Zapowiedź sezonu Cavaliers

Lada dzień rozpoczyna się sezon regularny NBA! Mimo, że tak jak przed rokiem mamy bardzo wyraźnego faworyta do mistrzostwa w postaci GSW, ciężko nie być choć trochę podekscytowanym przed startem rozgrywek. Takiego lata nie mieliśmy od bardzo dawna (nigdy?). Roszady w zespołach, głośne transfery, wyścig zbrojeń – to wszystko sprawia, że mamy sporo znaków zapytania i ciekawych historii. Jak będzie wyglądać sezon Cavaliers? Czego możemy spodziewać się po naszej ulubionej drużynie?

Latem w Cleveland działo się naprawdę wiele. Kyrie Irving prosząc o wymianę zszokował wszystkich i oczywistym stał się fakt, że w Ohio dojdzie do roszad kadrowych.  Z zespołu odeszli: Kyrie Irving, Deron Williams, Richard Jefferson, Kay Felder, Derrick Williams, James Jones, Dahntay Jones oraz generalny menadżer – David Griffin. Przedłużono natomiast kontrakt z Kylem Korverem. Nowi zawodnicy w Cavs to: Isaiah Thomas, Jae Crowder, Ante Zizić, Derrick Rose, Dwyane Wade, Jeff Green, oraz Cedi Osman.  Naszym nowym GM’em został Koby Altman.

Tak w tej chwili prezentuje się skład Cavaliers:

PG: Isaiah Thomas, Derrick Rose, Jose Calderon,
SG: Dwyane Wade, JR Smith, , Iman Shumpert
SF: LeBron James, Kyle Korver, Cedi Osman
PF: Jae Crowder, Jeff Green
C: Kevin Love, Tristan Thompson, Channing Frye, Ante Zizić

Na papierze wszystko wygląda bardzo dobrze. Mamy na każdej pozycji dwóch, a nawet trzech zawodników, którzy śmiało mogą grać na niezłym poziomie.  Tak naprawdę 12 koszykarzy może być w stałej rotacji meczowej. Wydaje się, że najmniejsze szanse na grę ma Calderon, Osman i Zizić. Reszta spokojnie może dostawać swoje minuty.

Największym problemem wydaje się być pozycja rozgrywającego. Isaiah Thomas wróci do gry prawdopodobnie w styczniu. Derrick Rose zatrudniany był z myślą, że będzie pełnił rolę backup’u i ważnej postaci z ławki. Nie jest typowym rozgrywającym, a raczej scorerem. Do tego nie wolno zapominać o jego problemach zdrowotnych. Miejmy nadzieję, że urazy będą go omijać, bo nie mamy w zasadzie kogoś, kto mógłby go zastąpić. Jose Calderon nie powinien być kimś więcej niż weteranem i profesjonalistą w szatni. Przewiduję, że sporo minut będziemy grać bez typowej „jedynki”. Za rozgrywanie odpowiedzialny będzie oczywiście LeBron James, a zielone światło na grę z piłką dostanie też na pewno Dwyane Wade. To on może zostawać na parkiecie z rezerwowymi i być odpowiedzialnym za utrzymanie dyscypliny w tych lineup’ach.

Na pozycjach dwa/trzy Tyronn Lue ma w kim wybierać. Osobiście liczyłem na to, że Wade będzie naszym 6th Manem, ale coach zdecydował, że „Flash” będzie rozpoczynał mecze na pozycji rzucającego obrońcy. Na trójce mamy oczywiście najlepszego gracza na świecie – LeBrona. Z ławki wchodzić będą głównie strzelcy, czyli Korver i Smith. Mniej minut może dostać Iman Shumpert, ale jest to jeden z niewielu niezłych defensorów w naszym zespole, więc w konkretnych meczach może się przydać jako plaster rzucany na groźnych rywali.

Lue zmienił naszą rotację podkoszową i od początku spotkań będziemy grać niżej. Jae Crowder, który równie dobrze mógłby występować na trójce będzie grał jako PF, a Kevin Love zastąpi na pozycji centra Tristana Thompsona. Zmiana ta wydaje się być podyktowana tym, że nasz backcourt nie grozi rzutem za trzy, ani Rose ani Wade nie są szanowanymi strzelcami. Crowder i Love mają przywrócić odpowiednie proporcje. Z ławki na „czwórkę” wchodzić może Jeff Green (choć myślę, że jego minuty będą stopniowo maleć wraz z biegiem sezonu), a na centrze dużo minut dostanie na pewno TT. Mamy jeszcze Channinga Frye’a, który swoim rzutem zawsze bardzo nam pomagał i powinien też otrzymywać szanse.

