużo słabszymi i osłabionymi rywalami (Orlando Magic, Brooklyn Nets, New York Knicks, Indiana Pacers, Atlanta Hawks). Można to oczywiście zrzucić na brak koncentracji, zgrania, chęć przejścia jak najmniejszym nakładem sił przez sezon regularny. Ale to żadne wytłumaczenie, ponieważ kandydat do mistrzostwa nie może się potykać aż tyle razy i z tak przeciętnymi rywalami. Ostatnie mecze mogą jednak napawać lekkim optymizmem i oby wreszcie zaczął się szybki marsz w górę tabeli Konferencji Wschodniej.

2. Nie jest tajemnicą, że motorem napędowym Cleveland Cavaliers jest LeBron James. To dzięki niemu bilans Kawalerii nie jest jeszcze gorszy. Kilka niezłych spotkań zagrał Kevin Love, a pozytywnym zaskoczeniem jest dyspozycja Jeffa Greena i Kyle’a Korvera. Mam nadzieję, że uda im się ją utrzymać na całe rozgrywki.

Na minus zapisuję postawę Dwyane’a Wade’a, który ciągle nie jest sobą. Wielkim rozczarowaniem (jak zwykle) jest postawa Cavs w obronie i nawet Tristan Thompson grał poniżej swojego normalnego poziomu.

3. Bardzo bym chciał, ale tak się nie stanie. Wyniki nie przemawiają za Lue, jednak zbudował on w zespole naprawdę dobrą atmosferę, a także jest „człowiekiem LeBrona Jamesa”. Nie jestem pewien reakcji LBJ-a na ewentualne zwolnienie trenera. Warto też spojrzeć na rynek wolnych coachów – czy ktoś byłby w stanie z miejsca przejąć jedną z najmocniejszych, także pod względem znajdujących się w niej charakterów, drużyn w całej stawce NBA? Nie bez znaczenia mogłaby być także osoba Dana Gilberta, który może odstraszać potencjalne większe nazwiska wśród trenerów koszykarskich.

4. Życzyłbym sobie, aby do Cleveland trafił wreszcie jakiś dobry obrońca. Cavs mają też dużo możliwości, jeśli chodzi o pick Brooklyn Nets w kolejnej rundzie draftu. Na tą chwilę nie zanosi się jednak na jakieś znaczące ruchy kadrowe, a wśród potencjalnych zawodników „na wylocie” z klubu zapewne znalazłby się Iman Shumpert, który do trade’u przymierzany jest już od dłuższego czasu. Może również Jose Calderon? Nie bardzo rozumiem jego rolę w Cavaliers i sto razy bardziej wolałbym na jego miejsce Kay’a Feldera. Nie sądzę natomiast, żeby z Ohio miał się pożegnać Kevin Love.

5. Wiele jest zaskoczeń. Wśród negatywnych nie będę wspominał już o Kawalerii, ale o Oklahoma City Thunder, która ma chyba jeszcze większe kłopoty. Trzy gwiazdy wielkiego formatu i męki na parkiecie. Nie tak miało to wyglądać.

Z pozytywów należy wskazać kapitalnych Boston Celtics, którzy radzą sobie pomimo przeciwności losu. Świetnie grają również potencjalni średniacy, czyli Detroit Pistons i Orlando Magic. Nie sądzę, aby wytrwali w takiej formie przez wszystkie 82 mecze sezonu zasadniczego, ale w tej chwili robią wrażenie. Czarują też niektórzy zawodnicy, np. Giannis Antetokounmpo z Milwaukee Bucks oraz duet z Nowego Orleanu, czyli DeMarcus Cousins i Anthony Davis.

Rafał Jurasiński

1. Początek sezonu oczywiście musimy ocenić bardzo słabo, ale jest kilka znamion, że nie jest aż tak źle. Po pierwsze wygrywamy z mocniejszymi, a przegrywamy ze słabszymi, gdy brakuje drużynie motywacji, po drugie brakuje nam głównego rozgrywającego i ogólnie mamy sporo kontuzji, po trzecie doświadczona wiekowo drużyna powinna szykować formę na koniec sezonu, a nie początek (tak, tak, fani Celtics, zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni). W związku z tym, po obejrzeniu kilku blamaży i niepotrzebnym traceniu nerwów postanowiłem ze spokojem poczekać na dalszą część sezonu w szczególności na powrót „Tomka”. Jesteśmy trzykrotnymi finalistami NBA, gramy najwięcej meczów spośród wszystkich teamów ligi, z pewnością wiemy jak taktycznie rozegrać długi sezon. Będzie lepiej!

