Redakcyjna debata o Cavs

Obóz przygotowawczy Cleveland Cavaliers już lada dzień, a my postanowiliśmy odpowiedzieć na kilka kwestii, które wydają się być obecnie kluczowym dla wicemistrzów NBA. Zapraszamy do lektury!


Czy dłuższa absencja Isaiah Thomasa może diametralnie wpłynąć na sezon w wykonaniu Cavs?

Mateusz Jakubiak: Wszystko zależy od momentu powrotu byłego rozgrywającego Boston Celtics. Jeśli zdąży wrócić najpóźniej do lutego, to spokojnie zdąży się wkomponować w styl gry Cavs. Późniejsze dołączenie do drużyny może sprawić, że będzie brakować zrozumienia w najważniejszych chwilach sezonu, czyli w playoffs i ewentualnych Finałach. Na szczęście mamy Derricka Rose’a, który, jeżeli zdrowie dopisuje, jest wciąż świetnym koszykarzem. Mam nadzieję, że obydwaj panowie będą ostro rywalizować o pierwszą piątkę.

Konrad JaśkiewiczNa sam sezon nie. Dla Cavaliers regular season to tylko rozgrzewka przed tym, co LeBron lubi najbardziej. Jemu wystarczy 11 przypadkowych ludzi, a i tak zrobi z nimi finał NBA, zwłaszcza na tak słabym wschodzie, w którym poziom z każdym tygodniem wydaj się spadać. Martwię się jednak o zgranie. Nie wiadomo póki co, kiedy Isaiah wróci do pełnej dyspozycji. Bez odpowiedniej chemii na parkiecie może być ciężko rzucić rękawice Golden State.

Rafał Jurasiński: Diametralnie na pewno nie, ale jej długość będzie miała wpływ na postawę zespołu w playoffs. Pamiętamy Irvinga pauzującego do końca roku 2015, a potem jego fantastyczne finały 2016. Myślę, że jeśli Isaiah wróci w pierwszej połowie stycznia odbuduje formę i zdąży zgrać się z teamem. Jeśli jednak pauza będzie dłuższa może to mieć negatywny wpływ na zespół. Na szczęście tym razem na PG mamy spore zabezpieczenie i ze zdrowym Rose’m też jesteśmy w stanie osiągnąć finał ligi.

Wojciech MarkowskiMyślę, że nie. Dwa lata temu rozpoczynaliśmy sezon bez Kyrie’ego Irvinga i nie mieliśmy większych problemów. LeBron będzie rozgrywał i brak point guarda nie powinien być nadto widoczny. Dużo zależy od tego czy zdrowy w tym czasie będzie Derrick Rose, a jeśli będzie, to jak wpasuje się do systemu Cavs. Wolałbym oglądać go jako backup z ławki, ale mam nadzieję, że pozytywnie mnie zaskoczy i Cavs będą wygrywać. Boję się o minuty Jose Calderona, ale może Tyronn Lue po prostu zrezygnuje z grania z typową jedynką na rzecz lineup’ów złożonych z samych wingmanów?

Mateusz Połuszańczyk: I tak, i nie. Thomas to solidna firma i bez niego trudniej będzie Cavs o całkowitą dominację na Wschodzie, ale nie zapominajmy, że LeBron James to wciąż LeBron James. Na liderze Cleveland spocznie odpowiedzialność za wszystko. Rozegranie, defensywę, zdobywanie punktów. Oczywiście, u boku takich zawodników jak Kevin Love, Derrick Rose, Kyle Korver, czy Jae Crowder, James będzie miał znacznie bardziej ułatwione zadanie. Awans do playoffów z pierwszej lokaty – mimo wzmocnień w szeregach Celtics – jest zakichanym obowiązkiem Cavaliers. Inaczej się pogniewamy.

Czy Boston Celtics są już silniejsi od Cavs? Wskazują na to różne przewidywania, np. na temat bilansów po sezonie zasadniczym.

