Bucks pokonani!

Cavaliers po fatalnej porażce z Hawks podejmowali u siebie ubiegłej nocy zespół z Milwaukee i tym razem dobrze rozpoczęli spotkanie, a następnie dowieźli zwycięstwo do ostatniej syreny.

Kluczowa dla losów spotkania okazała się pierwsza kwarta, w której Cavs byli bardzo skuteczni i rzucili aż 39 punktów. W drugiej ćwiartce meczu sytuacja się odwróciła i to „Kozły” zdobyły aż 39 oczek, ale wynik do przerwy był zbliżony i dzięki temu „Kawalerzyści” nie musieli gonić swoich rywali, tak jak w poprzednim meczu. W drugiej połowie spotkania gospodarze odzyskali prowadzenie i utrzymali je, mimo tego że Bucks cały czas byli w grze.

Do zwycięstwa Cleveland poprowadzili LeBron oraz Love. James miał na koncie 30 punktów, 8 asyst, 9 zbiórek, 3 przechwyty i tylko jedną stratę. Trafił też 2/4 trójki i 8/10 rzutów wolnych i kontynuuje swoją dobrą passę, jeśli chodzi o skuteczność na linii. Oby tak dalej! Kevin Love nie wyglądał jakby jeszcze niedawno trafił do szpitala, bo rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie, zdobywając 32 punkty oraz 16 zbiórek. Co więcej, nie oddał w meczu żadnej trójki, ale był aż 16 razy na linii i wykorzystał z tego 14 prób. Wreszcie dobry występ zaliczył J.R. Smith, który trafił 5 trójek i miał na swoim koncie 20 oczek. Może ten mecz rozpocznie lepszą passę naszego rzucającego obrońcy? Warto odnotować też powrót do gry Imana Shumperta. Shump oddał trzy rzuty i trafił wszystkie z nich, a do tego dołożył 5 asyst.

W drużynie gości prym wiódł oczywiście Giannis Antetokounmpo mający 40 punktów, 9 zbiórek i aż 4 bloki. Znakomicie wspierał go Chris Middleton, który otarł się o triple double – 20/7/11/3. 22 punkty, 5 zbiórek i 6 asyst miał też Malcolm Brogdon.

Cavaliers grają bardzo nierówno w tym sezonie. Stały jest za to fatalny poziom po bronionej stronie parkietu, o czym świadczy to, że kolejna drużyna zdobywa przeciwko nam ponad 115 punktów. Cavs są jednak po dzisiejszym meczu 4-0 w pojedynkach z faworytami do top5 wschodu, ponieważ pokonali dwa razy Bucks oraz raz Celtics i Wizards.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*