2. Najlepszy jest LeBron, choć większość meczów rozgrywa na pół gwizdka – i dobrze, niech tak gra. Indywidualne laury są nam do niczego nie potrzebne. Na duży plus oceniam Jeffa Greena. Jest on dla mnie największych zaskoczeniem in plus. Trzeci plus to Kyle Korver, uwielbiam strzelców tego typu. Wieszałem już na nim psy, ale on udowadnia, że jest jednym z najlepszych snajperów w tej lidze.

Na minus Rose, Wade, Tristan. Zawodzą cholernie, ale skoro szykujemy formę na „później” to wypada poczekać z ich oceną. Dorzuciłbym jeszcze do nich J.R. Smitha, ale ten ostatnio rzuca celniej i szczelniej broni, więc jest progres. Mimo wszystko zawodzi nieco Jae Crowder, natomiast Kevin Love przeplata dobre mecze ze słabymi. Ostatnia dwójka będzie dla nas kluczowa w drugiej części sezonu i na pewno pograją lepiej.

3. Tak, od finałów ostatnich jestem za odejściem Tyrone’a. W tym sezonie utwierdzam się w tym przekonaniu. Niech odejdzie, ale jeszcze nie teraz. Nowy coach wprowadzi niezbędną świeżość i element zaskoczenia. Od podania nazwisk jestem jednak daleki na razie. Styczeń to odpowiedni miesiąc na zmianę.

4. Pewnie, brakuje nam podkoszowego. Podobnie jak kiedyś z Mozgovem, ściągnięcie Rosjanina sporo pomogło w grze obronnej. Musimy walczyć o kogoś podobnego. Chętnie oddałbym Tristana, bo nie lubię celebrytów na parkiecie. Możemy handlować Smithem, Shumpertem i oczywiście pickiem od Nets. Wymiana jest całkiem realna.

5. Sezon zaczął się ciekawie. Miał być podział na silnych i słabych, a wcale tak nie ma. Młode drużyny ogrywają te bardziej doświadczone, kilku graczy złapało drugi oddech (Drummond, Tyreke Evans). Fajnie ogląda się Orlando czy Indianę, młodzi z Philadelphii są mega atrakcyjni do oglądania. Radzi sobie Minnesota, zaskakuje Memphis, New York. No i co najważniejsze, mieliśmy w końcu silny draft, pierwszy od 2011 roku. Młodzież atakuje ławicą i to największe osiągnięcie początku sezonu.

Wojciech Markowski

1. Cavaliers zaczęli ten sezon źle. Duża rotacja kadrowa, zmiany w wyjściowej piątce, problem ze zgraniem, brak Isaiah Thomasa – to wszystko wymówki, które można zaakceptować, ale nie w pełni. O ile może szwankować płynność w ataku, o ile mogą pojawiać się nieporozumienia w defensywie, o tyle brak zaangażowania i przechodzenie obok meczów nie mając nic wspólnego z nowymi twarzami w zespole. Jesteśmy po trzech zwycięstwach z rzędu, ale nasz bilans jest bardzo słaby i od tej drużyny musimy wymagać dużo więcej, bo oczy bolały od patrzenia na „popisy” naszych koszykarzy. Szczególnie w defensywie wyglądało to koszmarnie.

2. Najlepszym zawodnikiem Cavs na początku rozgrywek jest oczywiście Król, który ciągnie tę zgraję na swoich barkach. Kevin Love nie jest taką drugą opcją, na jaką liczyliśmy i wydaje się, że do powrotu Thomasa to James będzie musiał zdecydowanie brać na siebie ciężar gry.

Jeśli chodzi o tych, którzy zawodzą to lista jest bardzo długa. Pretensję mam do Derricka Rose’a (1,7 asysty w średnio 27 minut na parkiecie rozrywającego jest żartem), Dwyane’a Wade’a, J.R. Smitha, Imana Shumperta, (wszyscy fatalna skuteczność), Love’a, Crowdera oraz TT (za mała rola i aktywność we wszystkich obszarach całej trójki).

3. Tyronn Lue nie jest złym trenerem, ale zdecydowanie lepiej radzi sobie w playoffach, gdzie nie raz wygrywał już swoje matchupy z przeciwnymi trenerami robiąc więcej niż oni, mimo że to zazwyczaj Cavs byli faworytami potyczek i to rywal powinien szukać nowych rozwiązań. Gorzej niestety wygląda sytuacja w sezonie regularnym, gdzie po raz drugi Lue nie potrafi wykorzystać potencjału drużyny. Jeśli go zastąpić, to kimś z najwyższej półki. Nie widzę niestety w tej chwili żadnego odpowiedniego kandydata, który byłby do wzięcia od ręki, a sama zmiana dla zmiany nie będzie dobrym rozwiązaniem. Jako fan LeBrona żałuję, że nie miał on w swojej karierze póki co okazji grać dla naprawdę świetnego szkoleniowca.

