Rozkład jazdy (30.10.-5.11.): Wyjść z kryzysu

Cavaliers są po trzech bardzo słabych spotkaniach i na tę chwilę potrzebują zastrzyku pozytywnej energii i serii zwycięstw. Nie będzie o to łatwo, ale trzy porażki z rzędu muszą coś zmienić na parkiecie, a może przede wszystkim w głowach zawodników i sztabu szkoleniowego. Z kim Cavs stoczą pojedynki o zwiększenie liczby zwycięstw na swoim koncie w najbliższym tygodniu?

W nocy z środy na czwartek do Cleveland zawita Indiana, która dobrze rozpoczęła sezon i mimo braku gwiazd w składzie radzi sobie całkiem nieźle. Pacers osłabieni dodatkowo brakiem Myles’a Turner’a poradzili sobie dzisiejszej nocy ze Spurs i są groźną, a do tego od paru lat nie do końca leżącą nam ekipą. Początek tego spotkania będzie miał miejsce o 1:00 naszego czasu.

Kolejny mecz to wizyta w stolicy USA i pojedynek z kandydatem do top3 na wschodzie, a więc z Wizards. Czeka nas ciężka przeprawa, bo „Czarodzieje” to stabilny zespół, który wie jak ma grać i jest zawsze groźnym rywalem. Warto w tym miejscu przypomnieć sobie niesamowite spotkanie z zeszłego sezonu, gdy na parkiecie w Waszyngtonie LeBron doprowadził do dogrywki kapitalnym rzutem o tablicę za trzy (zdjęcie w nagłówku), a następnie wyleciał z boiska za sześć fauli. Dzieła zniszczenia dopełnił wtedy Kyrie Irving. Rewanż za tamto spotkanie odbędzie się w piątkową noc o godz. 1:00.

Ostatni mecz w tym tygodniu to powrót do Quicken Loans Arena i podjęciu u siebie Hawks. Drużyna z Atlanty jest i będzie jednym z najsłabszych zespołów w lidze, ale Cavs wielokrotnie pokazali już, że właśnie z takimi teamami bardzo ciężko utrzymać na wysokim poziomie koncentrację. Podobnie może być i tym razem, ale patrząc na różnicę talentu w obu zespołach dopisanie zwycięstwa do dorobku Cleveland powinno być przynajmniej w teorii tylko formalnością. Jak będzie w rzeczywistości, przekonamy się o bardzo przyjemnej dla nas porze, bo o godz. 21:00 w niedzielę.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*