Mateusz Jakubiak: Nie. Eksperci od typowania patrzą na wielkie nazwiska, które dołączyły do Celtics, a zapominają o stratach w Bostonie. Crowder, Olynyk i Bradley to nie są nijacy zawodnicy, a przecież w Massachusetts stracili jeszcze swoją największą gwiazdę, czyli Isaiah Thomasa. Wydaje mi się, że za bardzo skupiono się na ściągnięciu do siebie gwiazd i nie pomyślano o tym, że i one będą potrzebowały odpoczynku i zastępców. Podejrzewam, że Celtics będą walczyć z Cavs do samego końca, jednak nie wyjdą z tego pojedynku zwycięsko.

Konrad JaśkiewiczNa papierze mogą być silniejsi. Lecz w Cavaliers nadal gra najlepszy zawodnik na świecie. Sezon zasadniczy, co pokazał zeszły rok, nijak ma się do tego, co dzieje się w postseason. Poza tym Celtics są w tym momencie zupełnie nowym zespołem i trochę wody w rzece upłynie zanim i oni wskoczą na odpowiedni poziom.

Rafał Jurasiński: Nie są. Przebudowali całkowicie skład, moim skromnym zdaniem, popełniając przy tym błędy. Oddali Crowdera i Bradleya, a to ludzie stworzeni do grania o najwyższe laury w cieniu gwiazd. Gdyby ta dwójka wciąż była w Bostonie może i postawiłbym na nich, ale na nasze szczęście jeden z nich jest teraz u nas. Mamy najlepszego gracza świata, dwóch all-star i wciąż solidnych Smitha, Tristana, Shumpa, Jeffersona, ławkę przedłużoną o Greena i Calderona, młodych Osmana i Zizica, a do tego dołączy zdrowy IT. Jedyna przewaga Bostonu to dużo lepszy trener i strategia grania, ale czy Irving z Haywardem i chimerycznym Morrisem na pewno się w niej odnajdą? Boston to niewiadoma, my natomiast nie.

Wojciech Markowski: Nie są. Owszem, dołączył do nich Hayward, Irving i Tatum, ale nie ma już w składzie takich graczy jak Thomas, Bradley, Olynyk czy Jonhson. Brad Stevens to świetny trener, ale będzie potrzebował czasu, żeby poukładać swoją drużynę po takich zmianach. Niektórzy zapominają chyba o tym, jak ogromną różnicę robi LeBron James. Poza tym, moim zdaniem bez Kyrie’ego, a z IT, Crowderem i Rosem możemy być lepsi w sezonie regularnym niż rok czy dwa lata temu.

Mateusz Połuszańczyk: Nie są mocniejszym zespołem od Cavaliers. Bilanse, przewidywania, rankingi – to wszystko zweryfikuje parkiet. Moim zdaniem jedyną drużyną, która może nawiązać z Cleveland w miarę wyrównaną walkę są zdrowi Wizards. I tej wersji będę się trzymał.

Czy najbliższy sezon będzie przełomowym dla Kevina Love’a?

Mateusz Jakubiak: Mam nadzieję. W zeszłym sezonie Love miał już przebłyski swojej bardzo dobrej formy, ale liczymy, że w tym sezonie pokaże jej jeszcze więcej. Może to być największy wygrany odejścia Kyriego Irvinga, ponieważ stanie się opcją numer dwa w Cavaliers – przynajmniej do czasu powrotu do gry Isaiah Thomasa. Byłoby super, dla Cleveland i samego Kevina, gdyby wrócił zawodnik znany z Minnesoty Timberwolves.

Konrad Jaśkiewicz: Już poprzedni sezon dał nam taką nadzieję. K-Love wrócił do poziomu 20/10, a teraz awansując (przynajmniej do powrotu Thomasa) na drugą opcję w zespole i mając takiego playmakera jakim jest LBJ, te statystyki i ogólnie cała jego gra powinna wejść na wyższy poziom. O ile oczywiście nie zostanie wymieniony, choć póki co na to się nie zanosi.

Rafał JurasińskiNie będzie. Kevin zagrał świetny poprzedni sezon, co zaowocowało nominacją do ASG i statystykami na poziomie 20/11 i 37% zza łuku. Czego chcieć więcej od niego? Jeśli już to lepszej postawy przeciwko GSW w finałach, ale i my i oni tym razem będziemy mieć trudniejszą drogę, aby tam wejść. W każdym razie Love z poprzedniego sezonu to jeden z najlepszych PF w lidze i taki mi wystarcza. Lepszy już raczej nie będzie.