Główne historie sezonu:

  1. LeBron James – MVP. To może być ten sezon, gdy LBJ otrzyma piątą statuetkę najlepszego gracza sezonu regularnego. James od kilkunastu lat jest najlepszym graczem na planecie i nie ma co do tego wątpliwości. Mógłby dostawać nagrodę MVP co roku, ale liga nie może pozwolić sobie na taką „nudę”. W tym sezonie Bron stracił Kyrie Irvinga, Thomas wróci do gry dopiero w przyszłym roku, więc drugą opcją będzie Love, który wypadł już z grona największych gwiazd ligi. LeBron ma szansę jeszcze bardziej dominować i wysunąć się na prowadzenie w wyścigu o tę nagrodę. KD czy Curry mają w drużynie zbyt wiele talentu, aby dostać MVP. Westbrook otrzymał wsparcie w postaci PG13 i Melo. Harden będzie grał z CP3. Wydaje się, że najpoważniejszym rywalem Jamesa będzie Kawhi Leonard, a do rywalizacji włączyć może się też Giannis czy John Wall.
  2. Powrót po kontuzji Isaiah Thomasa. Nasz nowy nabytek przez całą karierę jego brzydko mówiąc kopany w dupę. Najpierw 60 wybór w drafcie, potem wymieniony przez Kings, następnie przez Suns, a teraz przez Celtics. Jeśli tylko wróci do pełni sił, nie mam wątpliwości, że zmotywowany jak nigdy dotąd pokaże, że nie jest wcale graczem gorszym niż Irving. Wszystko sprowadza się jednak do tego, czy da radę wrócić do odpowiedniej formy po ciężkiej kontuzji i długiej przerwie. Trzymamy kciuki!
  3. Większa rola Kevina Love’a. Tyronn Lue już zapowiedział, że Kevin będzie dostawał więcej piłek „na łokciu”. Love jest w tym momencie drugim najlepszym graczem w drużynie, jest po najlepszym sezonie w Cavaliers i musi dać nam jeszcze więcej. Statystycznie, gdy był na boisku z LeBronem, a bez Irivinga wyglądało to świetnie. Dlaczego tego nie powtórzyć, a nawet poprawić?
  4. Nowi zawodnicy. Nie obawiam się o dyspozycję Jae Crowdera, który będzie bardzo przydatnym role playerem po obu stronach parkietu. Nie podoba mi się za to pomysł wrzucania do piątki obok siebie Rose’a i Wade’a. Obydwoje są kiepskimi obrońcami, a do tego nie rzucają za trzy. Najbardziej efektywni są z piłką, a piłki potrzebuje też przede wszystkim James. To może rodzić problemy ze spacingiem i utrudniać grę Cavs. Liczę na to, że ich minuty będą jednak w dużej mierze rozdzielane, bo Cleveland wygląda najlepiej, gdy Bron otoczony jest strzelcami, wtedy płyniemy w ataku.
  5. Tristan Thompson – najlepszy rezerwowy sezonu. TT przesunięty na ławkę nadal dostanie dużo minut, bo jest niezwykle ważnym elementem zespołu, a do tego w zasadzie jedynym prawdziwym centrem. Ma szansę nadal notować średnie na poziomie double double i poprawiać Cavs w obronie, co może zostać docenione nagrodą sixth mana sezonu. Powiem więcej, potrzebujemy bardzo dobrej postawy Thompsona, żeby odpowiednio funkcjonować, więc ten musi grać na wysokim poziomie.
  6. Poprawa minut bez Jamesa. Straciliśmy Irvinga, ale zyskaliśmy głębie składu i liczę na to, że w końcu LeBron będzie mógł więcej odpoczywać, a my nie będziemy sromotnie przegrywać minut, gdy siedzi na ławce. Mam nadzieję, że wreszcie się to uda. Kyrie nie potrafił zapewnić nam odpowiedniej stabilizacji, a tego bardzo potrzebujemy, aby przejść pewnie przez sezon i na „zajechać”, bądź co bądź 33-letniego Króla.
  7. Problemy w obronie. W pierwszej piątce mamy tylko dwóch dobrych obrońców – LeBrona i Crowdera. Na ławce jest jeszcze Shumpert i Thompson, ale to bardzo niewiele i defensywa będzie po raz kolejny naszą piętą achillesową. W sezonie regularnym prawdopodobnie nie będzie to tak istotne i powinniśmy wygrywać atakiem, ale co się na przeklinam to moje…
  8. Pick Nets pozyskany od Celtics. Tutaj moim zdaniem wszystko zależy od tego, czy włodarze Cavs wierzą w pozostanie, czy w odejście Brona. Jeśli ten miałby zostać, Cavs powinni przesunąć wybór w drafcie Brooklynu za odpowiedniego gracza, aby móc nawiązać walkę z Warriors. Pisałem o tym szczegółowo TUTAJ i TUTAJ.

Typ na sezon:

Uważam, że Cavaliers zajmą pierwsze miejsce w konferencji wschodniej. Wielu mówi, że Celtics są mocniejsi na papierze, ale tak nie jest. Nie powinni mieć wielkiego problemu ze zgraniem po sporych zmianach, bo mają znakomitego trenera, ale mimo wszystko Cavs są nadal lepszym zespołem. Wizards będą zgrani i groźni, ale brakuje im trochę talentu w składzie i też nie powinni przeskoczyć Cleveland. Cavs przez sezon chcą przejść jak najmniejszym nakładem sił, bo dla nich, a szczególnie dla Jamesa prawdziwe granie rozpoczyna się dopiero w playoffach. Mimo to, sezon regularny zapowiada się naprawdę interesująco i powinien być dla nas ciekawszy niż ten ubiegły. Let’s go Cavs!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*