Mat: Może być tylko lepiej!

Irving - Thomas

Żądanie transferu przez Kyriego Ivinga było szokiem dla 99% osób, które mają w sercu NBA. Prawdopodobnie tylko niektórzy w Cleveland (i być może Chauncey Billups) rozważali takie zachowanie wciąż młodego, lecz już mocno doświadczonego rozgrywającego.

Swoją ofertę za koszykarza złożyli Boston Celtics i po kilku dniach niepewności wymiana została „przyklepana”. Niedawno Paweł Mocek na łamach NBA Labs spojrzał na transfer Irvinga od strony Boston Celtics. Teraz czas na perspektywę organizacji ze stanu Ohio, którą zamieściłem na wyżej podanej stronie.

Głównymi bohaterami trade’u byli czołowi playmakerzy w Konferencji Wschodniej i całej NBA – wspomniany już Kyrie oraz Isaiah Thomas, który ostatni sezon miał przełomowy, lecz zakończony kontuzją. I właśnie przez ten uraz biodra cała transakcja mogła być anulowana. Sam zawodnik przekonuje, że rehabilitacja przebiega prawidłowo i nie będzie problemów z jego powrotem do gry. Jeśli faktycznie tak jest, to śmiem twierdzić, iż Kawaleria nie odczuje braku swojej „drugiej strzelby”.

Thomas jest wybitnym graczem, jeżeli chodzi o końcówki spotkań, a do tego asystuje lepiej od Uncle Drew i może być zawodnikiem, który jest idealnie skrojony pod LeBrona Jamesa. Obaj panowie nie powinni mieć zatem problemów ze zgraniem. Nie wydaje się być również dużym problemem ewentualna absencja Isaiah na początku nowego sezonu NBA. Cavs pozyskali przecież Derricka Rose’a, który nie zapomniał zasad gry w koszykówkę, a na ławce będzie doświadczony Jose Calderon oraz młody Kay Felder. Thomas powinien na spokojnie się wyleczyć, ponieważ najbardziej będzie potrzebny Kawalerii dopiero za kilka miesięcy.

Drugim elementem całego transferu był Jae Crowder, wybrany w drafcie 2012 przez… Cleveland Cavaliers. W Ohio nie miał jednak możliwości debiutu, gdyż od razu został oddany do Dallas Mavericks w zamian za Tylera Zellera oraz Kelennę Azubuike’a. W końcu udało mu się trafić do Cavs, lecz już jako koszykarz ukształtowany i wybitny defensor. I właśnie ta druga kwestia może być kluczowa dla wicemistrzów NBA, ponieważ mało który zawodnik w składzie Wine & Gold „grzeszy” dobrą grą w obronie. Nawet Iman Shumpert stał się w Cleveland dość przeciętnym w tym aspekcie koszykówki…

Do Cleveland trafił również chorwacki środkowy Ante Žižić, który dla wielu kibiców NBA jest tajemnicą. O wychowanku KK Split wiemy na razie tyle, że został wybrany przez „Celtów” w Drafcie 2016 (pick 23), zaś większą część zeszłego sezonu spędził w barwach tureckiej ekipy Darüşşafaka Doğuş, prowadzonej przez byłego trenera Cavs – Davida Blatta. Wcześniej reprezentował Cibonę Zagrzeb i miał możliwość występów w Lidze Adriatyckiej. Właśnie w tych rozgrywkach w sezonie 2015/2016 został okrzyknięty najlepszym młodym zawodnikiem, a także był najlepiej zbierającym koszykarzem z całej stawki (średnio 8 zbiórek na mecz). Młodego Chorwata można porównać z Nikolą Pekoviciem, Nikolą Jokiciem oraz Jusufem Nurkiciem, którzy trafili do NBA również po występach w ABA League. W sezonie 2017/2018 czekają nas zatem dwa ciekawe debiuty w Cleveland – właśnie Žižicia, a także Cediego Osmana, który dołączył do Kawalerii w trwające obecnie lato.

Cavs pozyskali także dwa wybory w drafcie. Szczególnym „stealem” jest pick Brooklyn Nets w pierwszej rundzie w 2018 roku. Drużyna z Nowego Jorku nie powinna walczyć w nowym sezonie o wysokie cele, więc team z Ohio może zasilić obiecujący młody zawodnik i jest to bardzo ważne dla Cavaliers w kontekście ewentualnego odejścia LeBrona Jamesa. Inną opcją jest oddanie wyboru Nets do innego zespołu w transakcji za którąś z gwiazd ligi (mówi się m.in. o DeMarcusie Cousinsie). Wybór Miami Heat w 2020 roku (otrzymany dodatkowo po badaniach Thomasa) również może być przydatny, jeżeli w Cleveland będą szukać już teraz możliwości handlowania.

Cavaliers nie przegrali wymiany z Celtics, a to już jest dużym sukcesem Koby’ego Altmana, który w lipcu został nowym GM-em w drużynie z Quicken Loans Arena. Teraz przed nim kolejne wyzwania, a więc podana wyżej sprawa picków oraz zatrzymanie w składzie LBJ-a. Całkiem sporo, ale deadline dopiero za niecały rok.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*