Wojciech Markowski: Już poprzedni sezon pokazał nam Kevina z lepszej strony. Teraz od początku (pod nieobecność Isaiah) Love będzie drugą opcją w Cavs. Tyronn Lue już zapowiedział zwiększenie jego roli i więcej akcji „na łokciu”. Co więcej, nawet gdy Thomas wróci do gry, powinien lepiej współpracować z naszym silnym skrzydłowym niż Kyrie (patrz współpraca IT z Horfordem). Bardzo obiecujące były też statystyki z zeszłego sezonu, gdy James i Love bez Irvinga na parkiecie byli aż o 14,5 punktów na 100 posiadań lepsi od rywali. Myślę, że nasz PF poprawi swoje statystyki względem zeszłego sezonu.

Mateusz Połuszańczyk: Nie sądzę. Love nadal będzie siał postrach zza łuku, zbierał bezpańskie piłki, używał swojego podkoszowego zmysłu, by zapewnić drużynie komfort grania po obu stronach parkietu. Przełomu nie przewiduję, aczkolwiek życzę go Kevinowi.

Czy czeka nas ostatni sezon LeBrona Jamesa w trykocie Cavs w historii?

Mateusz Jakubiak: Serce mówi jedno, zaś rozum drugie. Bardzo bym chciał, aby LeBron James został w Ohio do końca swojej niesamowitej kariery. Wiele osób może to kwestionować, ale jest już symbolem i żywą legendą Cleveland Cavaliers. Do odejścia może go jednak zmotywować chęć spróbowania czegoś nowego, a także zarządzanie Kawalerią. Zarządzanie dalekie od ideału, być może jedne z najgorszych w całej NBA. Dużo będzie zależeć od zbliżającego się sezonu. Jeżeli LBJ zobaczy, że z tym składem jest w stanie sporo zdziałać, to może postanowi złożyć podpis pod kolejnym kontraktem z Cavs.

Konrad JaśkiewiczNie. Choć w 2010 roku też byłem pewien, że LeBron nie odejdzie. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Nie wierzę na pewno, że przeniesie się do LA (chyba, że taki kierunek obierze np. Paul George), bo celem „Króla” jest „gonienie ducha z Chicago”. Lakers mają młody team, a zachód NBA jest zbyt silny, żeby móc o tym myśleć. Jedyny team, który dałby mu realną szansę na to, to w mojej ocenie San Antonio Spurs. Tym bardziej, że Gregg Popovich i LeBron lubią się i darzą wzajemnym szacunkiem. Współpraca z tak wybitnym trenerem może być dla Jamesa kusząca. Choć na pewno wolałbym, aby doszła ona do skutku co najwyżej w reprezentacji USA.

Rafał Jurasiński: Niestety tak. Cavs to organizacja źle zarządzana i już mniejsza z tym, że miasto jest mało ciekawe. W dobie tanich lotów i internetu nie jest aż tak ważne gdzie mieszkamy. Graczy denerwują rzeczy dziejące się w samym klubie. Irving w jednym z ostatnich wywiadów wyjaśnił, że to sztab szkoleniowy miał duży wpływ na jego decyzję, chłopak czuł, że się nie rozwija. Może gdyby przyciągnąć lepszego trenera szansa na pozostanie Jamesa byłaby większa? Plusem są kibice, skład jest wystarczająco dobry, ale władze ze sztabem dają dupy i dlatego James odejdzie. W Los Angeles będzie bardziej doceniany.