4. Możemy wytransferować Imana Shumperta czy Channinga Frye’a, ale ich wartość nie jest wysoka. J.R. Smitha nikt z tym kontraktem nie weźmie. Nie handlowałbym Tristanem Thompsonem, mimo że wiele osób to sugeruje. Naszym jedynym assetem jest pick od Nets i wyżej wymienieni zawodnicy mogą być jedynie dodatkiem do tego łakomego kąska. Kogo byśmy mogli pozyskać w zamian za wybór w drafcie Brooklynu? Na tę chwilę jest jeszcze za wcześnie, ale w styczniu czy w lutym mogą otworzyć się przed Kobym Altmanem jakieś możliwości, gdy drużyny będą już wiedziały na czym stoją.

5. Największym zaskoczeniem jest to, że konferencja wschodnia, która miała być tak nudna i słaba jest ciekawa. Celtics mają znakomitą passę zwycięstw, świetny start miało Detroit, swoje drużyny ciągną Giannis i Porzingis, w Toronto z dobrej strony pokazuje się młodzież, a w 76ers Ben Simmons gra tak, że palce lizać.

Mateusz Połuszańczyk

1. Pierwsze tygodnie w wykonaniu Cavaliers to jeden wielki koszmar. Nie spodziewałem się, że zobaczę aż tak marnie grającą drużynę. Jest skład, nie ma ładu. Przebłyski formy bywają widoczne, ale żeby to miało ręce i nogi nie wystarczy LeBron James, chociaż 57 punktów zdobyte przeciwko Wizards napawało mnie przez chwilę optymizmem. Porażki z czerwonymi latarniami ligi, jak Atlanta Hawks czy nawet Brooklyn Nets, nie mogą nastrajać pozytywnie przed znacznie trudniejszymi starciami. Jednak nie przekreślajmy Cleveland, ponieważ według mnie i tak wskoczą do play-offów jako zespół z czołówki Wschodu.

2. Za najmocniejsze ogniwo uważam – tu nie będzie niespodzianki – LeBrona Jamesa. Gdyby nie on, to strach pomyśleć, jakim bilansem legitymowałaby się ekipa z Ohio. Lider, gwiazdor, na barkach którego spoczywa odpowiedzialność za wszystkie aspekty gry, tyle że oponenci już o tym wiedzą i często nie dają się nabrać na sztuczki innych zawodników.

Nie wskażę jednego koszykarza, który jest najsłabszy. Każdy musi się wziąć do roboty. Należy poprawić defensywę (strasznie szwankuje), rzuty za trzy (zarówno te oddawane, jak i bronione), a także bardziej szanować piłkę, bo straty popełniane przez Cavs sprawiają, że człowiek dostaje zapalenia spojówek.

3. Kiedyś już wysłałem jasny komunikat – Tyronn Lue powinien zostać zwolniony dyscyplinarnie z pełnionej funkcji. Czasami przypomina mi Randy’ego Wittmana – tzn. jego uboższą wersję – który miał jako szkoleniowiec Wizards swój własny, wyimaginowany świat. Brak reakcji na przebieg wydarzeń na parkiecie, jakby był myślami jeszcze przy meczu NBA Finals 2001, gdy został ośmieszony przez Allena Iversona. Panie Lue, pobudka! Za każdym razem, kiedy obserwuję jego wyraz twarzy, mam w uszach głos Charlesa Barkleya, reagującego na widok Sama Casella słowami: „E.T. phone home”.

4. Wydaje mi się, że ta kwestia była już poruszana. Na miejscu włodarzy organizacji Cavs nie robiłbym żadnych pochopnych ruchów transferowych. Poczekajmy na powrót do pełni sił Isaiaha Thomasa. Zobaczycie, wtedy znajdzie się jeszcze multum powodów do radości z gry Cleveland i pociechy dla duszy.

5. O dyspozycji Cavs nie będę już wspominał, bo to wiadoma sprawa. Do niespodzianek na minus zaliczę jeszcze Oklahomę City Thunder. Pozytywy? New York Knicks, Detroit Pistons (aczkolwiek sądzę, że nie na długo) oraz postawa Philadelphii 76ers. To, co wyprawia Joel Embiid i Ben Simmons, jest czystą magią. Dawno nie widziałem tak dojrzałych młodych zawodników. Koszykówka przyjemna dla oka. Kto jeszcze nie oglądał ich żadnego meczu, temu gorąco polecam zapoznanie się z geniuszem tejże młodzieży.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*