Wojciech Markowski: Nie wiem. Myślę, jednak że nie bo 1) w Lakers nie będzie miał większych szans na mistrzostwo niż w Cleveland, 2) będzie chciał zakończyć karierę w Cavs, 3) zobaczy, że nasz zespół nadal jest bardzo mocny. Wiele mówi się o tym, że James będzie mógł lepiej zarządzać swoim biznesem w LA, ale to chyba jeszcze nie ten moment jego kariery. Mam nadzieję, że zostanie. Jeśli jednak miałby odejść… chciałbym, żeby przeszedł do Spurs i razem z Kawhi’em stworzył znakomity duet. Myślę, że sam LeBron nie zamierza decydować przedwcześnie o swojej przyszłości, a dopóki on nie będzie pewien swojego wyboru, my możemy tylko wróżyć z fusów.

Mateusz Połuszańczyk: W tej kwestii wypowiedziałem się już komentarzem na fb, a więc zacytuję sam siebie (tak, tak moje ego bywa wybujałe): Odejdzie (zapewne kierunek Los Angeles), i najbardziej mi żal tego, że traktuje w ten sposób organizację z Ohio. Najpierw do Heat, żeby zdobyć czempiona, a później? Po co było robić te wszystkie ruchy transferowe (w tym usunięcie Blatta)? Dla kolejnych pierścieni? Nie tędy droga, LeBron! Chcesz to ci sprzedam po okazyjnej cenie (prosto w pysk), bo mam jeszcze sygnety z gum do żucia, na których widnieje napis: „King”. Resztę dopowiedzcie sami. Możecie mnie hejtować, ale mam gdzieś takie zachowanie. Gość jest jednym z najlepszych w historii i to mu oddaję, lecz nie zdzierżę następnych prób pobicia Jordana na siłę.

Jakie są realne ruchy Cavaliers, które mogą wprowadzić drużynę na wyższy poziom?

Mateusz Jakubiak: W tym momencie nie ma żadnych. Można bawić się wyborem od Nets, który przyciąga uwagę wielu zespołów, jednak to sprawa bardziej skomplikowana. Rezerwa Cavs wygląda dobrze, więc jedynym sensownym ruchem byłoby powalczenie o gracza pokroju All-Star. Mówi się o DeMarcusie Cousinsie, ale traktowałbym to na razie z przymrużeniem oka. Wydaje mi się, że Kawalerzyści mogą spróbować rozpocząć rozgrywki 2017/2018 obecnym rosterem.

Konrad JaśkiewiczWade jest po buy-oucie. Jego podpisanie z pewnością dodałoby głębi zespołowi i w końcu ”Flash” ma na palcach 3 pierścienie i jest przyjacielem LBJ’a. By dokonać znaczącego wzmocnienia, trzeba by na pewno poświęcić Thomasa, który szybko nie wróci. Inną opcją jest wymiana K-Love’a, ale tu najpierw wróć do punktu nr 3. Trzeba czekać na okazje, być może DeMarcus Cousins będzie do wyciągnięcia z Pelicans, jeśli współpraca z Anthonym Davisem nie będzie szła po jego myśli.

Rafał Jurasiński: Skład ze zdrowym Thomasem jest wystarczająco silny i na papierze prezentuje się lepiej niż rok temu. Osobiście jestem bardzo podjarany pozyskaniem Crowdera. On może być kluczem do wielkich rzeczy. Poczekałbym ze zmianami do stycznia, wtedy sytuacja będzie bardziej klarowna. Czekam też na debiuty Europejczyków. Może Zizic nada się na pozycję drugiego centra. Jeśli nie, szukałbym wymiany za Tristana na pozycje 5, ale to będzie trudne. Cousins? To wielki gracz i pakiet Love + pick Nets chyba byłoby warto poświęcić. Boję się jednak o rozum Boogiego. Może jednak lepszy ułożony Kevin niż idiota Boogie?

Wojciech Markowski: Napisałem o tym jeden tekst pt. „Następne ruchy Cavaliers cz.. 1”, a na dniach pojawi się jego druga część, więc nie będę się powtarzał i zapraszam do czytania.

Mateusz Połuszańczyk: Dałbym sobie na wstrzymanie, jeśli idzie o kolejne ruchy na rynku transferowym. Handlować jest kim, ale po co? Skoro jest Thomas, Crowder, LBJ i szeroka ławka rezerwowych, warto to wykorzystać. Tym bardziej, że większość z nich jest już doświadczonymi koszykarzami.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*